patrząc, nie widzą, i słuchając, nie słyszą ani nie rozumieją

patrząc, nie widzą, i słuchając, nie słyszą ani nie rozumieją

Mt 13,13: Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że patrząc, nie widzą, i słuchając, nie słyszą ani nie rozumieją.

Mt 13,1-9

Jezus tłumaczy uczniom, dlaczego nie mówi wprost do tłumów lecz posługuje się metaforą. Chce zaciekawić, pobudzić słuchaczy do myślenia i zadawania pytań, ukrywając sens i sedno przekazu w alegorii… Przywołuje Izajaszowe (Iz 6,10) trzy sposoby poznawania rzeczywistości (zarówno fizycznej, umysłowej jak i duchowej): WIDZENIE, SŁYSZENIE i ROZUMIENIE. Zdrowy człowiek jest jak dobra i piękna gleba: ma wszystkie łącza otwarte. Może jednak doprowadzić do tego, że będzie patrzeć lecz nie zobaczy Bożego działania w świecie i swoim życiu; będzie słuchać słów Boga lecz nigdy nie da im posłuchu, nie zmieni pod ich wpływem swego zachowania i nawet nie poczuje z tego powodu dyskomfortu. Może też przyjmować do wiadomości komunikat Słowa ale nie ogarnie Jego celu i nie przeniknie Jego mądrości czy głębi. Gdy nie rozumie, że Słowo jest ważne i nie uznaje za coś istotnego w swoim życiu, nie będzie pod Jego wpływem kształtować myślenia, oceniania, wnioskowania czy postępowania. Taki człowiek staje się wówczas, jak zauważa Chrystus, odporny na nawrócenie i jednocześnie – na uzdrowienie…

„Wydaje się, że nie tyle cielesne oczy i uszy są obdarzone błogosławieństwem ale te oczy, które potrafią zobaczyć Chrystusowe tajemnice, i te uszy, o których Izajasz powiada „Pan otworzył mi ucho”(Iz 50,5)”św Hieronim

„Stwardniało ich serce twardością grzechów i obrosło nadmiarem win niby tłuszczem.”Raban Maur

Otrzymawszy zaś we śnie nakaz…

Otrzymawszy zaś we śnie nakaz…

Mt 2,22: Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w okolice Galilei.

Mt 2,13-15.19-23

Józef zostaje we śnie ostrzeżony. Jak zauważa filolog Filip Taranienko:

„Natchniony”(chrimatisthes)–w klasycznej, pogańskiej grece „natchniony przez wyrocznię”. Zastanawiające jest, że to samo słowo użyte zostało kilka wersetów wcześniej w odniesieniu do pogańskich mędrców (Mt 2,12).

Bóg udziela zatem Józefowi precyzyjnych instrukcji. A on, wsłuchany w Boży Głos, podporządkowuje się prowadzącej go Mądrości. W podobny do Józefa sposób (Łk 2,26 „kechrēmatismenon„) zostaje przez Ducha Świętego natchniony także Symeon. Biblia pokazuje więc, że nie tylko ludzie, którzy mają głęboką i bliską relację z Bogiem mogą otrzymywać od Niego mistyczne, a zarazem bardzo konkretne życiowe wskazówki. Pogańscy Mędrcy, poinstruowani w podobny sposób co wybrani Izraelici są znakiem, że nie ma On względu na osoby lecz w każdym narodzie miły jest Mu ten, który Go słucha…

„Dopóki znajdujemy się w niewoli namiętności, słuchajmy Tego, który mówi do Piotra: Przepasz się pasem posłuszeństwa i oddal od siebie własne pragnienia, a ogołociwszy się z nich, stań przed Panem na modlitwie, szukając jedynie Jego woli. Wtedy pozyskasz Boga, który weźmie ster twojej duszy i będzie tobą bezpiecznie kierował.”św. Jan Klimak

leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości…

leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości…

Mt 9,35: Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości.

