Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili

Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili

Mk 8,22: „Potem przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął.”

Mk 8,22-26

Niewidomy sam nie jest w stanie odnaleźć Jezusa, potrzebuje innych ludzi. Tych, którzy wierzą w Chrystusową moc uzdrawiania i opowiadają mu o Nim, pokonując przypuszczalnie opory i przyzwyczajenia ślepca, przełamując być może stan bezradności, w który popadł i budząc jego nadzieję na lepsze jutro… Potrzebuje też tych, którzy wstawią się za nim przed Jezusem niejako wypraszając mu czas i przestrzeń tylko dla niego… I wreszcie potrzebuje tych, którzy przyprowadzą go do Chrystusa, być może pójdą z nim kawałek drogi do uzdrowienia, dając mu w darze czas i obecność. Wszelako, poddanie się mocy Chrystusa, a co za tym idzie – odzyskiwanie zdrowia następuje u niewidomego stopniowo… Jest to proces, mający swoje etapy, na których Jezus pyta chorego o sposób postrzegania świata i ludzi. Istotne w przebiegu Bożego leczenia jest porzucanie swoich wyobrażeń i projekcji na temat tego, jacy są inni: np. sztywni, niezrozumiali, żyjący własnym, odmiennym życiem – jak drzewa…

„Zmagania o dusze ludzkie i miłość ku nim w Panu jest prostym obowiązkiem chrześcijanina.” św. Teresa Benedykta od Krzyża

Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy

Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy

Łk 11,15: Lecz niektórzy z nich rzekli: Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy.

Łk 11,15-26

Zadziwiające jest, że nawet we wcielonym Bogu, jedynym na świecie kryształowym ideale- Tym, który grzechu nie popełnił -można widzieć zło i przypisywać Mu demoniczne inspiracje, narażając się przy tym na grzech przeciwko Duchowi Świętemu… Takie są niestety owoce pychy. Człowiek, który odszedł od prawdy o sobie stosuje szereg mechanizmów obronnych aby chronić swoje nadęte ego przed informacjami, które postrzega jako zagrażające zbudowanej przez niego iluzji. Im bardziej nie chce się przyznać do własnych wad, złych inspiracji-tym bardziej rzutuje je na ludzi i przypisuje im to, czego nie akceptuje/ nie chce zauważyć w sobie. W psychologii nazywa się to projekcją. Nieświadomy, że najbardziej denerwuje go u innych to, na co sam sobie nie pozwala, a czego pragnie, potrafi z maniakalną gorliwością walczyć z drugim, widzieć w nim zło, nie wiedząc, że w gruncie rzeczy walczy z własnym cieniem… Jezus nie zwraca się bezpośrednio do oślepionych pychą adwersarzy lecz cierpliwie i spokojnie odpiera atak obrazowym wyjaśnieniem…

„Trzeba chodzić w prawdzie, w obliczu samejże Prawdy.”św Teresa od Jezusa