inny wchodzi przede mną

inny wchodzi przede mną

J 5,7: „Gdy ja sam już dochodzę, inny wchodzi przede mną.”

J 5,1-16

„Chromy widzi przyczynę swej choroby w tym, że został pokrzywdzony. Inni byli od niego szybsi. Mają kogoś, kto wprowadził ich do sadzawki. Porównuje się z innymi, nie czuje samego siebie, wartości swego życia. Jezus uzdrawia porównującego się zakazując mu rozmyślań. Okazuje mu szacunek przyglądając mu się uważnie. Pytając, konfrontuje go ze sobą samym, z jego wolą. Zamiast porównywać się z innymi, chromy powinien zapytać samego siebie, czego właściwie chce od swojego życia. Jezus ucina wszelką dyskusję. Nie jest ważne, co robią i mówią inni, jacy są, czy są lepsi czy szybsi. Chodź o to, co ja sam robię ze swoim życiem, czy biorę odpowiedzialność za samego siebie.” Anselm Grun OSB

„Jeżeli chromy chce zostać uzdrowiony, musi zmienić swoją postawę przegranego w życiu i nie zależeć od innych ludzi ani od własnych ograniczeń. Trzydzieści osiem lat choroby nie daje mu prawa do zamykania horyzontów, na których codziennie rodzi się nowe słońce.” Jose Prado Flores

„Niezależnie do jakiego dotarłbyś miejsca nie porównuj się z innymi a osiągniesz spokój.” św. Paphuntius z Teb

przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko

przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko

J 4,45: „Kiedy jednak przybył do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt.”

J 4,43-54

Mieszkańcy Galilei przyjmują Jezusa gdyż dzięki wielu świadkom, przekazującym Dobrą Nowinę o Nim sława Jego dobrych czynów wyprzedza Go. Chrystus nie jest też kimś, kto złym postępowaniem w relacjach międzyludzkich pali za sobą mosty. Ma gdzie wracać. Jest wiele wdzięcznych osób, gotowych udzielić mu gościny lub schronienia. Spełnia się na Nim słowo proroka Izajasza (Iz 58,6-8): wyprzedza Go sprawiedliwość, a chwała Pana idzie za Nim, ponieważ uzdrowieniami, uwolnieniami, dobrym Słowem życia rozrywa kajdany zła, rozwiązuje więzy niewoli, wyzwala uciśnionych i łamie wszelkie jarzmo..

„Sztuką nad sztukami jest umieć służyć Bogu; a najwyższą mądrością jest umiejętność dobrego życia.” św. Tomasz z Wilanowa

„Tak więc niepozorny akt, o którym nikt nie wie, a który uczyniony został z miłości, jest często wartościowszy od wspaniałych dzieł. To nie skala ani nawet nie pozorna świętość czynów się liczy, lecz wyłącznie miłość, którą się w nie wkłada. A nikt nie powie, że nie potrafi ofiarować tych małych rzeczy Bogu, gdyż są one w zasięgu każdego.” św. Teresa z Lisieux

Lecz jeśli możesz

Lecz jeśli możesz

Mk 9,22: „Lecz jeśli możesz co, zlituj się nad nami i pomóż nam!”

Mk 9,14-29

„Ojciec daje wyraz swej bezgranicznej udręce, jaką jest dlań choroba syna. I ufa, że Jezus będzie mógł go uzdrowić. Ale słowa, jakie słyszy z ust Jezusa zmuszają go do konfrontacji z samym sobą: „Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy” (Mk 9,23). Choroba jest nie tylko problemem chorego; jest nie tylko sprawą demona, który go nawiedził. Ma związek również z postawą ojca, który nie dowierzał własnemu dziecku. Dlatego syn nie mógł z nim rozmawiać o swoich problemach. Nie mógł się przed nim odsłonić. Musiał ukrywać swe wnętrze. Lecz wszystko, co taił przed ojcem – agresja i płciowość – dosięgało go w chorobie. Ojciec przystaje na terapię, którą proponuje mu Jezus. Dostrzega, że nie dowierzał synowi. Chciał, ale mu nie wychodziło. Dlatego prosi Jezusa: „Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!” (Mk 9,24). Przyznaje, że sam potrzebuje jego pomocy. Z całego serca pragnie uwierzyć w syna, ale jeszcze nie wie, jak tego dokonać. Niemniej już sama świadomość odmienia Jego stosunek do syna.” Anselm Grun OSB

„Dusza wierząca i ufająca miłosierdziu Mojemu dostąpi go.” Pan Jezus do św Faustyny (Dz 420)

Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili

Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili

Mk 8,22: „Potem przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął.”

