Potem wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających

Potem wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających

Łk 19,45: Potem wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej.

Łk 19,45-48

Chrystus nie poprzestaje na łzach z powodu Jerozolimy, która nie rozpoznaje czasu swego nawiedzenia…Niedługo potem diagnozuje powód ludzkiej oziębłości w procederze świątynnego kupiectwa i decyduje się aktywnie zadziałać. Aby wyrzucać sprzedających trzeba niemało odwagi, siły i agresji. Jezus nie boi się okazywać mocnych uczuć i komunikować przyczyn swojego zachowania. Nie tłumi gniewu lecz używa go jako energii potrzebnej do zdecydowanego działania w obronie najwyższych wartości i zarazem mocny sygnał emocjonalny, czytelny dla wszystkich obserwujących Go osób. Informuje: co jest nie w porządku i należy zmienić (stan Jego domu), czego nie zamierza tolerować (świątyni jako targowiska), jakie są Jego priorytety (modlitwa). Chrystus nie szuka winnych ani nie boi się „co powiedzą przywódcy”. Jego agresja nie jest skierowana personalnie, na jakąś konkretną osobę lecz zostaje wymierzona w system korumpujący relację z Bogiem, który sprowadza ją do poziomu handlu: „coś za coś”…

„Posłuchajcie Pisma: „Bojaźń Pana nadzieją mocy” (Prz 14,26). Innymi słowy lękajmy się mądrze, abyśmy nie lękali się byle czego.”św Augustyn

Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego…

Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego…

J 11,48: Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród.

J 11,45-57

Poruszenie, które wśród liderów religijnych wywołały Słowa i czyny Jezusa (zwłaszcza wskrzeszenie Łazarza), osiąga apogeum. Chrystus wymyka się im, niepokoi, wywołuje ogromny dyskomfort. Nie potrafią zaczekać na interwencję Rzymian, jak w przypadku Teodasa czy Judasza Galilejczyka (Dz 5,35) bo w przeciwieństwie do tamtych, On czyni potężne znaki. Nie udaje się Go sprowokować, zdyskredytować, zlekceważyć. Wyprowadza ich kompletnie z równowagi. Nie ma na Niego haka. Jest wolny. Emanuje Bożą obecnością. Prowokuje pytanie: a co jeśli mówi prawdę? To przecież oznacza, że coś trzeba będzie utracić: (władzę), z czegoś zrezygnować (prestiż), coś oddać (kontrolę), komuś się podporządkować-i to komu? Temu, którym pogardzają? Którego tak się boją, bo m.in. ma zasady, które nie pieszczą? Lepiej więc nie ruszać swych obaw, przykryć je płaszczykiem odpowiedzialności za naród i świątynię i sprawić, by sprawca zamieszania raz na zawsze zniknął…

„Tak, wszystko, co poza Bogiem, to próżność.”św Teresa z Lisieux

A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć

A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć

Mk 3,2: A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć.

Mk 3,1-6

Typowy atak diabła zaczyna się od oskarżania. Jest ono obliczone na złapanie człowieka w pułapkę tłumaczenia się i ma na celu sparaliżowanie jego działania, by go wyeliminować. Diabeł jest tym, który oskarża nas dniem i nocą przed Bogiem (Ap 12,10). Faryzeusze nie są świadomi, że wykonują diabelską robotę. Motywowani pychą i urazą chcą zamknąć usta Jezusowi. Powstrzymać Go. Nie podoba im się kim jest i co robi. Umieją dopatrzyć się zła w Tym, który grzechu nie popełnił (1P 2,22). Oskarżenia ostatecznie zaprowadzą Chrystusa na krzyż. Lecz śledzony nieprzyjaznymi, podejrzliwymi spojrzeniami Jezus zachowuje spokój… Jest całkowicie wolny wobec opinii ludzi i ich uprzedzeń. Nie daje się zastraszyć ani zmanipulować. Jego czyny są proste i przejrzyste, oparte na miłości i prawdzie, która broni się sama…

„Niezłomność ducha pozbawia podstępy diabelskie skuteczności.”św Izydor z Peluzjum

„Tam gdzie napotyka się liczne sprzeciwy, można zazwyczaj spodziewać się większych owoców.”św Ignacy z Loyoli

I padł strach na wszystkich ich sąsiadów…

I padł strach na wszystkich ich sąsiadów…

Łk 1,65: I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło.

