Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie

Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie

Mt 18,14: „Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych.”

Mt 18,12-14

Serce Boga mieści miliony dzieci i los żadnego nie jest Mu obojętny. Jego wolą jest by nastała jedna owczarnia i jeden pasterz (J 10,16) i by nikt już się nie błąkał. Stworzył nas do relacji i przez wzajemne wsparcie objawia się Jego miłość. Wolą Boga jest by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno (J 11,52). On wie, że zagubionym i samotnym przytrafiają się złe doświadczenia, a w stadzie łatwiej przeżywać różne trudności i zagrożenia. Pragnie więc dla swoich owiec bezpieczeństwa wspólnoty. Bycie małym to też obraz zaakceptowanej słabości. Jezus podkreśla, że Bóg zatroszczy się o tego, kto pozwala Mu się odnaleźć w stanie zagubienia, niemocy, ułomności, osamotnienia, niedostatku.

„Doskonałość (czyli zgodność woli człowieka z wolą Boga) nie polega na odczuciach zadowolenia czy smakach, ale na tym, by miłować coraz bardziej – i to samo dotyczy nagrody – oraz na tym, aby zgodnie ze sprawiedliwością i prawdą coraz lepiej wyrażać tę miłość w swoich działaniach.” św. Teresa od Jezusa

„Ach! Gdybym miał oczy Jezusa! Ale właśnie…ja je posiadam! Wystarczy tylko, bym je otworzył!” bł. Karol de Foucauld

niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą

niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą

Mt 15,31: „Tłumy zdumiewały się widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. I wielbiły Boga Izraela.”

Mt 15,29-37

„Tłum, który jest przedmiotem uzdrowienia, zadziwił się, widząc[…] ślepych widzących. Z początku wydaje się, że ten sam czasownik (blepontas), raz oznacza czynne patrzenie, a za chwilę–samą zdolność widzenia, która wynika z daru uzdrowienia. Jednak odnoszące się do nich słowo „wychwalać” (doksadzo) pochodzi od doksa–wyrazu oznaczającego widzialną chwałę (por. np. J 1,14–„ujrzeliśmy chwałę”). Święty Ireneusz w swojej słynnej maksymie naucza natomiast: Gloria enim Dei vivens homo, vita autem hominis visio Dei(Adv. haer I, 20,7)–„Chwałą bowiem Boga żyjący człowiek, życiem zaś człowieka–widzenie Boga”. A więc tłum, któremu Bóg przywraca zdrowie, widzi chwałę Boga Izraela w sobie samym–widzący. Widzący tłum odzyskuje wewnętrzne Boże widzenie, podobieństwo i obraz. W ten sposób człowiek jest jednocześnie przedmiotem i podmiotem darowanego mu widzenia w Bogu. Widać też, jak czynne działanie–patrzenie–spotyka się w jednym momencie i w jednej wspólnocie z biernym (lub może lepiej: przyjętym i odwzorowującym) widzeniem.” Filip Taranienko

„Uwielbienie Chwały to dusza, która wpatruje się w Boga z wiarą i prostotą.” św. Elżbieta od Trójcy Św

U nikogo w Izraelu

U nikogo w Izraelu

Mt 8,10: „Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary.”

Mt 8,5-11

Jezus chwali prostą, pokorną, wspartą żołnierskim posłuszeństwem wiarę setnika. Wiara głęboko porusza i ujmuje Chrystusa, bo jak mawiał św. Augustyn, jest ona „dotykaniem sercem Boga”

„Wiara jest darem Boga, a dar wiary jest czymś, co bezpośrednio, natychmiast łączy nas z Jezusem. Dzięki wierze rodzimy się dla Boga, stajemy się dziećmi światłości. Mamy w sobie Boże światło, które pozwala nam mieć Boże spojrzenie na nas samych, na otaczających nas ludzi, wszechświat, a przede wszystkim na Boga. Widzimy wprost – to jakby rodzaj radaru, radaru Ducha Świętego, dzięki niemu wyczuwamy mnóstwo rzeczy, których ktoś, kto nie ma wiary, nie jest w stanie wyczuć.” Marie Dominique Philippe OP

„W ręku żołnierzy Gedeona były światła, ale niewidoczne, gdyż ukryte w dzbanach, po rozbiciu których ukazało się światło. Dzbany te to obraz wiary kryjącej w sobie światło Boże. Gdy wiara ustanie z końcem życia doczesnego, wówczas od razu ukaże się chwała i światłość boskości, którą kryła w sobie wiara.” św. Jan od Krzyża

wrzuciła wszystko

wrzuciła wszystko

Łk 21,4: „Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie.”

