Rzekł do niej Jezus

Rzekł do niej Jezus

J 20,15: „Rzekł do niej Jezus: Niewiasto, czemu płaczesz?”

J 20,11-18

On wie, dlaczego Maria płacze. Wie, że głęboki ból Golgoty, smutek i łzy zasłaniają jej Boga. Jezus jest tuż obok, blisko, stoi za jej plecami. Wystarczy obejrzeć się i „spojrzeć na Niego by rozpromienić się radością” (Ps 34,6). Maria jednak patrzy (gr theoreo-oglądać, kontemplować) lecz nie widzi, dostrzega ale nie potrafi rozpoznać. Poczucie straty przysłania jej ostrość oglądu wiary. Rozum poddany wpływom emocji nieprzepracowanych, nie ujawnionych dochodzi do błędnych wniosków. Magdalena sądzi, że stoi przed nią ogrodnik. Jezus więc delikatnie wyrywa ją z tego stanu pytaniami. Cierpliwie pozwala wylać cały absurd straty, wypłakać tkwiący w niej żal i cierpienie rany. Wchodzi w jej ból, pozwala wypowiedzieć pragnienia. Maria sama nawet nie wie, jak są nierealne, przecież nie uniesie ciała Jezusa ani nie może Go nigdzie „zabrać”. Jezus przygarnia ją z tym. Nie ocenia jej, nie napomina. Obdarza czułością. Łagodnie, ciepło woła po imieniu. Miłość, którą jej ofiaruje pomaga jej Go rozpoznać…

„Miłość sprawia, że brzemię prawdy staje się lekkie.” św. Bernard z Clairvaux

A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu

A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu

J 20,11: Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu.

J 20,1.11-18

To zapewne kolejny moment osobistego dramatu Marii Magdaleny. Płakała pod krzyżem widząc Jego cierpienie, płakała gdy umarł. Teraz płacze doświadczając kolejnej utraty. Nie ma już nawet ciała Jezusa. Grób, przy którym można byłoby posiedzieć, i na ludzki sposób niejako kontynuować zerwaną przez śmierć więź-jest pusty. Wydaje jej się, że nic nie pozostało. Nachyla się do ciemnej groty wykutej w skale, zwraca ku przeszłości, zastyga w swoim bólu. Nie potrafi rozpoznać przychodzącego Jezusa. Zbyt jest skupiona na swoim cierpieniu, i próbie uczepienia się choć namiastki Jego ziemskiej obecności. Z tego rozpaczliwego stanu wprowadzają ją najpierw aniołowie pytaniami o powody płaczu, o cel jej poszukiwań… Bóg nie chce by człowiek koncentrował się na bólu, na tym, czego nie ma. Jezus, wołając Marię po imieniu odwraca ją ku przyszłości i nadaje jej życiu nowy cel- powierzając misję.

„To nadzieja sprawia, że człowiek na ziemi jest szczęśliwy.”św. J. Vianney

Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca

Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca

J 20,17: „Rzekł do niej Jezus: Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca.”

J 20,11-18

„Nie dotykaj Mnie” (me mou aptou) – mówi Jezus do Marii Magdaleny. Czasownik apto znaczy: pochwycić, ująć, dotknąć, przylegać. Maria pragnie niejako mieć Jezusa tylko dla siebie, przylgnąć do Niego. Pochwycić Miłość i na zawsze zatrzymać, by już się nie wymknęła, by nie przeżyć znów bólu utraty. Kocha – więc chce być blisko Tego, którego kocha. Tymczasem Jezus jej na to nie pozwala tłumacząc się koniecznością wstąpienia do Ojca. Być może dopiero po Wniebowstąpieniu może On pozwolić sobie na zjednoczenie i bliskość z człowiekiem na sposób duchowy, a więc Boski. Dopóki zaś jest w uwielbionym ciele – wzajemne przylgnięcie człowieka i Boga na sposób ludzki – jest niemożliwe.

„Boga nie możemy dotykać tak, by sprowadzić Go z powrotem do świata, ale możemy Go dotknąć tak, że za Nim pójdziemy, występując z Nim do Ojca.” Benedykt XVI

„O Panie, wiara mówi mi, że Ty jesteś jeszcze i zawsze przy mnie… Dopomóż mi więc iść do Ciebie przez czystą wiarę…”św. Elżbieta od Trójcy Świętej

i zobaczyła kamień odsunięty od grobu

i zobaczyła kamień odsunięty od grobu

J 20,1: Wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu.

