szorstko zabraniali im

szorstko zabraniali im

Mt 19,13: „a uczniowie szorstko zabraniali im tego…”

Mt 19,13-15

W starożytności dzieci znajdowały się na marginesie życia dorosłych. Liczono się tylko z tymi, które przeżyły do wieku reprodukcyjnego (jeśli zaś dziecko umarło, to widać taki los był mu przeznaczony). Dzieciństwo uznawano za okres nieistotny z perspektywy dorosłości. Status dzieci był podobny do ludzi słabych, niepełnosprawnych, ubogich – byli to ‚ludzie drugiej kategorii’, z którymi nie trzeba było się liczyć. Uczniowie więc surowo zabraniając (gr. epetimesan – „nałożyli karę”, „skarcili”) zachowywali się zgodnie z ówczesnymi kanonami moralności i zwyczajami. To raczej zachowanie Jezusa wobec dzieci na tle epoki (i bardzo wielu następujących później tysiącleci) jest rewolucyjne. Uważa je za ważne, poświęca im czas, stawia je za wzór ufności i wiary, błogosławi… Wprawdzie dzisiaj sytuacja prawna dzieci jest nieporównywalna z obowiązującą do XVIII w, wciąż jednak natura ludzka nie zmieniła się zbyt wiele… Mierząc stopnień pogardy wobec słabości, dziecięcości, zależności można zbadać poziom własnej pychy…

„Pan codziennie po troszeczku pozwala nam poznać, jak bardzo mali jesteśmy. Doprawdy, wydaje mi się czymś nie do pojęcia, jak ktoś, kto jest inteligentny i ma sumienie, może się pysznić.” św. o. Pio

Jan bowiem upomniał go

Jan bowiem upomniał go

Mt 14,4: „Jan bowiem upomniał go: Nie wolno ci jej trzymać.”

Mt 14,1-12

Jan Chrzciciel nie obawia się napomnieć władcy, który ma władzę nad jego wolnością i jedną kapryśną decyzją może pozbawić go życia. Przypomina niewygodną dla monarchy prawdę o istnieniu Boga. On dał Izraelowi przykazanie: „nie pożądaj żony bliźniego swego”, władca zaś swoim postępowaniem je łamie… To trudny odcinek misji proroka: być głosem Najwyższego. Jak zauważa Abraham Joshua Heschel:

„Prorok to ten, który słyszy głos Boga i czuje bicie Jego serca.”

Jan jest mężny i potrafi zaryzykować życiem dzięki bliskości z Bogiem. Od lat zna Tego, który mówi do jego serca i udziela mu wsparcia. Bóg daje mu potrzebną siłę i spokój, wytrwałość w cierpieniu, a także jasność i stałość wypowiedzi. Chrzciciel nie szuka usprawiedliwień dla Heroda; okoliczności, które mogłyby przemawiać na jego korzyść. Mówi bez owijania w bawełnę.

„Serca mężne i wspaniałomyślne skarżą się tylko z ważnych powodów, ale i wtedy nie pozwalają, aby [skargi] wniknęły zbytnio w ich głębię.” św. o. Pio

„Dobry Bóg obdarzył nas silną wolą, na której możemy się oprzeć jak na skale, nie może nam jej odebrać ani szatan, ani żadne stworzenie. Tak więc nie powinniśmy być lękliwi, tylko odważni, spokojni i pewni siebie.” św. Katarzyna ze Sieny

Lecz faryzeusze mówili…

Lecz faryzeusze mówili…

Mt 9, 34: Lecz faryzeusze mówili: Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy.

