zastaje go wymiecionym i przyozdobionym

zastaje go wymiecionym i przyozdobionym

Łk 11,25: „Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym.”

Łk 11,15-26

Jezus opisuje taktyki złego ducha oraz zagrożenia, jakie czekają na ludzi, którzy przez spowiedź czy modlitwę uwolnienia, porzucają lub wyrzekają się tego, co ich zniewala. Zauważa, jak ważne jest na miejsce tego, co wyeliminowaliśmy – wprowadzić nowe, pożądane zachowanie, które z czasem stanie się nawykiem. Jak z uprzątnięciem pokoju, gdy trzymamy w nim stary samochodowy akumulator… Bardzo nam on przeszkadza więc pewnego dnia mobilizujemy się i doprowadzamy do tego, że on wreszcie znika. Po oczyszczeniu pomieszczenia pojawia się piękna przestrzeń i poczucie zadowolenia… Jednak nie mamy pomysłu, co mogłoby być w pokoju zamiast splątanych kabli i tego nieszczęsnego akumulatora. Gdy coraz mniej interesujemy się wyglądem pomieszczenia, powoli zaczyna się ono wypełniać częściami, aż w końcu pojawia się także akumulator… Prawdopodobnie nie zdarzyłoby się to, gdybyśmy pokój od razu umeblowali i urządzili. Z nami jest podobnie. Jeśli na miejsce starych, grzesznych nawyków nie postaramy się wprowadzić nowych, pożądanych, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdy niewłaściwe przerwiemy – one niepostrzeżenie powrócą…

„Och! nie zostawiajmy w sercu nic… Nic oprócz Jezusa!” św. Teresa z Lisieux

Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało

Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało

Łk 10,2: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.”

Łk 10,1-12

Ogromna ilość ludzi potrzebuje spotkać Boga. Szukają Go po omacku, czasem w miejscach, które nie mają z Nim wiele wspólnego albo nazywają Nim rzeczy niezdolne zaspokoić tęsknoty ich serc. Żniwo jest wielkie, mówi Jezus. Tak wiele dobra może się zmarnować gdy nie zostanie zagospodarowane. Wszelako o robotników niełatwo. Ważne, by wypraszać u Pana żniwa posłańców, którzy poświęcą czas Jego dobrom i stając się uczniami Chrystusa, wskażą innym najkrótszą i pewną drogę do Boga. Tylko On ma moc wzbudzić naśladowców będących dla świata czytelnym znakiem Bożej obecności przez niesienie pokoju, zachętę do zmiany sposobu myślenia i otwarcia serc na dary Ducha Świętego. On też uzdalnia do postaw i zachowań pełnych wewnętrznej wolności…

„Jezus chce uzależnić ich zbawienie od jednego westchnienia naszego serca. Cóż za tajemnica!” św. Teresa z Lisieux

„Dobrze byłoby na świecie, gdyby wszyscy się modlili, ale niestety, ludzie coraz mniej się modlą i stąd coraz większy robi się bałagan.” św. Urszula Ledóchowska

„“Łowić ludzi” to pomagać wszystkim w naszym otoczeniu, w rodzinie i w pracy odnaleźć Chrystusa, jedyne światło na naszej drodze życia.” św. Grzegorz Wielki

Nie przyjęto Go jednak

Nie przyjęto Go jednak

Łk 9,53: „Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy.”

Łk 9,51-56

Jezus wielokrotnie przeżywał odrzucenie i nie tylko ze strony własnego narodu. Wykluczeni przez wspólnotę Izraela Samarytanie powielają doznaną niechęć. Odsyłają z kwitkiem posłańców Jezusa tylko dlatego, że ci zmierzają ku Jerozolimie (a zatem ku sprawcom ich zadry). Chrystus jednak, mimo przykrości i być może konieczności spędzenia kolejnej nocy w chłodzie nie zachowuje uraz. Nie odpowiada mściwością na doznaną niesprawiedliwość tak jak Jakub i Jan, którzy rozczarowani najchętniej modliliby się gniewnie o śmierć w ogniu dla mieszkańców miasteczka. Nienawiść zdaje się dawać im chwilową ulgę, lecz gdyby dali się jej ponieść, zamknęłaby ich w pułapce poczucia winy. Jezus więc zabrania im takiej ekspresji. Wychodzi również zwycięsko z walki duchowej. Odrzucenie nie paraliżuje Go ani nie zniechęca. Jest cierpliwy, konsekwentny i uparty w dążeniu do swego celu. Największą porażkę ponoszą Samarytanie, których brak wybaczenia i żądza rewanżu na Izraelitach zamknęła na przechodzącego Boga.

