Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?

Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?

Mt 20,15: Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?

Mt 20,1-16a

Choć wielu robotników pracujących cały dzień szemrało przeciw gospodarzowi, on odpowiada tylko jednemu z nich, być może najbardziej wzburzonemu. Prawdopodobnie słowa Pana słyszą również pozostali, gdyż cała sprawa z wypłatą jest publiczna: wszyscy widzą, ile kto otrzymał, a rozliczanie nieco prowokująco rozpoczęło się od pracujących najkrócej. Gospodarz nazywa po imieniu toczącą serce protestującego zazdrość, określając ją mianem „złego oka”. Podkreśla swoją wolność w czynieniu dobra i studzi emocje pracownika przypomnieniem mu o warunkach umowy i hojnej zapłacie…

„Prof. Świderkówna powiedziała mi: „on ich wszystkich przepłacił!”. Wiedziała, ile kosztowała praca robotnika w tamtym czasie, bo badała papirusy z zapisem transakcji handlowych z tamtych czasów. My, nie znając kontekstu, nie umiemy odczytać tekstu tak, jak chciał autor. A dla tych, którzy tę przypowieść od Jezusa usłyszeli, było oczywiste, że gospodarz wszystkim zapłacił za dużo…”prof. Elżbieta Przybył-Sadowska

„Złe oko- to jest jakaś właściwość złego ducha, który jest nieszczęśliwy nie dlatego, że został on źle potraktowany tylko według niego zbyt dobrze został potraktowany drugi.”ks Józef Maciąg

„Z zazdrości rodzą się: nienawiść, obmowa, oszczerstwo, cieszenie się z nieszczęścia bliźniego i cierpienie z jego powodzenia.”św Grzegorz Wielki

Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom

Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom

Mk 4,34: „A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.”

Mk 4,26-34

Ziarno Słowa Bożego ma podobny potencjał do ziarna wrzuconego w ziemię -posiada w sobie wszystko, co potrzebne- by kiełkować, rozwinąć się w drzewo i przynieść owoc. Jedyne, czego potrzebuje to żyzna gleba… Jezus sieje hojnie swoje Słowa pośród tłumu mając nadzieję, że przyjdzie czas i sprzyjające warunki by się zakorzeniły i wzrosły w przekonania oraz ludzkie postawy. Uczniom wszelako dodatkowo objaśnia znaczenie przypowieści. Jest takie powiedzenie, że ściany mają uszy. Nie mniej trafne jest spostrzeżenie, że uszy mają ściany… Nie jest łatwo przedrzeć się przez ściany uników, przekierowania uwagi, zaprzeczeń, bagatelizowania, ignorowania, dewaluowania, niezrozumienia, wyśmiewania czy reinterpretacji. Jezus wie, że cierpliwe i wielokrotne powtarzanie oraz wyjaśnianie całej grupie uczniów sensu przypowieści zostawia trwałe obrazy – symbole w ich umysłach i dzięki zbiorowej weryfikacji, minimalizuje ryzyko zniekształceń…

„Potrzebujemy Słowa Bożego: słuchania go pośród tysięcy słów każdego dnia, tego jedynego Słowa, które nie mówi o rzeczach, ale o Życiu.” papież Franciszek

„Starajmy się na ziemi nauczyć tych prawd, których wartość przetrwa również w niebie.” św. Hieronim

a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie…

a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie…

Łk 19,8: Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie.

Łk 19,1-10

Piękne są owoce autentycznego spotkania z Miłością. Jezus wychodzi naprzeciw Zacheusza z darem miłosierdzia. Nie wytyka mu grzechów, nie osądza. Zwierzchnik celników zaś przyjmuje obdarowanie: potrafi stanąć w prawdzie o sobie, bez samoosądu czy uników wstydliwego usprawiedliwiania się. Zdecydował się wziąć przebaczenie. Stała otwartość Boga spotkała się wreszcie z gotowością człowieka. Jest co świętować… Wchłonięta miłość rodzi w Zacheuszu odpowiedź: nawrócenie. Przetasowaniu i odwróceniu ulega jego hierarchia wartości. Dotąd bliźni był przedmiotem służącym do zdobywania pieniędzy. Teraz pieniądze stają się już tylko środkiem do celu, którym jest trwanie w miłości. Dzięki spotkaniu z Jezusem Zacheusz odkrywa Boga obecnego w drugim człowieku. Akceptacja Chrystusa daje mu motywację do zmiany życia, zobowiązuje do wzrostu w dobru. Odczuwa pragnienie naprawienia zła… Niesiony przez łaskę dokonuje czynu, do którego sam z siebie nie byłby zdolny: wynagrodzenie za kradzież jest czterokrotnie hojniejsze niż wyrządzona krzywda…

