O, gdybyś znała dar Boży…

O, gdybyś znała dar Boży…

J 4,10: «O, gdybyś znała dar Boży i [wiedziała], kim jest Ten, kto ci mówi:„Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej».

J 4,5-42

Nie jeden raz Bóg żalił się, że ludzie z Nim związani szukają oparcia gdzie indziej, próbują zaspokoić potrzeby w drugim człowieku, w rzeczach materialnych, władzy, prestiżu czy sukcesie, natykając się na pustkę i cierpienie. „Opuścili Mnie, źródło żywej wody, żeby wykopać sobie cysterny, cysterny popękane, które nie utrzymują wody” (Jr 2,13). Chrystus od Samarytanki chce relacji, wzajemności. Wymiany wody… Proponuje: Otwórz się, zaproś Mnie do swojego wnętrza, przyjdź do Mnie z tym, co masz, co dźwigasz jak dzban, pozwól bym Ja zajął twoje myśli i uczucia. A gdy to się stanie, znajdziesz siły, by pójść naprzód. Będziesz czuła, że masz w sobie Kogoś, kto cię wypełnia, dodaje odwagi, leczy, podtrzymuje i kocha nieskończenie… Ja dam ci oparcie. Bóg prosi człowieka, by skierował wzrok na „dar Boży”. Liczy choć na ciekawość, na pragnienie, moment tęsknoty, akt woli. Potrzeba, by spotkały się dwa pragnienia: Boga, szaleńczo tęskniącego za człowiekiem, z pragnieniem człowieka, który łaknie życia, sensu, miłości trwałej i niezmiennej.

„Nie ma takiego człowieka, który by nie kochał, ale cała rzecz w tym, co kocha.”św Augustyn

Zatrzymali się z daleka…

Zatrzymali się z daleka…

Łk 17,12: Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka…

Łk 17,11-19

Chorzy na trąd żyją w izolacji. Nie z własnej woli unikają kontaktów społecznych. Na co dzień doświadczają bycia kimś niechcianym, poczucia odrzucenia i opuszczenia. Są przygnębieni lękiem… Być może żyją ze świadomością porażki życiowej, przytłoczeni rozmiarem doznanych strat: zdrowia, rodziny, działalności zawodowej (zwłaszcza tej wymagającej kontaktu z innymi), a także pozytywnej, pełnej nadziei wizji przyszłości… Lecz dzięki wspólnemu przebywaniu i wzajemnemu wsparciu mają siłę znosić trudny los. Mimo trudności i ubogiego psychospołeczne życia nie ulegają depresji czy apatii. Gdy tylko pojawia się promyk nadziei: pogłoska o Jezusie i uzdrowieniach, których dokonuje – wychodzą Mu naprzeciw. To prawda, nie wchodzą z Nim w bliskość. Stoją z daleka, przekonani, że są niegodni, nieczyści, że im tego nie wolno. Jednak odważnie wołają do Chrystusa, wypowiadając własne potrzeby. To już modlitwa…

„Modlitwa zawsze budzi uczucie braterstwa, obala mury, przekracza granice, tworzy niewidzialne, ale realne oraz skuteczne mosty, otwiera horyzonty nadziei.”papież Franciszek

„Cały czas starajmy się poznać Boga. Im bardziej Go znamy, tym bardziej pragniemy Go poznać.”bł br Wawrzyniec od Zmartwychwstania

wrócił chwaląc Boga donośnym głosem

wrócił chwaląc Boga donośnym głosem

Łk 17,15: Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem.

Łk 17,11-19

Samarytanin, podobnie jak dziesięciu trędowatych został uzdrowiony fizycznie, lecz jego wdzięczność zwiastuje także uzdrowienie wewnętrzne. Świadczy o tym, że spotkanie z Jezusem nie było dla niego tylko źródłem zewnętrznej korzyści, która nie wyrwała go z koncentracji na sobie więc wrócił do normalnych zajęć (jakby to, co się stało, było oczywiste lub nawet się należało). Nie ograniczyło się też do chwilowego doładowania entuzjazmu, pozostając jednak bez wpływu na dalsze życie. Lecz zstępując głębiej, dotknęło jego duszy, otwarło na umocnienie i napełniło ją radością Ducha Świętego. I sprawiło, że Samarytanin duchowo przejrzał: otwarł oczy i serce na dobroć Boga oraz zauważył Tego, dzięki któremu dostąpił łaski…

