Nie, powiadam wam, lecz rozłam

Nie, powiadam wam, lecz rozłam

Łk 12,51: „Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam.”

Łk 12,49-53

Ewangelia może spowodować rozłam i podział nawet wśród najbliższych. Postawić przed sytuacją wyboru: albo Chrystus, albo bliscy. Jezus jest bezkompromisowy, gdy mówi, że kto kocha bardziej ojca i matkę niż Jego nie jest Go wart (Mt 10,37). Oczekuje jasnej deklaracji od swojego ucznia dlatego, że dopiero moment decyzji ujawnia to, co kryje się w sercu człowieka: wychodzi cała niechęć do ofiarności i niewdzięczność, uległość, konformizm, niezdrowe przywiązania i niepokój z nimi związany. Wszystkie słowne deklaracje zostają poddane weryfikacji. Próba odsłania pozory wiary, za którymi łatwo się było schować do momentu, gdy opowiedzenie się za Chrystusem nie zaczęło mnie coś kosztować…

„Modlitwa i ofiara są z pewnością ważniejsze od wszystkiego, co możemy powiedzieć.” św. Teresa Benedykta od Krzyża

„Zacząć potrafi wielu, dojść do kresu niewielu.” św. Hieronim

„Czyż serce, które samego Boga może ogarnąć, mogłoby zadowolić się czymś, co jest od Niego mniejsze?” św. Bernard z Clairvaux

wpadł w ręce zbójców…

wpadł w ręce zbójców…

Łk 10,30: wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli.

Łk 10,25-37

Jezus opowiada historię o zranionym człowieku. Zaczyna się ona od zbójców. Charakteryzują się tym, że chcą kontrolować drugiego. Tworzą piękne pozory, by kogoś zyskać i panować nad nim. A gdy już „go mają w ręku”, gdy ktoś niefortunnie znajdzie się w jakiejś zależności (np. żona, której nie obronią bliscy, dziecko, które jak ryba nie ma głosu, podwładny w finansowym podporządkowaniu, także ktoś kto nie umie stawiać granic, boi się sprzeciwić, powiedzieć „nie”-zaczyna od bandyty doświadczać nadużyć: traktowania bez szacunku, przedmiotowego, obdzierającego z godności Dziecka Bożego, czasem przemocy. Zbójca używa drugiego dla własnej przyjemności lub celów, które zawsze są „ważniejsze”. Nie liczy się z wrażliwością i potrzebami drugiej osoby. Jej kosztem załatwia swoje sprawy, bierze, co przedstawia dla niego jakąś wartość i odchodzi, gdy już obdarty przez niego przestaje być atrakcyjnym polem do dalszej eksploatacji lub ma tyle ran, że wygląda na pół umarłego. Zbójca bywa nawet religijny. Sumienie ma jednak czyste. Nie używane.

„Grzech jest przepaścią złości i niewdzięczności.”św Faustyna (Dz 72).

chcą się widzieć z Tobą

chcą się widzieć z Tobą

Łk 8,20: „Oznajmiono Mu: Twoja Matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą.”

Łk 8,19-21

Krewni Jezusa mają pragnienie oglądania Go i rozmowy z Nim. Jest to zrozumiałe… Zastanawia jednak odpowiedź Chrystusa. Nie pozwala sobie przerwać nauczania, nie reaguje na presję społeczną i rodzinną, sam ustala jasne granice. Daje do zrozumienia zarówno krewniakom jak i otaczającym Go uczniom oraz tłumom, że każdy, kto słucha i wypełnia Słowo Boże jest Mu nawet bardziej bliski niż rodzina, którą łączą z Nim więzy krwi i długoletnie relacje. Jezus dowartościowuje w ten sposób każdego swojego naśladowcę i ucznia, podkreśla co dla Niego jest ważne i cenne, na co zwraca uwagę, gdy myśli o bliskości z człowiekiem…

„Jego największym zamiarem, głównym pragnieniem i najszczytniejszym postanowieniem było zachowanie we wszystkich i poprzez wszystko świętej Ewangelii oraz doskonałe naśladowanie nauki i postępowania Pana naszego Jezusa Chrystusa, z całą pilnością, staraniem, pragnieniem ducha, z całym żarem serca. W pilnej medytacji rozważał Jego słowa i oddawał się mądremu rozpatrywaniu Jego czynów.” Tomasz z Celano o św. Franciszku z Asyżu

Oto moja matka i moi bracia

Oto moja matka i moi bracia

Mt 12,49: „I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: Oto moja matka i moi bracia.”