J 20,1-9
CHRYSTUS ZMARTWYCHWSTAŁ!!! ☧👑 Zatriumfował Bóg i otworzył nam bramy wieczności. ALLELUJA!
Mocą Zmartwychwstałego, który wyprzedził nas w drodze do niebieskiego domu możemy powstać z grobu każdego lęku, rutyny, rezygnacji i odważać się żyć prawdziwym życiem w miłości Boga, do którego On zaprasza, i które stale chce dać czekając na nasze ‚tak’ i na choć nieśmiałą próbę życia w ufności. Nowego, chronionego i silnego tą Miłością człowieka On sam stworzy w nas (Ap 21,5)

„Zmartwychwstaniemy, ponieważ Chrystus jest w nas poprzez swoje ciało, niemożliwe jest bowiem, aby Życie nie ożywiało tego, w kim się znajduje. Tak jak wzniecając iskrę ognia wkładamy do słomy, aby utrzymać ziarno ognia, podobnie Pan nasz Jezus Chrystus złożył w nas przez swoje ciało życie, wkładając w nas ziarno nieśmiertelności i wyzwalając nas z zepsucia, które jest w nas.”św. Cyryl Aleksandryjski

Ujrzał i uwierzył

Ujrzał i uwierzył

J 20,8: „Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył.”

Są chwile, która budzą wiarę. Znaki, które przekonują. Pasterze otrzymują wieść od aniołów i biegną zobaczyć niemowlę leżące w żłobie. Kilkadziesiąt lat później rolę zwiastuna nadzwyczajnych wieści przejmie Maria Magdalena. Piotr i Jan pobiegną zobaczyć pusty grób. Jan jest tym, który ujrzał to samo, co Piotr: „leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu”(J 20,7) i uwierzył. Piotr usiłował wszystko zrozumieć i nic z widoku nie pojął. Jan zaś pragnął uwierzyć, chciał, by to była prawda. Nienaruszone, nieodwinięte płótna, leżące jak gdyby ciało zniknęło spomiędzy nich, wystarczyły mu za dowód.

„Wyznanie prawdziwej wiary otwiera myśli i serca na niewyczerpaną tajemnicę Boga, który przenika egzystencję człowieka.” Benedykt XVI

„Nasza siła polega na „życiu z wiary”, a nie na życiu z uczucia.” św. Rafał Kalinowski

Zabrano Pana mego

Zabrano Pana mego

J 20,13: „Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono.”

Maria Magdalena straciła z oczu Jezusa. Już nie jest dostępny zmysłowemu poznaniu. Lecz przecież nie straciła Go z serca, myśli, z pamięci. Mistycy wierzą, że istnieje w każdym człowieku miejsce ciszy, w którym Bóg sam mieszka. Wielu przysypało je warstwą trosk i kłopotów, pożądań, planów, odsuwanej prawdy o sobie. Wchodzi się tam tylko wąską ścieżką modlitwy i medytacji. Maria na serce uzdrowione i zasłuchane. Na jego głębokie wołanie Bóg nie może pozostać obojętnym… Przychodzi i daje się rozpoznać.

Córce duchowej, skarżącej się, że nie czuje już Jezusowej miłości św o. Pio odpowiedział: „To ukryty ogień, który w końcu wybuchnie”.

„Odkryj się mojej duszy, mój Boże. Rozchyl zasłonę, która Cię kryje. Już dłużej nie mogę. Moje serce omdlewa. Przywróć mi życie. Już nie mogę żyć nie widząc Ciebie. Przyjdź, Panie; odsłoń Siebie prędko!” św. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego

Jezus rzekł do niej: Mario!

Jezus rzekł do niej: Mario!

J 20,16 „Jezus rzekł do niej: Mario! A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: Rabbuni, to znaczy: Nauczycielu!”

Maria, w przeciwieństwie do Piotra i Jana nie wróciła do siebie po obejrzeniu grobu. Walczy. Rozpacza, wyczekuje na jakiś znak, wiadomość. Nie rezygnuje, nie zniechęca się, jest skoncentrowana na „Ty” – po prostu kocha. Jezus hojnie odpowiada na takie wołanie serca – modlitwę. Jednym słowem, czułym zawołaniem po imieniu potrafi wydobyć człowieka z dna rozpaczy. Dzieje się tak w miłości. Tylko dwie osoby nazywają Go pełnym szacunku i bliskości słowem „Rabbuni” – umiłowany nauczyciel, mój Mistrz”- Maria i Bartymeusz (Mk10,51)

„Jakże szczęśliwe oczy, które Cię oglądały, o Panie! Lecz będę szczęśliwy i ja, jeśli kiedyś będę mógł oglądać Twoją jasność, jaśniejszą od słońca.” św. Bonawentura

„Modlitwa jest siłą człowieka i słabością Boga.” św. Augustyn