«Jak wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto?»

«Jak wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto?»

J 11,56: Oni więc szukali Jezusa i gdy stanęli w świątyni, mówili jeden do drugiego: «Jak wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto?»

J 11,45-57

Pomiędzy typowo ideologiczną postawą żydowskiej elity religijnej, która rozważa sprawy wiary na poziomie strategicznych decyzji politycznych, a mesjańskim orędziem Chrystusa wzywającym do wiary i nawrócenia serca – znajdują się tzw. zwykli ludzie… Wielu z nich to obserwatorzy „rozgrywki”, wyczuwający narastające napięcie i karmiący się nim. Szukają Jezusa jak kolejnej porcji sensacji. Nie tylko donoszą arcykapłanom i starszyźnie o Jego czynach (wskrzeszeniu Łazarza i treści przemów) ale również plotkują o życiu religijnym „proroka z Nazaretu”. Komentując Jego nieobecność być może „obstawiają”, czy Jezus „wymięknie” i ukryje się w obawie przed pojmaniem… Jednocześnie obserwują i pilnują, czy pozwoli sobie na uchybienie rytuałom i praktykom kultu. Nie pojawienie się na najważniejszych świętach nie obyłby się zapewne bez potępiających komentarzy, podważających wartość Jego wiary… Sensacja więc wisi w powietrzu. Jest dla nich o wiele bardziej interesująca i pochłania uwagę niż Słowo, które zostało do nich skierowane…

„W swym słowie Pan zamknął różnorodne bogactwo, aby każdy z nas mógł w tym, co rozważa, znaleźć dla siebie pożytek.”św Efrem Syryjczyk

On jednak nie chciał, żeby ktoś o tym wiedział

On jednak nie chciał, żeby ktoś o tym wiedział

Mk 9,30: Po wyjściu stamtąd przemierzali Galileę, On jednak nie chciał, żeby ktoś o tym wiedział.

Mk 9,30-37

Są w życiu Chrystusa takie okresy, kiedy stara się On przemierzać Galileę incognito. Nie głosi, nie zwraca na siebie uwagi – jednak nie chce być sam. W drodze do domu w Kafarnaum poświęca czas uczniom. Formuje ich, dzieli się swoim sercem: tym, czym żyje, o czym myśli, co Go być może niepokoi. Opowiada, jakie wydarzenia przewiduje i co proroczo widzi przed sobą. Chce, by najbliższe mu osoby dzieliły z Nim chwile przygotowań do trudnego odcinka misji. Nie znajduje jednak zrozumienia. Uczniowie nie są skłonni przyjmować trudne słowa o męce i cierpieniu. Nie pojmują też zapowiedzi zmartwychwstania. Unikają tematu, który ich przerasta. Uciekają od niego. Być może kumulujące się napięcie i niepokój w grupie, niejasne obawy przed utratą Mistrza sprawiają, że uczniowie odreagowują i zajmują się tym, co dla nich prostsze, łatwo dostępne, namacalne wręcz. Porównują się między sobą, rywalizują, kłócą, komu należy się miejsce bliżej Jezusa. Gdy skupiają się na sobie – wszystko się rozpada… Smutna jest ta zupełna rozbieżność wewnętrznych narracji; osamotnienie Jezusa, któremu nikt nie towarzyszy, nie ośmiela się zadawać pytań, dzielić z Nim najtrudniejszych spraw…

„Jedna tylko myśl człowieka jest więcej warta niż świat cały, dlatego jedynie Bóg jest jej godzien.”św Jan od Krzyża

i rzucił się w morze…

i rzucił się w morze…

J 21,7: Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę -był bowiem prawie nagi- i rzucił się w morze.

