Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś

Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś

Mt 18,32: „Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś.”

Mt 18,21-19,1

Królestwo niebieskie podobne jest do Króla, a zatem Jezus obrazuje przypowieścią jaki jest Bóg. Wszyscy jesteśmy Jego dłużnikami. Obciążenie zaś przekracza możliwości uregulowania w ciągu ludzkiego życia (10 tys. talentów spłaciłoby się pracując codziennie po 163 383 latach). Dlatego, gdy dłużnik błaga o litość, Bóg okazuje wyrozumiałość i wspaniałomyślność ofiarując mu więcej niż prosił: zamiast przedłużenia terminu – darowanie całego długu. Jednocześnie oczekuje od niego w zamian przemiany serca i zachowania: darowania mniejszych długów zaciągniętych wobec bliźnich. Nie waha się też wyznaczyć twardych granic i nie pozwala się lekceważyć człowiekowi, który po doznaniu łaski niczego w życiu nie zmienił, a zachłanność, brutalna agresja i brak litości nadal kierują jego postępowaniem…

„Inaczej udziela się przebaczenia bratu, który o to prosi: miłość każe nam mianowicie przyjąć go do wspólnoty ze sobą, jak Józef postąpił ze swymi braćmi. Inaczej się przebacza nieprzyjacielowi, który nas prześladuje. Życzymy mu dobra, a jeśli to możliwe, również dobro czynimy, jak Dawid zachował się wobec Saula.” Raban Maur

„Każdy człowiek jest winowajcą wobec Boga, a zarazem różni ludzie są nam coś winni.” św. Augustyn

Miłujcie waszych nieprzyjaciół

Miłujcie waszych nieprzyjaciół

Łk 6,27: „Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą.”

Łk 6,27-38

„To jedne z najważniejszych słów Jezusa, fragment mowy błogosławieństw. Miłujcie – gr.”agapete” – to nie jest miłość, która rodzi się w człowieku spontanicznie i przychodzi mu łatwo. Taka miłość to „eros”. Jezus mówi zaś: miłujcie waszych nieprzyjaciół miłością, która dla was nie jest czymś naturalnym, oczywistym, co macie sami z siebie… I nie możecie teraz pójść i wyjść do ludzi mówiąc: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół.” To byłoby czyste moralizowanie i wkładanie na nich ciężarów, które są nie do uniesienia. Mówienie o tym, jakby to było lekko łatwo i przyjemnie jest dowodem na niezrozumienie tej Ewangelii. Do takiej miłości może wzywać tylko ten człowiek, który ma doświadczenie obdarowania taką miłością i to nie przez kogo innego jak przez Chrystusa. My wszyscy jesteśmy umiłowani przez Jezusa miłością „agape”, która jest ponad ludzkie siły i możliwości. Chrystus miłuje nas jako swoich nieprzyjaciół. Umarł za nas gdyśmy wszyscy byli jeszcze grzesznikami. I miłuje nas nie dlatego, że się nawracamy lecz bardzo często mimo tego, że się nie nawracamy…” apb. Grzegorz Ryś

był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego

był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego

Łk 4,33: A był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego.

Łk 4,31-37

Filolog Filip Taranienko zauważa, że użyte określenie gr.pneuma daimoniou akathartou („duch demon nieczysty”) jest ciekawe, gdyż:

„nie jest jasne, czy to duch człowieka został zawładnięty przez demona, czy też – co zdaje się wynikać z wersetu 36 – chodzi tu raczej o władzę duchową demona.”

Niezależnie jednak od tego, jaką władzę miał/zyskał demon, musiał bezdyskusyjnie usłuchać Jezusa i odejść. Jak mrok ustępuje przed światłem, podobnie zły duch, który jest „kłamcą i ojcem kłamstwa” oraz „zabójcą” (J 8,44), musi ustąpić przed Prawdą i Życiem (J 14,6). Duch nieczysty mąci w człowieku obraz Boga i samego siebie. Stara się go zamroczyć lękiem, zaćmić rozsądne myślenie, zwieść, łgając o niemożności zmagania się z nim i zarazem oszukać walczącego, drwiąc z jego niemocy. Z tej właśnie przyczyny św Paweł stanowczo przypomina ochrzczonym ich tożsamość w Chrystusie: „albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia”(2 Tm 1,7).

„Nasz wróg i sprawca naszych szkód, staje się mocny, gdy spotyka słabych, ale wobec tego, kto wychodzi na jego spotkanie z bronią w ręku, staje się podłym tchórzem.”św o. Pio

„Mieczem moim miłość!”św Teresa z Lisieux

módlcie się za tych, którzy was prześladują

módlcie się za tych, którzy was prześladują

Mt 5,44: „A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują.”

Mt 5,43-48

Nie jest możliwe wypełnić przykazanie Jezusa bez Jego pomocy, bez wsparcia, które przychodzi na modlitwie. Słowa i czyny nieprzyjaznego człowieka bywają niezwykle trudne do zniesienia, niszczące, zabierają radość i wpychają w przygnębienie. Nie jest łatwo zobaczyć, że za tym działaniem stoi odwieczny nieprzyjaciel człowieka – diabeł, który od początku był złodziejem i mordercą. Nienawidzi miłości i radości. Tylko Jezus daje oczy zdolne dostrzec biedę prześladowcy, daje siłę, by przetrwać trudne chwile i zło dobrem zwyciężać (Rz 12,21), by powiedzieć „Ojcze przebacz im bo nie wiedzą co czynią”(Łk 23,34). Mogę świadczyć miłosierdzie także dlatego, że jestem obdarowana przez Boga, doświadczyłam Jego miłosierdzia. Bóg jest wierny mimo mojego grzechu.

„Człowiek, który nie może zapomnieć doznanych urazów i niepowodzeń, a pomimo tego próbuje się modlić, podobny jest do człowieka, który czerpie wodę ze źródła i wlewa ją do beczki pełnej dziur.” Ewagriusz z Pontu

wiem o was, że nie macie w sobie miłości Boga

wiem o was, że nie macie w sobie miłości Boga

J 5,42: „ale wiem o was, że nie macie w sobie miłości Boga.”

J 5,31-47

To jest sedno problemu wzajemnego niezrozumienia faryzeuszy i Jezusa. Zasadza się ono u faryzeuszy na budowaniu tożsamości w oparciu o to, co ludzie powiedzą. Pozwolili, by to ludzkie zasady, poglądy, preferencje ich kształtowały. W konsekwencji stali się ofiarami stale niezaspokojonej potrzeby szacunku. Faryzeusze stworzyli dla siebie enklawę wybranych, bogatych w wiedzę, wzajemnie się ścigających w błyskotliwych interpretacjach, ścierających w słownych potyczkach. Tylko pośród tego wszystkiego stracili z oczu Boga. Był On tylko pretekstem, podnóżkiem do pokazywania samego siebie. Nie zastanawiali się, jaki Jest i jak Mu się podobać, jak wejść z Nim w zażyłą bliskość. Nigdy Go więc nie poznali. I kiedy przyszedł, potraktowali Go jak wroga, który chce im ów podnóżek zabrać…

„Zdrowiem duszy jest miłość Boża i gdy nie posiada ona pełni tej miłości, nie ma zupełnego zdrowia, jest chora.” św. Jan od Krzyża

  • 1
  • 2