Kto Mnie miłuje również Ja będę go miłował i objawię mu siebie

Kto Mnie miłuje również Ja będę go miłował i objawię mu siebie

J 14,21: Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie.

J 14,21-26

To potężna obietnica Jezusa… Miłość sprawia, że Bóg się do człowieka przybliża. To ona łączy i umożliwia dialog z Nim. Przez miłość Chrystus dzieli się swoim sercem: wnętrzem, głębią, Duchem… Miłość nastraja na Jego odbiór, jednoczy naszą najgłębszą wrażliwość ze sposobem myślenia i odczuwania samego Boga. Odkrywa tajemnicę Jego Słów. Podnosi i uzdalnia do zrozumienia. Jest jak potężny, wezbrany strumień, który unosi kroplę, którą jest nasza dusza do oceanu miłosierdzia… Domu, z którego wszyscy pochodzimy…

„Ze wszystkich porywów duszy, jej uczuć i przywiązań, miłość jedynie pozwala stworzeniu odpowiedzieć swojemu Stworzycielowi, jeśli nie na równi z równym to przynajmniej podobnemu z podobnym…”św Bernard z Clairvaux

„Miłość przyzywa miłość. Mimo mojej nędzy i mimo że dopiero stawiam pierwsze kroki na tej drodze, nie wolno mi zaniedbywać nigdy rozważania tej prawdy i pobudzania siebie do miłości.”św Teresa od Jezusa

„Nie bój się powiedzieć Jezusowi, że Go kochasz, nawet jeśli tego nie czujesz. To sposób na to, by Go przymusić, aby przyszedł ci z pomocą, aby wziął cię na ręce niczym dziecko, zbyt słabe, by chodzić o własnych siłach.”św Teresa z Lisieux

I przestraszyli się

I przestraszyli się

J 6,19: „ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się.”

J 6,16-21

Lęk mąci spojrzenie uczniom: nie rozpoznają Jezusa, gdy się zbliża. Bywa, że przez zniekształcony obraz Boga i my jesteśmy do nich podobni. Ulegamy obawom i unikamy bliskości z Nim. Szczególnie w momentach trudności, ucisku, duchowych zmagań, chaosu, perturbacji, bałaganu czy rozgardiaszu, gdy Boża pomoc przydałaby się szczególnie, rosnący lęk utrudnia ufne zwrócenie się ku Chrystusowi. Jednak aktem woli i wiary, możemy przezwyciężyć impuls ucieczki, zamknięcia się, polegania na swoich nędznych umiejętnościach wiosłowania czy utrzymywania równowagi i zaufać Jego uspokajającej obecności…

„–Panie, jak wysokie są fale, jak ciemna jest noc! Nie zechciałbyś jej oświecić dla mnie, która samotnie czuwa?–Trzymaj mocno ster, ufaj i zachowaj spokój. Twoja łódź jest cenna w moich oczach, chcę ją zaprowadzić do dobrego portu. Zachowaj szeroko otwarte oczy utkwione w kompas. Pomaga on dojść do celu przez noce i burze. Igła kompasu pokładowego drży, ale trzyma kurs. Wskazuje kierunek, jaki wybrałem dla ciebie. Ufaj i zachowaj spokój: przez noce i burze wola Boga wiernego cię prowadzi, jeśli twoje serce czuwa.” św. Teresa Benedykta od Krzyża (Wiersz „Am Steuer”)

do siebie

do siebie

J 19,27: „I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.”

