oburzyli się na tych dwóch braci

oburzyli się na tych dwóch braci

Mt 20,24: „Gdy usłyszało to dziesięciu [pozostałych], oburzyli się na tych dwóch braci.”

Mt 20,17-28

Wszyscy apostołowie chcą być ważni, wyróżnieni, zauważeni przez Jezusa. Stąd reagują oburzeniem, kiedy nadzieja na uznanie może zostać potencjalnie sprzątnięta im sprzed nosa przez dwóch sprytnych braci, ich kolegów. Dla Jezusa kłótnia wśród uczniów jest okazją do podkreślenia kontrastu między tym, co liczy się i zyskuje uznanie w świecie np. koneksje, władza, przebiegłość, szybkość reakcji (kto pierwszy ten lepszy), a systemem wartości Boga, który szczególnie nobilituje ofiarę i służbę. Chrystus przekierowuje uwagę rozżalonych apostołów i uczy ich, co jest ważne dla Ojca, co przykuwa Jego spojrzenie, za co hojnie nagradza…

„Słowo ηγανακτησαν znaczy także „okazało żałość”. Reakcja Dziesięciu na czyn Jakuba i Jana ma coś z tego oburzonego żalu (Mt20,24). A my? Oficjalnie się gorszymy, w głębi zazdrościmy, że ktoś ma bezczelną odwagę robić to, na co nam nie pozwala chęć zachowania pozorów przyzwoitości…” Aleksander Bańka

„Człowiek do­piero wte­dy jest w pełni szczęśli­wy, gdy może służyć, a nie wte­dy, gdy mu­si władać. Władza im­po­nuje tyl­ko małym ludziom, którzy jej pragną, by nad­ro­bić w ten sposób swoją małość. Człowiek nap­rawdę wiel­ki, na­wet gdy włada, jest służebnikiem.” kard Stefan Wyszyński

„Miłość niech cię uczyni sługą, tak jak prawda uczyniła cię wolnym.” św Augustyn

Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego

Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego

Mt 18,10: Baczcie, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie.

Mt 18,1-5.10

Królestwo niebieskie jest dostępne dla tych, którzy zawrócili z drogi nadęcia, rywalizacji o wielkość, pogardy wobec słabości, bezradności i bezbronności. Stając w prawdzie wobec Boga, wszyscy jesteśmy jak małe dzieci, podobne do tego, które Jezus postawił wobec apostołów. Nie każdy jednak chce się takim widzieć… Niewielu potrafi przyjąć duchowy status potrzebującego. Łatwiej jest zaprzeczać, że doświadczam braków, polegać na sobie: na sile fizycznej, intelekcie czy sprycie i realizować swe potrzeby, nie widzieć swych słabości i ograniczeń, które boleśnie konfrontują z własną małością. Sporym wysiłkiem jest metanoia do postawy zależności. Rozpoczyna się od przyznania, że potrzebuję Ojca, który się mną opiekuje. Konsekwencją jest jednak wypatrywanie aniołów: wyrazów Jego czułej miłości. Oczekiwanie na doświadczenia Jego obecności i działanie przez nich…

„Zaklinam Cię: nie zapominaj nigdy o tym niewidocznym towarzyszu, który jest stale obecny, nieustannie wsłuchuje się w nas i jest gotowy pocieszać. Co za wspaniała bliskość! Co za szczęśliwe towarzystwo!Gdybyśmy tylko byli w stanie objąć je rozumem! Trzymaj go zawsze przed oczami duszy. Wspominaj często jego obecność, dziękuj mu, zanoś do niego swe modły i nieprzerwanie podtrzymuj dobrą z nim relację.”św o. Pio

Uważajcie, strzeżcie się kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda

Uważajcie, strzeżcie się kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda

Mk 8,15: Wtedy im przykazał: Uważajcie, strzeżcie się kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda!.

