Jesteś Mi zawadą

Jesteś Mi zawadą

Mt 16,23: „Jesteś Mi zawadą, bo myślisz nie na sposób Boży, lecz ludzki.”

Mt 16,13-23

Nadmierna ostrożność Szymona, chęć ustrzeżenia Mistrza przed cierpieniem zostaje przez Jezusa określona jako przeszkoda, zawada, zgorszenie (gr skandalon). Piotr chciałby widzieć życie i drogę Mesjasza jako nieustanne pasmo sukcesów. Dla Chrystusa zaś słowa jego ucznia mają wydźwięk pułapki, zasadzki, uwiedzenia, dania powodu do grzechu, a nawet spowodowania upadku (to możliwe znaczenia greckiego słowa „skandalon”). Jezus gwałtownie oponuje na propozycję zboczenia na ścieżkę unikania cierpienia. Z perspektywy Boga jest ona więc krótkowzroczna. To myślenie na sposób ludzki, które jak syreni śpiew łudzi i zastawia pułapkę na nierozważnego słuchacza. Sam Chrystus jest zresztą największym skandalon: kamieniem potknięcia i upadku dla wszystkich niewierzących, którzy nie słuchają Jego Słów (Iz 8,14-15; 1 P 2,7-8).

„Nawet jeśli nie wiadomo do końca, kto pułapki zastawia, dwie rzeczy są pewne: pułapki są i nie daj Boże, byśmy byli ich autorami. Uchroń nas od dwóch błędów, Panie: szukania życia bez przeszkód i szukania winnych przeszkód.” ks. Wojciech Węgrzyniak

„Trudności świata są pełne smutku i bez nagrody; ale te, które cierpi się przez Boga, łagodnieją w nadziei nagrody wiecznej.” św. Efrem

Więc się ich nie bójcie!

Więc się ich nie bójcie!

Mt 10,26: Więc się ich nie bójcie!

Mt 10,24–33

Trzy razy Jezus powtarza uczniom, by się nie bali ludzi: oskarżeń, wytykania palcami, posądzeń o kontakty z Belzebubem czy demoniczne inspiracje, obmów, przezwisk, a nawet przemocy i śmierci z ich strony. Zapewnia, że przed Bogiem są jawne wszystkie intencje serc i złe czyny. Bóg ma takie poznanie ludzi, że określi nawet taki drobiazg jak liczba włosów na głowie… Znani są w niebie ci, którzy naśladują Jezusa, On sam będzie ich obrońcą. Zachowają życie wieczne, o wiele ważniejsze niż to krótkie, biologiczne na ziemi…

„Zaprawdę, nie Twoja w tym wina, Panie mój, jeśli nie potrafią wielkich rzeczy zdziałać ci, którzy Cię miłują; winna temu jedynie małoduszność i tchórzostwo nasze. Nie umiemy się zdobywać na mężne postanowienia, zawsze pełni tysiącznych strachów i względów ludzkich, i dlatego Ty, Boże mój, nie działasz w nas cudów i wielmożności Twoich. Bo któż jest ochotniejszy nad Ciebie do dawania, skoro tylko masz komu dawać? Kto szczodrzej niż Ty odpłaca usługi, które się Tobie oddaje?”św Teresa od Jezusa

„Odwaga niegodziwców składa się wyłącznie ze strachu innych. Bądźcie odważni, a zobaczycie jak opadną im skrzydła.”św Jan Bosko

wstał

wstał

Mt 9,7: „On wstał i poszedł do domu.”

