Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło

Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło

J 5,14: Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: «Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło».

J 5,1-16

„Również do paralityka przy sadzawce Betesda Jezus mówi: „nie grzesz” (J 5,14); ale temu człowiekowi, który usprawiedliwiał się smutnymi sprawami, jakie mu się przydarzyły, który miał psychikę ofiary, trochę dokuczył słowami: „aby ci się coś gorszego nie przydarzyło”. Pan wykorzystuje jego sposób myślenia, to, czego się obawia, aby go wyrwać z jego paraliżu. Jak mówimy, strachem wprawia go w ruch. Zatem każdy z nas musi wysłuchać tego „nie grzesz więcej” w sposób intymny, osobisty.”papież Franciszek

„Nałogiem nazywamy łatwość wracania do starych grzechów – łatwość w którą popadliśmy wskutek złego życia. Trzeba więc po spowiedzi wykonywać dobre uczynki przeciwne dawnym grzechom.”św. Jan Maria Vianney

„Jeśli błędy twoje sprawiają, że stajesz się bardziej pokorny, jeśli prowadzą cię do usilniejszego szukania pomocnej Bożej dłoni, stanowią drogę do świętości: felix culpa! – błogosławioną winę! – jak śpiewa Kościół.”sw. Josemaria Escriva

„Wspomnienie moich przewinień upokarza mnie, skłania mnie do nieopierania się nigdy na własnych siłach, które są tylko słabością. Wspomnienie to mówi mi jeszcze więcej o miłosierdziu i miłości. Czy to możliwe, żeby nasze winy nie zostały zniszczone bezpowrotnie w trawiącym ogniu miłości, gdy wrzuca się je weń z całą dziecięcą ufnością?”św Teresa od Dzieciątka Jezus

Syn twój żyje

Syn twój żyje

J 4,53: „Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, kiedy Jezus rzekł do niego: «Syn twój żyje». I uwierzył on sam i cała jego rodzina.”

J 4,43-54

Droga urzędnika królewskiego do wiary rozpoczyna się w miłości do dziecka. Dla ocalenia jego zdrowia i życia ojciec jest w stanie wybrać się w długą drogę. Ryzykuje prośbę o pomoc nieznanego uzdrowiciela, kogoś, o kim słyszał tylko pogłoski. Szlak prowadzący do wiary może więc wieść przez zwątpienie, ogromny niepokój i ból serca. Doprowadza jednak zawsze do momentu karkołomnej decyzji zawierzenia na oślep. Urzędnik ją podejmuje. Z wielką odwagą, a może desperacko ufa Słowu rabbiego z Nazaretu… Być może w drodze powrotnej nadal walczy z lękiem i wątpliwościami lecz jego ufność nie zostaje zawiedziona…

„Wiem, subiektywnie mam pewność, że to był Bóg. Trochę o tym jest ta Ewangelia dzisiejsza, że ten człowiek poznał i zyskał głębokie przekonanie, że uzdrowienie jego syna nie było przypadkiem, że to był osobisty, zsynchronizowany w czasie dar Jezusa dla tego człowieka. Dobrze jest nosić w sercu i w pamięci takie sytuacje, o których mogę powiedzieć „na pewno był to dar Boga dla mnie”.” Wojciech Jędrzejewski OP

„Powracam do ufności, którą ciągle staram ci się wpoić; niczego nie powinna bać się dusza, która ufa Panu i w Nim pokłada swoją nadzieję.” św o. Pio

„Żyję zadowolony dzięki ufności, że Ty, Panie, jesteś wierny w swoich obietnicach.” św Augustyn

Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę

Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę

Mk 1,41: A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony!»

Mk 1,40-45

Na widok nędzy trędowatego, słysząc jego błagania Jezus jest poruszony współczuciem σπλαγχνιζομαι – „splanchnizomai”. Słowo to oznacza dokładnie „wnętrzności” (serce, płuca, wątroba, nerki, jelita- uważane za siedlisko najgłębszych uczuć człowieka). Przekład „zdjęty litością” nie oddaje do końca najgłębszego wzruszenia Chrystusa, które jest odczuwane na wskroś cieleśnie. Grecki termin podkreśla, że Jezus to nie jest ktoś odcięty od odczuwania, jak ludzie naszpikowani teorią, zasadami, a jednocześnie bujający umysłowo w obłokach abstrakcji i dystansujący się od przeżywania uczuć. Przeciwnie. Jest Osobą żyjącą pełnią emocji: nie obawiającą się publicznie okazywać przejęcia, rozrzewnienia, a zarazem – chwilę potem – gniewnego braku pobłażliwości i ekspresji twardych wymagań.

