skierowane zostało słowo Boże do Jana

skierowane zostało słowo Boże do Jana

Łk 3,2: skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni.

Łk 3,1-6

Jan żyje na pustyni od wielu lat, ucząc się słuchać Boga. Jest czujny by usłyszeć i gotowy usłuchać gdy Słowo (rhema) przychodzi- a dosłownie „staje się” a nawet „spada” na niego. Uzdolniony do przemawiania i pobudzony do działania, zaczyna chrzcić i głosić orędzie zbawienia. Od czterystu lat nie pojawił się prorok w Izraelu, który mówiłby tak jak on. Wiele serc jest poruszonych jego świadectwem życia, a jego płomienne, pełne Ducha obwieszczenia dotykają serc.

„Jan Chrzciciel nie ma nic do stracenia, gdyż jest ubogi, a tylko ubodzy są wolni. Ci, którzy mają wiele bogactw mają też wiele do stracenia, i nie są wolni. Boją się, że ktoś im odbierze to, co posiadają, zaś ten, kto nic nie posiada, jest wolny, a zatem może być uległy wobec działania Ducha Świętego.”M-Dominique Philippe OP

„Wiedzcie, bracia, że ubóstwo duchowe jest uprzywilejowaną ścieżką zbawienia, bo jest sokiem żywotnym pokory i korzeniem doskonałości; jego owoce, choć niewidoczne, są niezliczone. Jest ono tym skarbem ukrytym w polu, za którego nabycie, jak głosi Ewangelia, trzeba wszystko sprzedać, a jego wartość nas popycha do gardzenia wszelkim innym dobrem.”św Franciszek z Asyżu

aby wasze serca nie były ociężałe…

aby wasze serca nie były ociężałe…

Łk 21,34: Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych.

Łk 21,25-28.34-36

Co sprawia, że serce staje się ociężałe? Jezus wskazuję na obżarstwo. To nie tylko zabieganie o rozkosze podniebienia lecz także skupienie się na przyjemnościach, na zaspakajaniu swych zachcianek. Postawa łakomstwa dotyczy również ducha, którego można przeładować bodźcami, emocjami, przeżyciami, poszukując wciąż nowych wrażeń. Tutaj mniej znaczy więcej… Pijaństwo -a zatem znieczulenie. Taki rodzaj życia, a raczej ucieczki od przeżywania go świadomie, aby nie czuć, nie myśleć, zapomnieć… Troski doczesne: poddawanie się lękom, nerwowe „magiczne” zabiegi (np jeśli będę pracować więcej, będę lepszym specjalistą, lub będę nie do zastąpienia- nie spotka mnie to a to…), mające tak po ludzku uśpić nadwątlone różnymi trudnymi wydarzeniami poczucie bezpieczeństwa i kruchości istnienia na tym świecie. Jezus dobrze zna mizerię tych wszystkich ludzkich zabiegów i uników. Jednocześnie wie, że człowiek potrafi poświęcić im lwią część życia, orientując się w pewnym momencie, że je zmarnował. Chce oszczędzić rozczarowań swoim uczniom…

2 Tes 2,15: „Przeto, bracia, stójcie niewzruszenie.”św Paweł

wrzuciła wszystko

wrzuciła wszystko

Łk 21,4: „Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie.”

Łk 21,1-4

Jezus zauważa ofiarne serce ubogiej kobiety. Jej akt wrzucenia dwóch groszy do skarbony to nie jest gest na pokaz, ani na odczepnego, albo „bo tak wypada/nie można być gorszym od innych”… Jeśli mamy tylko tyle, ile jesteśmy w stanie dać, to hojność wdowy i jej zawierzenie Bożej Opatrzności jest ekstremalne. Zrezygnowała z ostatnich pieniędzy, które posiadała, w języku biblijnym można byłoby powiedzieć nawet, że ogołociła siebie. Wyraziła w ten sposób głęboką ufność Bogu, pełne przekonania o Jego wszechmocy zdanie się na Jego pomoc…

