Trwajcie w miłości mojej!

Trwajcie w miłości mojej!

J 15,9: Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej!

J 15,9-17

„Kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg w nim. Załóż swoje mieszkanie w Bogu i sam bądź mieszkaniem Boga; trwaj w Bogu, a Bóg będzie trwał w tobie. Bóg pozostaje w tobie, by utrzymać cię w sobie; ty pozostawaj w Bogu, by nie upaść. Ty pierwszy umiłowałeś mnie… i nawet po tym nie jestem gotów miłować Cię! Umiłowałeś mnie, chociaż byłem grzeszny, i zmazałeś moje grzechy; umiłowałeś mnie, chociaż byłem grzeszny, lecz nie po to powołałeś mnie do Kościoła, abym nie przestał grzeszyć, limitowałeś mnie, kiedy byłem chory, lecz nawiedziłeś mnie, by mnie uzdrowić. W tym jasno ukazała się miłość Twoja ku mnie, ponieważ przyszedłeś na ten świat, abym przez Ciebie miał życie.
Nie chcę sam tylko uwielbiać Cię, nie chcę sam tylko kochać Cię. Nie chcę sam tylko obejmować Ciebie, abym obejmując Cię sobą, nie zasłonił Ciebie innym.
Wstyd by mi było kochać Cię miłością zazdrosną!… Pociągnę do miłości Twojej moich krewnych i wszystkich domowników moich… Owszem, będę pociągał wszystkich, których tylko będę mógł, zachętą, modlitwą, przez rozmowy i rozumowania, łącząc je z cichością i uprzejmością. Jeśli ich pociągnę do miłowania Cię i gdy zaczną uwielbiać Cię również oni, będziemy wszyscy złączeni w uwielbianiu Ciebie.”św. Augustyn

wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaretu

wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaretu

Łk 2,39: „A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaretu.”

Łk 2,36-40

„Nazaret jest szkołą, w której zaczyna się pojmować życie Jezusa: jest to szkoła Ewangelii… Najpierw lekcja milczenia. Niech się odrodzi w nas szacunek dla milczenia, tej pięknej i niezastąpionej postawy ducha… Lekcja życia rodzinnego.” papież Paweł VI

„Jezus wzrastał w środowisku galilejskim. Galilejczycy byli ludźmi uczciwymi, byli mniejszymi formalistami niż Żydzi z Judei, były to serca proste, może trochę szorstkie. Jezus przejął ich język, obyczaje i wiele wyrażeń. Przez całe życie będzie jednym z tych ludzi z ludu, których wrodzona godność jest tak wielka, że stawia ich na równi z najmożniejszymi (D. Rops). Życie Rodziny Nazaretańskiej było ciche, ukryte, milczące, proste i ubogie.” Stanisław Biel SJ

„On–Bóg był synem Maryi. Karmiony i otoczony Jej opieką, noszony na rękach, z upływem czasu był Jej usłużny i posłuszny. Żył trzydzieści lat w domu w nieprzerwanej relacji z Nią i świętym Józefem. Przez cały ten czas Maryja była świadkiem Jego dorastania, Jego radości, Jego przykrości, Jego modlitwy; stała się błogosławioną przez Jego uśmiech, przez dotyk Jego dłoni, przez okazanie swej miłości, przez wyrażanie swych myśli i swoich uczuć. Teraz, bracia moi, kim powinna być Ona, która była faworyzowana w sposób tak nadzwyczajny?” bł. J. H. Newman

Głodnych syci dobrami

Głodnych syci dobrami

Łk 1,53: Głodnych syci dobrami, a bogaczy odprawia z niczym.

Łk 1,46-56

Maryja wysławia Boga za Jego hojność. On nikomu nie da się prześcignąć w obdarowywaniu – podczas gdy sam preferuje skromność; wybiera ubóstwo. Nie zdecydował urodzić się jako syn monarchy w pałacu, gdzie niczego by Mu nie brakowało, a słudzy śpieszyli by się spełniać wszystkie Jego zachcianki… Wyróżnił i ubogacił nic nie znaczących: niezamożną, skromną i nikomu nieznaną młodą dziewczynę i jej krewną, bezdzietną starszą kobietę… Preferuje dzielić z Maryją trudy dalekiej podróży i spartańskie warunki, którym nierzadko mógł towarzyszyć głód. Jednocześnie, Maryja może też uwielbiać Boga przychodzącego do tęskniących za Nim, a więc głodnych Go…

„Nic nie połączy ściślej duszy z Bogiem, ani nie wzbudzi szybciej pogardy dla świata, niż doświadczenie głodu i nędzy.” św. Filip Neri

