postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami

postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami

Mk 9,36: „Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł…”

Mk 9,30-37

Jezus stawia przed Apostołami dziecko mówiąc, że ono symbolizuje Jego samego. Jest obrazem Tego, który z wyboru zrezygnował z wszechwładnej potęgi, wyższości nad ludźmi, z przewagi intelektualnej, duchowej a nawet fizycznej i wybrał bycie małym. Dziecko pokazuje jaka jest miłość… Wydaje się krucha i bezbronna, słaba, a jednak to ona jest zasadą twórczą wszechświata… Bo Bóg jest miłością (1 J 4,16).

„Jezus pokazuje: właśnie dzieci trzymajcie w ramionach. Miejcie postawę troski i opieki wobec tego, co potrzebuje waszej odpowiedzialności. Nie trzymajcie w ramionach kurczowo waszych ambicji, waszych chorych pomysłów, planów na to, jak stać się ważniejszymi od innych. Trzymajcie w objęciach drugiego człowieka w poczuciu odpowiedzialności i troski.” Wojciech Jędrzejewski OP

„Być dzieckiem Bożym znaczy być równocześnie małym i wielkim.” św. Teresa Benedykta od Krzyża

„Małość jest wolnością. Kto jest mały – w sensie ewangelicznym – jest lekki oraz wolny od jakiejkolwiek dążenia do pokazania się i od żądzy sukcesu.” Papież Franciszek

Lecz jeśli możesz

Lecz jeśli możesz

Mk 9,22: „Lecz jeśli możesz co, zlituj się nad nami i pomóż nam!”

Mk 9,14-29

„Ojciec daje wyraz swej bezgranicznej udręce, jaką jest dlań choroba syna. I ufa, że Jezus będzie mógł go uzdrowić. Ale słowa, jakie słyszy z ust Jezusa zmuszają go do konfrontacji z samym sobą: „Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy” (Mk 9,23). Choroba jest nie tylko problemem chorego; jest nie tylko sprawą demona, który go nawiedził. Ma związek również z postawą ojca, który nie dowierzał własnemu dziecku. Dlatego syn nie mógł z nim rozmawiać o swoich problemach. Nie mógł się przed nim odsłonić. Musiał ukrywać swe wnętrze. Lecz wszystko, co taił przed ojcem – agresja i płciowość – dosięgało go w chorobie. Ojciec przystaje na terapię, którą proponuje mu Jezus. Dostrzega, że nie dowierzał synowi. Chciał, ale mu nie wychodziło. Dlatego prosi Jezusa: „Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!” (Mk 9,24). Przyznaje, że sam potrzebuje jego pomocy. Z całego serca pragnie uwierzyć w syna, ale jeszcze nie wie, jak tego dokonać. Niemniej już sama świadomość odmienia Jego stosunek do syna.” Anselm Grun OSB

„Dusza wierząca i ufająca miłosierdziu Mojemu dostąpi go.” Pan Jezus do św Faustyny (Dz 420)

Maryja wybrała się i poszła

Maryja wybrała się i poszła

Łk 1,39: „W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry…”

Łk 1,39-45

Napełniona i osłaniana Duchem Świętym Maryja przynosi Elżbiecie Boga: a więc błogosławieństwo, radość (Ne 12,43), pomoc i wsparcie (Ps 33,20).

„Naucz nas, o Matko, podróżować, jak Ty podróżowałaś, zapominając całkowicie o rzeczach zewnętrznych, ze spojrzeniem duszy utkwionym nieustannie tylko w Jezusie, którego niosłaś w swoim łonie, kontemplując Go, adorując, w nieustannym zachwycie, przechodząc między stworzeniami jakby we śnie, patrząc na to wszystko, co nie jest Jezusem, jakby we mgle, podczas gdy On jaśniał, iskrzył się i rzucał blaski w Twojej duszy jak słońce, opanowywał Twoje serce i oświecał ducha. Naucz nas podróżować na ziemi w czasie całej naszej pielgrzymki życiowej, tak jak Ty podróżowałaś i jak Ty spędzałaś wszystkie dni swojego życia, nie patrząc na rzeczy zewnętrzne. Niech one będą dla nas pogrążone w głębokich ciemnościach, a oczy nieustannie zwrócone na Jezusa, który oświeca naszą dusze, jak ogień: Et nox illuminatio mea in deliciis meis. O! tak, Boże mój, oby to wszystko, co nie jest Tobą, było dla nas jak ciemna noc; obyś Ty oświecił głębie naszych dusz swoim rozkosznym blaskiem.” bł. K.de Foucauld

włożył na nie ręce i pomodlił się za nie…

włożył na nie ręce i pomodlił się za nie…

Mt 19,13: Wtedy przyniesiono Mu dzieci, aby włożył na nie ręce i pomodlił się za nie…

