i prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć

i prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć

Mk 6,56: I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć.

Mk 6,53-56

Wieść o uzdrowieniach, których Jezus dokonuje niesie się daleko… Budzi nadzieje. Wioski, miasta, osady wyczekują Jego przyjścia. Wystarczy tak niewiele: znaleźć się blisko, kiedy przechodzi i dotknąć Jego płaszcza. Zdrowie jest na wyciągnięcie ręki… Potrzeba tylko wiary. Dzisiaj także nie brakuje chorych i cierpiących, zranionych złem. Jezus jest odpowiedzią Boga na wszystkie ludzkie niedomagania.

„Słusznie wiec w tym pokładam całą nadzieję, że uleczysz wszystkie moje słabości przez Tego, który siedzi po Twojej prawicy i wstawia się u Ciebie za nami; w przeciwnym razie popadłbym w rozpacz. Liczne bowiem i wielkie są choroby moje, lecz większa jest moc Twego lekarstwa.”św. Augustyn

„Pan przebywa w tabernakulum nie dla siebie, ale dla nas, ponieważ lubi być blisko synów ludzkich i w dodatku wie, że potrzebujemy Jego obecności.”św.Teresa Benedykta od Krzyża

„Łamiemy jeden chleb, który jest pokarmem nieśmiertelności, lekarstwem pozwalającym nam nie umierać, lecz żyć wiecznie w Jezusie Chrystusie.”św. Ignacy Antiocheński

Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła…

Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła…

Mk 5,42: Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat.

Mk 5,21-43

„Pomoc dziewczynce polega na umocnieniu jej witalności. Musi ” jeść”, to znaczy: wejść w kontakt z własnym ciałem, ze swą siłą witalną. Wtedy będzie zdolna żyć, nawiązywać relacje. Podając chorej rękę, Jezus przekazuje jej cząstkę swej mocy. Chce, by stanęła na własnych nogach i podążała swoją indywidualną drogą. Nie zatrzymuje jej. Pozwala się jej swobodnie przechadzać. Nie może jej pomóc nadmiernie się o nią troszcząc, ułatwiając jej każdy krok, usuwając wszelkie zagrożenia, jakie na nią czyhają. Można powiedzieć, że mając 12 lat, córka Jaira staje się dorosłą istotą, w symbolicznym ujęciu dwunastka oznaczałaby pełnię człowieka, a jednocześnie jego zdolność do nawiązywania relacji. Do swej prawdziwej istoty dochodzimy dopiero wtedy, gdy stajemy się zdolni do nawiązywania relacji. Dziewczynka umiera i zrywa wszelką więź. Izoluje się w swym skostnieniu. Spotkanie z Jezusem stanowi punkt zwrotny, gdyż od Niego bierze to, czego jej potrzeba do życia, co ją uzdrawia i podnosi na duchu.”Anselm Grun OSB

„Napisz, że pragnę przelewać swe Boskie życie w dusze ludzkie i uświęcać je.” Jezus do św Faustyny (Dz. 1784)

Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj…

Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj…

Mk 5,19: Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą.

Mk 5,1-20

Gerazeńczyk, na fali wdzięczności za uwolnienie chciał stać się jednym z uczniów Jezusa. Powód odmowy jest zagadką. Być może niebagatelny wpływ miał na nią fakt, że uzdrowiony był poganinem: człowiekiem wywodzącym się z innej kultury i systemu wierzeń religijnych. Jednak odpowiedź negatywna nie jest równoznaczna z odrzuceniem. Uzdrowiony zostaje wysłany z misją ewangelizacyjną. Ma opowiedzieć swoją historię: zniewolenia i doświadczonego Bożego miłosierdzia bliskim: krewnym i znajomym. Być może gdyby powrócił „po formacji”, jako przykładny i gorliwy Izraelita, nie zostałby przyjęty i zrozumiany przez swoich. Tymczasem, bez zbędnego „opakowania” religijnych form świadectwo Gerazeńczyka staje się potężnym znakiem Bożej mocy. Może on dotrzeć z przesłaniem Dobrej Nowiny o zbawieniu za darmo tam, gdzie nie byłby w stanie wejść kto inny. Nie budzi przy tym niechęci i odrzucenia lecz tylko zdziwienie, że Bóg Izraela wyświadcza dobro również poganom, a więc tym, którzy w Niego nie wierzą…

„Aby świat, przez głoszenie Kościoła, słuchając mógł uwierzyć, wierząc mógł czekać, i czekając mógł kochać.”św Augustyn

Przybliżyło się do was królestwo Boże

Przybliżyło się do was królestwo Boże

Łk 10, 9: „uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże.”

