Mówią bowiem, ale sami nie czynią

Mówią bowiem, ale sami nie czynią

Mt 23,3: „Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią.”

Mt 23,1-12

Jezus jest świadomy, że ludzie potrzebują wzorów postępowania i jak bardzo religijny establishment wpływa przykładem własnego zachowania na wierzących… Ryba psuje się od głowy, a osoba ze świecznika oddziałuje na wszystkich, którzy ją obserwują… Widząc hipokryzję osoby religijnej, deklarującej ważność zasad, postępującej zaś niezgodnie z tym, co głosi, świadek często czuje się zgorszony. Niesmak, który pozostawia podwójna moralność ściąga w dół, zaprasza do obniżenia własnych standardów, zanegowania sensu dążenia do ideałów: „no bo skoro elity tak czynią, to dlaczego nikomu nieznany ja mam zachowywać się inaczej?”. Jezusowi zależy, aby Jego naśladowcy uwewnętrzniali normy Prawa, a nie upodabniali się do elit…

„Jezus, tak miłosierny dla grzeszników, tak wy­rozumiały wobec ludzkiej słabości, w niektórych okolicznościach szczególną okazuje surowość. Surowy jest dla faryzejskiej obłudy, dla zadowolonej z siebie pychy. Surowy jest dla bezdusznej, na formalizmie opartej, pseudo-sprawiedliwości, surowy dla zamykającej się na światło twardości serca i dla niemiłosiernej postawy w stosunku do bliźniego.” Piotr Rostworowski OSB

„Któż z tych jest gorszy, czy ten, co się przyznaje do złego, czy ten co pozuje na cnotliwego? Niezawodnie ten, który do zła dorzuca jeszcze kłamstwo i w ten sposób podwaja je.” św. Bernard z Clairvaux

«Wyciągnij rękę!»

«Wyciągnij rękę!»

Mk 3,5: „Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę!» Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa.”

Mk 3,1-6

Jezus jest mocno osadzony w wartościach: żyje tym, co głosi. Mimo, iż wie o nieprzychylnych mu osądach, widzi karcące i śledzące każdy Jego ruch spojrzenia faryzeuszy, a także zna motywacje ich serc – pragnienia by Go oskarżyć i zdyskredytować – robi swoje. Czyni to, co uważa za słuszne. Jest w łączności z Bogiem i blisko siebie, swoich zasad. Dlatego też nie stara się schlebiać elitom religijnym, pozyskać faryzeuszy przez jakiś kompromis np. wycofanie się z głoszenia czy zaprzestanie uzdrowień, które budzą w nich zawiść. Nie poświęca uwagi ich niezadowoleniu i nie waha się też narażać na ich dezaprobatę. Na oczach wszystkich przeciwników, uczniów oraz tłumów gapiów – uzdrawia człowieka z uschłą ręką. Głośno i dobitnie uzasadnia z jakich działał pobudek, wyjaśnia swoje motywacje. Daleki jest w swoim przekazie od emocjonalnego zrównoważenia i pozycji dystansu. Okazuje silne emocje: pozwala sobie na ujawnienie wzburzenia i smutku z powodu braku litości i współczucia wierzących wobec chorego. Jest bardzo spójny i autentyczny w ekspresji swoich przekonań. Siła wartości umocowanych w Bogu i wyrażonych uczuć jednej osoby zamyka usta i zmusza do odwrotu wielu oponentów.

„W Chrystusie prawda i miłość stanowią jedność.” papież Benedykt XVI

Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?

Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?

Mk 2,16: Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: «Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?»

Mk 2,13-17

Faryzejscy uczeni w Piśmie uważani byli w Izraelu za prawowiernych, gorliwych wierzących, wyjątkowo skrupulatnie pielęgnujących obyczaje i Prawo. Aby uchodzić za nieskalanych moralnie publicznie odcinali się od ludzi, którzy uznawani byli za nieczystych.

