Jak więc możemy znać drogę?

Jak więc możemy znać drogę?

J 14,5: „Odezwał się do Niego Tomasz: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?”

J 14,1-6

Być może Tomasz reaguje ponieważ szczególnie odczuwa niedogodność płynąca z faktu, że idąc za Chrystusem, nie wiadomo jaki będzie kolejny dzień. To przecież Mistrz decyduje, gdzie pójdą, gdzie będą nocować, czy dzisiaj staną do konfrontacji z faryzeuszami w świątyni, czy może wyruszą do Galilei. Wydaje się, że Jezus nie konsultuje swych decyzji z apostołami. On prowadzi, gdyż On wie, czego chce, On się modli i rozeznaje, On zna drogę… Po ludzku, Tomasz wyraża „uczniowską bezradność”. Przywykli, że Jezus wszystko załatwia i radzi sobie w każdej sytuacji, potrafi ich obronić, ma plan, misję, a nawet przepowiada jej finał. Chrystus jednak nie pozwala im na przyziemne opieranie się wyłącznie na Jego fizycznej obecności. Swoją odpowiedzią pociąga ich w górę, do duchowego patrzenia na Niego i na rzeczywistość. Chce, by uczniowie mieli przed oczami ten sam cel, który przyświeca Jemu: Ojca i mieszkanie w niebie. Pragnie, by byli Jego przyjaciółmi, którzy dzielą z Nim wartości i cele, nie zaś bezradnymi dziećmi, wymagającymi stale opieki.

„Widząc tyle słabości i waszą niemoc w odpieraniu wrogów, Odwagi! Bóg sam przychodzi, by zbawić was.” św. Alfons-Maria Liguori

Panie, dawaj nam zawsze tego chleba!

Panie, dawaj nam zawsze tego chleba!

J 6,34: Rzekli więc do Niego: Panie, dawaj nam zawsze tego chleba!

J 6,30-35

Tłumy świadków rozmnożenia chleba pragną, by Jezus stale zapewniał im pożywienie w cudowny sposób. On jest ‚z wysokości’, chce dać im pokarm duchowy, oni zaś są przyziemni, skoncentrowani na materialnym zaopatrzeniu (J 8,23). Marzy im się beztroska dzieci, które nie martwią się o jutro. I Chrystus wychodzi im naprzeciw. Jednak nie tak, jak tego oczekują…

„Nie ma Boga ziemskiego bezpieczeństwa, Boga, który chroni od życiowych rozczarowań i daje życiowe gwarancje, Boga pilnującego, aby dzieci nie płakały i by sprawiedliwość nastała na ziemi, Boga strzegącego od zawodu miłość ludzką…Nie ma takiego Boga. Trzeba, abyś czuł, że nie upadasz wcale, gdy się wyrzekasz spazmatycznego, gwałtownego lęku o siebie i o życie. Że wcale nie rozpaczasz wątpiąc w siebie, w swoją mądrość i siłę, w swoją moc przywrócenia sobie samemu życia i szczęścia wolności. Właśnie wtedy pojmiesz nagle, że mrożące oblicze beznadziejności jest tylko wejściem Boga w twoją duszę. A potem przychodzi zaufanie nie napełniające już lękiem, bezpieczeństwo, które nie potrzebuje już żadnych ubezpieczeń, wszystko przezwyciężająca wiara, że On jest, że jest tutaj i że my jesteśmy. I wówczas zostaje odnaleziony pokój serca.”Karl Rahner SJ

I przestraszyli się

I przestraszyli się

J 6,19: „ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się.”

J 6,16-21

Lęk mąci spojrzenie uczniom: nie rozpoznają Jezusa, gdy się zbliża. Bywa, że przez zniekształcony obraz Boga i my jesteśmy do nich podobni. Ulegamy obawom i unikamy bliskości z Nim. Szczególnie w momentach trudności, ucisku, duchowych zmagań, chaosu, perturbacji, bałaganu czy rozgardiaszu, gdy Boża pomoc przydałaby się szczególnie, rosnący lęk utrudnia ufne zwrócenie się ku Chrystusowi. Jednak aktem woli i wiary, możemy przezwyciężyć impuls ucieczki, zamknięcia się, polegania na swoich nędznych umiejętnościach wiosłowania czy utrzymywania równowagi i zaufać Jego uspokajającej obecności…