Łk 21,1-4

Jezus zauważa ofiarne serce ubogiej kobiety. Jej akt wrzucenia dwóch groszy do skarbony to nie jest gest na pokaz, ani na odczepnego, albo „bo tak wypada/nie można być gorszym od innych”… Jeśli mamy tylko tyle, ile jesteśmy w stanie dać, to hojność wdowy i jej zawierzenie Bożej Opatrzności jest ekstremalne. Zrezygnowała z ostatnich pieniędzy, które posiadała, w języku biblijnym można byłoby powiedzieć nawet, że ogołociła siebie. Wyraziła w ten sposób głęboką ufność Bogu, pełne przekonania o Jego wszechmocy zdanie się na Jego pomoc…

„Wdowa wrzuciła do skarbony jedynie dwa małe pieniążki, Pan jednak nie dał jej zapłaty wartej tylko dwa pieniążki. Dlaczego tak się stało? Dlatego że On nie zwraca uwagi na wielkość kwoty, ale na bogactwo jej serca. Jeśli bowiem policzysz jej pieniądze, to jej bieda jest doprawdy wielka, ale gdy przyjrzysz się dokładniej jej intencji, dostrzeżesz skarb hojnego serca.” św. Jan Chryzostom

„Oddać ostatni grosz to nie tylko zdać się na kogoś, ale po prostu pozbyć się złudzeń, że jesteśmy lepsi od innych.” Augustyn Pelanowski OSPPE

prędko weźmie ich w obronę

prędko weźmie ich w obronę

Łk 18,8: „Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę.”

Łk 18,1-8

Jezus rozprawia się z fałszywym obrazem Boga: obojętnego, zmęczonego i zirytowanego ludźmi, podobnego do niesprawiedliwego sędziego… Zapewnia, że Bóg jest inny: On nie będzie zwlekał, kalkulował, opędzał się od potrzebującego człowieka. Wręcz przeciwnie: „prędko weźmie w obronę” tych co wołają do Niego, a zatem dużo szybciej niż mogę przypuszczać… Lecz potrzebna jest determinacja wiary, pewność Jego miłości i interwencji. Gdy się modlę, nie bez znaczenia jest moje wewnętrzne nastawienie i przekonania. Kluczowa jest wiara, że On da mi odpowiedź i moja nieustępliwa wytrwałość. Na modlitwie mogę rozpoznać Boga przychodzącego. To dzięki cierpliwemu przychodzeniu do Niego zyskuję światłe oczy serca: Bożą perspektywę, dzięki której jestem w stanie dostrzec wydarzenia, przez które On przemawia do mnie, drobne znaki Jego prowadzenia, a także dokonujące się zmiany, czasem widoczne tylko dzięki Jego łasce – zachęcie do spojrzenia wstecz…

„Wiara daje skrzydła modlitwie, bez niej nie może ona wzlecieć ku niebu” św. Jan Klimak

„Jeżeli jesteśmy spokojni i cierpliwi, odnajdziemy nie tylko nas samych, ale także naszą duszę, a z nią – Boga.” św. o. Pio

Kto z was, mając sługę

Kto z was, mając sługę

Łk 17,7: „Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: „Pójdź i siądź do stołu?””

Łk 17,7-10

Jezus posługuje się codziennością kiedy chce podkreślić naturalność, z jaką jego uczniowie mają podchodzić do swojej służby Bogu i ludziom. Jeśli będą mieli stosunek do niej podobny jak do prostych czynności wykonywanych każdego dnia, jak choćby wyciągnięcie talerzyka do posiłku (przy którym nikt, prócz może 2-3 letniego dziecka nie puszy się mówiąc: „patrzcie, jam ci to zdziałał”), będą naprawdę wolni.

„Skoro Tobie nie możemy przynieść żadnej korzyści, naucz nas przynosić ją naszemu bliźniemu. Uczyń naszą miłość doskonałą. A kiedy miłość jest doskonałą, nie przestaje miłować ani służyć, nawet jeśli dozna krzywdy czy przykrości: także i wtedy, gdy nie znajduje upodobania i przyjemności w bliźnim — stara się bowiem jedynie podobać Tobie.” św. Katarzyna ze Sieny

„Wierne spełnianie prac i obowiązków jest najlepszym sposobem służenia Bogu.” bł. Honorat Koźmiński

„Można być świętym z pastorałem w ręku, ale równie dobrze można nim zostać mając w ręku miotłę.” św. Jan XXIII

zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych

zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych

Łk 14,13: kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych.

Łk 14,12-14

Przykładając do siebie Słowa Jezusa można łatwo sprawdzić swoje serce pod kątem bezinteresownego dobra: ile w nim starań faryzejskich licząc na własne korzyści, ile przez wzgląd na Boga, wdzięczności za to, co od Niego mam… Kogo najchętniej chciałbym pozyskać, czyje towarzystwo sprawia mi przyjemność (tu mam swą odpłatę), a od kogo stronię, nie zasiądę chętnie przy stole? Na jaką ludzką biedę nie chcę patrzeć, odrzucam, odpycham lub gardzę? Jezus wzywa człowieka religijnego by przebywał z ludźmi trudnymi: poranionymi i przez to jakoś ułomnymi, niewidomymi (którzy może od dawna nie widzą dobra, są niewdzięczni, zgorzkniali). Niepełnosprawni, może też życiowo, których towarzystwo nie opromieni mnie blaskiem tytułów, majątku czy władzy, albo tacy ludzie, z którymi „społeczny wstyd się pokazać”. Czy oni mogą liczyć na mój szacunek i pomoc? Czy przejdzie mi przez myśl, że pod wieloma względami są ode mnie lepsi? Uczta to wszystko, co mogę stracić na ich rzecz, dać bez oczekiwania czegoś w zamian. Choćby to był, jakże dziś cenny, czas…

„Dobroć to nieustanna miłość dla drugiego.”św Urszula Ledóchowska

Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi

Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi

Łk 13,24: „Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli.”

