zastaje go wymiecionym i przyozdobionym

zastaje go wymiecionym i przyozdobionym

Łk 11,25: „Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym.”

Łk 11,15-26

Jezus opisuje taktyki złego ducha oraz zagrożenia, jakie czekają na ludzi, którzy przez spowiedź czy modlitwę uwolnienia, porzucają lub wyrzekają się tego, co ich zniewala. Zauważa, jak ważne jest na miejsce tego, co wyeliminowaliśmy – wprowadzić nowe, pożądane zachowanie, które z czasem stanie się nawykiem. Jak z uprzątnięciem pokoju, gdy trzymamy w nim stary samochodowy akumulator… Bardzo nam on przeszkadza więc pewnego dnia mobilizujemy się i doprowadzamy do tego, że on wreszcie znika. Po oczyszczeniu pomieszczenia pojawia się piękna przestrzeń i poczucie zadowolenia… Jednak nie mamy pomysłu, co mogłoby być w pokoju zamiast splątanych kabli i tego nieszczęsnego akumulatora. Gdy coraz mniej interesujemy się wyglądem pomieszczenia, powoli zaczyna się ono wypełniać częściami, aż w końcu pojawia się także akumulator… Prawdopodobnie nie zdarzyłoby się to, gdybyśmy pokój od razu umeblowali i urządzili. Z nami jest podobnie. Jeśli na miejsce starych, grzesznych nawyków nie postaramy się wprowadzić nowych, pożądanych, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdy niewłaściwe przerwiemy – one niepostrzeżenie powrócą…

„Och! nie zostawiajmy w sercu nic… Nic oprócz Jezusa!” św. Teresa z Lisieux

chcą się widzieć z Tobą

chcą się widzieć z Tobą

Łk 8,20: „Oznajmiono Mu: Twoja Matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą.”

Łk 8,19-21

Wokół słuchających Jezusa uczniów jest wiele uważnych osób. Są one nie tylko skoncentrowane na Słowie ale również wrażliwe na potrzeby innych ludzi i skore do pomocy. Przekazują Chrystusowi wiadomość o bliskich Mu krewnych i ich pragnieniach. Modlitwa wstawiennicza, która jest przedstawianiem Jezusowi próśb innych ludzi i ujmowaniem się za nimi – jest miła Bogu. Gdy słuchamy Słowa i modlimy się, stajemy się w oczach Chrystusa Jego rodziną…

„Mądrości Pisma świętego łatwiej się nauczyć przez modlitwę niż przez studium.” św. Filip Neri

„Jeśli ktoś prosi cię o modlitwę za jego duszę, nie odmawiaj, nawet jeśli brakuje ci daru modlitwy. Często bowiem wiara proszącego uratuje również tego, kto modli się za niego ze skruchą.” św. Jan Klimak

„Gdy człowiek się modli, coś się w nim zmienia, nawet gdy on sam o tym nie wie. Jak nie można kształtować żelaza wyjętego z ognia ostygłego, tak i duszy wyjętej z atmosfery modlitwy nie da się formować.” Piotr Rostworowski OSB

„Lecz przede wszystkim podtrzymuje mnie w modlitwie Ewangelia, w niej znajduję wszystko, co konieczne dla mojej małej, biednej duszy. W niej odkrywam wciąż nowe światła, ukryte i tajemne znaczenia.” św. Teresa z Lisieux

siedzącego w komorze celnej…

siedzącego w komorze celnej…

Mt 9,9: Odchodząc stamtąd, Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej…

Mt 9,9-13

Jezus odchodzi z Kafarnaum. Nie jest jednak zadaniowcem, skupionym wyłącznie na misji. Jego uważny wzrok przenika ciemności (Ps 139,12). Wyławia człowieka, który kryje się w cieniu komory celnej… Nie jest to osoba darzona społeczną sympatią, w imieniu okupanta zabiera przecież innym część ich dorobku. Może celnik siedzi z kamienną twarzą. Wielokrotnie przeklinany słowem albo spojrzeniem pełnym odrazy, pogardy czy nawet nienawiści zobojętniał już na niechęć. A wokół swego serca również zbudował bezpieczną komorę celną z wyższości, poczucia władzy nad innymi i bogactwa. Chrystus jednak nie sądzi po pozorach (1 Sm 16,7). Widzi serce Mateusza. Dostrzega w nim piękno i ukryte dobro. Wie, że celnik rozminął się z celem swego życia, prawdą o sobie oraz innych i nie czuje się szczęśliwy. Spojrzenie Jezusa, pełne miłości, czułości i szacunku otwiera Mateusza. Jego wołanie „Pójdź za mną”, wskazuje mu drogę do rozwinięcia pełni jego potencjału i udanego życia…

