Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz

Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz

Łk 16,6: „On mu rzekł: „Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt”.”

Łk 16,1-8

Nieuczciwy rządca, który wzbogacał się kosztem innych, dopiero gdy zagroziło mu odcięcie od źródła stałego dofinansowania – w jednej chwili pojął, co jest najważniejsze… Zaczął zabiegać o relacje i pozyskiwać przyjaciół mamoną…

„Mamona się skończy. Na tym to polega. Choćbyś miał nie wiadomo ile tej kasy dochodzisz do takiego momentu w życiu, że ona nie ma siły nabywczej. Jej możliwości się skończyły. A na pewno się kończą na tym progu życia wiecznego. Tego się nie kupi. Łaski Ducha Świętego się nie kupi, miłości się nie kupi, Boga się nie kupi. Więc mamona się kończy. Jezus mówi: ale jak ją masz, to zrób z niej dobry użytek czyli np. spróbuj zyskać dzięki tej mamonie przyjaciela. Bo przyjaźń się nie kończy i przyjaciele cię przyjmą do niebieskich przybytków. Znaczy – wejdziesz do nieba dzięki tej przyjaźni, którą tu przeżyłeś, bo ona cię uczyniła innym człowiekiem. Bo przyjaciele będą krzyczeć do Boga: wpuść go, wpuść go, to jest fajny facet, to jest mój przyjaciel, ja nie będę w niebie bez niego, nie dam rady. To co wtedy Bóg zrobi? To cię wciągnie… Dlatego o tę przyjaźń zabiegać warto… A o tę mamonę? Tylko o tyle, o ile z niej zrobisz dobry użytek…” apb Grzegorz Ryś

zaprosił Go do siebie

zaprosił Go do siebie

Łk 7,36: „Jeden z faryzeuszów zaprosił Go do siebie na posiłek.”

Łk 7,36-50

„W gościnności Szymona faryzeusza jest wiele dwuznaczności. Choć okazuje on zewnętrzny szacunek Jezusowi, tytułując Go Rabbi, czyli: Mistrzu, to jednak zaniedbuje wobec Niego podstawowe formy gościnności przyjęte w owym czasie w Palestynie: nie podaje Mu wody do umycia nóg, nie daje Mu pocałunku, nie namaszcza Jego głowy oliwą. Było to zaniedbanie celowe, wyrachowane; zabezpiecza się, aby w swoim środowisku nie być posądzonym o sprzyjanie Jego nauce. Jezus z pewnością nie czuł się dobrze w atmosferze braku zaufania i połowicznej szczerości… Szymon faryzeusz był niezdolny do miłości, gdyż uważał się za człowieka sprawiedliwego. Sądził, że jego zadłużenie u Boga w porównaniu z grzeszną kobietą jest niewielkie. Pogarda i potępienie kobiety wynikało z jego fałszywej świadomości własnej prawości przed Bogiem. Człowiek potępia innych tylko wówczas, gdy we własnej świadomości uważa się za lepszego od nich. Nasze osądzanie, potępianie i pogarda dla innych są zawsze znakiem, że – podobnie jak Szymon – nie odkryliśmy jeszcze naszego niewypłacalnego zadłużenia u Boga. Nie zrozumieliśmy, że u Niego liczy się tylko miłość.” Józef Augustyn SJ