Czas się wypełnił…

Czas się wypełnił…

Mk 1,15: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!»

Mk 1,14-20

„Ludzie starożytni, słuchacze Jezusa, a także adresaci ewangelisty Marka rozróżniali czas przed stworzeniem i czas przyszły oraz czas po końcu świata, kiedy nadejdzie początek nowego czasu, który my utożsamiamy z wiecznością. W wizji czasu słuchaczy centrum uwagi było skierowane na koniec, utożsamiany z czasem mesjańskim, w którym wreszcie zapanuje sprawiedliwość na ziemi. Centrum jednak znajduje się nie na końcu ale w teraźniejszości rozumianej jako czas stworzenia, pełnia czasu oraz czas naszego życia. To „kairos” – centrum, do którego zmierzają i z którego wychodzą wszystkie inne decyzje. Kiedy więc Jezus stwierdza:”Czas się wypełnił” znaczy to, że nastąpiło już centralne wydarzenie całej historii, jest to zatem niezwykle cenny czas, którego nie możemy traktować powierzchownie. To czas, w którym decydują się nasze losy. Nie powinniśmy oczekiwać innego, ale w obliczu tego wydarzenia winniśmy zająć jakieś stanowisko, stanąć w obliczu bezcenności naszego życia na ziemi. Przez to, czego dokonujemy w tym czasie, w tej naszej historii, pokrywającej się z naszym życiem, mamy możliwość zdecydować o naszej przyszłości, o innym czasie.”Innocenzo Gargano OSBCam

„Korzystaj z czasu z pamięcią na wieczność!”św Augustyn

Jezus rzekł do niej: Mario!

Jezus rzekł do niej: Mario!

J 20,16: Jezus rzekł do niej: Mario!

J 20,1.11–18

Serce i oczy Marii Magdaleny otwierają się dopiero na intymne, pełne miłości zawołanie jej przez Jezusa po imieniu. Jego głos ma doskonale jej znany odcień czułości, ciepło emocjonalne, które przenika ją do głębi. Natychmiastowo suszy jej łzy, usuwa bezradność i rozpacz. Wołając, Jezus używa nie hebrajskiej wersji jej imienia: „Miriam” lecz greckiej. Być może Marią nazywano ją od dzieciństwa (imiona helleńskie były dość popularne w Izraelu, np. Andrzej), a może tak się Jezusowi przedstawiła i On to honorował… Jakby nie było, z pewnością On jeden wymawiał je w sposób znaczący, jedyny w swoim rodzaju, zabarwiony historią i tajemnicą ich więzi. Jego wezwanie odwraca ją od smutku i lamentacji. Ma moc zmiany myślenia, nowego ukierunkowania. Maria odpowiada po aramejsku: „Rabbuni”. Jedynie ona i Bartymeusz zwracają się do Jezusa w tak pełen czci i jednocześnie poufały sposób (mój nauczyciel, mój wielki mistrz). Pozostali uczniowie używają zwyczajowego i pełnego szacunku tytułu „Rabbi”. W tym króciutkim dialogu między Marią a Jezusem najwięcej dzieje się poza słowami… W ciszy i adoracji. Może długo po tym, gdy wybrzmią zwołania, Jezus zdecyduje się odpowiedzieć na bezgłośną prośbę Marii, by chwila z Nim nigdy się nie skończyła…

„Jezu utajony, w Tobie cała siła moja.”św Faustyna (Dz 1404)

Nie bój się…

Nie bój się…

Łk 5, 10: Lecz Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił.