„Początkiem dobrych czynów jest wyznanie złych.”św. Augustyn

„Wiele grzechów przynosi szkodę bliźniemu. Należy uczynić wszystko, co możliwe, aby ją naprawić.”(KKK 1459)

„Człowieka zawsze nawraca świadczenie miłości.”apb. Grzegorz Ryś

„Bóg daje nam siłę zaczynania od nowa.”(KKK 1432)

„Kiedy pokuta jest prawdziwa? Kiedy zwiększa miłość.”św Jan Kanty

Ja jestem dobrym pasterzem

Ja jestem dobrym pasterzem

J 10,11: Ja jestem dobrym pasterzem.

J 10,11-16

Całe życie Jezusa świadczy o tym, że nie jest to czcza deklaracja. Dobry pasterz troszczy się o swoje owce, są Mu drogie, bliskie Jego sercu. Dlatego hojnym, pełnym miłości gestem daje im najlepsze, co posiada i jest gotów oddać życie byleby one je zachowały. Dobry pasterz zna swoje owce, jest wrażliwy na ich głos i wie, czego każda potrzebuje. Wspiera je stosownie do kondycji (Ez 34,15-16): opatruje i umacnia chore, zbłąkane sprowadza z powrotem i strzeże tych, które są mocne. Nieobce są Mu problemy owiec, nosi je w sercu i nie szczędzi sił, by zaradzić ich potrzebom. Nade wszystko jednak dba o to, co najważniejsze i zmierza do celu. Prowadzi do miejsc, gdzie znajdą obfite pastwiska, spokój i będą bezpieczne. Ponieważ czuje się za nie odpowiedzialny, broni je przed drapieżnikami, uczy je zasad życia, stawiając ograniczenia (Ez 34,17-22), i wyznacza mądre granice na pastwisku. Chce, by Jego stado rozwijało się, rosło w siłę i by owiec przybywało. Umie się nimi zajmować. Przygarnia więc także te, które nie są z Jego owczarni. Znajduje dla nich miejsce i dba o nie równie troskliwie, co o resztę swej gromady.

„Kto kocha ludzi jak Chrystus, pragnie, by oni należeli do Boga, a nie do niego.”św Teresa Benedykta od Krzyża

wrzuciła wszystko

wrzuciła wszystko

Łk 21,4: „Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie.”

Łk 21,1-4

Jezus zauważa ofiarne serce ubogiej kobiety. Jej akt wrzucenia dwóch groszy do skarbony to nie jest gest na pokaz, ani na odczepnego, albo „bo tak wypada/nie można być gorszym od innych”… Jeśli mamy tylko tyle, ile jesteśmy w stanie dać, to hojność wdowy i jej zawierzenie Bożej Opatrzności jest ekstremalne. Zrezygnowała z ostatnich pieniędzy, które posiadała, w języku biblijnym można byłoby powiedzieć nawet, że ogołociła siebie. Wyraziła w ten sposób głęboką ufność Bogu, pełne przekonania o Jego wszechmocy zdanie się na Jego pomoc…

„Wdowa wrzuciła do skarbony jedynie dwa małe pieniążki, Pan jednak nie dał jej zapłaty wartej tylko dwa pieniążki. Dlaczego tak się stało? Dlatego że On nie zwraca uwagi na wielkość kwoty, ale na bogactwo jej serca. Jeśli bowiem policzysz jej pieniądze, to jej bieda jest doprawdy wielka, ale gdy przyjrzysz się dokładniej jej intencji, dostrzeżesz skarb hojnego serca.” św. Jan Chryzostom

„Oddać ostatni grosz to nie tylko zdać się na kogoś, ale po prostu pozbyć się złudzeń, że jesteśmy lepsi od innych.” Augustyn Pelanowski OSPPE