nie ubranego w strój weselny…

nie ubranego w strój weselny…

Mt 22,11: Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nie ubranego w strój weselny.

Mt 22,1-14

Wielu zostało zaproszonych do grona przyjaciół Boga, na ucztę. Nie wszyscy jednak zatroszczyli się o to, by godnie się przed Nim prezentować…

„Czym jest ten strój weselny? Apostoł Paweł nam mówi: Celem zaś nakazu jest miłość, płynąca z czystego serca, dobrego sumienia i wiary nieobłudnej.(1 Tm 1,5). Oto on. Nie chodzi o byle jaką miłość, bo często widać ludzi o złym sumieniu, ale miłujących się. Ci, którzy wspólnie zajmują się rozbojem, czarami, których łączy skłonność do teatru, walk gladiatorskich i wyścigów, miłują się między sobą, ale nie tą miłością, która pochodzi z czystego serca, dobrego sumienia i nieobłudnej wiary. A ta oto miłość jest strojem weselnym. Załóżcie zatem strój weselny, wy, którzy jeszcze go nie macie. Już weszliście do sali biesiadnej, zbliżycie się do stołu Pańskiego, ale jeszcze nie założyliście uroczystej szaty na cześć oblubieńca: jeszcze szukacie własnej korzyści, a nie tej Jezusa Chrystusa. O tyle stajesz się z dnia na dzień piękniejszy, o ile wzrasta w tobie miłość. Bo miłość jest ozdobą duszy, jest jej pięknem.”św Augustyn

„Czystość intencji polega na szukaniu „jedynie i we wszystkim” chwały Boga.”św Josemaria Escriva

„Błogosławiony, który wierzy i ma odwagę tworzyć spotkanie i komunię.”papież Franciszek

Przyjdźcie na ucztę

Przyjdźcie na ucztę

Mt 22,4: Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!”

Mt 22,1-14

Królestwo Boże podobne jest do króla, który jest głównym organizatorem zdarzeń. Bóg zatem inicjuje ucztę, przygotowuje miejsce spotkania i dba o obfity posiłek dla gości. Chce, by zaproszeni dzielili Jego radość ze szczęścia Syna, który pragnie związać się z oblubienicą przymierzem miłości. Jezus kieruje swoją przypowieść do elity religijnej: arcykapłanów, starszych ludu i faryzeuszy. Niewielu wśród nich jest zainteresowanych oferowanym (duchowym) poczęstunkiem i ma ochotę solidaryzować się z wartościami i radościami Bożej rodziny…

„A kto przybył [na Twoją ucztę], jeśli nie ubodzy, słabi, chromi, niewidomi? Nie przyszli natomiast bogaci, zdrowi, ci, którzy uważali, że chodzą dobrze i wzrok mają bystry, ludzie zadufani w sobie, a więc tym biedniejsi, im bardziej pyszni.
Pójdę jako ubogi, bo zapraszasz mnie Ty, który będąc bogatym stałeś się ubogim dla mnie, aby swoim ubóstwem wzbogacić moje ubóstwo. Pójdę jako słaby, nie potrzebują bowiem lekarza zdrowi, lecz chorzy. Pójdę jako chory i powiem do Ciebie: „Kieruj kroki moje na Twoje ścieżki”. Pójdę jako niewidomy i powiem do Ciebie: „Oświeć moje oczy, bym nic zasnął w śmierci.”św. Augustyn

„Człowiek jest kimś «zaproszonym» przez Boga «na ucztę», czyli do obcowania i komunii z Bogiem samym ponad miarę tegoż ziemskiego bytowania.”św. Jan Paweł II

zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać

zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać

Łk 14,18: „Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać.”

