«Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce»

«Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce»

J 20,27: Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce»

J 20,24-29

„Tomasz chce zbadać tożsamość Chrystusa zmartwychwstałego. Czyni to jednak w zaskakujący sposób. Łatwo sobie wyobrazić, że apostoł ten mógł powiedzieć: „Jeżeli nie ujrzę Go osobiście, jeżeli nie rozpoznam Jego twarzy, Jego spojrzenia pełnego dobroci, miłości i prawdy, jeżeli nie usłyszę Jego sposobu mówienia, nie uwierzę”. On chce jednak dotykać śladów krzyża: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę” (J 20,25). Nawet nie przyszło mu do głowy, że zmartwychwstanie mogło zatrzeć bolesne i hańbiące ślady krzyża. Również według naszych, współczesnych odczuć byłoby bardziej normalnie, jeżeli zmartwychwstanie i zwycięstwo nad śmiercią zasłoniłoby rany męki, rany Jezusa – Ofiary. Jak się okazało, Tomasz miał rację. Zmartwychwstanie nie unicestwiło Męki i Krzyża, nawet ich nie zasłoniło. Rzecz jasna, rany Zmartwychwstałego nie są tylko śladami Jego cierpienia. Równocześnie są znakami i świadectwem Jego miłości aż do końca, aż do Krzyża, aż do Ofiary. „Miłość do stworzenia należy do istoty Boga, z niej też wynika związanie się obietnicą, prowadzące aż na Krzyż” (J. Ratzinger). Kościół pierwotny–mając pewność zmartwychwstania Jezusa – nigdy nie zapomniał o Jego męce i śmierci na krzyżu.”ks. Henryk Witczyk

„Droga chwały, to droga krzyża.”św. Maksymilian Kolbe

ukazał się w innej postaci

ukazał się w innej postaci

Mk 16,12: Potem ukazał się w innej postaci dwom z nich na drodze…

Mk 16,9-15

Częstym i ciekawym słowem, którego używają Ewangeliści i uczniowie, określającym pojawienie się Zmartwychwstałego jest grecki czasownik „ophte”. Zwykle tłumaczy się go jako:”ukazał się” lecz J. Ratzinger (Benedykt XVI) zauważa:

„ściślej byłoby powiedzieć, że On »pozwolił się zobaczyć«”.

Ujrzeć Zmartwychwstałego to coś więcej niż dostrzec Go oczami, bo w takim spotkaniu uczestniczą także serce i dusza człowieka. Ks prof Henryk Witczyk podkreśla jednak, że:

„Ophte” nie odnosi się do przeżyć wewnętrznych (wizji duchowych) ale do rzeczywistego widzenia osoby określonej przez swą cielesność, do Jezusa, który nie jest bezcielesną zjawą czy postacią przychodzącą we śnie, ale w całej cielesności (jakkolwiek rządzącej się innymi prawami niż materia ziemska), oddziałującą z zewnątrz na tych, którym się objawia.”

Jezus więc po zmartwychwstaniu przebywa w innej, Bożej rzeczywistości, wymykającej się zmysłom. Rozpoznają Go ci, którym sam na to pozwala.

„Niezbyt szybko pojmujemy tę wielką i wzniosłą prawdę, że Chrystus jest wciąż, w pewien sposób, wśród nas.”bł J.H. Newman