nie zajmuj pierwszego miejsca…

nie zajmuj pierwszego miejsca…

Łk 14,8: Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego.

Łk 14,1.7-14

Współbiesiadnicy, przepychając się i zajmując najlepsze miejsca, ignorowali wolę gospodarza organizującego posiłek. Istotniejsza była dla nich własna wola: to, w jaki sposób postrzegali swą ważność, poczucie zażyłości z panem domu, może chęć rywalizacji i udowodnienia innym swojej lepszości. Jezus wykorzystuje okoliczności i nawiązuje do innej uczty, eschatologicznej. Pokazuje styl panujący w Bożym Królestwie. Nie ma tam miejsca na roszczeniowe, oddolne przepychanki między gośćmi i puszenie piórek przed sobą nawzajem, ponieważ to Bóg osobiście wybiera, gdzie ulokuje każdego zaproszonego na ucztę… Chrystus uczy ludzi religijnych pokory, a więc życia w Bożej obecności. Szacunek dla woli Tego, który zaprasza, obdarowuje i wyróżnia należy do dobrego tonu…

„Pycha to nieznośne uczucie polegające na chęci przewyższania innych, które można bez niebezpieczeństwa odejścia od prawdy nazwać nasieniem lub korzeniem wszelkiego grzechu.”św Grzegorz z Nazjanzu

„We wszystkim co czynisz, nie miej innego pragnienia i zamiaru, jak podobać się Bogu. Jego tylko staraj się widzieć w tym, co cię spotyka.”św Małgorzata M. Alacoque

każdemu według jego zdolności, i odjechał

każdemu według jego zdolności, i odjechał

Mt 25,15: „Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał.”

Mt 25,14-30

Hojny gospodarz ofiarowuje sługom własne, niezbywalne dobra. Otrzymują jego majątek w zarząd i właściwie tylko od ich wysiłku, sprytu, umiejętności uchwycenia nadarzających się okazji, obrotności, może czasem i trudu zależy, co się z nim stanie. Każdy człowiek ma zdolności, mocne strony. Nie każdy szuka okazji do rozwoju lub możliwości by nimi służyć innym. Choć pomnażanie dobra przynosi wiele radości…

„Nie było to zatem arbitralne i przypadkowe rozdanie gospodarza, ale przemyślane, uwzględniające możliwości i zdolności sług. Dlatego jeden otrzymał pięć, drugi dwa, a trzeci tylko jeden talent. Gdyż tyle właśnie – w opinii ich pana – każdy z nich był w stanie dobrze wykorzystać. Dziękuję Ci, Panie, za te słowa. Bo one oznaczają, że nie żądasz od nikogo ponad to, co mu dałeś i o czym wiesz, że leży niejako w jego mocy, aby to pomnożyć i dobrze wykorzystać.” ks. Wojciech Michniewicz

„Zważ na Tego, człowieku, który cię nasycił swoimi dobrami. Pomyśl o sobie: Kim jesteś? Co zostało ci powierzone? Od kogo otrzymałeś to zadanie? Dlaczego zostałeś wybrany? Jesteś sługą dobrego Boga, jesteś odpowiedzialny za twoich towarzyszy służby…” św. Bazyli Wielki

zmorzone snem wszystkie zasnęły

zmorzone snem wszystkie zasnęły

Mt 25,5: „Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły…”

Mt 25,1-13

Przypowieść zdaje się sugerować, że Jezus nie ma złudzeń co do ludzkiej natury i jej zdolności do utrzymywania postawy gorącej miłości: nieustannego i niezmiennego zapału gorliwej dbałości o stały płomień uczuć… Ostatecznie wszystkie związane z Oblubieńcem panny znużone przysypiają. Pan Młody zauważa to, jednak najistotniejszy okazuje się nie tyle brak snu, co zapas oliwy. Fanfary Jego nadejścia są tak donośne, że potrafią obudzić zarówno roztropne jak i nierozsądne panny. Mądre nie mają wszelako jakoś szczególnie dużo nagromadzonej oliwy, skoro po podziale nie starczyłoby dla dwóch osób. Okazuje się, że posiadają tyle tylko, by doczekać do otwarcia bram… Najwyraźniej bez światła lampy nie można odnaleźć ani Oblubieńca ani owych drzwi, za którymi odbywa się uczta weselna… Może oliwa to miłość, która wyraża się w dobrych czynach – jednak gdyby tak było, są tacy, którzy czynią więcej miłości niż inni i wydaje się, że mogliby bez problemu podzielić się nadmiarem. A jeśli jednak oliwa to wiara? Umożliwia przecież wytrwałe czekanie, niełatwo ją zgromadzić i dzielić, a bez niej znalezienie bram nieba oraz Oblubieńca jest niemożliwe…