Mt 19,13-15

Wszystko, co we mnie słabe, kruche, spragnione miłości i akceptacji, co małe, niemocne wiarą, nadzieją i miłością więc bezradne jak dziecko; wszystko co niedojrzałe do wzięcia na barki odpowiedzialności, której wymaga świat- warto przynosić do Jezusa… On jest dobrym Ojcem. Nie wyśmiewa słabości, nie odrzuca, nie gardzi, nie traktuje z szorstkością, irytacją, niechęcią. Przeciwnie- błogosławi, otacza ochroną, opieką, miłością i zrozumieniem. Tworzy bezpieczny klimat do wzrostu, jak dom… Na wszystko, co Mu przyniosę z ufnością, kładzie swoją potężną rękę i osłania to. Ręka Boga dodaje mocy (Ps 118,16) i wspiera. W cieniu Jego rąk można się poczuć bezpiecznie (Łk 1,35)…

„Ufności nam potrzeba, tej dziecięcej ufności, która serca napełnia pogodą i spokojem, i która z serca wydobywa modlitwę wiary przenoszącą góry.”św Urszula Ledóchowska

„Dobry Bóg jest sprawiedliwy, to znaczy, że ma wzgląd na naszą słabość. Czego więc mogłabym się lękać?”św Teresa z Lisieux

„Ufam łasce Bożej, która w największej nędzy obfituje.”św Faustyna (Dz.606)

Strzeżcie się, żebyście nie gardzili

Strzeżcie się, żebyście nie gardzili

Mt 18,10: „Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych.”

Mt 18,1-5. 10. 12-14

Jezus przestrzega przed pogardą wobec dzieci. Dziecięcość to słabość, zależność, bezradność, która domaga się od dorosłych szacunku i pełnego akceptacji wsparcia. Ten, kto okazuje pogardę słabości w istocie gardzi miłością, bo miłość jest ze swej natury bezinteresowną ochroną słabości. Pogarda zdradza nieumiejętność kochania. Jest bronią słabych, którzy udają siłę, lecz w istocie potrafią wyprodukować tylko zasłonę dymną mocy, mającą ukryć wewnętrzną bezradność i lęk. Siłę zaś czerpie się z miłości.

„Pogarda dla mniejszego i słabszego jest najlepszą obroną przed ujawnieniem własnego poczucia niemocy, jest przejawem odciętej słabości. Ten, kto jest naprawdę silny, zna swoje poczucie słabości i nie musi demonstrować mocy przez upokarzanie innych.” Alice Miller

„Jakaż to prawda, że Pan obrał maluczkich, aby zawstydzić wielkich tego świata. Nie opieram się na własnych siłach, ale na mocy Tego, który na krzyżu zwyciężył potęgę piekła.” św. Teresa z Lisieux

„Bóg uczynił cię słabym, aby ci mógł użyczyć swej mocy, gdy ty cały jesteś jedynie słabością.” św. Augustyn

nie odezwał się do niej

nie odezwał się do niej

Mt 15,23: „Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem.”

Mt 15,21-28

Jezus milczy. Nie odpowiada na dochodzące z oddali krzyki kobiety z ziemi Kaanan. Nie poddaje się też sugesti uczniów, którzy podpowiadają Mu, co ma robić: odprawić ją, bo sprzykrzyły im się jej wołania. Tłumaczy im swoją postawę „po ludzku”, a jednocześnie czeka. Kobieta wykonuje drugi krok. Ośmiela się podejść i ponawia prośbę, tym razem pokorniej. Upada przed Nim. Jezus tymczasem daje jej do zrozumienia, że uzdrowienie, o które prosi, nie jest czymś tanim lecz cennym i jest przeznaczone dla wierzących. Bynajmniej nie przekazuje tego w sposób miły. Używa ostrego symbolu, by jej to uprzytomnić. Być może taki sposób uświadomienia był jej potrzebny, by zrozumiała, że nic jej się nie „należy”, nikogo nie zastraszy krzykami. Może chciał osłabić w niej roszczeniową postawę i nauczyć ją prosić. Być może chciał z niej wydobyć miłość do dziecka, większą i silniejszą niż urażone i upokorzone ego, które dotąd było gotowe unieść się, obrazić za byle niedelikatność, i dla którego nie było nic ważniejszego niż zadowolenie własne…?

„Ciało nasze ma tę wadę, że im więcej mu dogadzamy tym bardziej mnożą się jego wymagania.” św. Teresa od Jezusa

a nawet ich uprzedzili…

a nawet ich uprzedzili…

Mk 6,33: Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili.

Mk 6,30-34

Jezus swoim nauczaniem i uzdrowieniami poruszył ocean ludzkich głodów duchowych. Zaczynają Go intensywnie szukać. Jest w człowieku ogromna tęsknota za Bogiem, będąca zarazem wołaniem, które niezmiernie porusza Boże serce. A jednocześnie tęskniącemu, który się jej podda, dodaje skrzydeł w duchowej drodze. Może się okazać, że rozwinie się on szybciej niż apostoł… Prości, zgłodniali poszukiwacze Jezusa prędko rozeznali, gdzie On zamierza przebywać i tam cierpliwie oczekiwali. Zyskali Jego uwagę, weszli z Nim w bliskość, wzruszają Go. Greckie słowo esplanchnisthe, które opisuje stan serca Jezusa gdy ujrzał wyczekujących ludzi wyraża najgłębsze uczucia litości i współczucia, uczucia matki wobec małego, bezradnego dziecka potrzebującego pomocy. Fala miłosierdzia o głębokich źródłach, jak tsunami, wydobywa na brzeg ust Chrystusa Słowa mądrości, miłości, nakierowania, prowadzenia…Pragnienie Boga jest najkrótszą ścieżką do odnalezienia Go…

„Ten kto pragnie Boga szczerym sercem już posiadł Tego, którego miłuje.”św Grzegorz Wielki

Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: Talitha kum

Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: Talitha kum

Mk 5,41: Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: Talitha kum, to znaczy: „Dziewczynko, mówię ci, wstań!”

