i jakże pragnę, ażeby już zapłonął

i jakże pragnę, ażeby już zapłonął

Łk 12,49: Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął.

Łk 12,49-53

„Moim ciężarem jest miłość moja. Ona mnie niesie, dokądkolwiek dążę. To Twój dar zapala nas i unosi w górę; gorejemy i idziemy. Wznosimy się przez wznoszenie się sercem… To Twój ogień, Twój dobry ogień, zapala nas i idziemy, gdyż zdążamy w górę do pokoju niebieskiego Jeruzalem.”św. Augustyn Wyznania XIII

„Jeśli z powodu słabości niekiedy upadnę, niech Twe boskie spojrzenie oczyści natychmiast moją duszę, pochłaniając wszelką niedoskonałość niczym ogień, który wszystko przemienia w siebie.”św. Teresa z Lisieux

„Miłość przyzywa miłość. Mimo mojej nędzy i mimo że dopiero stawiam pierwsze kroki na tej drodze, nie wolno mi zaniedbywać nigdy rozważania tej prawdy i pobudzania siebie do miłości. Gdy bowiem Ty, o Panie, uczynisz mi tę łaskę i zapalisz w sercu moim ten ogień, wszystko będzie mi łatwe, i zdziałam dużo i bez trudu w krótkim czasie. Boże mój, przez miłość, jaką nas umiłowałeś, i przez Twojego chwalebnego Syna, który z miłości ku nam tak bardzo cierpiał, użycz mi tego płomienia, bo jest mi tak bardzo potrzebny.”św. Teresa od Jezusa

„«Jeśli zatem pytasz, jak to się dzieje (tzn. jak osiąga się zjednoczenie z Bogiem przez miłość), zapytaj o to łaskę, a nie naukę; pragnienie, a nie zrozumienie; westchnienie modlitwy, a nie refleksję i lekturę (…) nie pytaj światła, lecz pytaj ogień, który wszystko rozpala i przenosi w Boga».”św Bonawentura

nie miał z czego ich oddać…

nie miał z czego ich oddać…

Mt 18,25: Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał go sprzedać.

Mt 18,21-19,1

Jezus za pomocą przypowieści o niewyobrażalnej sumie długu obrazuje, jak wiele przewinień wybacza nam Bóg… Człowiek, który żyje w świadomości swojej nędzy-słabości i grzeszności wie, że w obliczu tego, co jesteśmy winni Bogu, to, co dłużni są nam inni ludzie, jest drobnostką…

„W pewnej chwili zostałam wezwana na sąd Boży. Stanęłam przed Panem sam na sam. Jezus był takim, jakim jest w męce. Po chwili znikły te rany, a pozostało tylko pięć: w rękach, nogach i boku. Natychmiast ujrzałam cały stan duszy swojej, tak jak Bóg na nią patrzy. Jasno ujrzałam wszystko, co się Bogu nie podoba. Nie wiedziałam, że nawet z takich cieni drobnych trzeba zdawać rachunek przed Panem. Co to za moment! Kto go opisze? – Stanąć naprzeciw trzykroć Świętemu. – Zapytał mię Jezus: Kto [ty] jesteś?- Odpowiedziałam: Ja jestem sługą Twoją, Panie.- Jesteś winna jednego dnia ognia czyśćcowego.-Natychmiast chciałam się rzucić w płomienie ognia czyśćcowego, ale Jezus powstrzymał mnie i rzekł:”Co chcesz, czy teraz cierpieć jeden dzień, czy przez krótki czas na ziemi?”św Faustyna (Dz 30)