Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili

Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili

Mk 8,22: „Potem przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął.”

Mk 8,22-26

Niewidomy sam nie jest w stanie odnaleźć Jezusa, potrzebuje innych ludzi. Tych, którzy wierzą w Chrystusową moc uzdrawiania i opowiadają mu o Nim, pokonując przypuszczalnie opory i przyzwyczajenia ślepca, przełamując być może stan bezradności, w który popadł i budząc jego nadzieję na lepsze jutro… Potrzebuje też tych, którzy wstawią się za nim przed Jezusem niejako wypraszając mu czas i przestrzeń tylko dla niego… I wreszcie potrzebuje tych, którzy przyprowadzą go do Chrystusa, być może pójdą z nim kawałek drogi do uzdrowienia, dając mu w darze czas i obecność. Wszelako, poddanie się mocy Chrystusa, a co za tym idzie – odzyskiwanie zdrowia następuje u niewidomego stopniowo… Jest to proces, mający swoje etapy, na których Jezus pyta chorego o sposób postrzegania świata i ludzi. Istotne w przebiegu Bożego leczenia jest porzucanie swoich wyobrażeń i projekcji na temat tego, jacy są inni: np. sztywni, niezrozumiali, żyjący własnym, odmiennym życiem – jak drzewa…

„Zmagania o dusze ludzkie i miłość ku nim w Panu jest prostym obowiązkiem chrześcijanina.” św. Teresa Benedykta od Krzyża

i prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć

i prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć

Mk 6,56: I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć.

Mk 6,53-56

Wieść o uzdrowieniach, których Jezus dokonuje niesie się daleko… Budzi nadzieje. Wioski, miasta, osady wyczekują Jego przyjścia. Wystarczy tak niewiele: znaleźć się blisko, kiedy przechodzi i dotknąć Jego płaszcza. Zdrowie jest na wyciągnięcie ręki… Potrzeba tylko wiary. Dzisiaj także nie brakuje chorych i cierpiących, zranionych złem. Jezus jest odpowiedzią Boga na wszystkie ludzkie niedomagania.

„Słusznie wiec w tym pokładam całą nadzieję, że uleczysz wszystkie moje słabości przez Tego, który siedzi po Twojej prawicy i wstawia się u Ciebie za nami; w przeciwnym razie popadłbym w rozpacz. Liczne bowiem i wielkie są choroby moje, lecz większa jest moc Twego lekarstwa.”św. Augustyn

„Pan przebywa w tabernakulum nie dla siebie, ale dla nas, ponieważ lubi być blisko synów ludzkich i w dodatku wie, że potrzebujemy Jego obecności.”św.Teresa Benedykta od Krzyża

„Łamiemy jeden chleb, który jest pokarmem nieśmiertelności, lekarstwem pozwalającym nam nie umierać, lecz żyć wiecznie w Jezusie Chrystusie.”św. Ignacy Antiocheński

Ujrzałem Ducha, który spoczął na Nim

Ujrzałem Ducha, który spoczął na Nim

J 1,32: Jan dał takie świadectwo: Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim.

J 1,29-34

Jan zauważa, że Duch Święty pozostał na Jezusie: znalazł w Nim gościnny dom. Nie został zapomniany, zasmucony (Ef 4,30-32), odrzucony (Rz 8,4-7) lecz z szacunkiem przyjęty i zaproszony do pozostania… To wzór dla nas. Duch Święty mieszka w ludziach Mu przychylnych. Jest blisko tych, którzy jak Barnaba są dobrzy (Dz 11,24), jak Szczepan pełni wiary (Dz 6,5) i postępują w nieobłudnej miłości (2Kor 6,3-7).

