i posłał ich do winnicy…

i posłał ich do winnicy…

Mt 20,2: Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy.

Mt 20,1–16

„Po pierwsze trzeba dobrze wiedzieć, kto rządzi tą Winnicą. Otóż gospodarz jest tu nazwany na dwa sposoby. W połowie przypowieści jest tu nazwany Pan, Kyrios, Ten, który rządzi, ma władzę. Ale na samym początku jest nazwany ojcem rodziny. Nie patrzcie na Kościół jako na firmę, w której jest Pan i właściciel. Kościół to jest rodzina. Kościół tworzy Ten, który jest dla niego ojcem. Jezusa Chrystusa tak się nazwa w historii Kościoła, Ojciec Rodziny, bo to jest nowy Adam, od Niego bierze się nowa ludzkość. Tak jak Maryja jest nową Ewą. On nas zbiera w rodzinę i ważne jest aby wiedzieć, że zasady w tej rodzinie ustala On, ale to są zasady Ojca Rodziny. To nie jest firma z szefem, tu nie ma zasad ekonomii albo retrybutywnej sprawiedliwości: za 11 h pracy-tyle, a za 1 h-tyle. Powiecie: nie jest sprawiedliwe, co? A zobaczcie, że to jest sprawiedliwe tylko po ojcowsku. Wielu z was jest ojcami, wywalilibyście syna na twarz, gdyby przyszedł na godzinę pracować a nie na 12 h? Wywalilibyście go za drzwi czy ucieszylibyście się, że wreszcie jest? Że znalazł swoje miejsce, że się wreszcie zaangażował, że wrócił, że przestał stać z boku, nie ucieszylibyście się? To na to trzeba być ojcem.”apb Grzegorz Ryś

Idźcie i wy do winnicy

Idźcie i wy do winnicy

Mt 20,6-7: „Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy!”

Mt 20,1-16

W Izraelu dzień dzielił się na cztery okresy. Zatrudnienie o jedenastej odpowiada rozpoczęciu pracy o godz. 17:00, a więc na godzinę przed końcem czasu pracy. Jezus mówi, że Królestwo niebieskie – Bóg, jest jak hojny gospodarz. Szuka człowieka wytrwale, aż do ostatniej chwili. Wychodzi po niego, pyta, daje szansę na współpracę. Nie tyle o efekty Mu chodzi, co o relację…

„Nie ma nic tak Bogu przyjemnego, jak nawrócenie człowieka przy udziale szczerej skruchy.” św. Maksym

„Ci, którzy najpóźniej przybyli, być może byli najgorliwsi, bo chcieli nadrobić stracony czas. W greckim słowniku możemy ze zdumieniem przeczytać, że słowo argos, jakim zostali określeni ci bezczynni, ma podwójne znaczenie. Może też oznaczać kogoś szybkiego, rączego, gorliwie spełniającego swoje zadanie. Znana jest wszystkim gorliwość prozelitów, ludzi nawróconych, i aroganckie lenistwo duchowe tych, którzy mniemali, że już nie muszą się starać o miejsce w niebie, gdyż im się zawsze należało.” Augustyn Pelanowski OSPPE

Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych…

Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych…

Mt 20,8: Gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych!”

Mt 20,1-16a

Wieczór to symbolicznie koniec trudu człowieka, kres jego historii, czas rozliczenia z Bogiem. Gospodarz rozpoczyna wynagradzanie od ostatnich, więc pierwsi mają okazję dobrze się przyjrzeć, co się dzieje. Zaczynają się porównywać i jak na drożdżach rośnie ich poczucie wyższości i oczekiwania. Gdyby nie robotnicy ostatniej godziny, byliby zadowoleni ze swego denara. Przypowieść uczy o niebezpieczeństwie zazdrości. O tym, że wielu jest takich ‚sprawiedliwych’, których złości miłosierdzie Boga, po diabelsku nie potrafią cieszyć się dobrem u innych. Chcą skroić miłość do reguł matematycznych. Bóg zaś jest tak dobry, że gdy ktoś upiera się by zawrzeć z Nim umowę, On jej dotrzyma:”weź co twoje i odejdź„.

„Do siostry Febronie, przeoryszy zakonu, która broniła sprawiedliwości Bożej, św Teresa z Lisieux rzekła:”Siostro, chcesz Bożej sprawiedliwości to ją otrzymasz. Dusza otrzyma tyle, ile się od Niego spodziewa.”

szemrali przeciw gospodarzowi

szemrali przeciw gospodarzowi

Mt 20,11: „Wziąwszy, szemrali przeciw gospodarzowi.”

Mt 20,1-16

„Jeśli działam dla Boga, gdyż chcę być nagrodzony, albo zauważony, jest to niewłaściwa motywacja. Ci, co oczekują nagrody wprawdzie bardziej się starają, czynią dobro i osiągają cnotę (którą osiąga się przez ćwiczenie, powtarzalność). Lecz trzeba uważać, gdyż może się tu zrodzić perfekcjonizm, który nie tylko unika zła, ale każe robić więcej niż trzeba (myślenie: ‚im bardziej się odznaczę, tym większa będzie nagroda’). I tu wpadamy w pułapkę robotników z winnicy z przypowieści Jezusa, którzy cały dzień pracowali sądząc, że więcej zarobią niż ci, co tylko godzinę. Niestety. Dostali to samo. Nie – niesprawiedliwie – bo tak się umówili z Panem winnicy. Nie warto pracować dla nagrody… Bo się rozczarujemy.” Dariusz Piórkowski SJ

„Niektórzy osiągają cnotę ze względu na nadzieję zapłaty, należącą się dobrze żyjącym. Nie czynią tego z miłości do dobra ale dlatego, że spodziewają się nagrody. Człowiek zaś doskonały kocha nie jakieś dobro, które może uzyskać lecz Tego, który jest źródłem dobra.” św. Grzegorz z Nysy

lecz i oni otrzymali po denarze

lecz i oni otrzymali po denarze

Mt 20,10-11: „pierwsi myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi.”

Taka sama zapłata, denar = zbawienie = niebo dla tych, którzy całe życie starali się być dobrzy i dla nawróconych w ostatniej godzinie. Niektórym wydaje się to niesprawiedliwe. Lecz czy życie w bliskości z Bogiem, wypełnione sensem służby Jego wartościom nie jest zaszczytem i zapłatą samą w sobie? Wianem, które wnosi się do nieba? Pracujący dłużej trudzili się być może ciężej by wytrwać w dobru. Lecz gdy wejrzą w siebie wiedzą, że bez wydatnej pomocy i niezgłębionej cierpliwości Boga nie podołaliby zadaniu. Ten komu przypadło urodzić się w kraju, rodzinie, społeczności, która wpłynęła na to, że życie zmarnował bezczynnie wałęsając się na rynku, z upragnieniem przyjmuje szansę na lepszą wieczność – miłosierdzie Boga.

„Palą Mnie płomienie litości, pragnę je przelać na dusze ludzkie.” Pan Jezus do św. Faustyny