Jeżeli nie będziecie spożywali

Jeżeli nie będziecie spożywali

J 6,53: „Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.”

J 6,52-59

Jezus nie ułatwia zrozumienia Izraelitom. W tej kwestii bynajmniej nie zniża się do słuchaczy. Niczego nie wyjaśnia, nie stara się jakoś przybliżyć, uzasadnić ani też nie ubiera swoich słów w przypowieść o szerokich możliwościach interpretacji. Wypowiada się dobitnie. Podkreśla zdecydowanie prawdę swoich słów uroczystym wstępem: „Amen, Amen”(„zaprawdę, zaprawdę”). Mówi wprost o spożywaniu własnego ciała i krwi, nie przejmując się jaki szok, niezrozumienie i szemranie wywołuje to w ludziach. Nikogo nie próbuje pozyskać, przekonać. Jego Słowa brzmią ostatecznie. Postawa Jezusa pokazuje, że rozum ma swoje granice i każdy człowiek wierzący jest zaproszony, by je przekraczać. Intelekt może poprowadzić nas nawet daleko lecz jeśli polegamy wyłącznie na nim, nigdzie nie dojdziemy. Dedukcje, kalkulacje i rozumowania są wprawdzie ludzkie lecz tylko wiara prowadzi do Boga.

„Jego ciało jest ożywiające, dotyka zmarłych i przez swoje ciało przekazuje życie umarłym. Eucharystia zmieni całkowicie w swoje własne dobro – nieśmiertelność — tych, którzy w niej uczestniczą.” św. Cyryl z Aleksandrii

kto go spożywa, nie umrze

kto go spożywa, nie umrze

J 6, 50: „To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze.”

J 6,44-51

„Jakim okiem, najdroższa córko, winniście, ty i inni, patrzeć na tę tajemnicę i dotykać jej? Nie tylko cielesnym okiem i dotykiem, które są bezsilne. Oko twoje nie widzi nic innego, tylko biel chleba, ręka nie dotyka nic innego, tylko powierzchni chleba, smak nie kosztuje nic innego, tylko smaku chleba. Wszystkie zmysły ciała mylą się, lecz zmysł duszy nie może się mylić, jeśli ona nie chce, to jest, jeśli nie zgadza się, aby przez niewiarę pozbawić się światła najświętszej wiary. Kto kosztuje tego Sakramentu? Kto go widzi? Kto go dotyka? Zmysł ducha. Jakim okiem go widzi? Okiem intelektu, jeśli oko to uzbrojone jest źrenicą najświętszej wiary. Oko to widzi w tej białości całego Boga i całego człowieka, naturę Boską zjednoczoną z naturą ludzką, ciało, duszę, krew Chrystusa, duszę zjednoczoną z ciałem, ciało i duszę zjednoczoną z moją naturą Boską, nieoddzieloną ode Mnie.” Bóg do św. Katarzyny ze Sieny

„Pamiętaj aby nie zaprzestawać przyjmowania Komunii Św. Przyjmuj ją codziennie. Głównym wysiłkiem szatana jest odsunąć nas od Anielskiego Stołu, gdzie otrzymujemy pożywienie na życie wieczne i gdzie dusza staje się okrutna dla demonów.” św. Paweł od Krzyża

Ja jestem dobrym pasterzem

Ja jestem dobrym pasterzem

J 10,11: Ja jestem dobrym pasterzem.

J 10,11-16

Całe życie Jezusa świadczy o tym, że nie jest to czcza deklaracja. Dobry pasterz troszczy się o swoje owce, są Mu drogie, bliskie Jego sercu. Dlatego hojnym, pełnym miłości gestem daje im najlepsze, co posiada i jest gotów oddać życie byleby one je zachowały. Dobry pasterz zna swoje owce, jest wrażliwy na ich głos i wie, czego każda potrzebuje. Wspiera je stosownie do kondycji (Ez 34,15-16): opatruje i umacnia chore, zbłąkane sprowadza z powrotem i strzeże tych, które są mocne. Nieobce są Mu problemy owiec, nosi je w sercu i nie szczędzi sił, by zaradzić ich potrzebom. Nade wszystko jednak dba o to, co najważniejsze i zmierza do celu. Prowadzi do miejsc, gdzie znajdą obfite pastwiska, spokój i będą bezpieczne. Ponieważ czuje się za nie odpowiedzialny, broni je przed drapieżnikami, uczy je zasad życia, stawiając ograniczenia (Ez 34,17-22), i wyznacza mądre granice na pastwisku. Chce, by Jego stado rozwijało się, rosło w siłę i by owiec przybywało. Umie się nimi zajmować. Przygarnia więc także te, które nie są z Jego owczarni. Znajduje dla nich miejsce i dba o nie równie troskliwie, co o resztę swej gromady.