„I Paraklet zstąpił z nieba: opiekun i uświęciciel Kościoła, zarządca dusz, sternik tonącym, latarnia błądzącym, sędzia walczącym i ten, który koronuje zwycięzców.”św. Cyryl Jerozolimski

„Duch Święty jest obecny w każdym, kto jest zdolny Go przyjąć, tak jak gdyby tylko o niego samego chodziło, a pozostając niezmienny, każdemu daje łaskę jemu potrzebną. Wszystkim też, którym się udziela, daje się w pełni, na ile tylko pozwala im ich ograniczona natura. On pozostaje nieograniczony, On oświeca tych, którzy są czyści od wszelkiej skazy, a przebywając z nimi, czyni ich ludźmi duchowymi.”św Bazyli Wielki

„Pragnij nade wszystko mieć Ducha Pańskiego wraz z Jego uświęcającym działaniem.”św Klara z Asyżu

wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli

wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli

Łk 2,20: A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane.

Łk 2,16-21

Z Adoracji rodzi się uwielbienie i głęboki, przenikający pokój. Ubogaceni zawierzeniem Słowu pasterze powracają do swoich zajęć, napełnieni radością i nadzieją, chcą wysławiać Boga, który zaprosił ich do oglądania, słuchania i udziału w Tajemnicy.

„Nowina, która pasterze usłyszeli od Aniołów była niezwykle pociągająca. Niosła radość i pokój. Potrzebujemy tych wartości. One mówią nam o obecności Boga. Intuicyjnie idziemy za tym, co wnosi w nasze życie spokój, opanowanie, łagodność, wyciszenie, radość. Tęsknimy za taką atmosferą, za ludźmi, którzy takie klimaty wnoszą wraz ze swoim pojawieniem się, opowiadaniem, uśmiechem, gestem. Tęsknimy za pokojem, ponieważ wiele jest w nas niepokoju. On powoduje nasze nadmierne zmęczenie, przeciążenie życiem i zniechęcenie. Stąd szukamy radości. Po przyjściu do stajenki patrzyli na Jezusa, rozmawiali z Maryją i Józefem. Stąd pogłębienie i utrwalenie w nich radości. Rozmawiając i patrząc na Nowonarodzonego przejmowali swoimi zmysłami to, co było ich pokojem i radością i dumą. Szukajmy tych, którzy trwają w pokoju i radości. Rozmawiajmy o tym, co przynosi radość serca, a tym samym uwalnia od niepokoju. Doświadczenie pokoju jest znakiem, że „Bóg znalazł w nas upodobanie”. Jest on również znakiem tego, że Bóg przez dar pokoju, oczekuje od nas wzajemności w miłości.”Józef Pierzchalski SAC

Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników

Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników

Łk 2,44: Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych.

Łk 2,41-52

Dwunastoletni Jezus jest ciekawy świata. Nie spędza całego czasu z rodzicami. Swobodnie eksploruje otaczającą Go rzeczywistość. Dopiero Jego całodzienna nieobecność budzi ich niepokój, może pierwszy sygnał to brak pojawienia się w porze posiłku? Krewni i znajomi mogliby Go nakarmić lecz wieczorem już wiedzą, że tam Go nie ma. Spokojne początkowo domysły Maryi i Józefa sugerują, że Jezus nie był samotnikiem. Lubił spędzać czas pośród ludzi. Przypuszczają, że się wałęsa między pielgrzymami i zapewne nie jest to pierwszy raz. Znają Jego upodobania. Może interesują Go ludzkie historie i ciekawią ich przeżycia, przemyślenia, wiara w Boga i motywacje pielgrzymki do Jerozolimskiej świątyni.