Łk 1,57-66

Dla sąsiadów i znajomych Elżbiety i Zachariasza ich zachowanie jest sensacją. Są to jednak ludzie wierzący, dlatego okoliczności poczęcia i narodzin Jana wzbudzają w nich bojaźń. Czują, że stykają się z Tajemnicą, która przekracza ich zrozumienie, nagli do pytań i rozmów…Nie mają jednak na tyle światłych oczu serca (Ef 1,17-18) by przenikać głębię i znaczenie Bożego działania, jak pogrążony w milczeniu Zachariasz czy napełniona Duchem Świętym Elżbieta. Rodzice Jana, zanurzeni w świetle Bożej łaski widzą rzeczywistość inaczej, głębiej… Oboje są zdecydowani nadać dziecku imię „Jan” (hebr.Jochanan), które oznacza „Bóg jest łaskawy, Bóg okazał miłosierdzie.”

„Kogo łaska wewnętrzna nie dotknęła, ten nie dostrzega świętości nawet wtedy, kiedy się z nią spotyka”św. Teresa B. od Krzyża

„Łaska ma właściwe chwile działania. Zawierzmy całkowicie Opatrzności i strzeżmy się, aby jej nie wyprzedzać.”św Wincenty a Paulo

Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie

Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie

Łk 1,6: Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich.

Łk 1,5-25

Bóg ma o Elżbiecie i Zachariaszu Słowo pełne uznania:”sprawiedliwi i nienaganni”, w tym samym czasie ludzie myślą o nich jak najgorzej. Stereotypowa opinia im współczesnych była zarazem oskarżeniem jak i osądem: bezpłodność jest przekleństwem Boga i hańbą kary za grzechy. Oboje musieli więc codziennie dźwigać powierzchowne osądy na temat swojej kondycji duchowej i zapewne nie raz zetknęli się z nieprzyjemnymi komentarzami, uprzedzeniami czy pogardą. Zwłaszcza Zachariasz, który częściej spotykał się z ludźmi jako kapłan. Być może to sprawiło, że zgorzkniał, a gdy przyszedł do niego anioł, nie uwierzył w jego zapowiedź. Wraz z wieścią o cudzie, Bóg przekazuje wiernemu Zachariaszowi smutny wyrzut: uwierzyłeś bardziej w swoje ograniczenia wiekowe i ludzkie słowa, niż w Moje…

„Teraz w czasie nadziei, płaczu, upokorzeń, cierpień, chorób… dla wielu stałem się przedmiotem podziwu… ponieważ wierzę w to, czego nie widzę.” św Augustyn

on wyznał, a nie zaprzeczył…

on wyznał, a nie zaprzeczył…

J 1,20: on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: Ja nie jestem Mesjaszem.

J 1,6-8.19-28

Przyciśnięty przez kapłanów i lewitów pytaniem o tożsamość, Jan Chrzciciel zdobywa się na „homologeo”(gr)-wyznanie wiary, credo. Składa głębokie świadectwo o misji powierzonej mu od Boga, a także, pośrednio, o własnej relacji z Bogiem. Tak jak ostre światło wydobywa w kontraście najmniejszy pyłek i cień, bliskość ze świętością uzmysławia Janowi własną słabość. Określa się więc przez negację. Wie, że nie jest Zbawicielem świata. Zna swe ograniczenia. Ma świadomość, że nie jest bezbłędny, wszystkowiedzący, mądry. Jan nie próbuje mieć gotowej odpowiedzi i recepty na wszystko, rozwiązać problemy ludzi, którzy do niego przychodzą. Życie w obecności Boga na pustyni uczyniło go pokornym. Porównując siebie z prorokami, widzi własną małość. Światło Chrystusa, jeszcze bardziej wydobywa jego braki i Jan uznaje, że jest niegodny, by schylić się do Jego stóp i wykonać usługę zlecaną niewolnikom.