Mt 9,32–38

Jedni ludzie, widząc cud uzdrowienia z dysfonii i uwolnienia od działania złego ducha chorego- są pełni podziwu. Przekonuje ich świadectwo Jezusa, czują respekt przed Jego mocą i uważają się za uprzywilejowanych uczestników ubogacającego i budującego wiarę wydarzenia. Jednak inni, należący do elitarnych kręgów religijnych- wątpią. Nie znajdując zdroworozsądkowego wytłumaczenia, używają argumentu wiary. Niestety tylko po to, by Chrystusa zdyskredytować. Trudno jest im zaakceptować, że ktoś, kogo mieli za niedouczonego rabbiego z małej i nic nie znaczącej wioski może czynić cuda, a więc okazać się „lepszy”, „bliższy Bogu” czy też „skuteczniejszy” niż oni. Oczerniają Go więc publicznie, posądzając o konszachty z demonami, by pomniejszyć znaczenie dokonanego czynu… Nie mogą przecież przyznać, że cuda są świadectwem Bożego upodobania w Jezusie, gdyż wiodłoby to do rozrachunku własnej wiary, z którym, najwyraźniej, obawiają się zmierzyć…

„Istnieje coś gorszego od zniewagi… Jest to pomówienie.”św Franciszek Salezy

„Niech oko twej duszy nieustannie czuwa nad pychą, żadna pułapka bowiem nie jest bardziej zgubna.”św Jan Klimak

po to, aby was widzieli…

po to, aby was widzieli…

Mt 6,1: Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli;

Mt 6,1–6.16–18

Jezus uwrażliwia swoich uczniów na niebezpieczeństwo próżności. Zaślepiony nią człowiek lekceważy obecność Boga, zaniedbuje starania o to, co Jemu się podoba i już tylko w ludziach szuka widowni dla swych działań. Obce jest mu badanie intencji swego serca. Uczyni zaś wiele by zrobić na innych wrażenie, karmić swoje ego pochwałami, podziwem lub po prostu udowodnić swą wyższość. W poszukiwaniu tych gratyfikacji nie waha się chwalić tym, co robi, czego dokonał, gdzie był…

„Przyjemniejszy jest Bogu jeden uczynek, choćby najmniejszy, spełniony w ukryciu z pragnieniem, by o nim nie wiedziano, niż tysiące innych z pragnieniem pokazania ich ludziom. Kto bowiem z najczystszą miłością pracuje dla Boga, nie tylko nie chce by to ludzie wiedzieli, lecz nawet nie pragnie, by sam Bóg o tym wiedział, i owszem, choćby się Bóg o tym nigdy nie dowiedział, on nie zaprzestałby spełniać nigdy tych czynności z tą samą radością i miłością bezinteresowną.”św Jan od Krzyża

„Błogosławiony jest ten sługa (Mt 24, 46), który nie wynosi się z powodu dobra, jakie Pan mówi i czyni przez niego, bardziej niż z tego, jakie Pan mówi i czyni przez innego.”św Franciszek z Asyżu

proszę, byś ich ustrzegł od złego

proszę, byś ich ustrzegł od złego

J 17,15: Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego.

J 17,1–2.9.14–26

Pierwsi chrześcijanie rozpoznali i nazwali trzy największe zagrożenia infekcji złem, od których Jezus pragnął ich ustrzec (1 J 2,16): „wszelkie zło pochodzi z trzech źródeł: pożądliwości oczu (będącej bałaganem w naturalnej skłonności człowieka do dóbr zewnętrznych, z której rodzi się chciwość), pożądliwości ciała (między innymi jest to uleganie impulsom i zachciankom, szukanie wyłącznie przyjemności) i pychy ze spraw doczesnych (według św. Tomasza z Akwinu, jest to nieuporządkowana żądza własnej wielkości STh II-II q.162 a. 2). Pożądliwości przyćmiewają ludzki rozum i osłabiają wolę, dlatego remedium na nie – jest ufne powierzenie swoich pragnień Bogu, radość i wdzięczność z tego, co się ma, pokora oraz różne formy ascezy…

„Zadaniem umartwienia jest wyleczenie, naprostowanie człowieka na wszystkich jego poziomach „od góry do dołu” przez przeciwdziałanie tendencjom złym i stopniowe podbijanie duszy i ciała pod posłuszeństwo łaski.”Piotr Rostworowski OSB

„Diabeł podobny jest do psa na uwięzi; nie może on nikogo ugryźć, chyba że ktoś lekkomyślnie i zuchwale zbliży się do niego.”św Augustyn

„Pokaż mi twoje człowieczeństwo, a ja ci powiem kto jest twoim Bogiem.”Teofil z Antiochii

On przejawia moc ramienia swego

On przejawia moc ramienia swego

Łk 1,51: „On przejawia moc ramienia swego, rozprasza pyszniących się zamysłami serc swoich.”