Łk 5,1-11

Piotr właśnie doświadczył cudu i ma świadomość, że stoi przed Kimś niezwykłym. Kimś, kogo nazywa „Panem”. Przejmuje to Szymona lękiem… W blasku świętości czuje się grzeszny, niewystarczający, niegodny. Chciałby się ukryć-„odejdź ode mnie…”. Jezus jednak mówi:”Nie bój się…”. Miłość uspokaja, jest łagodna. Stwarza klimat akceptacji, który przekazuje: ’to jaki jesteś i co już potrafisz- wystarczy. Widzę cię ze wszystkimi twoimi zaletami oraz ograniczeniami i akceptuję cię, przyjmuję. Nie domagam się wcale abyś zmieniał swoją inteligencję na większą, zdolności na inne. Nie neguję też twoich doświadczeń, historii życia ale wchodzę w nią z szacunkiem. Jeśli pozwolisz, mogę ją przemienić, a twoja codzienność zajaśnieje wtedy wiecznym blaskiem. To, co już potrafisz jest cenne i użyteczne dla Mnie. Potrzebuję różnorodnych darów i sam rozdaję charyzmaty. Twoją umiejętność łowienia chętnie wykorzystam w służbie Królestwa. A gdy będziesz ze Mną Piotrze, zobaczysz jeszcze niejeden cud…’ Być może właśnie to mówiły Szymonowi pełne miłości oczy Jezusa… Czy można się dziwić, że zostawił obfity połów i poszedł za Nim?

„Miłość to radość z cudzego istnienia.”Henryk Elzenberg

w zamian za swoją duszę

w zamian za swoją duszę

Mt 16,26: „Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?”

Mt 16,24-28

Całe moje życie: uczucia, myśli, intencje, pragnienia, rozum, pamięć, tożsamość, wybory i decyzje oraz ich konsekwencje – mieszczą się w duszy. Jest ona niby taśma, w której zapisuje się moja historia życia. Dusza jest niezwykle cenna w oczach Boga. Człowiek dzięki duszy oraz duchowym władzom rozumu i woli jest obdarzony wolnością „szczególnym znakiem obrazu Bożego” (KKK 1705). Dusza dojrzewa inaczej jak ciało. Nawet w dzieciństwie może człowiek osiągnąć doskonałość wieku duchowego (KKK 1308). Niepodobna znaleźć niczego cenniejszego od duszy. Cóż można Bogu dać za nią? Majątek, władzę, społeczny status? Żadnej z tych rzeczy nie zabiera się na tamten świat. W oczach Boga każda dusza jest równa(KKK 1934). Kiedyś stanę więc przed Nim tylko z duszą. Będzie w niej widać intencje przyświecające mym wyborom i uczucia, które kierowały moim postępowaniem. Przyniosę w duszy czyny chwalebne i takie, których tylko się wstydzę.

„W obliczu wieczności nie trać czasu.” Paul Claudel

a prawda was wyzwoli

a prawda was wyzwoli

J 8,32: „i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli.”

J 8,31-42

Jednym ze skutków grzechu pierworodnego jest poczucie 'nagości’, wstyd przed Bogiem, przed byciem przed Nim prawdziwym w całej gamie uczuć zarówno pozytywnych jak i negatywnych, z całą historią tyleż chwalebną co żenującą, z motywacjami i pragnieniami szlachetnymi i tymi egoistycznymi. Stanąć przed Bogiem w prawdzie, nie zasłaniać się niczym, żadnym usprawiedliwieniem, w bezbronności i czasem bezradności wobec samego siebie oznacza tyle co usłyszeć Jego czułe pytanie: „A któż ci powiedział, że jesteś nagi?” (Rdz 3,11), i zobaczyć tą najnędzniejszą, najuboższą wersję siebie Jego oczami, pełnymi miłości i miłosierdzia. Moja 'nagość’, czyli mój brak kostiumów i masek jest dla Niego święta. I to jest wyzwalające. Z ego, z fałszu, grzechu, z samosądu czy osądu innych. Bóg nas do takiej relacji stworzył… To jest Raj kiedy można być tak w pełni otwartym i prawdziwym przed Nim.

„Pozostać sobą – żyć w prawdzie – to jakieś minimum, aby nie zamazać w sobie obrazu dziecka Bożego.” bł. Jerzy Popiełuszko