Łk 10,1-9

Apostołowie są rozesłani przez Jezusa z poleceniem i charyzmatem uzdrawiania. W miejscach, gdzie zostaną zaproszeni, mają troszczyć się o przebywających tam chorych, zająć się nimi otaczając modlitwą. Gdy dokona się uzdrowienie, ogłaszać wszystkim, że „przybliżyło się Królestwo Boże”. Co to znaczy? Wydaje się, że jest pokusą dla głoszącego, by uzdrowienie przypisać własnym zasługom: głoszeniu, namaszczeniu, stylowi życia, może jakiejś praktyce modlitewnej. Obserwujący Apostoła ludzie zaś mają tendencję łączyć działanie łaski z jej narzędziem. Gdy uczeń głosi przybliżającego się Boga, odwraca własną uwagę (oraz innych) od siebie i kieruje ją na Tego, który przychodzi i działa dobro. Mówiąc o Królestwie, wskazuje na Króla, Jedynego, który ma moc uzdrawiać. Jednocześnie ogłasza, że Bóg chce zdrowia, że Królestwo jest pokojem, uzdrowieniem dusz i ciał. Pokazuje również czynami, że jest Ono świętowaniem – szczęśliwym spotkaniem człowieka wypatrującego tęsknie Dobrej Nowiny z tym, który z wiarą w jej wartość i moc, ją przynosi…

„Jednym z największych darów miłości jest obecność.” ks. J.S. Pasierb

padały przed Nim

padały przed Nim

Mk 3,11: „Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim…”

Mk 3,7-12

„W Ewangelii św. Marka stale dochodzi do starcia Jezusa z demonami. Nam, współczesnym czytelnikom, epizody te wydają się nieco dziwne. Ale właśnie w dzisiejszych czasach, gdy coraz więcej ludzi uskarża się na problemy psychiczne, wątek konfrontacji z demonami zachował aktualność. Jezus pragnie wyrzeć człowieka spod niszczycielskiej władzy złych mocy. Żyjemy w świecie, w którym rządzi zło. Dowodzi tego nie tylko eskalacja przemocy i terroru. Wielu ludzi uległo fascynacji potęgą zła. Często można wśród nich spotkać osoby, które niegdyś doznały ran, a teraz same ranią innych. Ich godność została podeptana w dziecięcych latach. Dlatego teraz ciemiężą i dręczą innych. Dopiero wtedy czują, że żyją, gdy mogą kogoś męczyć. Inni stali się złymi ludźmi, ponieważ przez całe lata musieli znosić poniżenia i zniewagi. Do takich ludzi idzie Jezus. Nie boi się kontaktu z nimi. Zachęca by przystali na siebie. Akceptuje ich rozdarcie i przywraca im godność. Podejmuje walkę z demonami, przeciwstawiając lękowi – zaufanie, a rozpaczy – nadzieję.” Anselm Grun OSB

„Polem walki pomiędzy Bogiem a szatanem jest dusza ludzka.” św. o. Pio

Co wolno w szabat?

Co wolno w szabat?

Mk 3,4: A do nich powiedział: Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić?

Mk 3,1-6

„Jezus postrzega dramat chorego człowieka (a także jego potrzeby!) w zupełnie innych kategoriach niż otoczenie. Widzi nie tylko jego chorą rękę – patrzy o wiele głębiej: w jego duszę. Choroba nie dotyka przecież człowieka jedynie w wymiarze somatycznym! Jest także wyzwaniem duchowym, nierzadko generuje natrętne pytania, na które najczęściej nie ma odpowiedzi, przetrąca nadzieję, kusi do zwątpienia w miłość, dobroć i Opatrzność Boga… Zbawienie, które Jezus ofiarował choremu dotyczy wymiaru duchowego. Tylko św. Marek zanotował reakcję Jezusa na postawę otoczenia (Mk 3,5). Spojrzał z gniewem i smutkiem z powodu „ślepoty serca” (‚caecitas cordis’ u św Hieronima). Nie chodzi o to, że mają twarde serca i nie dociera do nich w żaden sposób Boże przesłanie; chodzi o to, że nie patrzą sercem! Sam Jezus – przeciwnie – patrzy sercem, dlatego widzi nie tylko rękę, lecz i duszę chorego. Duszy nie można zobaczyć inaczej, jak tylko sercem… Oni jednak mają ślepe serca, dlatego nie rozumieją ani owego postawionego na środku człowieka, ani Boga, który objawia się właśnie w Jezusie Chrystusie.” apb Grzegorz Ryś

Jeszcze nigdy

Jeszcze nigdy

Mk 2,12: „Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego.”

Mk 2,1-12

„Osoba Jezusa jest ukryta w słowach Biblii, tak jak była ukryta w owym domu, pod którym stało wielu i przysłuchiwało się. Słuchając tekstów biblijnych, stoisz przed domem, nie widząc osoby. Trzeba odkryć dach. Odkryć nie tylko sens, ale dostęp do osoby Jezusa. Do tego trzeba nie inteligencji, tylko bezsilności sparaliżowanego. Wiele osób klęczy w kaplicy jasnogórskiej, ale tylko niektóre otrzymują co jakiś czas uzdrowienie. Dlaczego? Czyżby Bóg był skąpy? Nie! Można być metr przed ikoną jasnogórską, ale sercem za drzwiami nawet własnej duszy. Bez kontaktu ze sobą nie ma się też kontaktu z osobami Jezusa i Maryi. Kontakt ze sobą uzyskujemy często wtedy, gdy spadnie na nas cierpienie, z którym nie potrafimy sobie poradzić. Większość modli się tak, jakby nikogo w niebie nie było, albo tak, jakby Bóg był nieosobowy. To właśnie niemożność uczynienia czegokolwiek dla siebie umożliwia człowiekowi spotkanie ze sobą i z Jezusem. Najsłabsza słabość jest w oczach Boga najmocniejsza.” Augustyn Pelanowski OSPPE

