on jest Eliaszem, który ma przyjść

on jest Eliaszem, który ma przyjść

Mt 11,14: A jeśli chcecie uznać, to on jest Eliaszem, który ma przyjść.

Mt 11,28-30

Jan jest bezkompromisowy, ognisty i w oczach Bożych reprezentuje naturę podobną Eliaszowi. Stwórca jednak jest nieskończenie kreatywny i nie musi się ograniczać tworząc kopie, dlatego choć wśród ludzi występują podobieństwa intelektualne, temperamentu czy upodobań wobec konkretnego stylu życia, nie ma dwóch takich samych osób. Ci, którzy oczekiwali na sobowtóra proroka mieli błędne wyobrażenia o mocy i działaniu Boga – w nieunikniony sposób zawiedli się czekając na Eliasza2 nadaremnie.

„Niektórzy heretycy niemądrze wnioskują z tych słów o wędrówce dusz, jakoby dusze przenosiły się z jednego ciała do drugiego. Ale, jak gdzie indziej świadczy Ewangelia, Jan przyszedł” w duchu i mocy Eliaszowej” (Łk 1,17), to znaczy miał tę samą łaskę i miarę Ducha Świętego. Obu cechowała podobna ostrość życia i duchowa dyscyplina. Obaj żyli na pustyni, obaj przepasywali się skórzanym pasem. Eliasz musiał uciekać, ponieważ piętnował bezbożność króla Achaba i Jezabeli. Jan został zabity, ponieważ potępił niegodziwe małżeństwo Heroda i Herodiady.”św Hieronim

„W tym więc życiu śmiertelnym żadne poznanie ani pojęcie nadprzyrodzone nie może być bezpośrednim środkiem do wzniosłego, miłosnego zjednoczenia z Bogiem. Wszystko bowiem, co może rozum pojąć, wola upodobać sobie a wyobraźnia przedstawić jest niepodobne i niewspółmierne do Boga.”św Jan od Krzyża

Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług

Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług

Mt 25,19: Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi.

Mt 25,14-30

„Pan wraca po dłuższym czasie. Po jak długim? Nie wiemy, ale wystarczająco długim, aby można było wykonać pewną pracę. Nasz Pan zapowiedział swój powrót: „Odchodzę i przyjdę znów do was.” Dla każdego z nas Jego powrót nastąpi w chwili śmierci. Nasz Pan ma tu jednak na myśli ostateczne ustanowienie Królestwa Bożego. Sam pracował w służbie wieczności już obecnej w Jego zamyśle. Architekt, projektując dom planuje różne etapy jego budowy, ale nosi w sobie wizję już wykończonej budowli. Tak samo jest z naszym Panem.
Pan odjechał nie zostawiwszy wskazówek. Nie powiedział: kupcie tę własność, zróbcie to czy zróbcie tamto…, ale: zdaję się na was, jesteście mądrzy, podejmijcie decyzje. Jest pewne ryzyko do podjęcia. Trzeba zaryzykować. Obca jest nam koncepcja czystej bierności ludzi, którzy mówią: „Pójdę za tym albo za tym, poczekam na rozwój wydarzeń.” Święty nie jest kimś, kto czeka, aż dobry Bóg naciśnie przycisk wprawiający go w ruch. Na pewno powinniśmy się posługiwać naszym rozumem i włączyć wszystkie nasze ludzkie zdolności w służbę Bogu. Nasza współpraca jest konieczna i ma być wolna oraz rozumna. Mamy całkowitą niezależność. Pan nas nie kontroluje. Nasz Pan powróci i wynagrodzi tego, kto pracował, podejmował ryzyko, poświęcał się, dawał, kto do działania łaski dołączył swój trud i osobiście zaryzykował.”bł. Maria Eugeniusz od Dzieciątka Jezus

Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?

Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?

Łk 18,8: Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?