Łk 14,15-24

Osoby, które odmówiły przyjścia na ucztę były „syte” własnego szczęścia. Możliwe też, że szukały raczej natychmiastowej satysfakcji i zaspokojenia, które łatwo znaleźć w zakupach, rozrywce czy sexie. Wysublimowana uczta, symbol wypoczynku po ciężkiej pracy- niekoniecznie była w ich guście. Trzeba być w dużej bliskości z Gospodarzem, by zostawić swoje sprawy i przyjść dla samej radości z Jego towarzystwa, przyjemności czerpanej z przyjaznej zażyłości z Nim. Albo też, mówiąc słowami św. Jana od Krzyża: znajdować upodobanie w nieco bardziej subtelnej stawie duchowej, którą jest miłość „zawierająca w sobie wszystkie smaki i to w bardzo wysokim stopniu”. Niestety: „bez oczyszczenia nie sposób odczuwać zadowolenia z ich obfitości”. Nie wymiguje się od zaproszenia także ten, kto doświadcza potrzeby, słabości, głodu czy braku…

„Dopomóż mi, Panie, pozbyć się próżnych i złych wymówek i spraw, abym poszedł na ucztę, która mnie posila wewnętrznie. Niech mnie nie powstrzymuje wyniosłość pychy, nie, niech pycha mnie nie czyni wyniosłym; niech mnie nie zatrzymuje ciekawość niedozwolona, oddalając mnie od Ciebie; niech mi nic przeszkadza rozkosz zmysłowa kosztować rozkoszy duchowych. Spraw, abym przystąpił i zmężniał.” św. Augustyn

sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych

sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych

Mt 22,10: Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych.

Mt 22,1-14

Gospodarz zaprasza wszystkich, nie stawia warunków… Kryteriów oceny moralnej nie ma, przynajmniej na wstępie: źli i dobrzy są mile widziani. Propozycja nie jest spersonalizowana. Szczęściem Pana domu są goście, którzy zechcą wziąć udział w Jego radości: Syn się żeni, pomyślnie i owocnie związał się z Oblubienicą. Wszystko już jest gotowe: przeobfite przyjęcie czeka na chętnych. Można wprawdzie bronić jednego z uczestników, który nie miał weselnego stroju, że znalazł się na uczcie przypadkowo i mógł nie wiedzieć o wymogach gospodarza… Jednak, nawet najmniej zorientowany gość zdaje sobie sprawę, że na szczególnie uroczysty bankiet obowiązuje specjalny strój. On jednak ten wymóg lekceważy… Może sądzi, że nikt się nie zorientuje? Albo uważa, że skoro on sam nie przywiązuje do tego wagi, również inni powinni się do niego dostosować?

W domu jednak obowiązują prawa gospodarza…

„Do Nieba trafią więc także ludzie „źli”, ludzie mający wiele na sumieniu, którzy jednak ostatecznie wybiorą nowe życie – życie z Bogiem, którego symbolem jest uczta. Niebo jest dla każdego, kto „odzieje się” w Miłość.”Mieczysław Łusiak SJ

„Nie wszyscy święci dobrze zaczęli, ale wszyscy dobrze skończyli.”św Jan Maria Vianney

rozgniewany gospodarz nakazał słudze: „wprowadź tu ubogich”

rozgniewany gospodarz nakazał słudze: „wprowadź tu ubogich”

Łk 14,21: rozgniewany gospodarz nakazał słudze:”Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych!”

Łk 14,15-24

Jaka postawa gniewa Boga? Patrząc na obrazy z przypowieści Chrystusa można ją chyba określić dwoma słowami: samorealizacja i samowystarczalność. Zaabsorbowany sukcesem człowiek, któremu nie przyjdzie do głowy, że jest w jakiś sposób potrzebujący… Zasypuje on głód Boga pracą (pole samo się przecież nie zaora), rozrywkami (nowe woły trzeba przetestować, niezła zabawa, przy okazji), relacjami (żona jest absorbująca). A to wszystko to są symbole ponadczasowych ludzkich 'ucieczek’. Skutecznie znieczulają i odwracają uwagę od własnego głodu, ubóstwa i ułomności, tworząc złudzenie niezależności od Boga. Na ucztę (Eucharystię) przychodzą głównie ci, którzy odczuwają głód, są w kontakcie ze swoim brakiem, może mają dotkliwe poczucie jakiejś niepełnosprawności, biedy albo choroby. Są szczęśliwi, bo mają szansę skosztować tego, co dla nich przygotował Pan…

„Szeroka jest droga subtelnej pychy, samowystarczalności i woli mocy. Wąska jest droga pokory i ubóstwa duchowego. Błogosławiona jest ta godzina naszej duchowej drogi, kiedy kolejno rozsypują się wszystkie nasze ludzkie podpórki.”Andre Daigneault

  • 1
  • 2