Ona Mu odparła…

Ona Mu odparła…

Mk 7,28: Ona Mu odparła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach».

Mk 7,24-30

Być może dla Syrofenicjanki jest naturalne by nie oczekiwać wiele i prosić dla swojego dziecka jedynie o okruszki. Jezusa dotyka determinacja matki, a jednocześnie brak roszczeniowej postawy. Podkreśla jednak, że to właśnie jej słowa: pełne pokory lecz zarazem będące aktem odwagi – wywalczyły jej upragnione zdrowie dla córki. Bardzo precyzyjnie daje jej w ten sposób znak, że jest dla niej przestrzeń na wyrażanie potrzeb, jest godna wysłuchania i zachęca kobietę do ekspresji. Okazuje również szacunek dla jej męstwa, humoru i dystansu do siebie. Kładzie nacisk na fakt, że to dzięki śmiałości i stylowi, w jaki ubiegała się o uwolnienie dla córki – otrzymała to, czego pragnęło jej serce…

„Człowiek pokorny i skruszony nie będzie się wynosił nad innych, nie będzie się gniewał, nie będzie nienawidził bliźniego, ani nie podda się żadnej innej namiętności. Albowiem i ręki zgniecionej, choćbyśmy nie wiem jakie czynili wysiłki, nie zdołamy podnieść do góry. Jeżeli więc i duszę naszą tak skruszymy, to chociażby ją podnosiły i do hardych czynów podniecały różnorodne namiętności, ona ani trochę nie potrafi wzbić się w dumę.”św Jan Chryzostom

„Odważni cuda działają, wszystko przezwyciężą, ale jak tylko poddadzą się nieufności, zaczną tonąć.”św Urszula Ledóchowska

Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie

Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie

Mt 4,16 Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło.

Mt 4,12-17.23-25

„Najpierw Bóg pierwszy przychodzi tam, gdzie człowiek nie widzi już nadziei, światła, siły. Powołuje do relacji ze sobą (nie tego udoskonalonego, ale zniewolonego, żyjącego w ciemności). Kieruje do niego słowo pokrzepiające, uwalnia stopniowo od „paraliżujących” chorób, od przeszkody, która uniemożliwia życie w świetle, życie w taki sposób, jaki prezentuje sam Jezus, i dopiero po doświadczeniu uzdrowienia „odblokowują się” w uczniu siły życia. Płynie łaska i miłość, która wewnętrznie przeobraża i uzdalnia do życia według Kazania na Górze. A więc dynamika nawrócenia wygląda następująco: Bóg przybliża się do tych, którzy żyją w ciemności. Powołuje ich na uczniów, daje światło w postaci poznania innej drogi życia, uwalnia od wszelkich słabości i chorób ducha, które krępują wolę i osłabiają człowieka i dopiero później przedstawia wizję nowego sposobu życia. Najczęstszy błąd w ukazywaniu przez nas w Kościele nawrócenia polega na przeskoczeniu tych pierwszych dwóch etapów i przejściu od razu do wymagań moralnych i tego, jak powinniśmy żyć. Przybliżenie się królestwa Bożego miałoby polegać głównie na przedstawieniu nam moralnych wymagań-jak powinno być. A reszta już należy do nas. Gdy będziemy je dobrze zachowywać, możemy być policzeni/włączeni w poczet prawdziwych uczniów i dzieci Ojca. Cóż za nieporozumienie! Tymczasem jest na odwrót.”Dariusz Piórkowski SJ

Gdy ujrzeli gwiazdę

Gdy ujrzeli gwiazdę

Mt 2,10: „Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali.”

