Syn twój żyje

Syn twój żyje

J 4,53: „Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, kiedy Jezus rzekł do niego: «Syn twój żyje». I uwierzył on sam i cała jego rodzina.”

J 4,43-54

Droga urzędnika królewskiego do wiary rozpoczyna się w miłości do dziecka. Dla ocalenia jego zdrowia i życia ojciec jest w stanie wybrać się w długą drogę. Ryzykuje prośbę o pomoc nieznanego uzdrowiciela, kogoś, o kim słyszał tylko pogłoski. Szlak prowadzący do wiary może więc wieść przez zwątpienie, ogromny niepokój i ból serca. Doprowadza jednak zawsze do momentu karkołomnej decyzji zawierzenia na oślep. Urzędnik ją podejmuje. Z wielką odwagą, a może desperacko ufa Słowu rabbiego z Nazaretu… Być może w drodze powrotnej nadal walczy z lękiem i wątpliwościami lecz jego ufność nie zostaje zawiedziona…

„Wiem, subiektywnie mam pewność, że to był Bóg. Trochę o tym jest ta Ewangelia dzisiejsza, że ten człowiek poznał i zyskał głębokie przekonanie, że uzdrowienie jego syna nie było przypadkiem, że to był osobisty, zsynchronizowany w czasie dar Jezusa dla tego człowieka. Dobrze jest nosić w sercu i w pamięci takie sytuacje, o których mogę powiedzieć „na pewno był to dar Boga dla mnie”.” Wojciech Jędrzejewski OP

„Powracam do ufności, którą ciągle staram ci się wpoić; niczego nie powinna bać się dusza, która ufa Panu i w Nim pokłada swoją nadzieję.” św o. Pio

„Żyję zadowolony dzięki ufności, że Ty, Panie, jesteś wierny w swoich obietnicach.” św Augustyn

Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom

Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom

Mt 6,16: «Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam, już odebrali swoją nagrodę.»

Mt 6,1-6.16-18

Obłudnicy starają się zrobić wrażenie na przypadkowych obserwatorach podkreślając swój wysiłek odpowiednim, surowym wyrazem twarzy. Skupiają się na gestach zewnętrznych i manifestowaniu zasmucenia… Grecki termin „afanidzousin” – jak zauważa Filip Taranienko – oznacza „oszpecić, uczynić nieprzyjemnym dla wzroku.” Chrystus podkreśla, że religijność niektórych ludzi jest tak pokazowa, że są nawet w stanie się oszpecić, aby w efekcie zyskać aprobatę… Jezus chce, by Jego uczniowie byli dalecy od teatralnych gestów i karmienia się ludzkim uznaniem. Pragnie, by koncentrowali się na swoich wewnętrznych intencjach.

„Rozpoczynamy Wielki Post od posypania popiołem. Jesteśmy prochem we wszechświecie. Ale jesteśmy prochem umiłowanym przez Boga. Wielki Post jest czasem łaski, by uznać, że nasze nędzne popioły są miłowane przez Boga, aby przyjąć skierowane na nas spojrzenie miłości Boga i, będąc postrzeganymi w ten sposób, zmienić życie. Jesteśmy w świecie, aby przejść od popiołu do życia. Popiół, którym posypujemy nasze głowy przypomina nam, że my, dzieci Boże, nie możemy żyć, by gonić za pyłem, który zanika. Popiół przypomina nam bieg naszej egzystencji: od prochu do życia. Jesteśmy prochem, ziemią, gliną, ale jeśli pozwolimy się kształtować rękoma Boga, staniemy się cudem.”papież Franciszek

żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum

żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum

Mk 3,9: „Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano.”

