«Jak wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto?»

«Jak wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto?»

J 11,56: Oni więc szukali Jezusa i gdy stanęli w świątyni, mówili jeden do drugiego: «Jak wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto?»

J 11,45-57

Pomiędzy typowo ideologiczną postawą żydowskiej elity religijnej, która rozważa sprawy wiary na poziomie strategicznych decyzji politycznych, a mesjańskim orędziem Chrystusa wzywającym do wiary i nawrócenia serca – znajdują się tzw. zwykli ludzie… Wielu z nich to obserwatorzy „rozgrywki”, wyczuwający narastające napięcie i karmiący się nim. Szukają Jezusa jak kolejnej porcji sensacji. Nie tylko donoszą arcykapłanom i starszyźnie o Jego czynach (wskrzeszeniu Łazarza i treści przemów) ale również plotkują o życiu religijnym „proroka z Nazaretu”. Komentując Jego nieobecność być może „obstawiają”, czy Jezus „wymięknie” i ukryje się w obawie przed pojmaniem… Jednocześnie obserwują i pilnują, czy pozwoli sobie na uchybienie rytuałom i praktykom kultu. Nie pojawienie się na najważniejszych świętach nie obyłby się zapewne bez potępiających komentarzy, podważających wartość Jego wiary… Sensacja więc wisi w powietrzu. Jest dla nich o wiele bardziej interesująca i pochłania uwagę niż Słowo, które zostało do nich skierowane…

„W swym słowie Pan zamknął różnorodne bogactwo, aby każdy z nas mógł w tym, co rozważa, znaleźć dla siebie pożytek.”św Efrem Syryjczyk

Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?

Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?

J 12,5: Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?

J 12,1-11

Hojny, kipiący miłością gest Marii konfrontuje Judasza z własną biedą. Trudno mu się utożsamić i uczestniczyć w okazanej właśnie wdzięczności wobec Jezusa, której sam nie czuje… A może uwielbienie Marii boleśnie mu przypomina, że sam także chciałby i potrzebuje być tak kochany? Reaguje jednak zjadliwym komentarzem, który przerywa wydarzenie i mąci pełną piękna i wonności atmosferę. Próbuje zdyskredytować i unieważnić piękny znak serca Marii. Niebawem wyceni Jezusa na trzydzieści srebrników, tymczasem podlicza wartość wylanego olejku i nie zauważa nawet, jak kompromituje się próbując „skalkulować” miłość, która jest bezcenna… Wydaje mu się, że zręcznie ukrył swoje sfrustrowane uczucia i intencje za fasadą troski o ubogich… Jezus jednak nie daje się zwieść i nadpisuje powstały niemiły dysonans własną interwencją. Publicznie ochraniając Marię jeszcze zwiększa znaczenie jej gestu, nadając mu rangę znaku prorockiego. Ściągając zaś do właściwej miary troskę o ubogich, przypomina wszystkim apostołom, że niedługo będą się Nim cieszyć…

„Ponieważ Bóg jest tak hojny wobec mnie, chcę być równie hojna wobec Niego.”św Teresa z Lisieux