Jr 29,11: Jestem bowiem świadomy zamiarów, jakie zamyślam co do was -wyrocznia Pana-zamiarów pełnych pokoju, a nie zguby, by zapewnić wam przyszłość, jakiej oczekujecie.

„Nie bój się przyszłości, ponieważ Bóg jest z tobą i jest najwierniejszy!”św. o Pio

oraz kilka kobiet, które uwolnił

oraz kilka kobiet, które uwolnił

Łk 8,2: „oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości.”

Łk 8,1-3

Kobiety, które idą za Jezusem są wymienione z imienia – zatem są ważne w gronie Jego uczniów, zauważalne: prawdopodobnie przez swoją ofiarną służbę. Wytrwale podążają za Chrystusem, a ich działania to nie są jednorazowe gesty, po których powracają do tzw. „normalnego życia i słuch o nich ginie”… Usługują Jezusowi i apostołom ze swego majątku, dzielą się tym, co mają. Nie są to też osoby o nieskazitelnej reputacji, przykładnie siedzące w domu, typowe, żydowskie kobiety. Jedna miała siedem złych duchów, druga jest żoną wysokiego oficjela na dworze znienawidzonego przez wszystkich Heroda więc niezbyt pasuje do towarzystwa prostych rybaków; Zuzanna, o której nic nie wiadomo, poza tym, że „włóczy się” za wędrownym nauczycielem tracąc pieniądze, które można było przecież wydać inaczej… Bliskie Jezusowi kobiety to nieszablonowe postaci, bardzo odważne, nonkonformistki, nie poddające się społecznej presji i obyczajowym normom….

„Śmiało, moja droga córko, trzeba troskliwie dbać o serce właściwie ukształtowane i nie trzeba oszczędzać na tym, co może być pożyteczne dla jego szczęścia. Wprawdzie w każdym czasie, czyli w każdym wieku, można i powinno się to robić, jednak czas, w którym żyjesz, najbardziej się do tego nadaje.” św. o. Pio

chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy

chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy

Łk 2,41: „Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy.”

Łk 2,41-52

„W tradycji religijnej Narodu Wybranego istniał obowiązek uczestniczenia trzy razy do roku w uroczystościach w świątyni w Jerozolimie: na święto Paschy, Tygodni i Namiotów. Dotyczył on jednak wyłącznie mężczyzn, czyli tych, którzy ukończyli 13 lat „i jeden dzień”, i których zamieszkanie nie przekraczało jednego dnia drogi pieszo od Jerozolimy. Nikt z członków Świętej Rodziny z Nazaretu nie miał więc obowiązku uczestniczenia w świętach: ani Jezus, bo miał dopiero 12 lat, ani Maryja, bo była niewiastą, ani nawet Józef, bo mieszkał w Nazarecie oddalonym o ponad jeden dzień drogi od Jerozolimy. A jednak chodzili…
Utartym zwyczajem było, że mężczyźni i kobiety wracali w osobnych grupach. Być może Maryja, nie widząc Jezusa przy sobie myślała, że idzie On z Józefem, jest przecież niemal dorosły: ma „już” 12 lat. A Józef, nie widząc Jezusa w grupie „męskiej” mógł myśleć, że Jezus idzie razem z kobietami: jest przecież jeszcze dzieckiem, ma „zaledwie” 12 lat. Dopiero po całym dniu drogi, gdy wszyscy już się rozeszli, można było dostrzec, że Jezusa nie ma. Zagubił się? Nie, pozostał w domu swego Ojca. Gubią się tylko ci, którzy dom ten opuszczają…” ks. Wojciech Michniewicz