Łk 1,39-56

Maryja wysławia moc Boga, który udaremniając zamiary zarozumiałych pyszałków (Rdz 11,4-9; 1 Sm 12,15; Jk 4,6), zwraca się ku ubogim i tym, co z drżeniem dbają o Jego sprawy przyjmując z czcią Jego słowa (Iz 66,2).

„Pokorny uważa swoje osiągnięcia za podarunek łaski.” św. Maksym Wyznawca

Prz 18,12: Przed upadkiem serce ludzkie się wynosi, lecz pokora poprzedza sławę.

„Pokora jest fundamentem gmachu [życia duchowego], i nigdy Pan nie pozwoli mu wznieść się wysoko, jeśli wspomniana cnota nie będzie dość mocna. A to dla samego waszego dobra, by uniknąć zawalenia się wszystkiego.” św. Teresa od Jezusa

„Realizowanie siebie jest najczęściej rozdymaniem swego egoizmu i swojej pychy.” Piotr Rostworowski OSB

„Pycha łączy się z próżną chwałą, zazdrością, zawiścią, zarozumiałością, lekceważeniem i gniewem, pierwszymi wadami, które wdzierają się do duszy ludzkiej, poprzedzając nieczystość i skąpstwa. Nic tak nie rozrywa ciała Kościoła, jak pycha.” św. Jan Chryzostom

„Człowiek pokorny podobny jest skale. Choć leży nisko na ziemi, jednak nigdy się nie zachwieje. Człowiek pyszny jest jak dym. Choć wyniośle bije ku górze, koniec końców rozprasza się w marności.” św. Augustyn

Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam…

Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam…

Mt 26,15: Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam. A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników.

Mt 26,14-25

Dlaczego Judasz to zrobił? Czy długo nosił się z tym zamiarem? Może zapowiedź męki i śmierci, zamiast oczekiwanego przez wszystkich triumfu, szczególnie mocno go rozczarowały? Może publiczne dyskusje Jezusa z faryzeuszami, z których czasami jego Mistrz ledwie uchodził z życiem, przestraszyły Judasza; zaś gęstniejąca atmosfera niechęci elity religijnej wobec rabbiego z Nazaretu sprawiła, że szukał już tylko pretekstu, by odejść? Może nie chciał być kojarzony z „przegraną sprawą” lecz należeć do grupy „zwycięzców”? Może ubodła go scena, której był świadkiem w Betanii, kiedy Jezus publicznie nie przyznał racji jego argumentom na rzecz ubogich? Albo uznał uczuciowość Chrystusa za przejaw słabości. A może on sam nie wiedział, po prostu miał już wszystkiego dość… Nie wiemy. Słowa jednak, które wypowiada do arcykapłanów świadczą o tym, że wzgardził Tym, który go kochał i wybrał. Nie jest uczuciowo przywiązany. Nie mówi o Jezusie jako Kimś ważnym i cennym, nawet się nie targuje. Jest w stanie Go sprzedać za cokolwiek i bierze to, co proponują: kwotę płaconą za niewolnika… Ileż pogardy wobec Jezusa – w Judaszu…

„Bo kto gardzi uniżeniem, nie może dostąpić zbawienia ani powiedzieć za prorokiem:”Oto mi Bóg dopomaga, Pan podtrzymuje me życie”.”św Beda Czcigodny

niepewni, o kim mówi

niepewni, o kim mówi

J 13,22: „Spoglądali uczniowie jeden na drugiego niepewni, o kim mówi.”