„Kto kocha ludzi jak Chrystus, pragnie, by oni należeli do Boga, a nie do niego.”św Teresa Benedykta od Krzyża

Panie, dawaj nam zawsze tego chleba!

Panie, dawaj nam zawsze tego chleba!

J 6,34: Rzekli więc do Niego: Panie, dawaj nam zawsze tego chleba!

J 6,30-35

Tłumy świadków rozmnożenia chleba pragną, by Jezus stale zapewniał im pożywienie w cudowny sposób. On jest ‚z wysokości’, chce dać im pokarm duchowy, oni zaś są przyziemni, skoncentrowani na materialnym zaopatrzeniu (J 8,23). Marzy im się beztroska dzieci, które nie martwią się o jutro. I Chrystus wychodzi im naprzeciw. Jednak nie tak, jak tego oczekują…

„Nie ma Boga ziemskiego bezpieczeństwa, Boga, który chroni od życiowych rozczarowań i daje życiowe gwarancje, Boga pilnującego, aby dzieci nie płakały i by sprawiedliwość nastała na ziemi, Boga strzegącego od zawodu miłość ludzką…Nie ma takiego Boga. Trzeba, abyś czuł, że nie upadasz wcale, gdy się wyrzekasz spazmatycznego, gwałtownego lęku o siebie i o życie. Że wcale nie rozpaczasz wątpiąc w siebie, w swoją mądrość i siłę, w swoją moc przywrócenia sobie samemu życia i szczęścia wolności. Właśnie wtedy pojmiesz nagle, że mrożące oblicze beznadziejności jest tylko wejściem Boga w twoją duszę. A potem przychodzi zaufanie nie napełniające już lękiem, bezpieczeństwo, które nie potrzebuje już żadnych ubezpieczeń, wszystko przezwyciężająca wiara, że On jest, że jest tutaj i że my jesteśmy. I wówczas zostaje odnaleziony pokój serca.”Karl Rahner SJ

Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie

Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie

J 14,10: „Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie?”

J 14,6-14

Piękny jest dialog Jezusa z Filipem, szczere poszukiwanie Boga przez ucznia. Być może szedł za Chrystusem zafascynowany Bożą Obecnością w Nim. Obserwował Jego modlitwę, zachowanie, cuda. Mistrz żył jakby Bóg był blisko, jakby Go widział obok. Stąd też wyrwana z głębi serca Filipa prosta i dziecięca prośba: pokaż mi Tego, który jest niewidzialny, na którego Ty patrzysz, żebym i ja tak mógł, a to mi wystarczy… Lecz Jezus tłumaczy łagodnie: mój drogi, to widzenie wiary: wyobraź sobie, że jestem ukryty w Ojcu jak niemowlę w łonie matki, trwam w Nim o wiele bardziej niż osoba kochana mieszka w sercu kochającej osoby… Uwierz, że jestem w Ojcu…

„Boże mój, Trójco, którą uwielbiam, pomóż mi zapomnieć zupełnie o sobie samej, abym mogła zamieszkać w Tobie nieporuszona i spokojna, jakby dusza moja była już w wieczności. Niech każda chwila pogrąża mnie coraz bardziej w głębię Twojej tajemnicy. Uspokój moją duszę, uczyń w niej swoje niebo, swoje umiłowane mieszkanie i miejsce swego spoczynku; obym tam nigdy nie zostawiła Cię samego, lecz abym tam była cała, cała żyjąca wiarą, cała adorująca, cała poddana Twojemu stwórczemu działaniu.” św. Elżbieta od Trójcy Świętej

czy miłujesz Mnie?

czy miłujesz Mnie?