„Kim jesteś Ty Panie, a kim jestem ja? Jeśli to pojmę, zrozumiem wszystko.”św Franciszek z Asyżu

domagali się od Niego znaku z nieba

domagali się od Niego znaku z nieba

Mk 8,11: „Wtedy wystąpili faryzeusze i zaczęli z Nim dyskutować. Chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba.”

Mk 8, 11-13

Słownik teologii biblijnej podaje, że w czasach Jezusa liczba faryzeuszy sięgała ok. 6000, w większości ugrupowanie składało się z uczonych w Prawie i znających Pisma oraz z pewnej liczby kapłanów. Jako świecka grupa religijna dążyli do osiągnięcia bardzo wysokiej doskonałości poprzez szczególne przestrzeganie Prawa Mojżeszowego (faryzeusz hebr.”oddzielony”). Byli to więc ludzie bardzo pobożni, mający wyrobione poglądy, zdolni do dyskusji. Na ogół Chrystus odpowiadał na ich pytania, tym razem definitywnie ucina rozmowę i odchodzi. Dlaczego? Ponieważ w swoim przekonaniu o posiadaniu racji przekroczyli granice dociekliwości a także przyzwoitości. Człowiek wierzący wie, że Bóg dokonuje cudów z miłości i miłosierdzia, zaspokajając potrzeby. Nie dla efekciarstwa, pozyskania pysznych czy rozrywki dla niedowiarków.

„Miłość jest doskonałym wypełnieniem prawa.” [Rz 13,10] św. Paweł z Tarsu (ex-faryzeusz)

Czemu zatem chrzcisz?

Czemu zatem chrzcisz?

J 1,25: I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: Czemu zatem chrzcisz?

Kapłani, lewici i faryzeusze stanowią władzę nad Izraelitami i są zaniepokojeni rosnącym autorytetem religijnym Jana Chrzciciela. Jest to człowiek im niepodporządkowany, żyjący poza kontrolą-na pustyni. Chcą by wytłumaczył się im ze swojej działalności. Jan odpowiada cytatem z proroka Izajasza, który jest wezwaniem do odnowy życia. Mówi więc im, że służy Prawdzie. Misją Jana jest przeprowadzanie ludzi przez symboliczny rytuał chrztu. Ci, co pragną porzucić dawne grzechy i wrócić na proste ścieżki, na których będzie ich prowadził Bóg – wchodzą do wody. Zanurzenie w niej jest wyrażeniem zgody na śmierć doczesnego życia i wyrzeknięciem się grzechu. Wynurzenie wyraża pragnienie odrodzenia się do nowego życia – sprawiedliwego i dobrego. Jan ma świadomość, że jego misja jest tylko wstępem do najważniejszego daru Bożego: wypełnienia człowieka Duchem Świętym – co jest zadaniem Mesjasza.

„Duch Święty jest przewodnikiem duszy.”św J.M Vianney

zobaczył go, minął

zobaczył go, minął

Łk 10,32: „Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął.”

Niektórzy wierzący sądzą, że życie wieczne osiąga się przez wypełnianie religijnych rytuałów. Pomoc ludziom poszkodowanym przez los to nie zadanie dla nich. Jezus obrazowo wyjaśnia i prostuje nieporozumienie. Lewita to człowiek związany z kultem, uczęszczający do synagogi, a więc wierzący, praktykujący, zaangażowany. Reprezentuje przeciętnego katolika. W chwili próby okazuje się, że praktyki religijne nie zwiększyły wrażliwości jego serca. Ile zatem znaczą one przed Bogiem?

„Przeszkody uniemożliwiające realizowanie miłosierdzia według św. Tomasza z Akwinu to: m. in. gdy ktoś się uważa za szczęśliwego i mocnego(a więc niepodatnego na nieszczęście), albo uznaje się swoją sytuację za najgorszą z możliwych, skupia wyłącznie na sobie, gdy jest się gniewnym lub pysznym.” Antoni Marczewski OP

„Jak blisko jest Bóg tego, kto okazuje miłosierdzie!” św. Augustyn