Nie kamienujemy cię za dobry czyn, ale za bluźnierstwo

Nie kamienujemy cię za dobry czyn, ale za bluźnierstwo

J 10,33: Odpowiedzieli Mu Żydzi: «Nie kamienujemy cię za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że ty, będąc człowiekiem, uważasz siebie za Boga».

J 10,31-42

Wielu uczonym słuchaczom Jezusa brakuje pokory, czyli zdolności do przyjęcia założenia: nie jestem nieomylny i nie mam monopolu na prawdę. W sytuacji kiedy kończą im się argumenty, zaś pycha nie pozwala im zakwestionować własnych racji, a zarazem nie potrafi znosić widoku swoich limitów (np. niezdolności do mądrej odpowiedzi oponentowi) z bezradności rodzi wściekłość i wrogość. Natychmiast sięga więc po argument siły aby rozpaczliwie ukryć swą słabość, pustkę i porażkę…

„Znów (παλιν) próbowali Go ukamienować (J 10,31). Bo bluźni, bo głupi i niebezpieczny. Czynimy tak często, gdy inność, odmienność, różnice w poglądach zmieniają w naszych oczach bliźniego w śmiertelnego wroga. Formalnie tylko rzucamy słowem. Faktycznie – kamienujemy w nim Boga.”Aleksander Bańka

„Pycha broni na własną rękę jakichś myśli i własnych zasad, i woli raczej rządzić stając przeciwko Panu niż być rządzonym przez Pana.”św Bazyli Wielki

„Ta sama pycha każe nam potępiać błędy, od których w swoim mniemaniu jesteśmy wolni, co gardzić przymiotami, których nie mamy.” La Rochefoucault

„Pycha jest wielką wadą. Lepiej być szalonym niż pysznym. Choroba psychiczna jest słabością pochodzącą z natury, pycha jest gorszym obłędem: to często szał połączony z furią. Biedny szaleniec szkodzi tylko sobie, pyszałek jest plagą dla swoich braci.” św Jan Chryzostom

Duch wyprowadził Go na pustynię

Duch wyprowadził Go na pustynię

Mk 1,12: Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię.

Mk 1,12-15

„W doświadczeniu pustyni wystawieni jesteśmy na działanie rozmaitych demonów, lęk, zagubienie, rozbicie, głody, ludzkie braki i słuszne dobre pragnienia, które rzekomo mogą być w pełni zaspokojone. W ostateczności chodzi w tym albo o zanegowanie naszego powołania albo o jego osłabienie, albo o to, byśmy wypełniali je w sposób niewłaściwy. A ponieważ sami z siebie nie wiemy, na czym polega anty-powołanie, bywamy kuszeni, czyli wystawiani na próbę, abyśmy to zobaczyli. Przedstawia się nam zwykle ponętną alternatywę, abyśmy mogli w końcu dokonać świadomego wyboru. Pustynia dotyka nieautentyczności naszego życia, iluzji, że coś przyjęliśmy jako swoje, a w rzeczywistości to tylko atrapa, słowa, maski. Lubimy sobie hodować takie niby- tożsamości, przedstawiać się sobie i innym jako prawdziwi chrześcijanie, a w rzeczywistości możemy nimi być tylko z nazwy. Pustynia oczyszcza w paradoksalny sposób. Przez pustkę, chaos, samotność, próbę, pokusy, ciemność, brak, dzikość.
Bez doświadczenia pustyni nie ma dojrzewania w życiu, nie ma autentycznego człowieczeństwa i chrześcijaństwa. A my wszystko robimy, by przed nią uciec. W którymś momencie ona sama się pojawia, bynajmniej nie wtedy, gdy nam to odpowiada. Może jest to jednak najbardziej dogodny moment, aby potem wieść bardziej autentyczne, szczere i oddane misji życie chrześcijanina.”Dariusz Piórkowski SJ

z obfitości serca mówią usta

z obfitości serca mówią usta

Łk 6,45: Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta.

Łk 6,43-49

Jezus uwrażliwia uczniów na wypowiadane słowa. Wskazuje, że mowa jest odbiciem tego, co człowiek nosi w sercu, stąd każdy może świadomie traktować własne wypowiedzi jako detektor swych uczuć, motywacji czy dążeń.

