starali się go wnieść i położyć przed Nim…

starali się go wnieść i położyć przed Nim…

Łk 5,18: Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim.

Łk 5,17-26

Wiara jest gruntem, na którym Bóg chce z nami współpracować… Towarzysze paralityka to przede wszystkim ludzie wierzący. Są przekonani, że można zaufać Jezusowi i zdeterminowani, by do Niego dotrzeć… Gdy działają razem, w jednym duchu (Dz 4,32a) objawia się zwielokrotniona siła i większa pomysłowość… Ich żywa wiara skutkuje konkretnym uczynkiem miłości… Dzięki ich ufności, ofiarności, konsekwencji i wytrwałości w dotarciu do celu, człowiek, który nie wypowiada nawet słowa prośby wobec Chrystusa – zostaje uzdrowiony… Kiedy to się dokonuje, jego towarzysze skromnie się usuwają… Wiara i cierpliwość to dwa klucze, które otwierają drzwi do Bożych obietnic. Trzeba mieć wiarę aby wejść w posługę i cierpliwość by w niej wytrwać – nawet pośród przeszkód, a także kiedy nie widać efektów…

„Jeśli są ludzie wierzący i jeśli są zdeterminowani wystarczy zebrać odpowiednią ilość osób, by pomóc tym, którzy sami sobie pomóc nie potrafią.”ks. Wojciech Węgrzyniak

„Wiara zatem, jak to zostało gdzie indziej ukazane, jest mocnym wsparciem dla tych, którzy mają nadzieję co do pewności rzeczy niewidzialnych.”św Augustyn

Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili

Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili

Mk 8,22: „Potem przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął.”

Mk 8,22-26

Niewidomy sam nie jest w stanie odnaleźć Jezusa, potrzebuje innych ludzi. Tych, którzy wierzą w Chrystusową moc uzdrawiania i opowiadają mu o Nim, pokonując przypuszczalnie opory i przyzwyczajenia ślepca, przełamując być może stan bezradności, w który popadł i budząc jego nadzieję na lepsze jutro… Potrzebuje też tych, którzy wstawią się za nim przed Jezusem niejako wypraszając mu czas i przestrzeń tylko dla niego… I wreszcie potrzebuje tych, którzy przyprowadzą go do Chrystusa, być może pójdą z nim kawałek drogi do uzdrowienia, dając mu w darze czas i obecność. Wszelako, poddanie się mocy Chrystusa, a co za tym idzie – odzyskiwanie zdrowia następuje u niewidomego stopniowo… Jest to proces, mający swoje etapy, na których Jezus pyta chorego o sposób postrzegania świata i ludzi. Istotne w przebiegu Bożego leczenia jest porzucanie swoich wyobrażeń i projekcji na temat tego, jacy są inni: np. sztywni, niezrozumiali, żyjący własnym, odmiennym życiem – jak drzewa…

„Zmagania o dusze ludzkie i miłość ku nim w Panu jest prostym obowiązkiem chrześcijanina.” św. Teresa Benedykta od Krzyża

Z powodu małej wiary waszej

Z powodu małej wiary waszej

Mt 17,19: „uczniowie pytali: Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić? On zaś im rzekł: Z powodu małej wiary waszej.”

Mt 17,14-20

Po pierwszych sukcesach apostolskich, (gdy rozesłani wyrzucają złe duchy i uzdrawiają w Jego imię Mt 10,8; Mk 6,30), Jezus diagnozuje w uczniach małą wiarę. Wydawało im się, że potrafią Go naśladować, tymczasem sytuacja porażki konfrontuje ich z własnymi ograniczeniami i niedostatkami. Dar wiary trzeba rozwijać. Wiara to głęboka ufność, że Bóg działa z mocą, przekonanie, że On chce wkroczyć i zainterweniować i nie ma dla Niego rzeczy niemożliwych. O taką wiarę i ufność warto prosić, wzrastać w zaufaniu przez bliską relację z Nim, zaprawiać wiarę w modlitwie wstawienniczej.

„Nasza wiara jest czymś żywym i jako taka podlega rozwojowi i ma swoją historię. Nie jest to jakaś wiedza, którą zdobyło się raz na zawsze w szczęściu i nieszczęściu, którą się tak pamięta, jak tabliczkę mnożenia, gdy się jej już raz nauczyło… Wiara potrzebuje sił rozumu i serca, powstaje z osądu rozumu i z wierności, innymi słowy, powiązana jest z całym życiem, wewnętrznym… Wiara ma wytrwać, a wraz z nią modlitwa.” ks. Romano Guardini