J 19,25-27

„Wziąć Maryję w najtajniejszą głębię naszego życia, w najtajniejszą głębię naszego serca, znaczy jednak – jak słusznie stwierdził św. Ludwik Maria Grignon de Montfort: być całkowicie w Niej – to Ona nas bierze. Ponieważ jednak Maryja darzy nas szacunkiem, bierze nas jedynie na tyle, na ile my bierzemy Ją do siebie.
A co to znaczy „wziąć Ją do siebie? Jan nie mówi, w jaki sposób, nie mówi, na czym to polega. Zwróćmy jednak uwagę, że grecki czasownik, przetłumaczony tu jako „brać”, jest tym samym słowem, którego Jan już raz użył, by stwierdzić, że Słowo nie zostało lub zostało p r z y j ę t e (J 1,11-12). Przyjąć Maryję wziąć Maryję to zatem ‚mysterium fidei’, tajemnica wiary, nie zaś pobożnościowa praktyka. I przyjąć Maryję, to prosić Ją nieustannie, by sprawowała nad nami w pełni swe macierzyństwo; może je bowiem spełniać tylko wówczas, gdy Ją o to prosimy.” Marie Dominique Philippe OP

„O Maryjo, prócz Ciebie żadnego innego schronienia znaleźć nie możemy. Tyś jest jedyną nadzieją, której powierzamy nasze zbawienie; Ty jesteś jedyną Orędowniczką u Pana Jezusa; do Ciebie się wszyscy zwracamy.” św.Tomasz z Villanowa

przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko

przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko

J 4,45: „Kiedy jednak przybył do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt.”

J 4,43-54

Mieszkańcy Galilei przyjmują Jezusa gdyż dzięki wielu świadkom, przekazującym Dobrą Nowinę o Nim sława Jego dobrych czynów wyprzedza Go. Chrystus nie jest też kimś, kto złym postępowaniem w relacjach międzyludzkich pali za sobą mosty. Ma gdzie wracać. Jest wiele wdzięcznych osób, gotowych udzielić mu gościny lub schronienia. Spełnia się na Nim słowo proroka Izajasza (Iz 58,6-8): wyprzedza Go sprawiedliwość, a chwała Pana idzie za Nim, ponieważ uzdrowieniami, uwolnieniami, dobrym Słowem życia rozrywa kajdany zła, rozwiązuje więzy niewoli, wyzwala uciśnionych i łamie wszelkie jarzmo..

„Sztuką nad sztukami jest umieć służyć Bogu; a najwyższą mądrością jest umiejętność dobrego życia.” św. Tomasz z Wilanowa

„Tak więc niepozorny akt, o którym nikt nie wie, a który uczyniony został z miłości, jest często wartościowszy od wspaniałych dzieł. To nie skala ani nawet nie pozorna świętość czynów się liczy, lecz wyłącznie miłość, którą się w nie wkłada. A nikt nie powie, że nie potrafi ofiarować tych małych rzeczy Bogu, gdyż są one w zasięgu każdego.” św. Teresa z Lisieux

ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił

ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił

Łk 16,19: ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił…

Łk 16,19-31

Każdy z nas ma w sobie bogacza i Łazarza. Bogacz to mogą być nasze maski, trofea sukcesu, wiedzy, zasług, w których (niczym w purpurze i bisiorze) paradujemy przed ludźmi, komunikując swoją wartość. To może być wreszcie wszystko, w co uciekamy broniąc się przed kontaktem z własną biedą i Duchem, badającym serca. Rzeczy często nawet dobre i miłe, które dają zapomnienie i sprawiają, że dzień w dzień świetnie się bawię, udając kogoś, kto nie potrzebuje pomocy ani Boga, ani ludzi. Bogacz otrzymuje na ziemi swoją wypłatę: podziw dla siły, oklaski uznania, przyjemność. Lecz ostatecznie kończy w otchłani… Nie zatroszczył się o nabycie miłosierdzia i przepadł razem z całym swym bogactwem. Nikomu nie usłużył Bogiem, więc nie ma imienia… Imię ma żebrak Łazarz: a więc nasza bieda, rana pokryta wrzodami i zawstydzająca, brak, słabość. Dla Boga bieda ma imię: Łazarz, co znaczy: „Bóg dopomógł”. Pokaż swojego Łazarza Bogu, nie pomijaj go u bram pałacu swego serca. To Łazarzem Bóg jest najbardziej zainteresowany. To on woła o Jego łaskę. To jego aniołowie niosą do nieba…

„Największa nędza duszy nie zapala Mnie gniewem, ale się wzrusza Serce Moje dla niej miłosierdziem wielkim.”Pan Jezus do św Faustyny (Dz.1739)

Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą

Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą

Mk 10,28: „Wtedy Piotr zaczął mówić do Niego: Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą.”