„Ufajmy! Należymy do tych, których Ty, o Jezu, przyszedłeś zbawić właśnie dlatego, że giniemy…” bł. Karol de Foucauld

Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło

Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło

Mk 1,32: „Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych;”

Mk 1,29-39

Wieść o uzdrowieniach i uwolnieniach dokonanych przez Jezusa roznosi się lotem błyskawicy. Budzi się ludzka nadzieja i gdy tylko mija czas szabatowego zaprzestania wszelkich prac, uruchamia wielu do działania. Przynoszą do Jezusa chorych, dotychczas może bezradnych i ukrytych w domach… Kładą ich u Jego stóp… Zmierzch nie jest przeszkodą dla Chrystusa:

„nawet ciemność nie będzie mrokiem dla Ciebie: noc jak dzień zajaśnieje, a ciemność będzie jak światło!” (Ps 139,12).

On pochyla się nad każdym, kto odkrywa przed Nim swoje słabości.

„Zanim ty zawołasz, Ja już będę działał w tej sprawie. Ty nie skończysz mówić do mnie, a Ja już cię wysłucham” (Iz 65,24)

Bóg działa poprzez tych, którzy słyszą o Jezusie, którzy rozgłaszają Jego cuda i moc, wzniecając nadzieję, przez tych, co niosą innych do Niego. Nim chorzy zdąża wypowiedzieć prośbę, Bóg już czyni dla nich wiele dobra poprzez innych ludzi… Największym jednak prezentem od Boga dla nas jest sam Jezus…

J 3,16: Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.

Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię

Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię

Mk 1,14: Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą.

Mk 1,14-20

Uwięzienie Jana nie przerywa nauczania i działalności Jezusa. On sam jest żywą Ewangelią, źródłem mądrości dla wszystkich słuchających, Słowem żywym i skutecznym (Hbr 4,12), które ma władzę powoływać uczniów i pociągnąć ich za Sobą. Zbawienie ma być niesione, wszelako Jezus zważa na warunki. Odchodzi z miejsc niebezpiecznych, znad Jordanu, gdzie pochwycono Jana, podobnie jak odchodzi z Nazaretu, gdy jego mieszkańcy chcieli Go strącić ze skały. Chrystus nie walczy ze złem, zna kruchość ludzkiej natury. Kieruje się tam, gdzie Jego nauka jeszcze nie wywołuje prześladowań, zazdrości i nienawiści lecz spotyka się z ludzką potrzebą… W Galilei, symbolicznym miejscu codzienności, Jezus uzdrawia, powołuje i formuje uczniów. Dba, by głoszenie Dobrej Nowiny oparło się na wielu, gdyż złu trudniej ich będzie wyeliminować…

„Podobnie jak do rozniecenia wielkiego pożaru wystarczy słaby, drżący płomyk, tak i Bóg posługuje się kim zechce, by rozszerzyć swoje królestwo. Zwyczajna książka, nawet świecka, może do tego posłużyć. Nie powinniśmy zatem się pysznić, kiedy Bóg posługuje się nami.”św Teresa z Lisieux

zjawił się człowiek cały pokryty trądem…

zjawił się człowiek cały pokryty trądem…

Łk 5,12: zjawił się człowiek cały pokryty trądem…

Łk 5,12-16

Człowiek, który przychodzi do Jezusa przeżywa dramat. Choroba stawia go praktycznie w sytuacji cywilnej śmierci. Skazuje na bolesne osamotnienie. Nagle przestaje być synem, bratem, ojcem, przyjacielem, pracownikiem. Zostaje wygnany ze społeczeństwa i odseparowany od bliskich. Zmienia tożsamość na „trędowatego”-człowieka potępionego. Izraelici żywili przekonanie, że trąd jest znakiem Bożej sprawiedliwej opłaty (2 Krn 26,15-23; Lb 12,10). Zmiany na ciele miały być widomym znakiem, że człowiek musiał popełnić jakiś ciężki grzech, za który spotkała go słuszna kara. Chory jest jednak osobą o wielkiej nadziei i mocnej wierze. Jest przekonany, że Jezus może go uzdrowić. Wystarczy, że tylko zechce. Prosi więc pokornie o to tylko, by chciał… Do głębi poruszony, zdjęty litością i miłosierdziem Chrystus robi coś zdumiewającego w oczach obserwujących Go ludzi. Bez lęku o własne zdrowie, bez obaw o naznaczenie nieczystością rytualną dotyka trędowatego i uzdrawia go. Przywraca go też rodzinie, polecając wypełnienie społecznych przepisów. I nadaje jego życiu nowy sens – świadka mocy Boga.

„Świat jest jednym wielkim szpitalem, w którym wszyscy jesteśmy pacjentami.”św Gaspare del Bufalo