nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój

nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój

Mt 16,17: Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.

Mt 16,13-20

Jezus nazywa swojego ucznia szczęściarzem (makarios gr. szczęśliwy, błogosławiony) ponieważ jego miłość, wiara i zaufanie do Jezusa otworzyły jego serce na łaskę Bożego Objawienia. Jezus posługuje się hebrajskim określeniem ludzkich możliwości poznawczych i zdolności naturalnych: „ciało i krew”. Podkreśla w ten sposób, że Piotr nie mógł wywieść pojęcia „Syn Boga Żywego” na drodze intelektualnej dedukcji. To miłość do Jezusa kierowała impulsem do wypowiedzenia wiary w Jego mesjańskie posłanie: „Ty jesteś Chrystus”. I ta miłość uzdolniła go do odebrania wiedzy (Mt 11,27), przekazanej w tchnieniu Ojca, która odsłania rąbek tajemnicy o więzi łączącej Osoby Trójcy Świętej…

„Nazywając Jezusa Mesjaszem Piotr używa także drugiego określenia – Syn Boga żywego. W odniesieniu do Jezusa używa terminu „hyios” z rodzajnikiem wskazując na szczególną relację Ojca i Syna. W tekście Ewangelii termin „hyios” odnosi się wyłącznie do Jezusa. Uczniowie są określani greckim terminem „tekna”, który znaczy „dzieci”.”Ks. Mirosław Stanisław Wróbel

„Dusze, które są w stanie łaski, nie są w nim w równym stopniu, bo jedne są na wyższym, inne na niższym stopniu miłości. Bóg szczodrzej udziela się tej duszy, która więcej postąpiła w miłości, to znaczy bardziej złączyła swą wolę z wolą swojego Stwórcy.”św Jan od Krzyża

jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął

jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął

Łk 12,49: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął…”

Łk 12,49-53

Jezus przyszedł na świat jako światło (J 1,4-5), ogień miłości, który przyjęty – wypala w człowieku złe skłonności i przemienia jego poddaną impulsom zmysłów naturę – w usposobienie kierowane natchnieniami Ducha…

“Światło bowiem, jakie dusza ma otrzymać, jest to najwznioślejsze światło boskie przechodzące wszelką światłość naturalną. Nikt go nie może pojąć naturalnym rozumem. To, co w Bogu jest największym światłem i jasnością, jest dla człowieka największym mrokiem. Oczyszczające i miłosne poznanie, czyli boskie światło, tak postępuje z duszą oczyszczając ją i przygotowując do doskonałego zjednoczenia jej ze sobą, jak ogień z drzewem, które przemienia w siebie. Ogień materialny ogarniając drzewo, najpierw zaczyna je osuszać, wyrzucając zeń wilgoć i sprawiając, że woda, która się w nim znajduje, z sykiem wycieka. Następnie czyni je czarnym, ciemnym i brzydkim oraz sprawia, że wydziela ono swąd. W miarę jednak osuszania go, ogarnia je coraz bardziej płomieniem i usuwa z niego wszystkie ciemne i brzydkie przypadłości, będące przeciwieństwem ognia. W końcu, ogarnąwszy je zewnętrznie, rozpala je, zamienia w siebie i czyni tak pięknym, jak sam ogień.” św. Jan od Krzyża

zmorzone snem wszystkie zasnęły

zmorzone snem wszystkie zasnęły

Mt 25,5: „Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły…”

Mt 25,1-13

Przypowieść zdaje się sugerować, że Jezus nie ma złudzeń co do ludzkiej natury i jej zdolności do utrzymywania postawy gorącej miłości: nieustannego i niezmiennego zapału gorliwej dbałości o stały płomień uczuć… Ostatecznie wszystkie związane z Oblubieńcem panny znużone przysypiają. Pan Młody zauważa to, jednak najistotniejszy okazuje się nie tyle brak snu, co zapas oliwy. Fanfary Jego nadejścia są tak donośne, że potrafią obudzić zarówno roztropne jak i nierozsądne panny. Mądre nie mają wszelako jakoś szczególnie dużo nagromadzonej oliwy, skoro po podziale nie starczyłoby dla dwóch osób. Okazuje się, że posiadają tyle tylko, by doczekać do otwarcia bram… Najwyraźniej bez światła lampy nie można odnaleźć ani Oblubieńca ani owych drzwi, za którymi odbywa się uczta weselna… Może oliwa to miłość, która wyraża się w dobrych czynach – jednak gdyby tak było, są tacy, którzy czynią więcej miłości niż inni i wydaje się, że mogliby bez problemu podzielić się nadmiarem. A jeśli jednak oliwa to wiara? Umożliwia przecież wytrwałe czekanie, niełatwo ją zgromadzić i dzielić, a bez niej znalezienie bram nieba oraz Oblubieńca jest niemożliwe…

„Wiara jest początkiem prawdziwego życia.” św. Ignacy z Antiochii