Zatrzymali się z daleka…

Zatrzymali się z daleka…

Łk 17,12: Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka…

Łk 17,11-19

Chorzy na trąd żyją w izolacji. Nie z własnej woli unikają kontaktów społecznych. Na co dzień doświadczają bycia kimś niechcianym, poczucia odrzucenia i opuszczenia. Są przygnębieni lękiem… Być może żyją ze świadomością porażki życiowej, przytłoczeni rozmiarem doznanych strat: zdrowia, rodziny, działalności zawodowej (zwłaszcza tej wymagającej kontaktu z innymi), a także pozytywnej, pełnej nadziei wizji przyszłości… Lecz dzięki wspólnemu przebywaniu i wzajemnemu wsparciu mają siłę znosić trudny los. Mimo trudności i ubogiego psychospołeczne życia nie ulegają depresji czy apatii. Gdy tylko pojawia się promyk nadziei: pogłoska o Jezusie i uzdrowieniach, których dokonuje – wychodzą Mu naprzeciw. To prawda, nie wchodzą z Nim w bliskość. Stoją z daleka, przekonani, że są niegodni, nieczyści, że im tego nie wolno. Jednak odważnie wołają do Chrystusa, wypowiadając własne potrzeby. To już modlitwa…

„Modlitwa zawsze budzi uczucie braterstwa, obala mury, przekracza granice, tworzy niewidzialne, ale realne oraz skuteczne mosty, otwiera horyzonty nadziei.”papież Franciszek

„Cały czas starajmy się poznać Boga. Im bardziej Go znamy, tym bardziej pragniemy Go poznać.”bł br Wawrzyniec od Zmartwychwstania

pogrążonym w smutku i płaczącym…

pogrążonym w smutku i płaczącym…

Mk 16,10: Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy byli z Nim, pogrążonym w smutku i płaczącym.

Mk 16,9-15

Uczniowie nie wierzą Marii Magdalenie. Nie jest dla nich wiarygodnym świadkiem najprawdopodobniej dlatego, że jest kobietą. Także dziś, mimo równouprawnienia, wielu mężczyzn uważa wiarę kobiet i ich świadectwo za mało wartościowe. W Kościele można się spotkać z postawą wyższości, uzasadnianej prymatem rozumu nad emocjami, gdzie kobiety i dzieci przypisane są do „sentymentalnej”, a więc niepoważnej części ludzkości… Jak jednak określić postawę zgromadzonych w Wieczerniku mężczyzn:„pogrążonych w smutku i płaczących”? Czyż nie poddają się uczuciom: desperując i użalając się nad sobą? Pielęgnują swój depresyjny nastrój przez odrzucanie Dobrej Nowiny, która mogłaby go odmienić… Czy pod wpływem emocji nie wybierają, w co chcą wierzyć? Przyjęcie wiadomości o Zmartwychwstaniu wymaga przecież wysiłku wiary: przede wszystkim walki o dotarcie do prawdy, ale także sięgnięcia do własnych zasobów nadziei i miłości. One zaś lokują się w sercu: w tej jakże często leżącej odłogiem „uczuciowości”, która nie pielęgnowana, staje się ugorem pełnym chwastów cynizmu i goryczy.

„Głoszenie Zmartwychwstania Pańskiego oświetla ciemne strony świata, w którym żyjemy.”Benedykt XVI

On wstał

On wstał

Mt 9,7: „On wstał i poszedł do domu.”

MT 9,1-8

„Każdy człowiek wobec Boga może się czuć jak sparaliżowany. Uzdrowienie paralityka manifestuje zderzenie niemożliwości człowieka i wszechmożliwości Boga. Bez Niego nic nie możemy, w Nim wszystko jest możliwe. Być może i twoja sytuacja jest niemożliwa do zmiany: zmagasz się ze sobą, z innymi, z problemami, zranieniami, grzechami, nałogami, trudnościami finansowymi albo wychowawczymi, może w twoim małżeństwie lub powołaniu nastąpił paraliżujący impas. Słabość spadła na ciebie jak góra lodowa, ścinając lękiem całe ciało. Na nic wszelkie wysiłki, nadzieje. Grzęźniesz otępiały w sobie samym wskutek tej katastrofy, niezdolny do funkcjonowania i rozumowania. Osamotniony jak drzewo na skraju przepaści, którą podmywa morze. A jednak ten bezruch coś w tobie uruchomił, otworzył sekretne drzwi w twoim wnętrzu. Wielu ludzi stało przed drzwiami domu, w którym był Jezus. Nikt nie dostał się tak blisko Niego jak ten sparaliżowany, bo nikt tak tego nie pragnął, bo nikt nie miał tak „sparaliżowanej sytuacji”. Jego życie było unieruchomione, dlatego posunął się najdalej i najgłębiej.” A. Pelanowski OSPPE

Wciąż dniem i nocą krzyczał, tłukł się kamieniami w grobach

Wciąż dniem i nocą krzyczał, tłukł się kamieniami w grobach

Mk 5,5: Wciąż dniem i nocą krzyczał, tłukł się kamieniami w grobach i po górach.

Mk 5,1-20

„Opętany stara się powrócić do ludzi i przeraża ich bądź konsternuje. Nikt nie umiał adekwatnie zareagować na jego zachowanie. Bez przerwy krzyczał dniem i nocą. To paradoksalne: kto błąka się wśród grobowców pragnie być sam-nie chce mieć nic wspólnego z ludźmi; natomiast ten co krzyczy szuka kontaktu. Krzyczy tak długo aż go ludzie usłyszą i wysłuchają-aż go zauważą. Opętany prezentuje zatem ambiwalentną postawę. Odsunął się od ludzi, a jednak pragnie relacji z nimi. Pośród grobowców (stan ten dobrze znają osoby ze skłonnością do depresji, które często mieszkają w wewnętrznym grobowcu) szuka schronienia przed ludźmi, którzy zadają mu rany, a jednocześnie sam siebie okłada kamieniami-agresję kieruje przeciw sobie. Jezus nie stawia znaku równości między osobą chorego a duchem nieczystym, który go opętał. Pytanie o imię zmusza chorego by odwrócił wzrok od symptomów i spojrzał na swą prawdziwą istotę.”Anselm Grun OSB

„Chcecie poznać Boga? Zastanawiajcie się nad tą jedną myślą:„Bóg jest miłosierdziem”.”św Augustyn

Ja was pokrzepię

Ja was pokrzepię

Mt 11,28: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.”

Wielka moc płynie z zaufania Bogu, powierzenia się Jego dłoniom. Tylko On potrafi dodać sił, gdy moje się wyczerpią; nadać nowy sens temu, co nuży i przygnębia; dodać energii przy wykonywaniu męczących działań (Iz 40,29). Wystarczy zwrócić się do Niego, wylać przed Nim serce, poprosić o pomoc – choćby małym aktem strzelistym i przychodzi pokój, pokrzepienie; może światło – inne myślenie o problemie. Łatwiej znieść to, co wydawało się nie do udźwignięcia bo przyszedł Przyjaciel niezawodny wesprzeć mą słabość.

„Jezus nie przyszedł po to, by wytłumaczyć cierpienie, ale by wypełnić je swoją obecnością.” Paul Claudel

„Gdy przylgnę do Ciebie z całych sił moich, wtedy nigdy nie będę obciążony boleścią ani przygnieciony trudem. Prawdziwe będzie życie moje, wypełnione Tobą. Teraz zaś jestem dla siebie ciężarem, gdyż nie jestem jeszcze pełen Ciebie, bo Ty ujmujesz ciężaru temu, kogo napełniasz.” św. Augustyn

  • 1
  • 2