Mt 9,35-10,1.5.6–8

Chrystus wkłada wiele wysiłku by dotrzeć z przesłaniem Dobrej Nowiny nawet do najmniejszej wioski. W tym Adwencie wychodzi naprzeciw i mnie. Jaki był wczoraj taki jest i dziś…Chce mnie zobaczyć, spotkać się. Mogę zająć się swoimi sprawami, jak zrobiło to wtedy wielu ludzi w Izraelu. Mogę jednak zapragnąć posłuchać Go i stworzyć przestrzeń na wzajemną bliskość. Jezus jest także wspaniałym słuchaczem. Ma dla mnie czas. Chce, by opowiadać Mu o problemach, słabościach, uczuciach, o tym co mnie boli, w czym niedomagam, co zawalam. Mogę odsłonić przed Nim moje rany i poprosić o uleczenie z chorób. Z wielką uwagą, miłosierdziem i cierpliwością zajmuje się mną. Nie lekceważy cierpienia, jest pełen litości… Bóg chce zachować człowieka w wewnętrznym i zewnętrznym dobrostanie. Pragnie, by Jego dzieci nie pozwalały przygnębiać się złu lecz wierząc w Jego nieustanną pomoc, chętnie zwracały się do Niego -jak do Ojca- w różnych potrzebach.

„Ten lekarz ma różne lekarstwa, którymi leczy. Jego słowa są lekarstwem: to słowo przewiązuje rany, inne wylewa na nie balsam, a jeszcze inne wino ściągające…”św Ambroży

oto tu jest coś więcej niż Salomon

oto tu jest coś więcej niż Salomon

Łk 11,31: oto tu jest coś więcej niż Salomon.

Łk 11,29-32

Salomon był symbolem mądrości. Jako młodzieniec, starał się naśladować swojego ojca Dawida w obyczajach i umiłowaniu Boga. Jednak niestety nie przywiązał się sercem do Niego (1 Krl 3,3). Bóg, u zarania jego panowania, zachęca go by prosił o cokolwiek zechce.

„Jest to obietnica istotnie zawrotna! Salomon odpowiada na nią w sposób niezmiernie prosty, choć nieco dla nas zaskakujący. Prosi mianowicie Boga tylko o jedno: „o serce słuchające” (1 Krn 3,9). Modlitwa ta przysparza wiele trudności wszystkim tłumaczom Pisma Świętego (…). Sięgnęłam do oryginalnego tekstu hebrajskiego, który zawiera właśnie te dwa słowa: leb szomea’, po polsku „serce słuchające” (uwaga: leb czytamy raczej jako lev). Słuchanie jest to przede wszystkim jak najpełniejsze otwarcie na tego, kogo kochamy, na jego potrzeby, niekiedy aż do zapomnienia o sobie. Słuchać bowiem to coś nieporównywalnie więcej niż słyszeć.” Anna Świderkówna

Jezus jest kimś więcej niż Salomon nie tylko z racji tego, że jest Bogiem. Jako prawdziwy człowiek, ma nie tylko serce słuchające lecz również takie serce, które usłyszane Słowo wypełnia (Mt 3,15; 5,17; Mk 14,49): wprowadza w życie, zmienia w czyny.

Gdy On to mówił, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała

Gdy On to mówił, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała

Łk 11,27: Gdy On to mówił, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś.

Łk 11,27-28

Kobieta błogosławi Jezusowi lecz jednocześnie swoim okrzykiem zagłusza Jego nauczanie. Wypowiada się w chwili, kiedy On jeszcze mówi o skutkach działania złych duchów. Odwraca więc uwagę słuchaczy i kieruje ją na inny tor. Nawet jeśli dostrzegła w zachowaniu Chrystusa, w Jego łagodności i uprzejmości wpływ wychowania przez Maryję, to dziwny jest moment, który wybrała na wyrażenie swojego zachwytu. Jej zawołanie zupełnie odstaje od kontekstu Jego wypowiedzi. Jest nieco 'ni przypiął, ni przyłatał’. Być może, zainspirowana jakimś bodźcem, impulsywnie mu się poddaje i wyrywa do wypowiedzi, może przejęła się pragnieniem wyrażenia swoich uczuć, myśli i nie może się doczekać aż się nimi podzieli ze wszystkimi? Jednak najprawdopodobniej nie słuchała już końcówki głoszonego Słowa. Jezus zaś z szacunkiem, cierpliwie odpowiada jej, że szczęśliwi są raczej (gr.”menun”) ci, którzy słuchają i zachowują to, co usłyszeli.

1 Kor 1,21:”Spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących.” św Paweł

„Bóg nie żąda trudów, ale posłuszeństwa.”św Jan Chryzostom