J 13,21-33.36-38

„Zapowiedź zdrady ucznia, który w gronie Dwunastu cieszył się niebagatelnym zaufaniem Pana (skoro został mu powierzony trzos) i zapowiedź odstępstwa tego, który z owego grona został wybrany jako przyszła Skała – dla nich i dla całego Kościoła. Jezus zapowiada obydwa te grzechy, a więc wie o nich z góry; nie ma (nie może mieć), złudzeń co do swoich uczniów – pozostali nie są przecież lepsi. Święty Łukasz odnotuje, że zasiadając do Ostatniej Wieczerzy, pokłócili się o to, który z nich jest największy (zob.Łk 22,24). Cała ta wiedza – przyznacie, obezwładniająca, nie powstrzymuje Go przed wypowiedzeniem nakazu miłości (J 15,12). Skoro je wypowiada, to znaczy, że wierzy, iż mogą je wypełnić. Właśnie tacy, jacy się dopiero co okazali – w całej swej słabości i biedzie, przy całym swym tchórzostwie, przemieszanym z pychą; gołosłowni i zdolni do grzechu, który za trzy, cztery pokolenia Kościół uzna za niedopuszczalny! Jezus wierzy, że mogą kochać tak jak On. Że mogą swoją miłością zadziwić świat tak dalece, iż – zaintrygowany nią – zapyta o jej źródło i odkryje je w Nim („poznają, żejście uczniami moimi”- i to wszyscy). Czy tak radykalnej miłości można się spodziewać po takich „biedakach”?” apb Grzegorz Ryś

Porwali więc kamienie, aby je rzucić na Niego

Porwali więc kamienie, aby je rzucić na Niego

J 8,59: Porwali więc kamienie, aby je rzucić na Niego.

J 8,51-59

Słuchający Jezusa ludzie wierzący są wściekli. Nie rozumieją Jego słów. Nabrali przekonania, że stojący przed nimi rabbi z Nazaretu uważa się za lepszego od nich, a nawet większego od Abrahama. W dodatku mówi im wprost, że w przeciwieństwie do Niego nie znają Boga. Sugeruje też, że są kłamcami, gdyż On zachowuje Boże Słowo. Porównanie z Chrystusem, któremu nic nie mogą zarzucić rozsierdza słuchaczy, gdyż konfrontuje ze sobą i własną ułomnością. Takiego wglądu we własną wewnętrzną rzeczywistość pycha i próżność znieść nie może, reaguje więc odrzuceniem prawdy i zamknięciem w egocentryzmie. Na fali emocji przestają Go słuchać i myśleć racjonalnie. Kamyczkiem potrącającym lawinę czynnej agresji jest wypowiedzenie przez Jezusa świadectwa o swojej boskości.

„Spośród wszystkich namiętności gniew całkiem widocznie przeszkadza posługiwaniu się rozumem.”św Antoni z Padwy

„Jakżeż wielka jest we mnie złość!…”-powiedział ktoś. „Pozostań w tym przekonaniu, upokarzaj się, ale się nie denerwuj!”św. o. Pio

„Oddal myśli gniewne od swojej duszy, a zapalczywość niech nie mieszka w twym sercu, a nie doznasz zamętu w czasie modlitwy.”Ewagriusz z Pontu

Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania

Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania

J 5,36: „Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania.”

J 5,31-47

Jezus odwołuje się do zdrowego rozsądku słuchających Go faryzeuszy i wierzących. Zachęca ich do większej pokory w kryteriach oceny: by nie kierowali się w osądzie Jego Osoby wyznacznikiem słów, których głębi i znaczenia nie rozumieją (przez co mierzą Jezusa własną miarą i usiłują sądzić na podstawie tego, co wolno a czego nie wolno), lecz by zastosowali kryterium czynów: „Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi?” (Mt 7,16-20). Dobre czyny Jezusa, uzdrowienia, uwolnienia i cuda świadczą o Nim: o Jego relacji z Ojcem, zaufaniu, którym Go darzy, przesłaniu, które Mu powierza… I mimo, że elita Izraela (Łk 20,21; J 3,2) oraz tłumy (Mt 21,46) w głębi duszy wiedzą o prawdzie tych wszystkich potwierdzeń, okaże się ostatecznie, że sercem nie są przywiązani do prawdy. Przy pierwszej okazji oskarżą Go i skażą na śmierć, bo ich ukryta pycha, zawiść, chciwość i głupota, do której nie chcą się przyznać przed Bogiem, przemożnym impulsem decyduje o ich czynach…

„Daremnie człowiek trudzi się osądzaniem innych, jakże często się myli i jak łatwo popada w błąd; sądzić siebie i rozmyślać o sobie to dopiero trud owocny.” Tomasz a Kempis