„Wdowa wrzuciła do skarbony jedynie dwa małe pieniążki, Pan jednak nie dał jej zapłaty wartej tylko dwa pieniążki. Dlaczego tak się stało? Dlatego że On nie zwraca uwagi na wielkość kwoty, ale na bogactwo jej serca. Jeśli bowiem policzysz jej pieniądze, to jej bieda jest doprawdy wielka, ale gdy przyjrzysz się dokładniej jej intencji, dostrzeżesz skarb hojnego serca.” św. Jan Chryzostom

„Oddać ostatni grosz to nie tylko zdać się na kogoś, ale po prostu pozbyć się złudzeń, że jesteśmy lepsi od innych.” Augustyn Pelanowski OSPPE

Bo przyjdą na ciebie dni

Bo przyjdą na ciebie dni

Łk 19,43: „Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd.”

Łk 19,41-44

Jezus płacze nad miastem, które w czas pokoju nie umiało rozpoznać ani przyjąć shalom (wewnętrznej harmonii, kompletności, spełnienia, integralności i błogosławieństwa), które On przynosił. Mieszkańcy Jerozolimy nie byli zainteresowani ani Bożym nawiedzeniem ani prowadzeniem. Zajmowali się tym, co codzienne i dopiero czas ucisku, oblężenia pokazał im, jak nikłe są ich własne siły i jak kruchy jest ład ustanowiony przez ludzi. Czas pokoju jest uprzywilejowanym okresem, który warto wykorzystać napełniając się Bożym pokojem, siłą i miłością, by móc potem wytrwać w czasie kryzysów i próby…

„Nigdy nie próżnuje diabeł przeciw człowiekowi sprawiedliwemu. Albo bowiem pomnaża mu niepokoje serca, albo wzbudza smutki ciała. Stąd jest to, co Apostoł mówi: Dany jest mi oścień dla ciała, anioł Szatan, aby mnie policzkował (2Kor 12,7)” św. Izydor z Sewilli

„Oto fale gwałtowne i groźne burze uderzają; nie obawiajmy się jednak zagłady; wszak opieramy się o skałę.” św. Jan Chryzostom

„Miłość i bojaźń Boża to dwie potężne twierdze, z których wypowiada się wojnę grzechowi i diabłu.” św. Teresa od Jezusa

prędko weźmie ich w obronę

prędko weźmie ich w obronę

Łk 18,8: „Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę.”

Łk 18,1-8

Jezus rozprawia się z fałszywym obrazem Boga: obojętnego, zmęczonego i zirytowanego ludźmi, podobnego do niesprawiedliwego sędziego… Zapewnia, że Bóg jest inny: On nie będzie zwlekał, kalkulował, opędzał się od potrzebującego człowieka. Wręcz przeciwnie: „prędko weźmie w obronę” tych co wołają do Niego, a zatem dużo szybciej niż mogę przypuszczać… Lecz potrzebna jest determinacja wiary, pewność Jego miłości i interwencji. Gdy się modlę, nie bez znaczenia jest moje wewnętrzne nastawienie i przekonania. Kluczowa jest wiara, że On da mi odpowiedź i moja nieustępliwa wytrwałość. Na modlitwie mogę rozpoznać Boga przychodzącego. To dzięki cierpliwemu przychodzeniu do Niego zyskuję światłe oczy serca: Bożą perspektywę, dzięki której jestem w stanie dostrzec wydarzenia, przez które On przemawia do mnie, drobne znaki Jego prowadzenia, a także dokonujące się zmiany, czasem widoczne tylko dzięki Jego łasce – zachęcie do spojrzenia wstecz…

„Wiara daje skrzydła modlitwie, bez niej nie może ona wzlecieć ku niebu” św. Jan Klimak

„Jeżeli jesteśmy spokojni i cierpliwi, odnajdziemy nie tylko nas samych, ale także naszą duszę, a z nią – Boga.” św. o. Pio

musi wiele wycierpieć i być odrzuconym

musi wiele wycierpieć i być odrzuconym

Łk 17,25: „Wpierw jednak musi wiele wycierpieć i być odrzuconym przez to pokolenie.”