„–Panie, jak wysokie są fale, jak ciemna jest noc! Nie zechciałbyś jej oświecić dla mnie, która samotnie czuwa?–Trzymaj mocno ster, ufaj i zachowaj spokój. Twoja łódź jest cenna w moich oczach, chcę ją zaprowadzić do dobrego portu. Zachowaj szeroko otwarte oczy utkwione w kompas. Pomaga on dojść do celu przez noce i burze. Igła kompasu pokładowego drży, ale trzyma kurs. Wskazuje kierunek, jaki wybrałem dla ciebie. Ufaj i zachowaj spokój: przez noce i burze wola Boga wiernego cię prowadzi, jeśli twoje serce czuwa.” św. Teresa Benedykta od Krzyża (Wiersz „Am Steuer”)

ale po to, by świat został przez Niego zbawiony

ale po to, by świat został przez Niego zbawiony

J 3,17-18: „Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Ten, kto w Niego wierzy, nie podlega sądowi.”

J 3,16-21

Nikodem obawia się oceny i kary Boga. Jezus jednak zapewnia go o Jego miłości. Z miłości Ojciec wysyła Syna z misją ratunkową dla świata. Miłość pragnie ocalić tych, którzy pobłądzili, zagubili się lub ukryli z lęku…

„Zlitował się nad swoim dziełem i przyszedł je odnaleźć, miłosiernie zstępując tam, gdzie nędznie zginęło… Nie uczynił tego tylko po to, by dzielić nieszczęścia, ale współczuć ich nędzy i wyzwolić ich: aby stać się miłosiernym, nie jak Bóg w swojej wiecznej szczęśliwości, ale jak człowiek, który dzieli życie ludzkie… Co za wspaniała logika miłości! Jakże moglibyśmy poznać to wspaniałe miłosierdzie, gdyby się ono nie pochyliło nad istniejącą nędzą?” św. Bernard z Clairvaux

„Nie należy się zdumiewać, że Bóg Ojciec nikogo nie sądzi, oddając władzę sądzenia Synowi. Syn zaś woła: „Nie sądźcie, a nie będziecie
sądzeni”(Mt 7,1).”Nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni” (Łk 6,37). Podobnie apostoł: „Nie sądźcie przed czasem aż Pan przyjdzie”(1 Kor 4,5).” św. Maksym Wyznawca

„Dusza będzie potępiona tylko ta, która sama chce, bo Bóg nikogo nie potępia.” św. Faustyna (Dz.1452)

Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił…

Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił…

Łk 24,29: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił.

Łk 24,13-35

W dwóch zniechęconych uczniach, za sprawą słuchania i rozważania Słowa Bożego budzi się na nowo nadzieja i gorliwość. Ileż tęsknoty i miłości jest w ich prostej prośbie… Serca już rozpoznają Tego, którego nie rozszyfrowały ich oczy, ani nie złowiły uszy. Czują, jakby ich przygnębiające ciemności opromienił blask poranka, w którym rozwiewają się mary przerażenia i mgły wątpliwości. Jezus zaś nie potrafi oprzeć się naleganiu rozpalonych serc. Miłość i tęsknota skłania Go do ujawnienia się…

„Czy próbowaliśmy już kochać Boga wtedy, gdy nie unosi nas żadna fala zachwytu, gdy nie możemy pomylić swego pragnienia życia i swej własnej osoby z Bogiem, gdy się nam wydaje, że taki rodzaj miłości doprowadzi nas do śmierci, kiedy jawi się nam ona jako śmierć i absolutne zjednoczenie, kiedy odnosimy wrażenie, iż krzyczymy w pustkę, kiedy wszystko świadczy o tym, że skaczemy w otchłań, kiedy wszystko zdaje się niepojęte i bezsensowne?”Karl Rahner SJ

«Uwiodłeś mnie budząc pragnienie Ciebie, o Chryste, i przemieniłeś mnie Twą Boską miłością. Spal moje grzechy w ogniu niematerialnym i zechciej napełnić mnie Twą słodyczą, abym przeżywając wielką radość, sławił Twoje objawienia»św Jan Damasceński

Czy nie wpadną w dół obydwaj?

Czy nie wpadną w dół obydwaj?