„Urząd celnika był w pogardzie i nienawiści u mieszkańców Palestyny. Piastowany był bowiem często przez Żydów, którzy wpłaciwszy odpowiednie pieniądze na rzecz okupanta–Imperium Rzymskiego, otrzymywali ten urząd w leasing i mogli potem ściągać kwoty pieniężne o dowolnej wysokości od swoich współziomków, czując się zupełnie bezkarnie. Patrzono zatem na nich jako na zdrajców i kolaborantów. Traktowano ich na równi z grzesznikami i cudzołożnicami.”ks Wojciech Michniewicz

Tymczasem Jezus pozwala sobie jawnie zasiąść przy stole z grzesznikami, lekceważąc czystość rytualną. Demonstruje słowem i przykładem, że na pierwszym miejscu stawia człowieka, postrzeganego nie jako wróg do wyeliminowania lecz jako chory potrzebujący lekarza…

„Krytykowanie innych jest wypaczoną formą samochwalstwa. Wydaje nam się, że sprawimy, iż obraz na naszej ścianie będzie wisiał prosto, jeśli zakomunikujemy naszym bliźnim, że wszystkie ich obrazy wiszą krzywo.”apb Fulton Sheen

Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza?

Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza?

Łk 11,40: „Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza?”

Łk 11,37-41

Jezus nazywa głupim faryzejskie koncentrowanie się na tym, jak zostanie się ocenionym na zewnątrz i cyzelowanie własnego wizerunku w oczach innych. Człowiek zapomina wtedy, że Bóg nie jest jak bliźni, który może dać się omamić pozorną religijnością: pobożnymi gestami, skrupulatnym wypełnianiem religijnych rytuałów czy entuzjastycznym uczestnictwem w uroczystościach. Stwórca patrzy na serce, wie o intencji przyświecającej czynom i zna prawdę o ludzkim wnętrzu. Ostra krytyka Chrystusa ma na celu odwrócenie uwagi wierzących od fasad, a skoncentrowanie się na oczyszczeniu serca z niepohamowanych namiętności, pełnych agresji, zawiści, chciwości czy podłości uczuć i myśli…

„Bogu w naszej modlitwie podoba się Prawda. Bogu podoba się Miłość. Bogu się nie podoba udawanie. To jedyne co się u Niego nie uda.” o. Augustyn Pelanowski OSPPE

„Nauczcie się uniżać w prawdzie, nie na pokaz, jak ci, którzy uniżają się nieuczciwie: hipokryci, o których mówi Eklezjastyk: tacy uniżają się w udawanej pokorze, ich serce jest pełne oszustwa (Syr 19,23 Wlg).” św. Bernard z Clairvaux

„Udawana cnota nie jest wcale cnotą; udawana prawość nie jest wcale prawością, lecz podwójnym występkiem: niegodziwością i udawaniem!” św. Augustyn

Gdyby on był prorokiem, wiedziałby, co to za jedna

Gdyby on był prorokiem, wiedziałby, co to za jedna

Łk 7,39: Widząc to, faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: «Gdyby on był prorokiem, wiedziałby, co to za jedna i jaka to jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą».

Łk 7,36-50

„Pojawienie się kobiety i sposób zachowania się Jezusa Szymon faryzeusz uznał wręcz za pomoc Opatrzności w rozwiązaniu swoich wątpliwości odnoszących się do Osoby Jezusa: Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą. Także w tej nowej atmosferze faryzeusz zachowuje się w sposób dwuznaczny, wręcz obłudny. Przez grzeczność nie zwraca uwagi ani Jezusowi, ani kobiecie, ale surowo osądza zarówno ją, jak i Mistrza. W życzliwym zachowaniu się Chrystusa wobec upadłej kobiety Szymon szuka jedynie potwierdzenia dla swoich wcześniejszych uprzedzeń wobec Nauczyciela. Prawdziwy prorok – zdaniem faryzeusza – powinien był przejrzeć grzechy upadłej kobiety i potępić ją otwarcie. W jego oczach zasługiwała ona jedynie na pogardę i odrzucenie. Bezosobowe określenie, jakie Szymon daje jej we własnych myślach, odzwierciedla jego pogardę dla niej: Gdyby On wiedział, co za jedna i jaka jest ta kobieta… Milczenie faryzeusza, pełne surowych osądów i pogardy, przerywa sam Jezus.”Józef Augustyn SJ

„Doprawdy, wydaje mi się czymś nie do pojęcia, jak ktoś, kto jest inteligentny i ma sumienie, może się pysznić.”św o. Pio