Łk 17,20-25

„Dlaczego Jezus musi cierpieć i być odrzuconym? Że naraził się możnym tego świata: Piłatowi, Herodowi, Sanhedrynowi – tak dalece, że tego nie da się już naprawić? Że już im się nie wymknie? Bo już nikt i nic Go nie obroni?… Czy na tym polega owa konieczność i nieuchronność cierpienia? Nic podobnego. W greckim tekście pada tutaj słówko „dei”- oznaczające wewnętrzną konieczność, powinność, potrzebę. Stąd też św. Hieronim tłumaczy ów moment w Wulgacie: oportet illum multa pati (dosł.”potrzeba jemu wiele cierpieć”). Taki jest właśnie Jego wybór, wewnętrzne przynaglenie, własna nieodwołalna decyzja, konieczność wynikająca z rozeznania ludzkiego dramatu i odpowiednich do jego uleczenia środków. To determinacja naszego Boga, by spotkać się z nami właśnie na tym obszarze, na którym Go odrzucamy. Przyszedł znaleźć „to, co zginęło”. Jest Lekarzem, którego potrzebują chorzy, a nie zdrowi. Czy można bać się takiego Boga? Czy takiego Boga można nie wpuścić w sam środek własnego nieuporządkowania i grzechu? Można. Niestety…” apb. Grzegorz Ryś

„Bóg pragnie przede wszystkim serca i to jest najważniejsze.” św. Wincenty a Paulo

który by wrócił i oddał chwałę Bogu

który by wrócił i oddał chwałę Bogu

Łk 17,18: „Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec.”

Łk 17,11-19

Jezus zauważa smutny fakt ogromu ludzkiej niewdzięczności. Dziewięć na dziesięć osób, które doświadczyło łaski nie uznaje za stosowne podziękować za nią Bogu (nie wspominając o chęci odwdzięczenia się Mu za doznane dobro). Dlaczego? Najczęściej dzieje się tak z powodu ukrytej pychy. Zarozumiałego przekonania, że to, co posiadam zwyczajnie mi się należy. Nie dziękuję gdyż nie mam w sercu pokory, nie uważam tego, co otrzymuję, za dar. A skoro tak, przechodzę nad łaską do porządku dziennego. Może nawet sobie przypisuję szczególne zdolności, dzięki którym coś posiadam, zdobyłam, osiągnęłam… Gdy jednak moje serce jest pokorne, wierzę, że ponieważ tylko Bóg jest w nas wszystkich „sprawcą chcenia i działania” (Flp 2,13), wszystko co otrzymałam dobrego i działanie przynoszące dobry owoc, jest zasługą Jego łaski, ukrytego wsparcia. I nie tylko. Często też jest także poprawianiem przez Niego po mnie wielu niedoróbek, gaf, które po drodze popełniłam swymi wadami i brakami.

1Kor 4,17: Co masz, czego byś nie otrzymał? Jeśli więc otrzymałeś, to dlaczego przechwalasz się, jakbyś nie otrzymał?

„Wszystko jest łaską.” św. Teresa z Lisieux

Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi

Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi

Łk 13,24: „Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli.”