Łk 6,39: Czy nie wpadną w dół obydwaj?

Łk 6,39-45

Duchową ślepotą jest brak zdrowych (tj. czystych, nie osądzających) oczu serca, patrzących na świat z Bożej perspektywy- przez pryzmat wiary i miłosierdzia. Postrzeganie „oczami ciała” (posiadaną cząstką obecnie dostępnej wiedzy, która przeminie; przez sitko subiektywnych preferencji i zmiennych ocen, lęku, uprzedzeń) jest co najmniej „dołujące”. Innych i siebie także. Człowiek nie tylko dostrzega zaledwie część prawdy lecz bez łaski Bożego światła wiedzie go to na manowce…

„Kto to jest ten niewidomy? Szukając w kontekście, kilka wersetów wyżej, znajdujemy prawdopodobnie klucz do tej Ewangelii:”bądźcie miłosierni jak ojciec wasz jest miłosierny”. A więc ślepy to ten, kto nie ma w sobie miłosierdzia. Nie doświadczył miłosierdzia i miłosierdzia nie potrafi dać drugiemu człowiekowi.”ks Józef Maciąg

„Chodzi o pewną wyobraźnię miłosierdzia. Papież Franciszek mówi o „oczach serca”.”ks Robert Muszyński

„Oczy serca, które widzą już po Bożemu. Dobre serce, będące w łasce widzi człowieka w potrzebie.”ks Sławek Laskowski

„Niechaj sądy nasze umilkną o duszach, bo przedziwne jest z nimi miłosierdzie Boże.”św Faustyna (Dz.1684)

„Gdy się patrzy od strony Boga- nie ma przypadków.”św Teresa Benedykta od Krzyża

„Błogosławiony człowiek, który znosi swego bliźniego z jego ułomnościami, tak jak chciałby, aby jego znoszono, gdyby był w podobnym położeniu.”św Franciszek z Asyżu

Patrz, czemu oni robią w szabat to, czego nie wolno

Patrz, czemu oni robią w szabat to, czego nie wolno

Mk 2,24: „Na to faryzeusze rzekli do Niego: Patrz, czemu oni robią w szabat to, czego nie wolno?”

Mk 2,23-28

Faryzeusze są pełni niepewności i lęku. Mają obraz Boga podobnego do nich: groźnego sędziego, który rozlicza ludzi z najmniejszych drobiazgów zachowań, bez względu na intencje. Bojąc się więc popełnić błąd (np.łuskać zboże), który jest w ich oczach równoznaczny z grzechem, a więc odtrąceniem – wolą nic nie robić. Prócz młota Bożego sądu żyją jeszcze między kowadłem osądu bliźniego. Nie mniej skrupulatnie skanuje on ludzkie zachowanie, ujawniając najmniejszą niedoskonałość. Z lęku, by nie czuć się gorszymi, albo by się wybielać, kontrolują siebie nawzajem i innych przez osąd, zawstydzanie i odrzucenie. Tkwią w pułapce lęku przed Bogiem i ludźmi. Jezus więc, chcąc ich z niej wyciągnąć, spokojnie wyjaśnia im, że potrzeba życiowa, podobnie jak w przypadku Dawida, nie ściąga Bożego potępienia… Wiara w Bożą Miłość, oparcie i pewność tej Miłości, pomimo słabości i niedoskonałości, uczyniłaby faryzeuszy mniej chętnymi do oskarżeń i osądów bliźniego oraz dałaby im siłę, by przeciwstawić się ludzkim opiniom. Tylko czy faryzeusz skorzysta z propozycji bycia uczniem Jezusa, uczniem Miłości Boga, rezygnując z „władzy sądzenia”?

„Droga człowieka to droga od upadku do upadku.” św. Augustyn

przybyliśmy oddać mu pokłon

przybyliśmy oddać mu pokłon

Mt 2,2: Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon.