„Żadna radość, żadna przyjemność, żadne piękno stworzeń nie potrafi przywiązać serca ludzkiego, nie potrafi go nasycić. Wszelkie bogactwo, nie jest Bogiem, jest dla mnie nędzą.” św Bonawentura

„Prawdziwe ubóstwo dla samego Boga podjęte, takie ma w sobie dostojeństwo, iż niczyjej łaski nie potrzebuje, dba tylko o Jego łaskę.” św. Teresa od Jezusa

„Być może myślisz, że ten, który ma kufer pełen złota, jest bogaty?… Mylisz się, ponieważ naprawdę bogaty jest ten, w którym Bóg raczy mieszkać.” św Cezary z Arles

Położył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga

Położył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga

Łk 13,13: Położył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga.

Łk 13,10-17

Jezus obdarowuje przygniecioną i pochyloną kobietę wolnością i zwraca jej godność. Zauważa ją, dostrzega długie, trwające osiemnaście lat cierpienie i decyduje się jej pomóc. Robi to jednak w szczególny sposób: nie idzie do niej lecz przywołuje ją do siebie, do przestrzeni w świątyni zastrzeżonej dla mężczyzn. Chce, by była przez nich widziana. Odbiera jej status osoby pomijanej i niezauważanej ze względu na swoje kalectwo oraz płeć, z którą wiązały się ograniczone prawa w religijnym zgromadzeniu. Dotyka ją, kładzie ręce i obdarza swoją siłą. Podnosi, wyprostowuje, pomaga patrzyć innym ludziom w oczy. Świat z perspektywy kilkudziesięciu centymetrów wzwyż wygląda zupełnie inaczej. Kobietą zyskuje nowe, szersze spojrzenie. Nie musi już poruszać się wbijając wzrok w podłogę. Zadzierać głowy z wysiłkiem gdy próbuję się skomunikować z innymi ludźmi. Jezus pokazuje wszystkim mężczyznom wokół jak jest ważna. Wyróżnia ją wśród nich tytułem „córki Abrahama”, a zatem honoruje tytułem kobiety wielkiej wiary. Wyzwolenie wydobywa z niej radosne uwielbienie Boga, które udziela się wielu osobom w świątyni…

„Jak możesz dotykać tak lekko i czule, o Słowo – Synu Boga, będąc tak straszny i potężny? O, błogosławiona, tysiąckroć błogosławiona dusza, której dotykasz tak lekko!”św Jan od Krzyża

Wtedy faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by Go podchwycić w mowie

Wtedy faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by Go podchwycić w mowie

Mt 22, 15: Wtedy faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by Go podchwycić w mowie.

Mt 22,15-21

Faryzeusze wkładali wiele starań by zrobić wrażenie na innych i uchodzić za religijne autorytety. Tymczasem „znikąd” pojawia się Jezus i „zgarnia” im sprzed nosa wszystko, czego pragnęli i na co tak ciężko „pracowali”. Posłuch, uwielbienie, podziw i „lajki” tłumów, niewymuszony autorytet głębokiej mądrości i szerokiej wiedzy, inteligencję zdolną do celnych odpowiedzi i mistrzowskich ripost, siłę i niezależność, wewnętrzną moc nie dającą się zastraszyć. Promieniujący od Niego proroczy charyzmat, dokonywane cuda i uzdrowienia, potwierdzające namaszczenie od Boga sprawiały, że ich zawiść szybowała aż pod świątynny sufit. Dlaczego Bóg wybrał tego ubogiego rzemieślnika, a nie kogoś spośród nich? Nie rozeznawane uczucia popchnęły ich do szukania pomysłów na podstęp, który mógłby Go zdyskredytować…

„Uczeni w Piśmie, faryzeusze i kapłani ze Świątyni przewidywali, że jak tak dalej pójdzie, nie będą już mieli nikogo, komu mogliby narzucić swój legalizm. Zostaną bez pracy, znikną pielgrzymki, zmniejszą się jałmużny, władza ulegnie rozkładowi. Nie mogli tolerować tak czarnego obrazu. Lepiej nadal mieć roboty zaprogramowane za pomocą ludzkich praw i tradycji przybranych w fałszywą religijność, aby dalej podporządkować sobie lud. Byli gorsi niż rzymscy najeźdźcy, ponieważ tamci uciskali lud za pomocą wlóczni i katapult, natomiast oni kontrolowali umysł religijnym terroryzmem.”Jose Prado Flores