Łk 13,22-30

Jezus mówi, że zbawienie związane jest ze zmaganiem, wysiłkiem.
„Walczcie, by wejść” (tłum. filolog Filip Taranienko). Trzeba więc przeciwstawiać się temu, co w ludzkiej naturze jest zaprzeczeniem miłości: przede wszystkim różnym formom przemocy i krzywdy (agresje czynne i bierne, nadużycia siły i władzy, przemoc psychiczna: obelgi, zastraszanie, manipulacje i przedmiotowe traktowanie ludzi). Nie zdoła wejść do nieba ten, kto dopuszcza się niesprawiedliwości:

„Słowo chamas oznacza przemoc, gwałt, niesprawiedliwość w relacjach społecznych, międzyludzkich. Tego właśnie chrześcijanin winien unikać, jeśli chce dostać się do Królestwa niebieskiego. To są właśnie te „ciasne drzwi”.” ks. Wojciech Michniewicz

„Gdy ktoś nie posiada łaskawości ani głębi miłosierdzia i łez, to choćby był wielce duchowy, nie wypełnia jednak prawa Chrystusa.” św. Hieronim

„Jeśli Twoje serce będzie chciało być Mu zawsze wierne, On nie nałoży na Ciebie większego ciężaru, niż możesz unieść i gdy tylko zauważy, że Twoje plecy są już bardzo pochylone, razem z Tobą będzie dźwigać Twoje brzemię” św. o. Pio

Nie, powiadam wam, lecz rozłam

Nie, powiadam wam, lecz rozłam

Łk 12,51: „Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam.”

Łk 12,49-53

Ewangelia może spowodować rozłam i podział nawet wśród najbliższych. Postawić przed sytuacją wyboru: albo Chrystus, albo bliscy. Jezus jest bezkompromisowy, gdy mówi, że kto kocha bardziej ojca i matkę niż Jego nie jest Go wart (Mt 10,37). Oczekuje jasnej deklaracji od swojego ucznia dlatego, że dopiero moment decyzji ujawnia to, co kryje się w sercu człowieka: wychodzi cała niechęć do ofiarności i niewdzięczność, uległość, konformizm, niezdrowe przywiązania i niepokój z nimi związany. Wszystkie słowne deklaracje zostają poddane weryfikacji. Próba odsłania pozory wiary, za którymi łatwo się było schować do momentu, gdy opowiedzenie się za Chrystusem nie zaczęło mnie coś kosztować…

„Modlitwa i ofiara są z pewnością ważniejsze od wszystkiego, co możemy powiedzieć.” św. Teresa Benedykta od Krzyża

„Zacząć potrafi wielu, dojść do kresu niewielu.” św. Hieronim

„Czyż serce, które samego Boga może ogarnąć, mogłoby zadowolić się czymś, co jest od Niego mniejsze?” św. Bernard z Clairvaux

Nie ma bowiem nic tajemnego

Nie ma bowiem nic tajemnego

Łk 12,2: „Nie ma bowiem nic tajemnego, co by się nie stało wiadome.”

Łk 12,1-7

Jezus przestrzega przed obłudą. Tak jak światło nie ma nic wspólnego z ciemnością (2Kor 6,14) tak prawda nie ma nic wspólnego z kłamstwem. Obłuda zaczyna się od udawania przed ludźmi kogoś lepszego niż się jest. Człowiek mówi piękne słowa lecz nie wypływają one z jego serca. Kalkuluje, że tak należy, wypada lub opłaca mu się to. Nie dba o spójność deklaracji z czynami np. mówi: „zrobię to/możesz na mnie polegać” lecz potem go nie ma. Poprzestaje na zachwycie Osobą Jezusa (którego nawet nazwa swym przyjacielem), lecz co to za przyjaciel, który nie podziela wspólnych wartości? A gdy nie dzieli ich z Jezusem, dzieli je ze światem. I tak od kompromisu do kompromisu rośnie rozdźwięk między słowami człowieka, a tym, co rzeczywiście myśli i robi. Jezus ostrzega, że nie ma nic tajemnego. Próba czasu, a szybciej próba ognia postępowania ujawnia, co tak naprawdę ma on w sercu.

„Język oszukujący ma korzeń, który pozostaje ukryty. Lecz można widzieć owoce. Korzeniem naszym jest nasza miłość, a owocami są nasze uczynki. Spraw, o Panie, aby uczynki moje pochodziły z miłości, wówczas korzeń mój będzie tkwił w ziemi żyjących.” św. Augustyn