On jednak nie runął

On jednak nie runął

Mt 7,25: „On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony.”

Mt 7,21.24-27

„Drodzy przyjaciele, rozważając słowa Chrystusa o skale jako odpowiednim fundamencie dla domu, nie możemy nie dostrzec, że ostatnie słowo to słowo nadziei. Jezus mówi, że choć rozszalały się żywioły, «dom nie runął, bo na skale był utwierdzony». Jest w tym Jego słowie jakaś niesamowita ufność w moc fundamentu, wiara, która nie lęka się próby, gdyż jest potwierdzona przez śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. To wiara, którą po latach wyzna św. Piotr w swoim liście: «Oto kładę na Syjonie kamień węgielny, wybrany, drogocenny, a kto w niego wierzy, na pewno nie zostanie zawiedziony» (1 P 2, 6). «Na pewno nie zostanie zawiedziony…» Drodzy młodzi przyjaciele, lęk przed porażką może czasami zniweczyć nawet najpiękniejsze marzenia. Może sparaliżować wolę i odebrać wiarę, że istnieje dom zbudowany na skale. Może skłonić do uwierzenia, że tęsknota za domem to tylko młodzieńcze pragnienie, a nie projekt na życie. Odpowiedzcie na ten lęk razem z Jezusem: «Nie runie dom, gdy na skale będzie utwierdzony!» Odpowiedzcie na wątpliwości razem ze św. Piotrem: «Kto wierzy w Chrystusa, na pewno nie dozna zawodu!».” Benedykt XVI

Ps 37, 3: Miej ufność w Panu i postępuj dobrze, byś mógł bezpiecznie mieszkać na ziemi.

Tam Go ukrzyżowano…

Tam Go ukrzyżowano…

J 19,17-18: A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. Tam Go ukrzyżowano.

J 18,1–19,42

„Krzyż jest pojęciem wspólnym dla tego wszystkiego co nieproszone zjawia się w naszym życiu, co pozostaje, gdy uczyniliśmy wszystko, by oddalić nędzę, chorobę, cierpienia i udręki wszelkiego rodzaju. To, co mimo to zostaje, to Krzyż.”św Teresa Benedykta od Krzyża

„Zgódź się więc na to, że będziesz chwiać się co krok, że będziesz niosła z trudem swój krzyż, pokochaj swoją niemoc. Wówczas wyciągniesz z tego więcej pożytku niż wtedy, gdybyś— niesiona przez łaskę— dokonywała ochoczo bohaterskich czynów. One napełniłyby cię zadowoleniem i pychą.”św Teresa z Lisieux

„Jeśli pod ciężarem swojego krzyża nie możesz iść wyprostowana, to posuwaj się na kolanach. Nie wstydź się, że znowu leżysz na ziemi. Pełznij. Nawet Chrystus upadał pod krzyżem”św. Katarzyna ze Sieny

„Uwierzyć w Syna ukrzyżowanego, to znaczy „zobaczyć Ojca”, to znaczy uwierzyć, że w świecie jest obecna miłość i że ta miłość jest potężniejsza od zła jakiegokolwiek, w które uwikłany jest człowiek, ludzkość, świat. Uwierzyć zaś w taką miłość, to znaczy „uwierzyć w miłosierdzie”.”św Jan Paweł II

starali się go wnieść i położyć przed Nim

starali się go wnieść i położyć przed Nim

Łk 5,18: Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim.

Łk 5,17-26

Jezus budzi zaufanie… Jego słowa, charyzma, moc uzdrawiania i władza konkretyzująca się na ziemi przez Niego wzbudzają u ludzi respekt i wiele nadziei. On nie zawodzi pokładanej ufności. Wczoraj i dziś jest ten sam… Warto śmiało przystępować do Niego i przyprowadzać tych, którzy sami przyjść nie są w stanie. Warto kłaść Mu u stóp wszystko, co we mnie kruche, niemocne i bezradne.