Mk 10,28-31

Piotr jeszcze nie zdaje sobie sprawy z tego, że wszystko jest łaską… Łaską jest jego wybranie i łaską jego odpowiedź, łaską jest umiejętność współpracy z Jezusem, i łaską nagroda za nią. Tak niewiele, w gruncie rzeczy, robimy my sami. Bóg kręci się wokół nas, nieustannie wołając, zachęcając, pomagając, uzdalniając… A my, jakże często, nie zauważając tego – kalkulujemy korzyści…

„Piotr nie uświadomił sobie, że był w stanie zostawić wszystko, ponieważ został pochwycony przez Chrystusa. Nie uprzytamnia sobie, że należy do towarzystwa Pana, gdyż Pan rzucił haczyk, a on go połknął. Cóż on takiego zostawił? Niczego by nie zostawił, gdyby go Ktoś nie pociągnął.” Innocenzo Gargano OSBCam.

1 Kor 15,10: Lecz za łaską Boga jestem tym, czym jestem, a dana mi łaska Jego nie okazała się daremna; przeciwnie, pracowałem więcej od nich wszystkich, nie ja, co prawda, lecz łaska Boża ze mną.

„Bez pomocy łaski nie można ani o krok postąpić na drodze cnoty. Oszukujemy samych siebie, jeśli utrzymujemy, że możemy cokolwiek dobrego uczynić własnym wysiłkiem. Potwierdza to doświadczenie.” św. Wincenty a Paulo

do takich bowiem należy

do takich bowiem należy

Mk 10,14: „do takich bowiem należy królestwo Boże.”

Mk 10,13-16

Królestwo Boże należy do tych, co są ufni i zależni od Boga jak dzieci…

„Nieufność ludzi do Boga jest niedorzecznym i bezpodstawnym nieporozumieniem. Powstaje ona stąd, że nasze ułomności i błędy przenosimy na Boga i przypisujemy mu to co widzimy w sobie. Wyobrażamy sobie Boga zmiennego, kapryśnego jak my – surowego i zmartwionego jak my. Otóż tak myśląc i postępując wyrządzamy Bogu obelgę, sobie samym wielką krzywdę. Gdzie byśmy byli teraz, gdyby ten, co kieruje naszymi losami, był tak kapryśny, tak mściwy, tak gniewliwy, jak to my sobie nieraz wyobrażamy?” bł. ks. Michał Sopoćko

„Cóż więc mamy czynić? Zaufać Bogu. Przez to zaufanie, bez zrozumienia bezpośredniego rzeczy, oddajemy nawet wielką chwałę Bogu, bo uznajemy Jego mądrość, dobroć i potęgę. Zaufajmy więc Bogu, a zaufajmy bez granic. Ufajmy, że jeżeli tylko starać się będziemy pełnić Jego Wolę, nic nas prawdziwie złego spotkać nie może, choćbyśmy i w tysiąc razy trudniejszych czasach żyli.” św. Maksymilian Maria Kolbe

„Ten, kto pokłada ufność w Bogu, będzie zawsze otoczony specjalną opieką.” św. Wincenty à Paulo

Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili

Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili

Mk 8,22: „Potem przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął.”