Mt 9,1-8

Paralityk to człowiek, który wycofał się z życia, nie doświadcza jego radości i siły. Być może stracił swoją wiarę i nadzieję, lub z chęci uniknięcia pomyłek rozłożył się na łożu lęku, może z obawy przed Bogiem, który bezlitośnie wymierza kary, nie wyznał grzechów, a one wszystkie go przytłoczyły…? Tylko Jezus to wie… On zaś nie oskarża paralityka lecz uwalnia go i wspiera. Chory słyszy od Niego, że grzech już nie ma nad nim władzy, że może zacząć wszystko od nowa. Zasługą sparaliżowanego jest to, że uwierzył Chrystusowi na Słowo. Jest posłuszny. Zaufanie triumfuje nad lękiem, nad obawami przed faryzeuszami i ich krytykanctwem, oceną przez tłum jego sposobu chodzenia. Chwyta daną mu szansę. Opiera się na prawdzie i obietnicy wolności, którą słyszy od Jezusa i wstaje. Ośmiela się być sobą, przechadzać mimo własnych wad i słabości na oczach wszystkich. Posłuszny słowom Jezusa chroni się w domu, gdzie w bezpiecznych warunkach może na nowo uczyć się życia, testować rzeczywistość z nowej, zdrowej perspektywy…

„Gdzie odczuwamy zapach cnoty posłuszeństwa? W modlitwie.” św. Katarzyna ze Sieny

„Ufam Jego miłości. Wiele, albo raczej wszystkiego się od Niego spodziewam.” św. Matka Teresa z Kalkuty

On przejawia moc ramienia swego

On przejawia moc ramienia swego

Łk 1,51: „On przejawia moc ramienia swego, rozprasza pyszniących się zamysłami serc swoich.”

Łk 1,39-56

Maryja wysławia moc Boga, który udaremniając zamiary zarozumiałych pyszałków (Rdz 11,4-9; 1 Sm 12,15; Jk 4,6), zwraca się ku ubogim i tym, co z drżeniem dbają o Jego sprawy przyjmując z czcią Jego słowa (Iz 66,2).

„Pokorny uważa swoje osiągnięcia za podarunek łaski.” św. Maksym Wyznawca

Prz 18,12: Przed upadkiem serce ludzkie się wynosi, lecz pokora poprzedza sławę.

„Pokora jest fundamentem gmachu [życia duchowego], i nigdy Pan nie pozwoli mu wznieść się wysoko, jeśli wspomniana cnota nie będzie dość mocna. A to dla samego waszego dobra, by uniknąć zawalenia się wszystkiego.” św. Teresa od Jezusa

„Realizowanie siebie jest najczęściej rozdymaniem swego egoizmu i swojej pychy.” Piotr Rostworowski OSB

„Pycha łączy się z próżną chwałą, zazdrością, zawiścią, zarozumiałością, lekceważeniem i gniewem, pierwszymi wadami, które wdzierają się do duszy ludzkiej, poprzedzając nieczystość i skąpstwa. Nic tak nie rozrywa ciała Kościoła, jak pycha.” św. Jan Chryzostom

„Człowiek pokorny podobny jest skale. Choć leży nisko na ziemi, jednak nigdy się nie zachwieje. Człowiek pyszny jest jak dym. Choć wyniośle bije ku górze, koniec końców rozprasza się w marności.” św. Augustyn

Jak więc możemy znać drogę?

Jak więc możemy znać drogę?

J 14,5: „Odezwał się do Niego Tomasz: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?”

J 14,1-6

Być może Tomasz reaguje ponieważ szczególnie odczuwa niedogodność płynąca z faktu, że idąc za Chrystusem, nie wiadomo jaki będzie kolejny dzień. To przecież Mistrz decyduje, gdzie pójdą, gdzie będą nocować, czy dzisiaj staną do konfrontacji z faryzeuszami w świątyni, czy może wyruszą do Galilei. Wydaje się, że Jezus nie konsultuje swych decyzji z apostołami. On prowadzi, gdyż On wie, czego chce, On się modli i rozeznaje, On zna drogę… Po ludzku, Tomasz wyraża „uczniowską bezradność”. Przywykli, że Jezus wszystko załatwia i radzi sobie w każdej sytuacji, potrafi ich obronić, ma plan, misję, a nawet przepowiada jej finał. Chrystus jednak nie pozwala im na przyziemne opieranie się wyłącznie na Jego fizycznej obecności. Swoją odpowiedzią pociąga ich w górę, do duchowego patrzenia na Niego i na rzeczywistość. Chce, by uczniowie mieli przed oczami ten sam cel, który przyświeca Jemu: Ojca i mieszkanie w niebie. Pragnie, by byli Jego przyjaciółmi, którzy dzielą z Nim wartości i cele, nie zaś bezradnymi dziećmi, wymagającymi stale opieki.

