i chciał ich minąć…

i chciał ich minąć…

Mk 6,48: Widząc, jak się trudzili przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny, około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze, i chciał ich minąć.

Mk 6,45-52

Jezus nie jest Kimś, kto narzuca się ze swoją pomocą. Obserwując zmagania uczniów nie biegnie jak przysłowiowa matka-kwoka by wyręczyć utrudzone dziecko. Raczej zachowuje się jak ojciec, pewien, że dadzą sobie radę. „Zamierzał ich minąć”… Nie zaproszony, Chrystus nie wchodzi do łodzi naszego życia… Uczniowie mogą się czuć opuszczeni, otępiali, zmęczeni. Nie umieją dostrzec Jego obecności. Nawet gdy przychodzi, nie rozpoznają Go… Mają sprecyzowane wyobrażenia o Nim, np. że krzyknie na brzegu więc wypatrują Jego sylwetki, być może liczą, że zadziała zgodnie z rytuałem wzywania pomocy albo zachowa się tak jak robił to wcześniej. Tymczasem On przekracza wszystko, czego można się spodziewać: kroczy po falach, wydaje się ich ignorować, wygląda jak zjawa, budzi przerażenie. To, co Bóg robi w życiu wierzącego może kompletnie zaskakiwać, nawet budzić ogromny lęk nieprzewidzianymi zmianami. Jego działanie może być tak odmienne od oczekiwań, że Go nie rozpoznamy i nie zaprosimy… Gdy jednak krzykniemy z przerażenia, usłyszymy Jego kojący, dodający odwagi Głos: „Jestem. Nie chcę żebyś się bał(a). To Ja.” A Jego obecność uciszy wszelkie burze i przyniesie najgłębszy spokój…

„Bóg jest dobry i zna naszą biedę. Miłość jest lepsza niż trwoga.”św Jan M. Vianney

Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi

Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi

Łk 13,24: „Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli.”

Łk 13,22-30

Jezus mówi, że zbawienie związane jest ze zmaganiem, wysiłkiem.
„Walczcie, by wejść” (tłum. filolog Filip Taranienko). Trzeba więc przeciwstawiać się temu, co w ludzkiej naturze jest zaprzeczeniem miłości: przede wszystkim różnym formom przemocy i krzywdy (agresje czynne i bierne, nadużycia siły i władzy, przemoc psychiczna: obelgi, zastraszanie, manipulacje i przedmiotowe traktowanie ludzi). Nie zdoła wejść do nieba ten, kto dopuszcza się niesprawiedliwości:

„Słowo chamas oznacza przemoc, gwałt, niesprawiedliwość w relacjach społecznych, międzyludzkich. Tego właśnie chrześcijanin winien unikać, jeśli chce dostać się do Królestwa niebieskiego. To są właśnie te „ciasne drzwi”.” ks. Wojciech Michniewicz

„Gdy ktoś nie posiada łaskawości ani głębi miłosierdzia i łez, to choćby był wielce duchowy, nie wypełnia jednak prawa Chrystusa.” św. Hieronim

„Jeśli Twoje serce będzie chciało być Mu zawsze wierne, On nie nałoży na Ciebie większego ciężaru, niż możesz unieść i gdy tylko zauważy, że Twoje plecy są już bardzo pochylone, razem z Tobą będzie dźwigać Twoje brzemię” św. o. Pio

przyszedł do nich, krocząc po jeziorze

przyszedł do nich, krocząc po jeziorze

Mt 14,25: „Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze.”