„Wiara jest początkiem prawdziwego życia.” św. Ignacy z Antiochii

sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych

sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych

Mt 22,10: Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych.

Mt 22,1-14

Gospodarz zaprasza wszystkich, nie stawia warunków… Kryteriów oceny moralnej nie ma, przynajmniej na wstępie: źli i dobrzy są mile widziani. Propozycja nie jest spersonalizowana. Szczęściem Pana domu są goście, którzy zechcą wziąć udział w Jego radości: Syn się żeni, pomyślnie i owocnie związał się z Oblubienicą. Wszystko już jest gotowe: przeobfite przyjęcie czeka na chętnych. Można wprawdzie bronić jednego z uczestników, który nie miał weselnego stroju, że znalazł się na uczcie przypadkowo i mógł nie wiedzieć o wymogach gospodarza… Jednak, nawet najmniej zorientowany gość zdaje sobie sprawę, że na szczególnie uroczysty bankiet obowiązuje specjalny strój. On jednak ten wymóg lekceważy… Może sądzi, że nikt się nie zorientuje? Albo uważa, że skoro on sam nie przywiązuje do tego wagi, również inni powinni się do niego dostosować?

W domu jednak obowiązują prawa gospodarza…

„Do Nieba trafią więc także ludzie „źli”, ludzie mający wiele na sumieniu, którzy jednak ostatecznie wybiorą nowe życie – życie z Bogiem, którego symbolem jest uczta. Niebo jest dla każdego, kto „odzieje się” w Miłość.”Mieczysław Łusiak SJ

„Nie wszyscy święci dobrze zaczęli, ale wszyscy dobrze skończyli.”św Jan Maria Vianney

i posłał ich do winnicy…

i posłał ich do winnicy…

Mt 20,2: Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy.

Mt 20,1–16

„Po pierwsze trzeba dobrze wiedzieć, kto rządzi tą Winnicą. Otóż gospodarz jest tu nazwany na dwa sposoby. W połowie przypowieści jest tu nazwany Pan, Kyrios, Ten, który rządzi, ma władzę. Ale na samym początku jest nazwany ojcem rodziny. Nie patrzcie na Kościół jako na firmę, w której jest Pan i właściciel. Kościół to jest rodzina. Kościół tworzy Ten, który jest dla niego ojcem. Jezusa Chrystusa tak się nazwa w historii Kościoła, Ojciec Rodziny, bo to jest nowy Adam, od Niego bierze się nowa ludzkość. Tak jak Maryja jest nową Ewą. On nas zbiera w rodzinę i ważne jest aby wiedzieć, że zasady w tej rodzinie ustala On, ale to są zasady Ojca Rodziny. To nie jest firma z szefem, tu nie ma zasad ekonomii albo retrybutywnej sprawiedliwości: za 11 h pracy-tyle, a za 1 h-tyle. Powiecie: nie jest sprawiedliwe, co? A zobaczcie, że to jest sprawiedliwe tylko po ojcowsku. Wielu z was jest ojcami, wywalilibyście syna na twarz, gdyby przyszedł na godzinę pracować a nie na 12 h? Wywalilibyście go za drzwi czy ucieszylibyście się, że wreszcie jest? Że znalazł swoje miejsce, że się wreszcie zaangażował, że wrócił, że przestał stać z boku, nie ucieszylibyście się? To na to trzeba być ojcem.”apb Grzegorz Ryś