„Pan Jezus, kiedy uzdrowił człowieka polecił mu mu zrobić wszystko, czego wymagało Prawo, które nakazywało człowiekowi uzdrowionemu z trądu pokazać się kapłanowi. Jezus potrafił zachowywać zasady i nie negował ich, ale z drugiej strony zawsze człowiek był dla Niego najważniejszy. Pozwala się trędowatemu zbliżyć, dotyka go. Pan Jezus jest z nim blisko i przyjmuje go jako człowieka, jako kogoś, kto jest dla Niego ważny. Ten konkretny człowiek i to, co się dzieje w jego życiu było dla Niego centrum, punktem odniesienia.”Adam Szustak OP

prosili Go, żeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć

prosili Go, żeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć

Mk 6,56: I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie.

Mk 6,53-56

Przynoszenie chorych do Jezusa jest wyrazem miłości i troski osób bliskich. Czasem potrzeba jednak nie tylko wysiłku zdrowych ale również odrobiny wiary do uzdrowienia. Odzyskiwali zdrowie wszyscy, którzy dotknęli Jezusa, którym udało się pochwycić Go, zatrzymać wiarą…

„Wiara jest uczestnictwem w życiu Boga. W wierze spotykają się dwie osoby: Bóg i ja. Nasza afirmacja wiary nie bierze się z tego, że widzimy jasno prawdę; pochodzi ona z wizji Tego, który objawia prawdę. Wiemy, że nie może On oszukać ani być oszukanym.”apb Fulton Sheen

„Nie na darmo często pojawiającym się w NT słowem na opisanie dokonywanych przez Jezusa i Jego uczniów uzdrowień jest θεραπευω („terapia”) oznaczające nie tylko samo uleczenie, ale także rodzaj pielęgnującej opieki.”Aleksander Bańka

„Ujrzałam Pana Jezusa wystawionego w monstrancji; na miejscu monstrancji widziałam chwalebne oblicze Pana i powiedział mi Pan: Co ty widzisz w rzeczywistości, dusze te widzą przez wiarę. O, jak bardzo Mi jest miła ich wielka wiara. (…) Abym mógł działać w duszy, dusza musi mieć wiarę. O, jak miła Mi jest żywa wiara.” Pan Jezus do św Faustyny (Dz.1420).

żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum

żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum

Mk 3,9: „Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano.”

Mk 3,7-12

Jezus potrafi wyznaczać granice. Zauważa, że pragnienie ludzi by znaleźć się jak najbliżej Niego, próby dotknięcia, chwytania Go za szaty wywołują w Nim dyskomfort, naruszają osobistą przestrzeń i zaburzają poczucie bezpieczeństwa. Nie waha się więc zatroszczyć o siebie. Szuka wsparcia w sile otaczających Go apostołów. Jasno komunikuje swoje potrzeby: wydaje polecenie uczniom, by łódka była przygotowana. Tworzy zasady, które inni muszą uszanować wchodząc z Nim w relację. Chce mieć komfort wyjścia z trudnych sytuacji, móc się oddalić w każdej chwili, gdy będzie tego potrzebował. Zapobiega przeciążeniu unikając zwiększania codziennych napięć i redukuje sytuacje dla siebie stresowe. Nie troszczy się też przesadnie o innych: np. że Jego decyzja o oddaleniu się może kogoś urazić ani nie poddaje się presji ze strony ludzi. Potrafi powiedzieć „nie”, gdy sytuacja narusza Jego granice i konsekwentnie się oddala, gdy napór tłumu staje się uciążliwy… Jasno ustalone granice budują w innych szacunek dla Niego.

„Żadne kazanie nie jest bardziej skuteczne od dobrego przykładu.” św. Jan Bosko

„Przywykłem ze wszystkich rzeczy wyciągać pożytek duchowy.” św. Grzegorz z Nazjanzu