Mt 2,1-12

„Początkiem wędrówki Mędrców jest znak: zauważony z oddali i odczytany jako zaproszenie do wyruszenia w drogę. Moment odczucia tajemnicy jest jak zapalenie iskry we wnętrzu człowieka. Nie padnie ona jednak w serce otępiałe przez egoizm, rozleniwienie, bezmyślność i pychę. A jeśli nawet zagości tam na chwilę, to wnet zgaśnie z niedotlenienia. Owa otrzymana iskra rozpala się, gdy powieje nań wiatr podjętej wędrówki. Gdy objawia się ta Pani–trzeba pójść za jej głosem. Nie da się Jej zatrzymać; to Królowa wielkich, otwartych przestrzeni. Blask w sercu, wewnętrzny żar jest, jak się wydaje, odbiciem tamtej gwiazdy na niebie, pozwala dostrzec owego przewodnika i niestrudzenie podążać za nim. Bóg okazuje się do tego stopnia przekraczać piękno poznawanych tajemnic, że zachwycony nimi człowiek może Go porzucić dla ich blasku. Można ubóstwić własne doświadczenia, przeżycia duchowe, nie zajmując się samych Duchem–żywym Bogiem. Dla Mędrców gwiazda też była zjawiskiem niezwykłym, bezdyskusyjnym. Natomiast Król narodzony w stajni–wydarzeniem mogącym budzić głęboki sceptycyzm. I oto wędrowcy wykazują się największą mądrością: oddają pokłon ubogiemu Dziecku. Gdy człowiek odda hołd Całkiem Innemu, wówczas powrót do siebie, do własnego świata, dokonuje się również inną drogą. Nieoczekiwane światło daje nowy wgląd we własne życie, a nowy obraz Boga zmienia sposób patrzenia na siebie.” Wojciech Jędrzejewski OP

porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał

porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał

J 2,15: Wówczas, sporządziwszy sobie bicz ze sznurów, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał.

J 2,13-22

„Papież Benedykt w przemówieniu do swojej kurii w grudniu 2009 roku, daje świetną interpretację tego fragmentu. Przypomina, że owe stragany były rozstawione na placu, który nazywał się „dziedzińcem pogan”. Było to miejsce przeznaczone dla tych, którzy nie byli wierzącymi Izraelitami, ale mieli w sobie pragnienie Boga albo szukali Go „po swojemu”. Czytałem, że było ono bardzo duże, bo miało ok 1200m. Izraelici, choć wybudowali ten dziedziniec, to powiedzmy sobie szczerze, nie pałali szczególną miłością do „tych” ludzi. Myślę, że można nawet powiedzieć, że żal im było takiego miejsca dla „takich” ludzi. Stąd w czasie Paschy i wielkich świąt rozstawiali tam swoje kramy, zabierając im miejsce. Kiedy Jezus zrobił sobie bicze ze sznurków to nie wyrzucił z świątyni pogan, ale właśnie Żydów. On zawalczył o to, by przywrócić dziedziniec celowi, do którego miał służyć – poszukiwaniom Boga i modlitwie wszystkich narodów. Może czas zobaczyć, że jest nas coraz mniej, bo wywaliliśmy z naszych kościołów i Kościoła dziedzińce pogan. Uznaliśmy kontakt z nimi za zbędny, niebezpieczny, bo lepiej nam paść samych siebie w Kościele, która staje się twierdzą, którą– w naszym mniemaniu – trzeba strzec.”Grzegorz Kramer SJ

Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany

Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany

Łk 11,29: „A gdy tłumy się gromadziły, zaczął mówić: «To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza.”

Łk 11,29-32

„Bóg wzywa Jonasza po raz drugi, ponieważ ten nie wypełnił pierwszego wezwania. Bronił się przed wypełnieniem misji Jonasz czuł obrzydzenie do niemoralnych mieszkańców Niniwy Doświadczał silnej pokusy nie okazania temu miastu miłosierdzia ponieważ winne było wielu zbrodni: ogromne ilości ludzkich głów, wbite na pal ciała, zgwałcone kobiety, skazani niewolnicy i wyniszczona ludność. Zbrodnie były tak przerażające, że Jonasz nie chciał wzywać mieszkańców miasta do nawrócenia, jak Bóg nakazał. Mieszkańcy Niniwy nawróceni w ostatniej minucie są odbiorcami szczodrej hojności Bożej i miłości przekraczającej wszelkie proporcje i sens. Niekiedy uważamy, że ktoś nie jest godzien, aby Bóg mu przebaczył. Człowiek ów, jak twierdzimy, nie zasłużył na Boże miłosierdzie. Tymczasem miłosierdzie jest człowiekowi dane bez jego zasług. Wystarczy je jedynie przyjąć.” Józef Pierzchalski SAC

„Miłosierdzie Boże dosięga nieraz grzesznika w ostatniej chwili, w sposób dziwny i tajemniczy. Na zewnątrz jakoby było wszystko stracone, lecz tak nie jest; dusza, oświecona promieniem silnej łaski Bożej ostatecznej, zwraca się do Boga w ostatnim momencie z taką siłą miłości, że w jednej chwili otrzymuje od Boga [przebaczenie] i win, i kar, a na zewnątrz nie daje nam żadnego znaku ani żalu, ani skruchy.” św. Faustyna (Dz.1698)