„Moja refleksja prowadzi do „miejsc” Bożych, do przestrzeni, które On wybrał, aby na nich rozbić swój „namiot” miedzy nami (por.J 1,14; Wj 40,34–35; 1Krl 8,10– 13), a przez to umożliwić człowiekowi bardziej bezpośrednie spotkanie z Nim. (…) Bóg jest obecny w równej mierze we wszystkich miejscach ziemi, tak, że cały świat może uchodzić za „świątynię” Jego obecności. Nie zmienia to jednak faktu, że podobnie jak rytm czasu może być wyznaczany przez kairoì–szczególne momenty łaski–tak i przestrzeń może przechowywać znaki nadzwyczajnych zbawczych interwencji Boga. W świętych przestrzeniach spotkanie z rzeczywistością Boską może stać się przeżyciem głębszym niż to, jakie dostępne jest zwykle w niezmierzonych obszarach kosmosu.”św Jan Paweł II

Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu…

Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu…

Łk 21,6: Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu…

Łk 21,5-11

Zdobna złotem, majestatyczna świątynia była dumą Żydów. Jezus przypomina, że jest to jedynie opakowanie, które skrywa Obecność Kogoś, kto przekracza wszelkie piękno istniejące na ziemi…

„Niebo i ziemia, i wszystko, co się w nich znajduje, zewsząd mówią do mnie, abym Cię kochał… Lecz cóż ja kocham, gdy kocham Ciebie? Nie wdzięki ciała ni urodę życia, ani blask światła tak miły oczom; nie słodkie melodie różnorakich pieśni, nie przyjemny zapach kwiatów, olejków i ziół wonnych, nie mannę i miody, nie członki cielesne nęcące do uścisków—nie to ja kocham, gdy kocham Boga mego. A jednak kocham jakieś światło, jakiś głos, jakąś woń, jakiś pokarm i jakiś uścisk, gdy kocham Boga mego, który jest światłem, głosem, wonią, pokarmem, uściskiem dla mego wewnętrznego człowieka, tam gdzie duszy mej przyświeca światło nie objęte przestrzenią, gdzie rozbrzmiewa pieśń, której czas nie porywa, gdzie unosi się woń, której podmuch wiatru nie rozwieje, gdzie smak rozkoszuje się pokarmem, którego nie umniejsza spożycie, i gdzie przebywa coś, od czego nie odrywa przesyt. Oto co kocham, gdy kocham Boga mego.”św Augustyn

Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych

Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych

J 1,51: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych.

J 1,47-51

Jezus obiecuje swoim słuchaczom, że zobaczą niecielesne istoty duchowe, które Pismo Święte nazywa aniołami (KKK 328). I rzeczywiście, później wielu uczniów miało z nimi kontakt (Mt 28,2-5; Łk 22,43; Łk 24,23; J 20,12; Dz 5,19; Dz 1,10-11, Dz 8,26; Dz 10,7; Dz 12,7-10 i 23; Dz 27,23). Aniołowie są obecni w ziemskiej historii i aktywnie w niej współuczestniczą, niosąc ważne przesłania od Boga (jak archanioł Gabriel Łk 1,26), walcząc z szatanem jak stojący na czele duchów niebieskich archanioł Michał (Ap 12,7), czy wspierając na drodze uzdrowienia, co czyni archanioł Rafał (Tb 6).

„Wtem ujrzałam przy sobie jednego z siedmiu duchów, tak jak dawniej rozpromienionego, w postaci świetlanej; stale go widziałam przy sobie. Kiedy jechałam pociągiem widziałam, jak na każdym z mijanych kościołów stał anioł, jednak w bledszym świetle od ducha tego, który mi towarzyszył w podróży. A każdy z duchów, którzy strzegli świątyń, skłaniał się duchowi temu, który był przy mnie. Kiedy weszłam do furty w Warszawie, duch ten znikł; dziękowałam Bogu za Jego dobroć, że nam daje aniołów za towarzyszy.”św Faustyna (Dz 630)

Twoi zaś jedzą i piją…

Twoi zaś jedzą i piją…

Łk 5,33: Uczniowie Jana dużo poszczą i modły odprawiają, tak samo uczniowie faryzeuszów; Twoi zaś jedzą i piją.