„Jezu, uwielbiam Cię w każdej uzdrowionej ranie mego życia.”Krzysztof Wons SDS

„Im więcej wielbimy tym więcej szczegółów zauważamy, jak smak dobrej kawy, piękno wschodzącego słońca, czy piękno Ewangelii. Uwielbienie otwiera oczy na inną rzeczywistość, za którą można Bogu podziękować, zachwycić się, pobłogosławić.”ks Krzysztof Grzywocz

„‘Bogu dzięki’: nie ma nic, co można by powiedzieć krócej ani zrobić z większym użytkiem, jak te słowa.”św Augustyn

Nie przyjęto Go jednak

Nie przyjęto Go jednak

Łk 9,53: „Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy.”

Łk 9,51-56

Jezus wielokrotnie przeżywał odrzucenie i nie tylko ze strony własnego narodu. Wykluczeni przez wspólnotę Izraela Samarytanie powielają doznaną niechęć. Odsyłają z kwitkiem posłańców Jezusa tylko dlatego, że ci zmierzają ku Jerozolimie (a zatem ku sprawcom ich zadry). Chrystus jednak, mimo przykrości i być może konieczności spędzenia kolejnej nocy w chłodzie nie zachowuje uraz. Nie odpowiada mściwością na doznaną niesprawiedliwość tak jak Jakub i Jan, którzy rozczarowani najchętniej modliliby się gniewnie o śmierć w ogniu dla mieszkańców miasteczka. Nienawiść zdaje się dawać im chwilową ulgę, lecz gdyby dali się jej ponieść, zamknęłaby ich w pułapce poczucia winy. Jezus więc zabrania im takiej ekspresji. Wychodzi również zwycięsko z walki duchowej. Odrzucenie nie paraliżuje Go ani nie zniechęca. Jest cierpliwy, konsekwentny i uparty w dążeniu do swego celu. Największą porażkę ponoszą Samarytanie, których brak wybaczenia i żądza rewanżu na Izraelitach zamknęła na przechodzącego Boga.

„Nie uskarżaj się na wyrządzaną ci obrazę, rzadko bowiem zdarza się, ażeby przy tym obeszło się bez grzechu, bo często nasza miłość własna zwiększa w oczach i w sercu naszym wyrządzoną nam krzywdę.” św. Franciszek Salezy

opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem

opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem

Łk 10,34: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem.

Łk 10,25–37

Samarytanin to człowiek pełen empatii. Widok poranionego, obdartego z szat i godności drugiego wywołuje w nim współczucie i żarliwy odruch pomocy. Nie boi się podejść, nie jest nieczuły, bierny, niezaangażowany. Być może jest handlarzem oliwy, zmierzającym do domu z towarem. Może się więc śpieszyć lecz przystaje i udziela z części swojej inwestycji. A może oddaje swój zapas paliwa do lampy na noc? Nie kalkuluje w każdym razie, że uszczuplą mu się własne zasoby. Drugi człowiek jest dla niego wyższą wartością. Wykonuje bardzo podstawowe gesty. W klimacie, w którym wysuszenie skóry było powszechnym problemem oliwa rutynowo służyła do odświeżenia skóry oraz zmiękczania gojących się ran. Używano jej również w rytuale oczyszczenia i ofierze całopalnej. Mocno rozcieńczone wino było zaś popularnym napojem o właściwościach dezynfekujących i odżywczych. Jest w Biblii również symbolem obfitości Bożego błogosławieństwa. Te dwie substancje obrazują, że potrzebne i nagradzane Życiem (Łk 10,25) przez Boga są proste, bazowe, zwykłe gesty miłości. Samarytanin, którym pogardliwie nazywany był Jezus (J 8,48) uzmysławia również, że sposób, w jaki patrzy Bóg na poranionego przez grzech i zło człowieka- to nie pełne obojętności potępienie lecz głębokie wzruszenie połączone z ofiarnym pragnieniem ocalenia, uzdrowienia, namaszczenia, ochrony i pielęgnacji w gospodzie = Kościele by udzielić mu pełni błogosławieństwa.

„Nic nie zaszczyca Boga bardziej niż Miłosierdzie, bo to jest tak do Niego podobne.”św. Grzegorz z Nazjanzu