„Widząc tyle słabości i waszą niemoc w odpieraniu wrogów, Odwagi! Bóg sam przychodzi, by zbawić was.” św. Alfons-Maria Liguori

I przestraszyli się

I przestraszyli się

J 6,19: „ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się.”

J 6,16-21

Lęk mąci spojrzenie uczniom: nie rozpoznają Jezusa, gdy się zbliża. Bywa, że przez zniekształcony obraz Boga i my jesteśmy do nich podobni. Ulegamy obawom i unikamy bliskości z Nim. Szczególnie w momentach trudności, ucisku, duchowych zmagań, chaosu, perturbacji, bałaganu czy rozgardiaszu, gdy Boża pomoc przydałaby się szczególnie, rosnący lęk utrudnia ufne zwrócenie się ku Chrystusowi. Jednak aktem woli i wiary, możemy przezwyciężyć impuls ucieczki, zamknięcia się, polegania na swoich nędznych umiejętnościach wiosłowania czy utrzymywania równowagi i zaufać Jego uspokajającej obecności…

„–Panie, jak wysokie są fale, jak ciemna jest noc! Nie zechciałbyś jej oświecić dla mnie, która samotnie czuwa?–Trzymaj mocno ster, ufaj i zachowaj spokój. Twoja łódź jest cenna w moich oczach, chcę ją zaprowadzić do dobrego portu. Zachowaj szeroko otwarte oczy utkwione w kompas. Pomaga on dojść do celu przez noce i burze. Igła kompasu pokładowego drży, ale trzyma kurs. Wskazuje kierunek, jaki wybrałem dla ciebie. Ufaj i zachowaj spokój: przez noce i burze wola Boga wiernego cię prowadzi, jeśli twoje serce czuwa.” św. Teresa Benedykta od Krzyża (Wiersz „Am Steuer”)

Patrz, czemu oni robią w szabat to, czego nie wolno

Patrz, czemu oni robią w szabat to, czego nie wolno

Mk 2,24: „Na to faryzeusze rzekli do Niego: Patrz, czemu oni robią w szabat to, czego nie wolno?”

Mk 2,23-28

Faryzeusze są pełni niepewności i lęku. Mają obraz Boga podobnego do nich: groźnego sędziego, który rozlicza ludzi z najmniejszych drobiazgów zachowań, bez względu na intencje. Bojąc się więc popełnić błąd (np.łuskać zboże), który jest w ich oczach równoznaczny z grzechem, a więc odtrąceniem – wolą nic nie robić. Prócz młota Bożego sądu żyją jeszcze między kowadłem osądu bliźniego. Nie mniej skrupulatnie skanuje on ludzkie zachowanie, ujawniając najmniejszą niedoskonałość. Z lęku, by nie czuć się gorszymi, albo by się wybielać, kontrolują siebie nawzajem i innych przez osąd, zawstydzanie i odrzucenie. Tkwią w pułapce lęku przed Bogiem i ludźmi. Jezus więc, chcąc ich z niej wyciągnąć, spokojnie wyjaśnia im, że potrzeba życiowa, podobnie jak w przypadku Dawida, nie ściąga Bożego potępienia… Wiara w Bożą Miłość, oparcie i pewność tej Miłości, pomimo słabości i niedoskonałości, uczyniłaby faryzeuszy mniej chętnymi do oskarżeń i osądów bliźniego oraz dałaby im siłę, by przeciwstawić się ludzkim opiniom. Tylko czy faryzeusz skorzysta z propozycji bycia uczniem Jezusa, uczniem Miłości Boga, rezygnując z „władzy sądzenia”?

„Droga człowieka to droga od upadku do upadku.” św. Augustyn

kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne

kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne

J 12,25: „Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne.”