Mk 5,21-43

Użyte przez Jezusa słowo w języku aramejskim (talitha טַלִיתָא קום) to jedno z najczulszych określeń małej dziewczynki, trudne do przetłumaczenia. Coś z tkliwości Jezusa może mógłby oddać polski zwrot „dziecinko”, choć odnosi się on do dzieci obu płci. Bóg, kiedy wchodzi w bliskość z nami, gdy budzi to, co z różnych powodów umarło, wybudza z głębokiego snu, ze złudzeń czy iluzji lęku, gdy chwyta za rękę i przeprowadza ze śmierci do życia -używa słów najbardziej delikatnych, intymnych, czułych i rozbrzmiewających w sercach w sposób niepowtarzalny i wyjątkowy.

„Właściwie Biblia nazywa to kobiece uchwycenie się szat Jezusa delikatnym „dotknięciem”(gr hapto). Natomiast na uchwycenie dłoni zmarłej córki Jaira Biblia używa silniejszego słowa-„uchwycić, złapać”, ale też:”osiągnąć, mieć we władaniu, panować nad kimś, lub nad czymś”(gr krateo). Wygląda na to, że bardzo potrzebujemy, by ktoś potężny wziął w ręce nasze życie, ktoś, kto jest Bogiem. Ludzkie istnienie potrzebuje ponadludzkiej opieki” Augustyn Pelanowski OSPPE

ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego…

ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego…

Mt 5,35: ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla.

Mt 5,33-37

Bóg nie rzuca słów na wiatr. Gdy coś powie-niezawodnie się to staje (Rdz 1,3); gdy obiecuje, Jego Słowo zawsze zostanie dotrzymane (Joz 21,45; Ps 89,24; Iz 55,11). Inaczej człowiek…Nazbyt często nie dotrzymuje słowa, nie wypełnia swoich zobowiązań, i bywa, że mówiąc kolokwialnie:”z gęby robi sobie cholewę”. Bóg znając słabość człowieka nie wymagał od Abrahama, ojca wierzących, składania własnej przysięgi w przymierzu (Rdz 15) wziął na siebie wszystkie zobowiązania. Jezus nakazuje uczniom by wcale nie przysięgali. Nie tylko dlatego, że będąc dziećmi Ojca, upadając-kładą cień i dokładają cegiełki do budowli czarnej propagandy Jego wizerunku jako kogoś niesłownego. Również z tego powodu, że przysięga na Boży majestat, na Jego wielkie dzieło stwórcze- ziemię (której człowiek nie uczynił), lub na Jerozolimę, którą Bóg umiłował i wybrał by być szczególnie obecny w świątyni (Bożego upodobania, uczuć również nie wolno nadużywać), jest zwyczajną zuchwałością ze strony człowieka…

„Słowo Jezusa to On Sam.”św Teresa z Lisieux

Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie

Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie

Mk 10,14: „A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie.”

Mk 10,13-16

Jezus gniewa się (gr słowo ‚eganaktesen’ oznacza także „zasmucił się” i „poczuł ból”) na uczniów, którzy separują Go od dzieci. Bóg kocha to, co dziecięce: otwartość, ufność, ciekawość, zadziwienie. Dzieci są „miękkie”. Nie zesztywniały od nieufności w twardych skorupach lęku, nie mają ostrych kantów, raniących kolców szorstkości czy surowości. Są piękne w swej słabości i małości. Jezus utożsamiał się z nimi (Mk 9,37), uwielbiał je przytulać i mówić im słowa pełne dobroci i błogosławieństwa.

„Gdy siostra Teresy, wątpiąc czy znajdzie się w niebie porównała siebie do pingwina próbującego sięgnąć po to, co znajduje się u samej góry masztu szczęścia!, powiedziała jej: „To prawda, lecz jeśli znajdzie się olbrzym, który weźmie pingwina na ramiona, uniesie go wysoko i sam mu poda to, czego pragnie? Bóg tak właśnie z nami uczyni. Lecz nie trzeba zaprzątać sobie tym głowy, trzeba powiedzieć dobremu Bogu: „Wiem, że nigdy nie będę godna tego, czego oczekuję, lecz wyciągam do Ciebie ręce, jak mały żebrak, i jestem pewna, że mnie we wszystkim wysłuchasz. Bo jesteś dobry.” św. Teresa z Lisieux