Mt 14,22-36

Uczniowie nie wiedzą, gdzie jest Jezus. Oddalił się… Nie mają poczucia obecności i charyzmatycznego przewodnictwa Tego, który ich zgromadził. Tracą duchowy punkt odniesienia, pojawia się pustka, niepewność, zagubienie, może kryzys. Trwają w oczekiwaniu… Mijają długie godziny w ciemności, pośród trudu zmagania się z przeciwnościami: falami i wysiłkiem utrzymania na nich stabilnie łodzi. Sytuacja stresowa, konfrontacja z lękiem o własne życie zapewne nie ułatwia im wzajemnej komunikacji (w końcu nie wszyscy apostołowie są doświadczonymi rybakami). Jezus pojawia się dopiero o czwartej straży nocnej(między 3-6 rano), gdy już są zmęczeni całonocnym zmaganiem, kiedy czujność i wytrwałość maleje. Przychodzi, kiedy tracą nadzieję, gdy przez swoje wyobrażenia krzyczą ze strachu. Przychodzi z zachętą do odwagi, zapewnieniem o swej obecności, z wezwaniem do wiary i przekraczania lęku. Przynosi dar wyciszenia zewnętrznych utrapień..

„Wciąż nie wierzą, bo widzą jak wody grały pod stopami Pana, lecz wśród rozkołysanych fal kroki Pana były pewne.” św. Ambroży

On wstał

On wstał

Mt 9,7: „On wstał i poszedł do domu.”

MT 9,1-8

„Każdy człowiek wobec Boga może się czuć jak sparaliżowany. Uzdrowienie paralityka manifestuje zderzenie niemożliwości człowieka i wszechmożliwości Boga. Bez Niego nic nie możemy, w Nim wszystko jest możliwe. Być może i twoja sytuacja jest niemożliwa do zmiany: zmagasz się ze sobą, z innymi, z problemami, zranieniami, grzechami, nałogami, trudnościami finansowymi albo wychowawczymi, może w twoim małżeństwie lub powołaniu nastąpił paraliżujący impas. Słabość spadła na ciebie jak góra lodowa, ścinając lękiem całe ciało. Na nic wszelkie wysiłki, nadzieje. Grzęźniesz otępiały w sobie samym wskutek tej katastrofy, niezdolny do funkcjonowania i rozumowania. Osamotniony jak drzewo na skraju przepaści, którą podmywa morze. A jednak ten bezruch coś w tobie uruchomił, otworzył sekretne drzwi w twoim wnętrzu. Wielu ludzi stało przed drzwiami domu, w którym był Jezus. Nikt nie dostał się tak blisko Niego jak ten sparaliżowany, bo nikt tak tego nie pragnął, bo nikt nie miał tak „sparaliżowanej sytuacji”. Jego życie było unieruchomione, dlatego posunął się najdalej i najgłębiej.” A. Pelanowski OSPPE

Teraz dusza moja doznała lęku…

Teraz dusza moja doznała lęku…

J 12,27: Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę.

J 12,20-33

„Ofiarna miłość może przerażać. Jest bowiem skokiem w ciemność, ryzykiem. Wydaje się szaleństwem, czymś wbrew instynktowi. Stąd ten strach. W Ewangelii św. Jana nie ma opisu rozterki Jezusa w Ogrodzie Oliwnym. Ale ten fragment odsłania coś z Jego wewnętrznego zmagania. Chrystus po ludzku się boi, ale przezwycięża ten lęk, umocniony głosem Ojca. Gdy paraliżuje nas strach przed daniem siebie, gdy boimy się, że ta miłość nas wykończy, ukrzyżuje, wtedy siły trzeba szukać „u góry”, u Ojca. Danie siebie innym zawiera w sobie także danie siebie Ojcu.”ks Tomasz Jaklewicz

„Nasz Pan nie żąda nigdy ofiar przewyższających nasze siły. Niekiedy, co prawda, Boski Zbawiciel pozwala nam odczuć całą gorycz zawartą w kielichu, jaki podaje naszej duszy. Gdy zażąda od nas ofiary z tego, co nam najdroższe na świecie, niepodobna bez szczególniejszej łaski nie wołać jak On w ogrodzie agonii:”Ojcze, zabierz ode mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”.”św Teresa z Lisieux