J 12,24-26

Zachowywanie ma w sobie coś z lęku: z próby zatrzymania i obudowania. Ma też coś z bezruchu muzeum, zakonserwowanych eksponatów. Traktowania tego, co jest tu i teraz, jako punktu docelowego, ideału, a czasem wręcz miejsca kultu. Życie opiera się próbom zachowywania… Chcielibyśmy wprawdzie powiedzieć: „trwaj chwilo, jesteś piękna…” lecz ono toczy się dalej… I trzeba pozwolić mu na to, trzeba wypuścić je z rąk, stracić by zwrócić się z ciekawością i otwartością ku temu, co nowe i nieznane. Próby budowy schronów i zasieków na teraźniejszości, na tym, co zgromadziliśmy, są z góry skazane na porażkę i rozczarowanie… Jezus zachęca do pokładania ufności w życiu wiecznym, sprawach i wartościach nieprzemijających.

„W niebie będzie wszystko, czegokolwiek będzie sobie ktoś życzył i nie będzie nikt pragnął tego, czego by tam nie było.” św. Augustyn

„Trzeba się oddać całkowicie w ręce Boga, nie licząc na żadne ludzkie oparcie; wtedy bezpieczeństwo staje się głębsze i piękniejsze.” św. Teresa Benedykta od Krzyża

przyszedł do nich, krocząc po jeziorze

przyszedł do nich, krocząc po jeziorze

Mt 14,25: „Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze.”

Mt 14,22-36

Uczniowie nie wiedzą, gdzie jest Jezus. Oddalił się… Nie mają poczucia obecności i charyzmatycznego przewodnictwa Tego, który ich zgromadził. Tracą duchowy punkt odniesienia, pojawia się pustka, niepewność, zagubienie, może kryzys. Trwają w oczekiwaniu… Mijają długie godziny w ciemności, pośród trudu zmagania się z przeciwnościami: falami i wysiłkiem utrzymania na nich stabilnie łodzi. Sytuacja stresowa, konfrontacja z lękiem o własne życie zapewne nie ułatwia im wzajemnej komunikacji (w końcu nie wszyscy apostołowie są doświadczonymi rybakami). Jezus pojawia się dopiero o czwartej straży nocnej(między 3-6 rano), gdy już są zmęczeni całonocnym zmaganiem, kiedy czujność i wytrwałość maleje. Przychodzi, kiedy tracą nadzieję, gdy przez swoje wyobrażenia krzyczą ze strachu. Przychodzi z zachętą do odwagi, zapewnieniem o swej obecności, z wezwaniem do wiary i przekraczania lęku. Przynosi dar wyciszenia zewnętrznych utrapień..

„Wciąż nie wierzą, bo widzą jak wody grały pod stopami Pana, lecz wśród rozkołysanych fal kroki Pana były pewne.” św. Ambroży

prosili, żeby odszedł z ich granic

prosili, żeby odszedł z ich granic

Mt 8,34: „Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby odszedł z ich granic.”

Mt 8,28-34

Pozornie wydaje się, że to dwóch krzyczących ludzi ma problem i stanowi kłopot dla wszystkich. Jednak ciekawe jest to, że obydwaj przyjmują Jezusa i pozwalają się uzdrowić, podczas gdy całe miasto wyrzuca Go ze swoich granic i nie chce mieć z Nim nic wspólnego. Kto zatem jest opętany? Dwójka udręczonych brakiem miłości nędzarzy zachowujących się szorstko, niezbyt cywilizowanie i dziko, czy też znakomicie ubrani, lodowato grzeczni, obsesyjnie skupieni na zyskach i zupełnie obojętni na niedolę i cierpienie Gadareńczycy, dla których świnie były ważniejsze niż człowiek?

„Opętanie jest bardzo głęboką, utrwaloną nieumiejętnością kochania, która rodzi się bardzo długo. Aby z tak rozumianego opętania wyprowadzić człowieka, nie ma jednej magicznej modlitwy, bo to byłby przejaw myślenia magicznego. Największym egzorcyzmem jest przywrócić człowieka do miłości.” ks. Krzysztof Grzywocz

1 Tm 6,10: Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy.

„Lekceważenie ubogiego jest pogardą wobec Boga!” papież Franciszek