Łk 5,33-39

Faryzeusze i uczeni w Piśmie skoncentrowali się na praktykach religijnych i stracili z oczu cel: żywą relację z Bogiem. Jezus delikatnie, za pomocą obrazów, stara im się uzmysłowić, że uczniowie weszli w oblubieńczą więź, która sprawia, że wszystko w nich ożywa, fermentuje, rodzi się nowy człowiek, który tak jest zajęty podążaniem za Bogiem, że nie starcza mu czasu na rozliczanie innych…

„Czytam tę Ewangelię i zastanawiam się, dlaczego ludzie wolą tracić czas na zastanawianie się, dlaczego ktoś nie pości, zamiast cieszyć się obecnością Oblubieńca? Jego obecność czasem jest ukryta–to trochę jak jedna z zabaw weselnych. Polega ona na tym, że wiedząc, że Oblubieniec jest, trzeba chcieć, potrafić podjąć się zadania odszukiwania Go w różnych rzeczywistościach. W ludziach, słowach, wydarzeniach, znakach. Bóg przyszedł dać nam wolność i świeżość w myśleniu.”o. Grzegorz Kramer

„Serce, miłość Boga i uprzejmość są najlepszymi oznakami nawrócenia i wzrastania dusz.”św Filip Neri

przyszedł do nich, krocząc po jeziorze

przyszedł do nich, krocząc po jeziorze

Mt 14,25: „Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze.”

Mt 14,22-36

Uczniowie nie wiedzą, gdzie jest Jezus. Oddalił się… Nie mają poczucia obecności i charyzmatycznego przewodnictwa Tego, który ich zgromadził. Tracą duchowy punkt odniesienia, pojawia się pustka, niepewność, zagubienie, może kryzys. Trwają w oczekiwaniu… Mijają długie godziny w ciemności, pośród trudu zmagania się z przeciwnościami: falami i wysiłkiem utrzymania na nich stabilnie łodzi. Sytuacja stresowa, konfrontacja z lękiem o własne życie zapewne nie ułatwia im wzajemnej komunikacji (w końcu nie wszyscy apostołowie są doświadczonymi rybakami). Jezus pojawia się dopiero o czwartej straży nocnej(między 3-6 rano), gdy już są zmęczeni całonocnym zmaganiem, kiedy czujność i wytrwałość maleje. Przychodzi, kiedy tracą nadzieję, gdy przez swoje wyobrażenia krzyczą ze strachu. Przychodzi z zachętą do odwagi, zapewnieniem o swej obecności, z wezwaniem do wiary i przekraczania lęku. Przynosi dar wyciszenia zewnętrznych utrapień..

„Wciąż nie wierzą, bo widzą jak wody grały pod stopami Pana, lecz wśród rozkołysanych fal kroki Pana były pewne.” św. Ambroży

Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie…

Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie…

Mt 6,25: Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać.

Mt 6,24-34

To, o co się troszczę- a więc o co zabiegam, wiele mi może powiedzieć o tym, gdzie ulokowane są moje myśli i serce, jaką wartość uważam za najwyższą w moim życiu. Jezus idzie dalej niż tylko diagnozowanie mego aktualnego stanu duchowego. Namawia do zawierzenia Bogu, który jest troskliwą, miłującą Miłością. On wie, że ludzki niepokój uśmierza tylko głęboka ufność w moc i opiekę Najwyższego. Do podobnej ufności zachęcał ks Dolindo Ruotolo. W języku włoskim Abbandonarsi in Dio (tłum. akt zawierzenia się Bogu) ma głębszą wymowę. Znaczy: zatracić się w Bogu, opuścić siebie, być zanurzonym w Bogu…

„Z jakiegoż to powodu wzburzony ulegasz zamętowi? Oddaj Mi swoje sprawy, a wszystko się ułoży i uspokoi. Zaprawdę powiadam wam, każdy akt prawdziwego oddania i zawierzenia mi przyniesie owoc i rozwiąże napięte sytuacje. Całkowicie zdać się na Mnie znaczy zamknąć ze spokojem oczy duszy, odwrócić niespokojną myśl i zamęt i zdać się tylko na Mnie, modląc się słowami: »Ty się tym zajmij«”ks. Dolindo Ruotolo