Mt 2,1-12

Może gdyby Mędrcy nie zasięgali języka na dworze Heroda lecz kierowali się tylko wskazaniami prowadzącej ich gwiazdy, nie doszłoby do rzezi niewiniątek? Niemniej, nie mogli znać serca Heroda. Nie spodziewali się, że ich zapytanie wywoła w nim taki lęk, wyzwalając drzemiące okrucieństwo. Bóg dozwala na to by zło mieszkające w człowieku wyszło na jaw:„Kto krzywdzi, niech jeszcze krzywdę wyrządzi, i plugawy niech się jeszcze splugawi! (Ap 22,11), bo nie ma nic ukrytego, co nie miałoby być ujawnione (Łk 8,17). Bóg obserwuje scenę świata (Wj 3,7; 1Sm 16,7; Ps 33,13-15), na której rozgrywa się dramat wolnej woli ludzkich decyzji. Władza, którą Herod miał nad ludźmi, skusiła go do nadużycia jej. Nie obchodziła go wyrządzona krzywda. Władza, którą mieli Królowie, została użyta do uniżenia i hołdu. Jedna postawa-diabelska, druga Boża…

„Niech gwiazda wiary prowadzi również i nas, a my -pewni- idziemy za jej światłem drogą, która prowadzi nas do Boga, do Jego ojczyzny tak, jak i święci Mędrcy, prowadzeni przez gwiazdę -symbol wiary- dochodzą do upragnionego miejsca.”św o. Pio

starali się go wnieść i położyć przed Nim

starali się go wnieść i położyć przed Nim

Łk 5,18: Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim.

Łk 5,17-26

Jezus budzi zaufanie… Jego słowa, charyzma, moc uzdrawiania i władza konkretyzująca się na ziemi przez Niego wzbudzają u ludzi respekt i wiele nadziei. On nie zawodzi pokładanej ufności. Wczoraj i dziś jest ten sam… Warto śmiało przystępować do Niego i przyprowadzać tych, którzy sami przyjść nie są w stanie. Warto kłaść Mu u stóp wszystko, co we mnie kruche, niemocne i bezradne.

„Załamanie, lęk, zamieszanie i niepowodzenie prowadzą najbliżej stóp Jezusa. Te cztery złowieszcze siły są sanitariuszami, niosącymi sparaliżowanego człowieka ponad dach i wprost do nóg Mesjasza.”Augustyn Pelanowski OSPPE

„Niedawno temu z ust bardzo uczonego teologa słyszałam to zdanie, że dusze nie oddające się modlitwie wewnętrznej podobne są do ciała bezwładnego albo sparaliżowanego, które choć ma ręce i nogi, władać nimi nie może. Są w rzeczy samej dusze tak zniedołężniałe i tak nawykłe do obracania się wyłącznie w rzeczach zewnętrznych, iż straciły niejako wszelką możność oderwania się od nich choćby na chwilę i wejście w siebie stało się dla nich prawie niemożliwe.”św Teresa od Jezusa

I rzekł do nich: Pójdźcie za Mną…

I rzekł do nich: Pójdźcie za Mną…

Mt 4,19: I rzekł do nich: Pójdźcie za Mną…

Mt 4,18-22

Słowo Boga zaskakuje i wzywa Piotra, Andrzeja, Jakuba i Jana do zatrzymania i zakwestionowania własnych planów. Zachęca, aby pozwolili wyciągnąć się z sytuacji, którą znają, miejsca, gdzie czują się bezpiecznie… Być może łowienie ryb jest całym znanym im światem. Nie mają żadnych wyobrażeń o innym sposobie życia. A to, co nieznane często budzi lęk… Słowo Wcielone ma jednak dla nich plan… Jak wielu niechętnie pozwala Bogu kształtować swoje życie, obawia się utracić nad nim kontrolę, nie chce zmieniać postaw czy przywiązań nawet do tego, co szkodzi. Czwórka rybaków zaufała Jezusowi na Słowo. ‚Poszli w ciemno za Światłem, chociaż nie było to łatwe’…

„O Ogniu trawiący, o Duchu miłości, zstąp na mnie, ażeby w mej duszy dokonało się jakby wcielenie Słowa, abym była dla Niego jakby nowym człowieczeństwem, w którym mógłby ponawiać swoje tajemnice. I Ty, o Ojcze, racz się skłonić ku twemu małemu stworzeniu, okryj je swym cieniem i racz w nim widzieć jedynie Twego Umiłowanego, w którym sobie upodobałeś.”św Elżbieta od Trójcy Świętej

„Tajemnica człowieka wyjaśnia się naprawdę dopiero w tajemnicy Słowa Wcielonego.”św Jan Paweł II (Redemptor homini)