Łk 13,22-30

Jezus mówi, że zbawienie związane jest ze zmaganiem, wysiłkiem.
„Walczcie, by wejść” (tłum. filolog Filip Taranienko). Trzeba więc przeciwstawiać się temu, co w ludzkiej naturze jest zaprzeczeniem miłości: przede wszystkim różnym formom przemocy i krzywdy (agresje czynne i bierne, nadużycia siły i władzy, przemoc psychiczna: obelgi, zastraszanie, manipulacje i przedmiotowe traktowanie ludzi). Nie zdoła wejść do nieba ten, kto dopuszcza się niesprawiedliwości:

„Słowo chamas oznacza przemoc, gwałt, niesprawiedliwość w relacjach społecznych, międzyludzkich. Tego właśnie chrześcijanin winien unikać, jeśli chce dostać się do Królestwa niebieskiego. To są właśnie te „ciasne drzwi”.” ks. Wojciech Michniewicz

„Gdy ktoś nie posiada łaskawości ani głębi miłosierdzia i łez, to choćby był wielce duchowy, nie wypełnia jednak prawa Chrystusa.” św. Hieronim

„Jeśli Twoje serce będzie chciało być Mu zawsze wierne, On nie nałoży na Ciebie większego ciężaru, niż możesz unieść i gdy tylko zauważy, że Twoje plecy są już bardzo pochylone, razem z Tobą będzie dźwigać Twoje brzemię” św. o. Pio

jesteś wolna

jesteś wolna

Łk 13,12: „Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy.”

Łk 13,10-17

Osiemnaście lat przygniecenia. Dni, miesiące, lata trwania w poczuciu bezsilności, niemożności zmiany sytuacji, może zniewolenia przygnębiającym, dołującym patrzeniem: na swoje ograniczenia, braki, wady, słabości, niekompetencje. Może ktoś włożył ten ciężar na jej barki: traktował tak długo źle, aż uwierzyła, że nie da rady, nie nadaje się. Jezus to dostrzega… Widzi jej cierpienie.
To nie ona prosi Go o pomoc, On sam wydobywa ją z tłumu. Przywołuje do miejsca, gdzie kobieta jest niemile widziana – zarezerwowanego dla mężczyzn. Nie przejmuje się narastającym niesmakiem i oburzeniem uprzywilejowanych „synów Abrahama”. Demaskuje i potępia ich obłudę, przedmiotowe traktowanie kobiet. Gani, że swoje woły i osły traktują lepiej niż człowieka potrzebującego pomocy… Stawia im Siebie jako wzór: dla Niego zarówno syn jak i córka Abrahama mają tę samą godność. Zachęca ją by przyszła blisko, traktuje jak przyjaciela. Kładzie na nią ręce, uroczyście błogosławi, uzdrawia z postawy pochylenia i uwalnia do uwielbienia.

„Miłość doskonała przykłada rękę do każdego trudnego dzieła.” św. Tomasz z Akwinu

Idź, twoja wiara cię uzdrowiła

Idź, twoja wiara cię uzdrowiła

Mk 10,52: „Jezus mu rzekł: Idź, twoja wiara cię uzdrowiła.”

Mk 10,46b-52

Najpierw usłyszał o Jezusie, był czuły i nie przegapił momentu gdy On przechodził przez jego życie. Nie pozwolił się zniechęcić, uciszyć, choć przeszkody stawiało wielu. Zaangażował się z determinacją w wiarę i stała się dla niego ocaleniem.

„O Panie, będę rozpoczynał od wiary, aby osiągnąć widzenie: idę drogą na poszukiwanie ojczyzny. Podczas drogi mówi ma dusza: przed Tobą jest każde moje pragnienie i nie jest zakryte przed Tobą me wzdychanie. Lecz w ojczyźnie nie trzeba będzie już prosić, tylko wysławiać, tam bowiem niczego nie brakuje. Tutaj wierzę, tam będę widział; tutaj mam nadzieję, tam będę posiadał; tutaj proszę, a tam otrzymam!
Teraz zważam na rzeczy, które widzę, a wierzę w te, których nie widzę. Ty, o Panie, nie opuściłeś mnie powołując mię do wiary; chociaż rozkazujesz mi wierzyć w to, czego nie mogę widzieć, nie odmawiasz mi jednak, bym widział te rzeczy, które mi pomagają wierzyć w to, czego nie widzę… Jeśli jest niemożliwością dla mnie widzieć Twoje Bóstwo, mogę jasno widzieć Twoje człowieczeństwo. Oto stałeś się człowiekiem, abym w jednej i tej samej osobie miał przedmiot widzenia i przedmiot wiary.” św. Augustyn