Mk 8,22-26

Niewidomy sam nie jest w stanie odnaleźć Jezusa, potrzebuje innych ludzi. Tych, którzy wierzą w Chrystusową moc uzdrawiania i opowiadają mu o Nim, pokonując przypuszczalnie opory i przyzwyczajenia ślepca, przełamując być może stan bezradności, w który popadł i budząc jego nadzieję na lepsze jutro… Potrzebuje też tych, którzy wstawią się za nim przed Jezusem niejako wypraszając mu czas i przestrzeń tylko dla niego… I wreszcie potrzebuje tych, którzy przyprowadzą go do Chrystusa, być może pójdą z nim kawałek drogi do uzdrowienia, dając mu w darze czas i obecność. Wszelako, poddanie się mocy Chrystusa, a co za tym idzie – odzyskiwanie zdrowia następuje u niewidomego stopniowo… Jest to proces, mający swoje etapy, na których Jezus pyta chorego o sposób postrzegania świata i ludzi. Istotne w przebiegu Bożego leczenia jest porzucanie swoich wyobrażeń i projekcji na temat tego, jacy są inni: np. sztywni, niezrozumiali, żyjący własnym, odmiennym życiem – jak drzewa…

„Zmagania o dusze ludzkie i miłość ku nim w Panu jest prostym obowiązkiem chrześcijanina.” św. Teresa Benedykta od Krzyża

i prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć

i prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć

Mk 6,56: I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć.

Mk 6,53-56

Wieść o uzdrowieniach, których Jezus dokonuje niesie się daleko… Budzi nadzieje. Wioski, miasta, osady wyczekują Jego przyjścia. Wystarczy tak niewiele: znaleźć się blisko, kiedy przechodzi i dotknąć Jego płaszcza. Zdrowie jest na wyciągnięcie ręki… Potrzeba tylko wiary. Dzisiaj także nie brakuje chorych i cierpiących, zranionych złem. Jezus jest odpowiedzią Boga na wszystkie ludzkie niedomagania.

„Słusznie wiec w tym pokładam całą nadzieję, że uleczysz wszystkie moje słabości przez Tego, który siedzi po Twojej prawicy i wstawia się u Ciebie za nami; w przeciwnym razie popadłbym w rozpacz. Liczne bowiem i wielkie są choroby moje, lecz większa jest moc Twego lekarstwa.”św. Augustyn

„Pan przebywa w tabernakulum nie dla siebie, ale dla nas, ponieważ lubi być blisko synów ludzkich i w dodatku wie, że potrzebujemy Jego obecności.”św.Teresa Benedykta od Krzyża

„Łamiemy jeden chleb, który jest pokarmem nieśmiertelności, lekarstwem pozwalającym nam nie umierać, lecz żyć wiecznie w Jezusie Chrystusie.”św. Ignacy Antiocheński

Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła…

Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła…

Mk 5,42: Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat.

Mk 5,21-43

„Pomoc dziewczynce polega na umocnieniu jej witalności. Musi ” jeść”, to znaczy: wejść w kontakt z własnym ciałem, ze swą siłą witalną. Wtedy będzie zdolna żyć, nawiązywać relacje. Podając chorej rękę, Jezus przekazuje jej cząstkę swej mocy. Chce, by stanęła na własnych nogach i podążała swoją indywidualną drogą. Nie zatrzymuje jej. Pozwala się jej swobodnie przechadzać. Nie może jej pomóc nadmiernie się o nią troszcząc, ułatwiając jej każdy krok, usuwając wszelkie zagrożenia, jakie na nią czyhają. Można powiedzieć, że mając 12 lat, córka Jaira staje się dorosłą istotą, w symbolicznym ujęciu dwunastka oznaczałaby pełnię człowieka, a jednocześnie jego zdolność do nawiązywania relacji. Do swej prawdziwej istoty dochodzimy dopiero wtedy, gdy stajemy się zdolni do nawiązywania relacji. Dziewczynka umiera i zrywa wszelką więź. Izoluje się w swym skostnieniu. Spotkanie z Jezusem stanowi punkt zwrotny, gdyż od Niego bierze to, czego jej potrzeba do życia, co ją uzdrawia i podnosi na duchu.”Anselm Grun OSB

„Napisz, że pragnę przelewać swe Boskie życie w dusze ludzkie i uświęcać je.” Jezus do św Faustyny (Dz. 1784)

Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj…

Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj…

Mk 5,19: Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą.

Mk 5,1-20

Gerazeńczyk, na fali wdzięczności za uwolnienie chciał stać się jednym z uczniów Jezusa. Powód odmowy jest zagadką. Być może niebagatelny wpływ miał na nią fakt, że uzdrowiony był poganinem: człowiekiem wywodzącym się z innej kultury i systemu wierzeń religijnych. Jednak odpowiedź negatywna nie jest równoznaczna z odrzuceniem. Uzdrowiony zostaje wysłany z misją ewangelizacyjną. Ma opowiedzieć swoją historię: zniewolenia i doświadczonego Bożego miłosierdzia bliskim: krewnym i znajomym. Być może gdyby powrócił „po formacji”, jako przykładny i gorliwy Izraelita, nie zostałby przyjęty i zrozumiany przez swoich. Tymczasem, bez zbędnego „opakowania” religijnych form świadectwo Gerazeńczyka staje się potężnym znakiem Bożej mocy. Może on dotrzeć z przesłaniem Dobrej Nowiny o zbawieniu za darmo tam, gdzie nie byłby w stanie wejść kto inny. Nie budzi przy tym niechęci i odrzucenia lecz tylko zdziwienie, że Bóg Izraela wyświadcza dobro również poganom, a więc tym, którzy w Niego nie wierzą…

„Aby świat, przez głoszenie Kościoła, słuchając mógł uwierzyć, wierząc mógł czekać, i czekając mógł kochać.”św Augustyn

Przybliżyło się do was królestwo Boże

Przybliżyło się do was królestwo Boże

Łk 10, 9: „uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże.”