Mk 8,14-21

Czym jest kwas faryzeuszy i kwas Heroda? Być może jest to ich sposób myślenia: nie liczenie się z Bogiem lecz jedynie z ludźmi, poleganie wyłącznie na sobie, własnym sprycie, przemyślności i przebiegłości…

„Od tego, co mnie zakwasza zależy jakim będę chlebem. Kwas faryzeuszy sprawia, że człowiek ma zakwaszony wzrok i słuch, a zatem jest niezdolny do słuchania i widzenia tego, co Bóg mówi i pokazuje. Człowiek staje się taki jak ci, którzy mają na niego wpływ. Czego uczniowie nie wiedzieli i nie rozumieli? W ich postawie nie było zaufania do Nauczyciela. W prawdziwej pobożności podstawą jest zaufanie Bogu. W pobożności faryzejskiej Bóg nie był w centrum, lecz w centrum stanął faryzeusz ufający sobie, że wypełniając wszystkie przepisy prawa, jest doskonały i zasługuje w ten sposób na życie wieczne. „Kwas” proponowany przez Jezusa, doprowadza do Ojca. „Kwas faryzeuszów” sprawia odwrócenie się od Niego, nie rozumienie Boga i Jego nauki, albo interpretowanie jej „po swojemu”. „Kwas faryzeuszów” jest skażoną interpretacją Biblii, która nie pochodzi z czystego serca.”Józef Pierzchalski SAC

Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał…

Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał…

Łk 20,27-28: podeszło do Niego kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał…

Łk 20,27-40

Po arcykapłanach i uczonych w Piśmie kolejną grupą, chętną do zdyskredytowania Jezusa są saduceusze. Być może historyjką o żonie siedmiu mężów nie raz już udawało im się zapędzić w kozi róg uczonych w Piśmie, faryzeuszy i innych wierzących w życie po śmierci. Są więc pewni siebie. Wiedzą jak zbijać argumenty, gdyby Chrystus odwoływał się do pism proroków. Dodają sobie autorytetu powołując się na Mojżesza. Znając Pięcioksiąg, są przekonani, że nie ma w nim nawet wzmianki o zmartwychwstaniu. Jakże jednak wiedza, spryt i przemyślność ludzka nędzna jest przy mądrości Bożej. Jezus, interpretując tylko jedno zdanie z dobrze im znanej historii powołania Mojżesza druzgocze intelektualną konstrukcję ludzkiej pychy. Stoją oniemiali wobec błyskotliwej argumentacji wykazującej im błąd założeń. Nawet niektórzy z dotychczas wrogich Chrystusowi uczonych w Piśmie nie mogą się powstrzymać przed wyrażeniem Mu uznania…

Prz 9,10: Podstawą mądrości-bojaźń Pańska, rozważanie o tym, co święte-rozsądkiem.

1 Kor 3,19: Mądrość tego świata jest głupstwem u Boga.

obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi

obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi

Mt 14,7: „Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi.”

Mt 14,1-12

Wydawałoby się, że nie ma większej okazji do samowoli i kontrolowania otoczenia, które zmuszone jest podporządkować się każdej decyzji niż wtedy, gdy jest się królem. Tymczasem okazuje się, że to otoczenie manipuluje Herodem. Jego słabością jest nie stawianie tamy swoim pożądaniom i gwiazdorstwo. Taniec Salome, atmosfera zabawy, alkohol rozochaca jego i współbiesiadników. Gdy mamy widzów, zawsze bardziej jesteśmy skłonni występować. Herod, chcąc popisać się swoją władzą i zrobić wrażenie na gościach, składa ofertę, której żaden inny mężczyzna nie jest w stanie przebić. Jego wyobraźnia nie sięga daleko. Czegóż może chcieć dziewczyna? Jakieś ziemie, kosztowności, tytuły, stanowiska, stroje. Wszystko czego mu zbywa, poza tym bardzo szybko może to odebrać. Jego słabości zostają jednak sprytnie wykorzystane, a Herod zostaje zaszachowany przez swą potrzebę przeglądania się w oczach publiczności.

„Kiedy widzę błędy, mam większy pokój, ponieważ widzę owoc mego drzewa…” św. Mariam Baouardy

  • 1
  • 2