„Nie uskarżaj się na wyrządzaną ci obrazę, rzadko bowiem zdarza się, ażeby przy tym obeszło się bez grzechu, bo często nasza miłość własna zwiększa w oczach i w sercu naszym wyrządzoną nam krzywdę.” św. Franciszek Salezy

A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona…

A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona…

Łk 15,5: A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona.

Łk 15,1-32

Nie ma ludzi nieważnych dla Boga, obojętnych Mu, zlekceważonych przez Niego… Przeciwnie, Jemu zależy na mnie gdyż jestem kimś bliskim, znanym Mu. W wiecznym sercu Ojca trwa niepowtarzalna więź z każdym dzieckiem. Zatem, gdy się zagubię, szuka mnie wytrwale. Ogromną radość sprawia Mu każde moje zwrócenie się do Niego, przyjmowanie Jego miłosiernej miłości i wsparcia.

„Bóg nas oczekuje: nie męczy się, ani nie zniechęca. Ponieważ to my jesteśmy, każdy z nas, synem przygarniętym, tym odnalezionym pieniążkiem, tą owcą wziętą z czułością na ramiona.”papież Franciszek

„Dzisiejsza Ewangelia pokazuje jak Jezus bardzo mocno inwestuje w ludzką motywację. On chce zapalić serca tych, którzy stoją na progu decyzji nawrócenia, zmiany myślenia, przemiany życia wiedząc, że ta zmiana będzie się wiązała z trudnym wyjściem z jakichś swoich uwikłań, ze swoich starych wad, gdyż to wymaga codziennego potwierdzania swojego wyboru i podążania ku szczytom. Dlatego chce rozpalić ich serca żarliwą motywacją, gorącym pragnieniem. Jak to robi? Pokazuje radość Boga, który mówi:”Tak bardzo się ucieszę, kiedy wreszcie podejmiesz tą decyzję…”Wojciech Jędrzejewski OP

„Chcesz mieć radość wieczną- złącz się z Tym, który jest wieczny.”św. Augustyn

mówi bowiem:”Stare jest lepsze”

mówi bowiem:”Stare jest lepsze”

Łk 5,39: „Kto się napił starego wina, nie chce potem młodego – mówi bowiem:”Stare jest lepsze”.”

Łk 5,33-39

„Weterani miłości, wyćwiczeni już i wypróbowani w służbie Oblubieńca, są jak stare wino. Męty w nich są już ustane, nie podlegają więc ni burzliwości zmysłów, ni żadnym zewnętrznym zapałom namiętnym i ognistym, lecz kosztują słodyczy wina miłości już dojrzałego w samej jego istocie. Miłość ich nie opiera się na smakach zmysłowych, jak miłość młodych, lecz kosztują jej w samej głębi duszy, w słodyczy duchowej i w prawdzie czynów. Weterani miłości nie opierają się na smakach i zapałach zmysłowych i nie pragną ich, a tym samym nie odczuwają zniechęceń i utrudzeń. Kto bowiem idzie za pożądaniem uczuć zmysłowych, tym samym musi odczuwać w zmysłach i w duchu udręki i niesmak. Weterani miłości nie doświadczają już słodyczy duchowej mającej swój korzeń w zmysłach, a przeto nie odczuwają w tychże zmysłach ani w duchu udręki ani udręk miłosnych. I tacy miłośnicy chyba cudem tylko sprzeniewierzyliby się Bogu, wznieśli się już bowiem ponad to, co jest źródłem błędów, tzn. ponad zmysłowość. Wino ich miłości jest przyprawione różnymi rodzajami cnót doskonałych. Cnoty te, jak mówiliśmy, nie dopuszczają zepsucia, które nastąpić może tylko w młodym winie.” św. Jan od Krzyża