Mt 12,46-50

Jezus wskazuje na słuchających Go uczniów i nazywa ich swoją rodziną. Słowo Boga wszystkich, którzy Je przyjmują obdarza mocą, aby się stali dziećmi Bożymi (J 1,12). Jezus wczoraj i dziś ten sam na wieki (Hbr 13,8) wskazuje także i na nas, którzy Go słuchamy i przyjmuje do swojej familii. Apostołowie mieli głęboką świadomość, że przez chrzest i krew Jezusa stali się adoptowanymi dziećmi Ojca (Ef 1,5-7) i braćmi Jezusa, dlatego też zachęcali by postępować w nowości życia (2Kor 5,17; 1P 1,23), według kultury Królestwa, by wszyscy ludzie poznali i chwalili Boga, który swojego światła udziela ludziom.

„Ludzie, którzy sami doświadczyli Sensu, weszli w przestrzeń Jego Słowa, mają ochotę słuchać, ponieważ doświadczyli, jak piękne i porywające jest to, co przyjęli. Ich słuchanie jest słowem dla tych, którzy ich spotykają.” ks. Krzysztof Grzywocz

„O Słowo Boże… miłuję Cię. Ty mnie pociągasz. Tyś skierował swój lot na ziemię wygnania, chciałeś cierpieć i umrzeć, aby pociągnąć dusze aż na łono Trójcy Przenajświętszej.” św. Teresa z Lisieux

Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: Talitha kum

Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: Talitha kum

Mk 5,41: Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: Talitha kum, to znaczy: „Dziewczynko, mówię ci, wstań!”

Mk 5,21-43

Użyte przez Jezusa słowo w języku aramejskim (talitha טַלִיתָא קום) to jedno z najczulszych określeń małej dziewczynki, trudne do przetłumaczenia. Coś z tkliwości Jezusa może mógłby oddać polski zwrot „dziecinko”, choć odnosi się on do dzieci obu płci. Bóg, kiedy wchodzi w bliskość z nami, gdy budzi to, co z różnych powodów umarło, wybudza z głębokiego snu, ze złudzeń czy iluzji lęku, gdy chwyta za rękę i przeprowadza ze śmierci do życia -używa słów najbardziej delikatnych, intymnych, czułych i rozbrzmiewających w sercach w sposób niepowtarzalny i wyjątkowy.

„Właściwie Biblia nazywa to kobiece uchwycenie się szat Jezusa delikatnym „dotknięciem”(gr hapto). Natomiast na uchwycenie dłoni zmarłej córki Jaira Biblia używa silniejszego słowa-„uchwycić, złapać”, ale też:”osiągnąć, mieć we władaniu, panować nad kimś, lub nad czymś”(gr krateo). Wygląda na to, że bardzo potrzebujemy, by ktoś potężny wziął w ręce nasze życie, ktoś, kto jest Bogiem. Ludzkie istnienie potrzebuje ponadludzkiej opieki” Augustyn Pelanowski OSPPE

Bo istotnie ręka Pańska była nad nim…

Bo istotnie ręka Pańska była nad nim…

Łk 1,66: Bo istotnie ręka Pańska była nad nim.

Łk 1,57-66.80

Wszystkie cudowne wydarzenia, które dzieją się wokół narodzin Jana Chrzciciela są bardzo mocnym znakiem, który frapuje krewnych i znajomych rodziców. Elżbieta i Zachariasz znacznie głębiej rozważają je w swoich sercach. Jest dla nich jasne, że dziecko jest szczególną własnością Boga. Otrzymali je jak cenny podarunek, o który Bóg prosi, aby się zatroszczyli. Nadają więc mu imię, jakim polecił nazwać je Anioł Gabriel. Na pustyni milczenia Zachariasz pojął, że jego syn nie przychodzi na świat, aby zrealizować rodzinne ambicje lecz misję prorocką. Jeszcze daleko do dnia, w którym Jan wyjdzie głosić i poruszać serca, dopiero pod troskliwą opieką powoli zyskuje samoświadomość… Lecz Bóg jest przy Nim, czuwający, gotowy do pomocy. Całe survivalowe lata pobytu Jana na pustkowiu są dowodem Jego miłującej opieki.

„Oto ten, który przychodzi na świat w okolicznościach tak niezwykłych, przynosi już z sobą Boże powołanie. To powołanie wywodzi się z planu samego Boga, z Jego zbawczej miłości, i jest wpisane w historię człowieka od pierwszej chwili poczęcia w łonie matczynym.”św Jan Paweł II

Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać

Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać

Mk 3,21: Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: Odszedł od zmysłów.