Łk 18,1-8

„Sytuacja ubogiej wdowy wystawia naszą wiarę na próbę. Już nie wiemy co myśleć o Bogu i nie wiemy jakie nasze postawy są właściwe. Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi gdy przyjdzie? Ważny odsyłacz do tego pytania jest w 24 rozdz. Ew. Mateusza. Jezus mówi o tym jak postępuje nieprawość w świecie, jak ona wchodzi do Kościoła, jak uczniowie nawzajem zaczynają się oskarżać, oceniać, osądzać i występować przeciwko sobie. I tam pada takie zdanie: ponieważ wzrośnie nieprawość to miłość wielu ostygnie. Człowiek zaczyna zamarzać, przestaje kochać ponieważ jest otoczony doświadczeniem narastającego zła. Ma poczucie: „Nie tak miało być, powinno być odwrotnie. Świat się powinien rozwijać ku coraz większemu, i większemu, i większemu dobru, że Kościół się powinien rozwijać ku coraz większej, i większej, i większej świętości”. A jest doświadczenie niesprawiedliwości, niegodziwości i bezsilności takiej, jaką się cechuje wdowa w Ewangelii wobec tego zła, wobec przeciwnika, który ją nachodzi i niszczy. Czy wytrwamy w tej postawie wdowy, bezsilnej? Jej jedyną siłą jest modlitwa. O to idzie, czy Syn Człowieczy znajdzie miłość, która jeszcze nie wystygła? Wielu dzisiaj pyta: co mamy robić? Dostajemy odpowiedź od Jezusa: modlić się nieustannie…Modlitwa, która jest wpatrywaniem się w Niego przywraca nam i zachowuje w nas Jego obraz i wtedy też rozumiemy postępowanie własne – jesteśmy na Jego obraz i podobieństwo.”apb Grzegorz Ryś

Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie

Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie

Mt 7,6: „Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, nie poszarpały was [samych].”

Mt 7,6.12-14

Jezus przestrzega, by nie mówić o rzeczach duchowych ludziom, których one nic nie obchodzą, reagują agresją na głoszenie prawdy i nie zależy im na rozwijaniu się w miłości…

„Wiedziano o tym już w Starym Testamencie: „Nie mów do uszu głupiego, bo wzgardzi mądrością twej mowy”(Prz 23,9). A trzeba wiedzieć, że „głupi” to w języku biblijnym ktoś, kogo nie interesuje to, co najważniejsze. Stąd obdarzać prawdą głupiego to — w myśl dosadnych porównań Księgi Syracha (22,9n) — kleić skorupy rozbitego dzbana, to nauczać kogoś, kto usnął.
Biedniejszy od głupca jest chyba tylko szyderca: ten, kto się wyśmiewa z tego, co najważniejsze…” Jacek Salij OP

„Jeśli bowiem szlachetne perły, nabyte w trudach i nocnych czuwaniach, rzucam duszom rozmiłowanym w rozkoszach zmysłowych i nurzających się w błotach cielesności oraz w nieczystościach, wówczas również do mnie odnosi się to porównanie, iż rzucam perły przed świnie. Toteż gorąco was błagam: przemieńcie się! To od was samych zależy metamorfoza: odrzucenie zarówno postaci świni, będącej odpowiednikiem nieczystej duszy, jak postaci psa, co oznacza człowieka czyniącego zgiełk wokół siebie, kłótliwego i złośliwego w języku.” Orygenes

Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą

Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą

Mt 5,8: Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

Mt 5,1-12

„Czym jest serce “czyste”? Serce oczyszczone jest wynikiem procesu, który zakłada wyzwolenie i wyrzeczenie. Człowiek czystego serca takim się nie rodzi, doświadczył wewnętrznego uproszczenia, ucząc się wyrzeczenia się w sobie zła.”papież Franciszek

„Jeśli świętym swoim życiem usuniesz naleciałości, jakie pokrywają i krępują twe serce, na nowo rozbłyśnie w tobie piękno Boże. Podobnie jak żelazo po usunięciu rdzy połyskuje i błyszczy w słońcu, tak też człowiek wewnętrzny, którego Pan nazywa sercem, po usunięciu nieczystości powstałych na skutek niewłaściwego postępowania odzyska na nowo podobieństwo do swego wzoru i przyczyny i stanie się dobrym. Albowiem to, co jest podobne do Dobra, z całą pewnością jest dobre. Taki człowiek, gdy widzi siebie, w sobie samym ogląda to, czego pragnie. Kto więc ma serce czyste, jest szczęśliwy. Jeśli zatem twe serce oczyszczone jest z wszelkiej nieprawości, wolne od wszelkiej pożądliwości i wady, dalekie od jakiegokolwiek skażenia – szczęśliwy jesteś z powodu jasności i czystości spojrzenia, ponieważ spojrzenie oczyszczone ogląda to, czego nie dostrzegą oczy nie oczyszczone. Po usunięciu ciemności wywodzących się z rzeczy materialnych, dostępujesz dzięki czystości serca – szczęśliwego widzenia. Czym ono jest? Czystością, świętością, prostotą, wszelkimi tego rodzaju promieniami Bożej natury, które dają nam oglądanie Boga.”św Grzegorz z Nazjanzu