Mk 3,7-12

Jezus potrafi wyznaczać granice. Zauważa, że pragnienie ludzi by znaleźć się jak najbliżej Niego, próby dotknięcia, chwytania Go za szaty wywołują w Nim dyskomfort, naruszają osobistą przestrzeń i zaburzają poczucie bezpieczeństwa. Nie waha się więc zatroszczyć o siebie. Szuka wsparcia w sile otaczających Go apostołów. Jasno komunikuje swoje potrzeby: wydaje polecenie uczniom, by łódka była przygotowana. Tworzy zasady, które inni muszą uszanować wchodząc z Nim w relację. Chce mieć komfort wyjścia z trudnych sytuacji, móc się oddalić w każdej chwili, gdy będzie tego potrzebował. Zapobiega przeciążeniu unikając zwiększania codziennych napięć i redukuje sytuacje dla siebie stresowe. Nie troszczy się też przesadnie o innych: np. że Jego decyzja o oddaleniu się może kogoś urazić ani nie poddaje się presji ze strony ludzi. Potrafi powiedzieć „nie”, gdy sytuacja narusza Jego granice i konsekwentnie się oddala, gdy napór tłumu staje się uciążliwy… Jasno ustalone granice budują w innych szacunek dla Niego.

„Żadne kazanie nie jest bardziej skuteczne od dobrego przykładu.” św. Jan Bosko

„Przywykłem ze wszystkich rzeczy wyciągać pożytek duchowy.” św. Grzegorz z Nazjanzu

«Wyciągnij rękę!»

«Wyciągnij rękę!»

Mk 3,5: „Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę!» Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa.”

Mk 3,1-6

Jezus jest mocno osadzony w wartościach: żyje tym, co głosi. Mimo, iż wie o nieprzychylnych mu osądach, widzi karcące i śledzące każdy Jego ruch spojrzenia faryzeuszy, a także zna motywacje ich serc – pragnienia by Go oskarżyć i zdyskredytować – robi swoje. Czyni to, co uważa za słuszne. Jest w łączności z Bogiem i blisko siebie, swoich zasad. Dlatego też nie stara się schlebiać elitom religijnym, pozyskać faryzeuszy przez jakiś kompromis np. wycofanie się z głoszenia czy zaprzestanie uzdrowień, które budzą w nich zawiść. Nie poświęca uwagi ich niezadowoleniu i nie waha się też narażać na ich dezaprobatę. Na oczach wszystkich przeciwników, uczniów oraz tłumów gapiów – uzdrawia człowieka z uschłą ręką. Głośno i dobitnie uzasadnia z jakich działał pobudek, wyjaśnia swoje motywacje. Daleki jest w swoim przekazie od emocjonalnego zrównoważenia i pozycji dystansu. Okazuje silne emocje: pozwala sobie na ujawnienie wzburzenia i smutku z powodu braku litości i współczucia wierzących wobec chorego. Jest bardzo spójny i autentyczny w ekspresji swoich przekonań. Siła wartości umocowanych w Bogu i wyrażonych uczuć jednej osoby zamyka usta i zmusza do odwrotu wielu oponentów.

„W Chrystusie prawda i miłość stanowią jedność.” papież Benedykt XVI

Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać

Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać

Mk 1,45: „Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych.”

Mk 1,40-45

„W milczeniu warg, unikając zbytecznego mówienia, unikniesz powierzchowności obmowy i lekkomyślności, a przez to grzechu. Kto czuwa nad językiem, zachowa swe życie, a kto mówi wiele, zgubi się. Bo nadmiar słów nigdy nie jest bez winy (..). W milczeniu całej istoty, unikając otaczającego cię hałasu, zachowując spokój wewnętrzny, wiedz, że dobro nie czyni hałasu, a hałas nie czyni dobra. Z miłością więc czuwaj nad sposobem chodzenia, pracowania, przyjmowania gości, rozmawiania. Cisza także jest miłością… przez milczenie naucz się kochać (…). Żyj w milczeniu pełnym ufności, bez wewnętrznego posądzania, bądź powściągliwy, człowiek mądry milczy do właściwej chwili. Mów, kiedy to konieczne, streszczaj się, mów niewielu słowami i umiej zarazem słuchać i milczeć. Im więcej słów, tym więcej próżności (…). Milczenie przywoła cię do porządku, gdy będziesz niespokojny, kuszony, zmęczony, nauczy cię panowania nad sobą i powściągliwości (…). Jeżeli językiem nie grzeszysz, jesteś mężem doskonałym, zdolnym trzymać na wodzy całe swoje ciało. Milczenie pomoże ci porzucić nałogi, wyzbyć się wewnętrznego gadulstwa, znaleźć właściwą postawę i słowa prawdy.”” Źródło na pustyni miast”, Pierre Marie Delfieux, założyciel monastycznych Wspólnot Jerozolimskich