Mk 3,20-35

Krewni Jezusa są zaniepokojeni. Wprawdzie cuda, które działa, budzą w nich dumę lecz nie potrafią zrozumieć Jego nauczania. Usłyszawszy, że uczeni w Piśmie, a więc rabini, atakują Jezusa orzekając, że łamie on Prawo, zwłaszcza w kwestii szabatu, wzywa do wykraczania poza tradycję, bluźni uzurpując sobie należną tylko Bogu władzę opuszczania grzechów i najpewniej „ma Belzebuba” czyli jest opętany przez złego ducha, zbierają się by Go pojmać i zabrać do domu. Uwierzyli w pogłoski, oszczerstwa, są przekonani, że ich krewny oszalał i nawet nie zadają sobie trudu by zbadać sytuację i poznać prawdę. Chcą Go wywabić spośród tłumu, spomiędzy uczniów i położyć kres działaniom, które bulwersują religijne elity, a i im także sprawiają społeczny kłopot. Dlatego też Jezus nie wychodzi do nich. Jednym zdaniem puentuje całą sytuację, zwracając wszystkim prostym ludziom uwagę na konieczność słuchania Boga i wypełniania Jego woli.

„Powtarzaj często:„Bądź wola Twoja, jako w niebie tak i na ziemi”. Nie lękaj się.”św o. Pio

stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać

stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać

Mk 3,31: Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać.

Mk 3,31-35

„Jezus powołał Dwunastu aby posłać ich, by wzywali wszystkich do bycia z Nim. Bliscy posyłają, aby przywołać Jezusa, by był z nimi. Zmieniona została radykalnie istota powołania i misji. Jakże często wzywamy Pana, aby nawrócić Go do siebie i dostosować Go do nas, zamiast nawrócić się i dostosować do Jego wezwania.”Silvano Fausti SJ

„Niech się twa dusza jako dolina położy,
A wnet po niej jak rzeka popłynie duch Boży.”Adam Mickiewicz

„Tak, wszystko jest dobrze, gdy szuka się tylko woli Jezusa.”św Teresa z Lisieux

„O słodki Nauczycielu, dobrze pokazałeś nam drogę i dobrą zostawiłeś naukę, słusznie powiedziałeś, że Ty jesteś Drogą, Prawdą i Życiem. Dlatego ten, kto idzie tą drogą i wypełnia Twoją naukę, nie może trwać w śmierci, lecz ma w sobie życie wieczne; stąd też ani szatan, ani żadne stworzenie, ani krzywda nie mogą mu go odebrać, jeśli sam nie chce.”św Katarzyna ze Sieny

zanieśli Go do Jerozolimy, aby ofiarować Panu

zanieśli Go do Jerozolimy, aby ofiarować Panu

Łk 2,22: zanieśli Go do Jerozolimy, aby ofiarować Panu.

To, co pierwsze, a więc najważniejsze należy się Bogu. Dotyczyło to nie tylko plonów ziemi, wytworów pracy rąk czy zwierząt, ale w sposób szczególny odnosiło się do ludzi. Kiedy Bóg wyzwalał swój lud z niewoli Egipskiej, ocalił przed śmiercią pierworodnych Izraela, którzy stali się Jego szczególną własnością (Wj 13,2; Lb 3,13). Pierworodne dzieci były też uprzywilejowanymi dziedzicami. Maryja i Józef przez udział w rytuale wykupują więc Bożą własność. Dokonuje się wymiana. Za niewiele otrzymują Wiele. Bóg udziela im kredytu zaufania. Stają się sługami Najwyższego. Zostaje im powierzone zadanie opieki nad należącym do Niego dzieckiem. Dając, co mają najlepszego z siebie: serca, czas, umiejętności, uroczyście zobowiązują się je wychować. Z pokorą przyjmują, że nie są właścicielami tego życia, które trzymają w ramionach lecz tylko rządcami, do czasu osiągnięcia przez nie dojrzałości…

„Dzieci nie możemy nauczyć miłości: trzeba im ją pokazać.”św. Bazyli Wielki

Twoja Matka i bracia stoją na zewnątrz

Twoja Matka i bracia stoją na zewnątrz

Łk 8, 20: „Oznajmiono Mu: Twoja Matka i bracia stoją na zewnątrz i chcą przemówić do Ciebie.”

Nie jest się w bliskim kontakcie z Jezusem próbując sprowadzić Go (wepchnąć) do własnego świata – aby niejako stanął na zewnątrz. Nie uda się przemówić Mu do rozsądku, niczego się nie wymusi powoływaniem się na szczególne przywileje „pokrewieństwa” (jestem Ci przecież znany, konsekrowany(a), we wspólnocie, chodzę do Kościoła). Ktoś, kto zachowuje się w ten sposób zdradza tylko, że chciałby, aby Bóg mu służył; robił to, czego on chce. Niekoniecznie czuje się zobowiązany do wykonywania Jego poleceń. A tylko w taki sposób – służąc Bogu, starając się wypełniać Jego wolę, stajemy się rodziną Jezusa.

„Wola Boża jest zbawieniem ludzi.” św. Grzegorz z Nyssy

„Pozwólmy Mu zabrać wszystko i dać wszystko, co zechce; świętość polega na czynieniu Jego woli. Tego zaś, kto wydaje Mu się bez reszty, Jezus nazywa „Matką, siostrą, bratem”.” św. Teresa z Lisieux

  • 1
  • 2