Mk 8,22-26

Niewidomy sam nie jest w stanie odnaleźć Jezusa, potrzebuje innych ludzi. Tych, którzy wierzą w Chrystusową moc uzdrawiania i opowiadają mu o Nim, pokonując przypuszczalnie opory i przyzwyczajenia ślepca, przełamując być może stan bezradności, w który popadł i budząc jego nadzieję na lepsze jutro… Potrzebuje też tych, którzy wstawią się za nim przed Jezusem niejako wypraszając mu czas i przestrzeń tylko dla niego… I wreszcie potrzebuje tych, którzy przyprowadzą go do Chrystusa, być może pójdą z nim kawałek drogi do uzdrowienia, dając mu w darze czas i obecność. Wszelako, poddanie się mocy Chrystusa, a co za tym idzie – odzyskiwanie zdrowia następuje u niewidomego stopniowo… Jest to proces, mający swoje etapy, na których Jezus pyta chorego o sposób postrzegania świata i ludzi. Istotne w przebiegu Bożego leczenia jest porzucanie swoich wyobrażeń i projekcji na temat tego, jacy są inni: np. sztywni, niezrozumiali, żyjący własnym, odmiennym życiem – jak drzewa…

„Zmagania o dusze ludzkie i miłość ku nim w Panu jest prostym obowiązkiem chrześcijanina.” św. Teresa Benedykta od Krzyża

Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco

Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco

Mk 6,31: „A On rzekł do nich: Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco!. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu…”

Mk 6,30-34

Jezus dba o swoich uczniów. Nie chce by pracując zapominali o swoich podstawowych potrzebach takich jak jedzenie, wypoczynek czy sen. Dba o przestrzeń spokoju i kieruje ich na miejsca osobne, by w ciszy, na rozmowie z Bogiem regenerowali siły.

„O Dobry Pasterzu, Ciebie tylko potrzebujemy. Ty wiesz, czego potrzebujemy, i udzielasz nam tego, kiedy chcesz; daj nam, Twoim biednym owieczkom, pastwisko, jakiego od czasu do czasu potrzebujemy. Nieraz nas pocieszasz, abyśmy nie popadli w zniechęcenie, niekiedy zaś pozwalasz nam odczuć zamieszanie w duszy, by nauczyć nas pokory, która jest prawdą. Jesteśmy w dobrych rękach. Twoje serce nie przestaje czuwać nad nami; miłujesz nas miłością nieskończoną, patrzysz na nas nieustannie, jesteś wszechmocny. Przygotowujesz nam szczęśliwą wieczność przez środki, które Ty sam znasz, każąc nam ciężko pracować, a my, małe dzieci, chcielibyśmy odpoczywać.” Charles de Foucauld

„Chrystus jest największym źródłem siły duchowej, którą człowiek kiedykolwiek poznał.” Mahatma Gandhi

Przybliżyło się do was królestwo Boże

Przybliżyło się do was królestwo Boże

Łk 10, 9: „uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże.”

Łk 10,1-9

Apostołowie są rozesłani przez Jezusa z poleceniem i charyzmatem uzdrawiania. W miejscach, gdzie zostaną zaproszeni, mają troszczyć się o przebywających tam chorych, zająć się nimi otaczając modlitwą. Gdy dokona się uzdrowienie, ogłaszać wszystkim, że „przybliżyło się Królestwo Boże”. Co to znaczy? Wydaje się, że jest pokusą dla głoszącego, by uzdrowienie przypisać własnym zasługom: głoszeniu, namaszczeniu, stylowi życia, może jakiejś praktyce modlitewnej. Obserwujący Apostoła ludzie zaś mają tendencję łączyć działanie łaski z jej narzędziem. Gdy uczeń głosi przybliżającego się Boga, odwraca własną uwagę (oraz innych) od siebie i kieruje ją na Tego, który przychodzi i działa dobro. Mówiąc o Królestwie, wskazuje na Króla, Jedynego, który ma moc uzdrawiać. Jednocześnie ogłasza, że Bóg chce zdrowia, że Królestwo jest pokojem, uzdrowieniem dusz i ciał. Pokazuje również czynami, że jest Ono świętowaniem – szczęśliwym spotkaniem człowieka wypatrującego tęsknie Dobrej Nowiny z tym, który z wiarą w jej wartość i moc, ją przynosi…

„Jednym z największych darów miłości jest obecność.” ks. J.S. Pasierb