Gdy znalazł jedną drogocenną perłę…

Gdy znalazł jedną drogocenną perłę…

Mt 13,46: Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją.

Mt 13,44-46

Wszystko zaczyna się od poszukiwań. Być może trzeba odczuwać jakiś brak, tęsknotę, nosić w sobie pragnienie, które napędza i kierunkuje człowieka… Kupiec nie poprzestawał na mniejszych klejnotach. Chciał odnaleźć najpiękniejszy, a zarazem najcenniejszy unikat. Włożył w to wiele wysiłku i zogniskował całą swoją uwagę. Wiedzieć, czego się chce to jednak dopiero pierwszy etap… By stać się wartościową, perła musiała być poznana… Kupiec poświęcił czas na kontemplację: szacowanie walorów perły: jej blasku, okazałości, rzadkości występowania i ceny. Był w kontakcie ze swoimi uczuciami. Pojął, że niczego bardziej nie pragnie nad posiadanie drogocennej perły. Może obcowanie z nią stało się dla niego źródłem radości przewyższającej zadowolenie z wszystkiego, co dotychczas miał? Gdy doszło do niego, że perła wyzwala w nim szczęście, miłość do niej uruchomiła energię potrzebną do podjęcia radykalnej (i przez wielu pewnie uznanej za nierozważną), decyzji… Poszukiwanie, poznawanie i nabywanie Królestwa to proces…

„Ludzie znają dziś cenę wszystkiego nie znając wartości niczego.”Oscar Wilde

„Dusza nie może żyć bez miłości. Zawsze pragnie coś kochać, gdyż powstała z miłości, bo Ja ją z miłości stworzyłem.”Jezus do św Katarzyny ze Sieny

Uradowany poszedł

Uradowany poszedł

Mt 13,44: „Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę.”

Mt 13,44-46

Jezus przybliża w przypowieści wartość Królestwa Bożego. Jest ono jak skarb – tak bardzo cenne. Gdy człowiek je odnajdzie, czuje radość, lekkość, wszystko nagle staje się jasne, proste i jest gotów sprzedać wszystko, co ma, by radość płynąca z posiadania wartości najwyższej trwała. Bo nie wystarczy tylko odnaleźć skarb, wiedzieć, że on istnieje, i gdzie leży. Skarb domaga się decyzji ze strony znalazcy, zaangażowania w jego nabycie. Głupotą byłoby go zlekceważyć… Minąć dla czegoś innego…

„Zgodnie z interpretacją Ojców Kościoła, skarbem ukrytym w słowach Pisma Świętego jest Chrystus. Ukryty skarb symbolizuje także naszą prawdziwą istotę: nienaruszony wizerunek Boga w naszym wnętrzu, ukryty w czymś zupełnie nieokazałym – w roli, w ziemi. By odnaleźć swą prawdziwą istotę, musimy grzebać w ziemi, w brudzie własnego życia. Ale kto wszedł w kontakt ze swoim wewnętrznym, boskim jądrem, wszystko inne ma już za nieważne. Znalazł tam prawdziwe życie. I wszystko inne może sprzedać.” Anselm Grun OSB

„Gromadź drogocenne perły Pism w skarbcu duszy.” św .Cezary z Arles

sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją

sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją

Mt 13,46: „Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją.”

Mt 13,44-46

Z poszukiwaniem Królestwa jest jak z poszukiwaniem pięknych pereł. Perła to coś, co dla mnie cenne. Perły są różnej wielkości, wagi i wartości. Może to być na przykład kariera. Człowiek trudzi się by osiągnąć perłę. Gdy ją zdobędzie, ogląda czy piękna, próbuję też ocenić jej wartość w oczach innych (np. czy też chcą ją mieć), szacuje czy syci, karmi. Perła kariera jest jedną z mniejszych, wcale nie zaspokaja głodu… Są także perły: bliska osoba lub związek, perła dzieci, perła dom z ogrodem, perła podróże po świecie, perła zrobienie czegoś wartościowego dla ludzi (misja) itp. A jednak tylko Perła Bóg, Królestwo niebieskie, jest Perłą nad perłami. Gdy ją odnajdziesz, orientujesz się, że bez niej inne perły okazują się kruche i mogą prędko stracić na wartości (np. rodzina na rzecz kariery, dom kosztem rodziny, dzieci ważniejsze niż mąż, misja po trupach innych itp. itd).

„Gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu wszystko jest na właściwym miejscu.” św. Augustyn