„Załamanie, lęk, zamieszanie i niepowodzenie prowadzą najbliżej stóp Jezusa. Te cztery złowieszcze siły są sanitariuszami, niosącymi sparaliżowanego człowieka ponad dach i wprost do nóg Mesjasza.”Augustyn Pelanowski OSPPE

„Niedawno temu z ust bardzo uczonego teologa słyszałam to zdanie, że dusze nie oddające się modlitwie wewnętrznej podobne są do ciała bezwładnego albo sparaliżowanego, które choć ma ręce i nogi, władać nimi nie może. Są w rzeczy samej dusze tak zniedołężniałe i tak nawykłe do obracania się wyłącznie w rzeczach zewnętrznych, iż straciły niejako wszelką możność oderwania się od nich choćby na chwilę i wejście w siebie stało się dla nich prawie niemożliwe.”św Teresa od Jezusa

jesteś wolna

jesteś wolna

Łk 13,12: „Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy.”

Łk 13,10-17

Osiemnaście lat przygniecenia. Dni, miesiące, lata trwania w poczuciu bezsilności, niemożności zmiany sytuacji, może zniewolenia przygnębiającym, dołującym patrzeniem: na swoje ograniczenia, braki, wady, słabości, niekompetencje. Może ktoś włożył ten ciężar na jej barki: traktował tak długo źle, aż uwierzyła, że nie da rady, nie nadaje się. Jezus to dostrzega… Widzi jej cierpienie.
To nie ona prosi Go o pomoc, On sam wydobywa ją z tłumu. Przywołuje do miejsca, gdzie kobieta jest niemile widziana – zarezerwowanego dla mężczyzn. Nie przejmuje się narastającym niesmakiem i oburzeniem uprzywilejowanych „synów Abrahama”. Demaskuje i potępia ich obłudę, przedmiotowe traktowanie kobiet. Gani, że swoje woły i osły traktują lepiej niż człowieka potrzebującego pomocy… Stawia im Siebie jako wzór: dla Niego zarówno syn jak i córka Abrahama mają tę samą godność. Zachęca ją by przyszła blisko, traktuje jak przyjaciela. Kładzie na nią ręce, uroczyście błogosławi, uzdrawia z postawy pochylenia i uwalnia do uwielbienia.

„Miłość doskonała przykłada rękę do każdego trudnego dzieła.” św. Tomasz z Akwinu

był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego

był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego

Łk 4,33: A był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego.

Łk 4,31-37

Filolog Filip Taranienko zauważa, że użyte określenie gr.pneuma daimoniou akathartou („duch demon nieczysty”) jest ciekawe, gdyż:

„nie jest jasne, czy to duch człowieka został zawładnięty przez demona, czy też – co zdaje się wynikać z wersetu 36 – chodzi tu raczej o władzę duchową demona.”

Niezależnie jednak od tego, jaką władzę miał/zyskał demon, musiał bezdyskusyjnie usłuchać Jezusa i odejść. Jak mrok ustępuje przed światłem, podobnie zły duch, który jest „kłamcą i ojcem kłamstwa” oraz „zabójcą” (J 8,44), musi ustąpić przed Prawdą i Życiem (J 14,6). Duch nieczysty mąci w człowieku obraz Boga i samego siebie. Stara się go zamroczyć lękiem, zaćmić rozsądne myślenie, zwieść, łgając o niemożności zmagania się z nim i zarazem oszukać walczącego, drwiąc z jego niemocy. Z tej właśnie przyczyny św Paweł stanowczo przypomina ochrzczonym ich tożsamość w Chrystusie: „albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia”(2 Tm 1,7).

„Nasz wróg i sprawca naszych szkód, staje się mocny, gdy spotyka słabych, ale wobec tego, kto wychodzi na jego spotkanie z bronią w ręku, staje się podłym tchórzem.”św o. Pio

„Mieczem moim miłość!”św Teresa z Lisieux