J 21,1-14

Nie jest łatwo zachować wrażliwość na Bożą obecność. Piotr i inni uczniowie pokazują, że można się przyzwyczaić do zaspokajania przez Boga naszych potrzeb, nawet w cudowny sposób… Nie zastanowił Szymona Piotra niezwykły połów. A przecież gdy pierwszy raz go doświadczył, zdumiony i onieśmielony przypadł Jezusowi do nóg (Łk 5,8). Tym razem zdaje się być nieporuszony… Może jest pogrążony we własnych myślach? Albo całkowicie skoncentrowany na pracy nad wyciąganiem ryb? Tylko Jan rozpoznaje Jezusa… Gdy jednak o Nim mówi, w mgnieniu oka serce Piotra się rozpala… Wystarczy, że wypatrzył, gdzie jest Pan, bez chwili namysłu -może tylko oceniając odległość- jak strzała wyskakuje z łodzi i zmierza do celu…

„Życie człowieka jest jak strzała wypuszczona z łuku. Mamy tylko jeden strzał. Jedno życie. Drugiego nie ma. Jeśli pokpię ten strzał – zostaje pusty łuk. Żeby wypuścić strzałę do przodu trzeba odchylić się do tyłu. Szukając Boga, który jest światłością trzeba wejść w wielką ciemność. Dobrze się we Mnie wpatrz- mówi Jezus- żebyś trafił w cel. I nie dziw się napięciu, gdy jest ono wielkie, bo już jest bardzo bliska chwila by nabrać rozpędu.”św Jan Kasjan

Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie…

Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie…

Mt 6,25: Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać.

Mt 6,24-34

To, o co się troszczę- a więc o co zabiegam, wiele mi może powiedzieć o tym, gdzie ulokowane są moje myśli i serce, jaką wartość uważam za najwyższą w moim życiu. Jezus idzie dalej niż tylko diagnozowanie mego aktualnego stanu duchowego. Namawia do zawierzenia Bogu, który jest troskliwą, miłującą Miłością. On wie, że ludzki niepokój uśmierza tylko głęboka ufność w moc i opiekę Najwyższego. Do podobnej ufności zachęcał ks Dolindo Ruotolo. W języku włoskim Abbandonarsi in Dio (tłum. akt zawierzenia się Bogu) ma głębszą wymowę. Znaczy: zatracić się w Bogu, opuścić siebie, być zanurzonym w Bogu…

„Z jakiegoż to powodu wzburzony ulegasz zamętowi? Oddaj Mi swoje sprawy, a wszystko się ułoży i uspokoi. Zaprawdę powiadam wam, każdy akt prawdziwego oddania i zawierzenia mi przyniesie owoc i rozwiąże napięte sytuacje. Całkowicie zdać się na Mnie znaczy zamknąć ze spokojem oczy duszy, odwrócić niespokojną myśl i zamęt i zdać się tylko na Mnie, modląc się słowami: »Ty się tym zajmij«”ks. Dolindo Ruotolo

Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas

Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas

Łk 24,22: Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas.

Łk 24,13-35

Dwójka ucznów nie wytrzymuje napięcia panującego wśród apostołów po męce i śmierci Jezusa. Postanawiają uciec z jerozolimskiego tygla do Emaus. Znosili jakoś swoje zawiedzione nadzieje, ból i smutek straty, lecz relacja kobiet okazała się przysłowiową 'kroplą przepełniającą czarę’. Tego było dla nich po prostu za wiele. Są zdumieni (gr eksestesan), przerażeni, w szoku. To samo słowo określa reakcję ludzi na widok wskrzeszonej córki Jaira czy osłupienie na widok Piotra cudownie uwolnionego z więzienia (Dz 12,16). Zwiewają ze wspólnoty. Jezus nie chce ich zostawiać w uczuciowym zamęcie. Zachęca by wypowiedzieli powody smutku i lęku. Lecz zaraz potem z pasją tłumaczy im działanie Boga, przytacza proroctwa i Słowo, łaje za bezmyślność i ociężałe serca, nieskore do porządkowania uczuć, poddające się lękowym impulsom. Jest urażony ich postawą i daje im to odczuć niechęcią do towarzyszenia im w dalszej ucieczce. Pozwala się jednak uprosić i wreszcie- rozpoznać…

„Własna bezsilność niech nas nigdy nie smuci, przykładajmy się jedynie do miłości.”św Teresa z Lisieux

  • 1
  • 2