„Słowa płynące z ust mówią o zawartości serca danego człowieka. Wielu nie zdaje sobie sprawy, że „z obfitości serca mówią usta”. Czym zatem obfituje ich serce, skoro przekleństwa i słowa niecenzuralne płyną z niego jak rzeka? Toniemy w brudzie, wylewając na innych zawartość serc. Jak można z ust, z których płynie brud, uczynić narzędzie przekazania znaku miłości? Przecież ta miłość jest równie brudna, jak słowa, które się z tych ust wydobywają. Tu nie ma usprawiedliwienia. Człowiek sam odpowiada za swoje słowa. Każdy – czy chce, czy nie – sam siebie objawia w słowie. Jeżeli serce dobre, to usta mówią dobro, podobnie jak dobre drzewo rodzi dobre owoce. Jeżeli natomiast serce jest złe, to i usta przekazują złe owoce.”ks Edward Staniek

„Jedynie kiedy zdajemy sobie sprawę z naszej nicości, naszej pustki, dopiero wtedy Bóg może napełnić nas sobą. Kiedy stajemy się pełne Boga, wówczas możemy dawać Boga innym, bo z obfitości serca usta mówią.”Pouczenia do Sióstr Misjonarek Miłości, św m.Teresa z Kalkuty

Pożyteczne jest dla was moje odejście

Pożyteczne jest dla was moje odejście

J 16,7: Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Paraklet nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, to poślę Go do was.

J 16,5-11

„Duch miał przyjść tylko pod warunkiem odejścia Jezusa. W ludzkich losach coraz więcej odejść. Odchodzi mąż, odchodzi żona, odchodzą rodzice, odchodzą dzieci. Nikogo i niczego z tego świata nie da się zatrzymać. Gdy zostaje po kimś puste miejsce, może się ono wypełnić Duchem Świętym. Wypełnić można tylko pustkę. Bóg więc czeka aż jakakolwiek pustka nam się przydarzy. Czeka na to, jak na otwarcie drzwi po kimś, kto wyszedł pośpiesznie, zostawiając nas samych we wnętrzu. Ludzie, których widzę w konfesjonale, to wcale nierzadko ci, którzy przeżyli czyjeś wycofanie z ich życia. Ktoś, kto im wypełniał myślenie i serce, uwagę i pragnienia, nagle znikł, umarł, odszedł, uciekł, porzucił, nie wrócił. Wtedy instynktownie szuka się Boga. Niektórzy wypełniają się Nim, inni są rozczarowani, że to tylko… Duch.”Augustyn Pelanowski OSPPE

„Każdy z nas jest świątynią Ducha Świętego. Czym jest nasza dusza? Św. Teresa mówi nam: Dusza jest tylko szkatułką, mieszkaniem. Gospodarzem, dla którego zostało ono stworzone, jest Duch Święty, który jest jakby duszą naszej duszy, życiem.”bł. Maria Eugeniusz od Dzieciątka Jezus

O, gdybyś znała dar Boży…

O, gdybyś znała dar Boży…

J 4,10: «O, gdybyś znała dar Boży i [wiedziała], kim jest Ten, kto ci mówi:„Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej».

J 4,5-42

Nie jeden raz Bóg żalił się, że ludzie z Nim związani szukają oparcia gdzie indziej, próbują zaspokoić potrzeby w drugim człowieku, w rzeczach materialnych, władzy, prestiżu czy sukcesie, natykając się na pustkę i cierpienie. „Opuścili Mnie, źródło żywej wody, żeby wykopać sobie cysterny, cysterny popękane, które nie utrzymują wody” (Jr 2,13). Chrystus od Samarytanki chce relacji, wzajemności. Wymiany wody… Proponuje: Otwórz się, zaproś Mnie do swojego wnętrza, przyjdź do Mnie z tym, co masz, co dźwigasz jak dzban, pozwól bym Ja zajął twoje myśli i uczucia. A gdy to się stanie, znajdziesz siły, by pójść naprzód. Będziesz czuła, że masz w sobie Kogoś, kto cię wypełnia, dodaje odwagi, leczy, podtrzymuje i kocha nieskończenie… Ja dam ci oparcie. Bóg prosi człowieka, by skierował wzrok na „dar Boży”. Liczy choć na ciekawość, na pragnienie, moment tęsknoty, akt woli. Potrzeba, by spotkały się dwa pragnienia: Boga, szaleńczo tęskniącego za człowiekiem, z pragnieniem człowieka, który łaknie życia, sensu, miłości trwałej i niezmiennej.

„Nie ma takiego człowieka, który by nie kochał, ale cała rzecz w tym, co kocha.”św Augustyn