J 21,16: „I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?”

J 21,1-19

Jakie piękne jest spojrzenie Jezusa… Gdy patrzy na tego, którego wybrał i kocha, nie zauważa braków, wad, nie wypomina mu słabości. Widzi w Piotrze dobro i pyta go tylko o miłość…

„O Panie, aby miłość była prawdziwa, a przyjaźń trwała, potrzeba, aby z obu stron równe było usposobienie i warunki. Wiem, że z Twojej strony nie brakuje tu niczego, ale my ze swej strony mamy naturę skażoną, zmysłową, niewdzięczną i nie możemy zdobyć się na miłość, na jaką zasługujesz… Tak, o dobroci nieskończona Boga mojego, widzę, kim Ty jesteś, a kim jestem ja! O rozkoszy Aniołów, gdy na ten obraz patrzę, rada bym cała rozpłynęła się w miłości! Naprawdę więc znosisz tego, który znieść nie może, byś Ty z nim mieszkał! O, jakiż to dobry przyjaciel z Ciebie, Panie mój, jakże obsypujesz człowieka darami miłości swojej, znosisz go cierpliwie i czekasz, czy nie podźwignie się do wysokości Twojej! Zaliczasz mu jako zasługę każdą chwilę, którą poświęci na miłowanie Cię, i za jeden moment skruchy puszczasz w niepamięć to, czym Ciebie obraził. Nie, o Żywocie wszelkiego życia, Ty nie zabijasz nikogo, kto Tobie zaufa i pragnie być Twoim przyjacielem…” św. Teresa od Jezusa

I przestraszyli się

I przestraszyli się

J 6,19: „ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się.”

J 6,16-21

Lęk mąci spojrzenie uczniom: nie rozpoznają Jezusa, gdy się zbliża. Bywa, że przez zniekształcony obraz Boga i my jesteśmy do nich podobni. Ulegamy obawom i unikamy bliskości z Nim. Szczególnie w momentach trudności, ucisku, duchowych zmagań, chaosu, perturbacji, bałaganu czy rozgardiaszu, gdy Boża pomoc przydałaby się szczególnie, rosnący lęk utrudnia ufne zwrócenie się ku Chrystusowi. Jednak aktem woli i wiary, możemy przezwyciężyć impuls ucieczki, zamknięcia się, polegania na swoich nędznych umiejętnościach wiosłowania czy utrzymywania równowagi i zaufać Jego uspokajającej obecności…

„–Panie, jak wysokie są fale, jak ciemna jest noc! Nie zechciałbyś jej oświecić dla mnie, która samotnie czuwa?–Trzymaj mocno ster, ufaj i zachowaj spokój. Twoja łódź jest cenna w moich oczach, chcę ją zaprowadzić do dobrego portu. Zachowaj szeroko otwarte oczy utkwione w kompas. Pomaga on dojść do celu przez noce i burze. Igła kompasu pokładowego drży, ale trzyma kurs. Wskazuje kierunek, jaki wybrałem dla ciebie. Ufaj i zachowaj spokój: przez noce i burze wola Boga wiernego cię prowadzi, jeśli twoje serce czuwa.” św. Teresa Benedykta od Krzyża (Wiersz „Am Steuer”)

do siebie

do siebie

J 19,27: „I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.”

J 19,25-27

„Wziąć Maryję w najtajniejszą głębię naszego życia, w najtajniejszą głębię naszego serca, znaczy jednak – jak słusznie stwierdził św. Ludwik Maria Grignon de Montfort: być całkowicie w Niej – to Ona nas bierze. Ponieważ jednak Maryja darzy nas szacunkiem, bierze nas jedynie na tyle, na ile my bierzemy Ją do siebie.
A co to znaczy „wziąć Ją do siebie? Jan nie mówi, w jaki sposób, nie mówi, na czym to polega. Zwróćmy jednak uwagę, że grecki czasownik, przetłumaczony tu jako „brać”, jest tym samym słowem, którego Jan już raz użył, by stwierdzić, że Słowo nie zostało lub zostało p r z y j ę t e (J 1,11-12). Przyjąć Maryję wziąć Maryję to zatem ‚mysterium fidei’, tajemnica wiary, nie zaś pobożnościowa praktyka. I przyjąć Maryję, to prosić Ją nieustannie, by sprawowała nad nami w pełni swe macierzyństwo; może je bowiem spełniać tylko wówczas, gdy Ją o to prosimy.” Marie Dominique Philippe OP

