Oto poczniesz i porodzisz Syna

Oto poczniesz i porodzisz Syna

Łk 1,31: „Oto poczniesz i porodzisz Syna…”

Łk 1,26-38

„Anioł powiedział Jej, że zostanie matką bez udziału mężczyzny, czyli będzie matką nieślubnego dziecka. Powiedzmy sobie, że i dzisiaj to też nie jest takie proste, sto lat temu było znacznie trudniejsze, a w tamtych czasach, w tamtym świecie mąż mógł ją skazać na śmierć przez ukamienowanie. Być może mogła liczyć na dobroć Józefa, ale to wszystko dywagacje. Gdyby Józef nie przyjął Jezusa, gdyby Go nie usynowił… Dla nas syn adoptowany i syn rodzony to są dwie różne rzeczy, w tamtym świecie było to zupełnie to samo, nie było żadnej różnicy. W tamtym świecie matka nie mająca męża czy odepchnięta przez męża oraz jej dziecko znajdowali się poza nawiasem społeczeństwa, byli gorzej niż trędowaci. Maryja nie wiedziała, jak to będzie, ale wyraziła zgodę, powiedziała coś, co jest niestety zniekształcone w tradycyjnym polskim przekładzie. Maryja nie mówi: „Oto ja służebnica Pańska”, lecz „Oto służebnica Pańska”. Tu w ogóle Ona jako „ja” się nie liczy. W Wulgacie tego nie ma, jest Ecce ancilla domini. I nie ma tego „ja” także w tekście greckim. Tu Ona w ogóle nie jest ważna:„Oto służebnica Pańska”. To był ogromny akt wiary. To było właśnie to, co powiedziała Elżbieta: „Błogosławiona, któraś uwierzyła”.” Anna Świderkówna

Gdy powziął tę myśl

Gdy powziął tę myśl

Mt 1,19-20: „zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl…”

Józef, zorientowawszy się o ciąży Maryi przeżywa wstrząs. Filolog Filip Taranienko zauważa, że greckie słowo „eboulethe” można przetłumaczyć jako „zechciał”, „poważnie rozważał jakąś decyzję”. Jednak między zamiarem a czynem istnieje różnica, eksponowana przez słowo: „enthymethentos” – w tłumaczeniu BT – „powziął myśl”, również „roztrząsał”, „przeżywał głęboki wstrząs”. Jak pisze Taranienko:

„Czasownik ten pochodzi od rzeczownika thymos („wola”, „pożądanie”, „gniew”), który z kolei pochodzi przypuszczalnie od czasownika thyo, oznaczającego „składanie ofiary”, „zabijanie ofiary” (tj. ofiarnego zwierzęcia). Obraz etymologiczny wydaje się bardzo wymowny i adekwatny: Józef zmaga się z perspektywą rezygnacji z miłości do Maryi – z ofiarnym „zabiciem” tej miłości przez oddalenie umiłowanej. Taka interpretacja pokazywałaby ogrom jego wewnętrznej walki uczuciowej, rozumowej i umysłowej.”

„Trzeba kochać, kochać, kochać i nic więcej.” św. o. Pio

Błogosławione łono, które Cię nosiło

Błogosławione łono, które Cię nosiło

Łk 11,27: „Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś.”

„Okrzyk kobiety i fakt, że nagle przerywa nauczanie może wskazywać na bardzo emocjonalną reakcję. Może te słowa „wyrwały” się jej? Może nie była w stanie milczeć? Bez cienia zazdrości nazywa szczęśliwą tą, która stała się Jego Matką. Jezus odpowiada na słowa kobiety, podejmuje jej myśl, odchodząc od tematu swego wcześniejszego nauczania i nadaje jej słowom sens głębszy. Tworzy dwa symbole: obraz kobiety w ciąży, we wnętrzu której powoli kształtuje się nowe życie oznacza słuchanie Słowa Bożego, natomiast obraz kobiety karmiącej piersią oznacza zachowywanie Słowa, niejako karmienie Go w swoim sercu, by było wciąż żywe.” ks. prof. Krzysztof Bardski

„Rozważać Słowo Boże – to czerpać z potężnego strumienia życiodajnej wody. Co więcej – zamieszkiwać w jego sąsiedztwie” Orygenes

za sprawą Ducha Świętego

za sprawą Ducha Świętego

Mt 1,18: „znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego.”

Maryja zrealizowała swoje powołanie matki; rozwinęła w pełni swój potencjał, ponieważ »uwierzyła« słowom Boga (Łk 1,45).

„Maryja jest mieszkaniem Słowa. Jawi się jako interpretacja przypowieści o ziarnie, które znalazłszy urodzajną glebę, przynosi owoc stokrotny. Ona nie jest płytkim gruntem w którym nie ma miejsca na korzenie; nie jest wydeptanym placem, z którego wróble powierzchowności łatwo wszystko wydziobią; nie jest glebą porośniętą chaszczami bogactwa, które nie pozwalają rosnąć nowemu. Jest człowiekiem, który ma w sobie głębię. Pozwala by Słowo w Nią wniknęło; płodnie przemieniło: Maryja przesyca Słowo swoim życiem, daje mu do dyspozycji jego soki i siły. Zaś jej życie przenika nadająca sens siła Słowa, ubogaca je i pogłębia. Jej życie staje się Słowem i sensem. To jest sposób, w jaki w Kościele odbywa się rozwój duchowy, dojrzewanie człowieka.” Benedykt XVI