Łk 10,1-9

Apostołowie są rozesłani przez Jezusa z poleceniem i charyzmatem uzdrawiania. W miejscach, gdzie zostaną zaproszeni, mają troszczyć się o przebywających tam chorych, zająć się nimi otaczając modlitwą. Gdy dokona się uzdrowienie, ogłaszać wszystkim, że „przybliżyło się Królestwo Boże”. Co to znaczy? Wydaje się, że jest pokusą dla głoszącego, by uzdrowienie przypisać własnym zasługom: głoszeniu, namaszczeniu, stylowi życia, może jakiejś praktyce modlitewnej. Obserwujący Apostoła ludzie zaś mają tendencję łączyć działanie łaski z jej narzędziem. Gdy uczeń głosi przybliżającego się Boga, odwraca własną uwagę (oraz innych) od siebie i kieruje ją na Tego, który przychodzi i działa dobro. Mówiąc o Królestwie, wskazuje na Króla, Jedynego, który ma moc uzdrawiać. Jednocześnie ogłasza, że Bóg chce zdrowia, że Królestwo jest pokojem, uzdrowieniem dusz i ciał. Pokazuje również czynami, że jest Ono świętowaniem – szczęśliwym spotkaniem człowieka wypatrującego tęsknie Dobrej Nowiny z tym, który z wiarą w jej wartość i moc, ją przynosi…

„Jednym z największych darów miłości jest obecność.” ks. J.S. Pasierb

padały przed Nim

padały przed Nim

Mk 3,11: „Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim…”

Mk 3,7-12

„W Ewangelii św. Marka stale dochodzi do starcia Jezusa z demonami. Nam, współczesnym czytelnikom, epizody te wydają się nieco dziwne. Ale właśnie w dzisiejszych czasach, gdy coraz więcej ludzi uskarża się na problemy psychiczne, wątek konfrontacji z demonami zachował aktualność. Jezus pragnie wyrzeć człowieka spod niszczycielskiej władzy złych mocy. Żyjemy w świecie, w którym rządzi zło. Dowodzi tego nie tylko eskalacja przemocy i terroru. Wielu ludzi uległo fascynacji potęgą zła. Często można wśród nich spotkać osoby, które niegdyś doznały ran, a teraz same ranią innych. Ich godność została podeptana w dziecięcych latach. Dlatego teraz ciemiężą i dręczą innych. Dopiero wtedy czują, że żyją, gdy mogą kogoś męczyć. Inni stali się złymi ludźmi, ponieważ przez całe lata musieli znosić poniżenia i zniewagi. Do takich ludzi idzie Jezus. Nie boi się kontaktu z nimi. Zachęca by przystali na siebie. Akceptuje ich rozdarcie i przywraca im godność. Podejmuje walkę z demonami, przeciwstawiając lękowi – zaufanie, a rozpaczy – nadzieję.” Anselm Grun OSB

„Polem walki pomiędzy Bogiem a szatanem jest dusza ludzka.” św. o. Pio

Co wolno w szabat?

Co wolno w szabat?

Mk 3,4: A do nich powiedział: Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić?

Mk 3,1-6

„Jezus postrzega dramat chorego człowieka (a także jego potrzeby!) w zupełnie innych kategoriach niż otoczenie. Widzi nie tylko jego chorą rękę – patrzy o wiele głębiej: w jego duszę. Choroba nie dotyka przecież człowieka jedynie w wymiarze somatycznym! Jest także wyzwaniem duchowym, nierzadko generuje natrętne pytania, na które najczęściej nie ma odpowiedzi, przetrąca nadzieję, kusi do zwątpienia w miłość, dobroć i Opatrzność Boga… Zbawienie, które Jezus ofiarował choremu dotyczy wymiaru duchowego. Tylko św. Marek zanotował reakcję Jezusa na postawę otoczenia (Mk 3,5). Spojrzał z gniewem i smutkiem z powodu „ślepoty serca” (‚caecitas cordis’ u św Hieronima). Nie chodzi o to, że mają twarde serca i nie dociera do nich w żaden sposób Boże przesłanie; chodzi o to, że nie patrzą sercem! Sam Jezus – przeciwnie – patrzy sercem, dlatego widzi nie tylko rękę, lecz i duszę chorego. Duszy nie można zobaczyć inaczej, jak tylko sercem… Oni jednak mają ślepe serca, dlatego nie rozumieją ani owego postawionego na środku człowieka, ani Boga, który objawia się właśnie w Jezusie Chrystusie.” apb Grzegorz Ryś