„O Maryjo, prócz Ciebie żadnego innego schronienia znaleźć nie możemy. Tyś jest jedyną nadzieją, której powierzamy nasze zbawienie; Ty jesteś jedyną Orędowniczką u Pana Jezusa; do Ciebie się wszyscy zwracamy.” św.Tomasz z Villanowa

Kto wierzy w Syna

Kto wierzy w Syna

J 3,36: „Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne.”

J 3,31-36

Wiara jest bramą do życia duchowego i życia wiecznego. Wierząc w Osobę Chrystusa, we wszystko, co uczynił, stając się Jego uczniem otrzymuję dostęp do wolności, która jest Jego udziałem. On chętnie się dzieli swoim błogosławieństwem z naśladowcami i obiecuje każdemu wierzącemu współuczestnictwo w tym samym niezniszczalnym życiu, które w Nim trwa (i którego, jak przekonają się apostołowie, śmierć nie jest w stanie pokonać). Wierząc, jesteśmy niby przewody i niejako „podłączamy” się do głównego źródła zasilania, którym jest trwający nieustannie w Ojcu Chrystus…

„Początkiem wiary jest potrzeba bycia zbawionym: to droga, która przygotowuje na spotkanie z Jezusem.” Papież Franciszek

„Otrzymam życie, które nie zna ani ucisku, ani utrapienia, ani cierpienia, ani prześladowcy i prześladowanego, ani ciemięzcy i ciemiężonego, ani tyrana i ofiary… rany stóp moich zostaną uleczone w Tobie, o Drogo wszystkich pielgrzymów; zmęczenie moich członków znajdzie w Tobie odpoczynek, o Chryste, który jesteś krzyżmem naszego namaszczenia. W Tobie, kielichu naszego zbawienia, jest nasza radość, Ty otrzesz łzy naszych oczu.” św. Symeon z Seleucji

ale po to, by świat został przez Niego zbawiony

ale po to, by świat został przez Niego zbawiony

J 3,17-18: „Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Ten, kto w Niego wierzy, nie podlega sądowi.”

J 3,16-21

Nikodem obawia się oceny i kary Boga. Jezus jednak zapewnia go o Jego miłości. Z miłości Ojciec wysyła Syna z misją ratunkową dla świata. Miłość pragnie ocalić tych, którzy pobłądzili, zagubili się lub ukryli z lęku…

„Zlitował się nad swoim dziełem i przyszedł je odnaleźć, miłosiernie zstępując tam, gdzie nędznie zginęło… Nie uczynił tego tylko po to, by dzielić nieszczęścia, ale współczuć ich nędzy i wyzwolić ich: aby stać się miłosiernym, nie jak Bóg w swojej wiecznej szczęśliwości, ale jak człowiek, który dzieli życie ludzkie… Co za wspaniała logika miłości! Jakże moglibyśmy poznać to wspaniałe miłosierdzie, gdyby się ono nie pochyliło nad istniejącą nędzą?” św. Bernard z Clairvaux

„Nie należy się zdumiewać, że Bóg Ojciec nikogo nie sądzi, oddając władzę sądzenia Synowi. Syn zaś woła: „Nie sądźcie, a nie będziecie
sądzeni”(Mt 7,1).”Nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni” (Łk 6,37). Podobnie apostoł: „Nie sądźcie przed czasem aż Pan przyjdzie”(1 Kor 4,5).” św. Maksym Wyznawca

„Dusza będzie potępiona tylko ta, która sama chce, bo Bóg nikogo nie potępia.” św. Faustyna (Dz.1452)