Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał…

Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał…

Łk 20,27-28: podeszło do Niego kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał…

Łk 20,27-40

Po arcykapłanach i uczonych w Piśmie kolejną grupą, chętną do zdyskredytowania Jezusa są saduceusze. Być może historyjką o żonie siedmiu mężów nie raz już udawało im się zapędzić w kozi róg uczonych w Piśmie, faryzeuszy i innych wierzących w życie po śmierci. Są więc pewni siebie. Wiedzą jak zbijać argumenty, gdyby Chrystus odwoływał się do pism proroków. Dodają sobie autorytetu powołując się na Mojżesza. Znając Pięcioksiąg, są przekonani, że nie ma w nim nawet wzmianki o zmartwychwstaniu. Jakże jednak wiedza, spryt i przemyślność ludzka nędzna jest przy mądrości Bożej. Jezus, interpretując tylko jedno zdanie z dobrze im znanej historii powołania Mojżesza druzgocze intelektualną konstrukcję ludzkiej pychy. Stoją oniemiali wobec błyskotliwej argumentacji wykazującej im błąd założeń. Nawet niektórzy z dotychczas wrogich Chrystusowi uczonych w Piśmie nie mogą się powstrzymać przed wyrażeniem Mu uznania…

Prz 9,10: Podstawą mądrości-bojaźń Pańska, rozważanie o tym, co święte-rozsądkiem.

1 Kor 3,19: Mądrość tego świata jest głupstwem u Boga.

Potem wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających

Potem wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających

Łk 19,45: Potem wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej.

Łk 19,45-48

Chrystus nie poprzestaje na łzach z powodu Jerozolimy, która nie rozpoznaje czasu swego nawiedzenia…Niedługo potem diagnozuje powód ludzkiej oziębłości w procederze świątynnego kupiectwa i decyduje się aktywnie zadziałać. Aby wyrzucać sprzedających trzeba niemało odwagi, siły i agresji. Jezus nie boi się okazywać mocnych uczuć i komunikować przyczyn swojego zachowania. Nie tłumi gniewu lecz używa go jako energii potrzebnej do zdecydowanego działania w obronie najwyższych wartości i zarazem mocny sygnał emocjonalny, czytelny dla wszystkich obserwujących Go osób. Informuje: co jest nie w porządku i należy zmienić (stan Jego domu), czego nie zamierza tolerować (świątyni jako targowiska), jakie są Jego priorytety (modlitwa). Chrystus nie szuka winnych ani nie boi się „co powiedzą przywódcy”. Jego agresja nie jest skierowana personalnie, na jakąś konkretną osobę lecz zostaje wymierzona w system korumpujący relację z Bogiem, który sprowadza ją do poziomu handlu: „coś za coś”…

„Posłuchajcie Pisma: „Bojaźń Pana nadzieją mocy” (Prz 14,26). Innymi słowy lękajmy się mądrze, abyśmy nie lękali się byle czego.”św Augustyn

Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny

Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny

Łk 16,10: Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny.

Łk 16,9-15

Życie to ogrom małych spraw, które tworzą rzeczy większe. Np. rezygnacja z siebie w małych rzeczach niepostrzeżenie zabija egocentryzm, wyniszczając powoli dogadzanie ego. Momenty próby, wielkie chwile, zdarzają się rzadko. Są jak 100 kg ciężar, którego nie utrzyma ten, kto uciekał od codziennej zaprawy z 1 kg hantlami… Bóg, który zna obciążenia igrzysk zwanych życiem stara się każdego wytrenować na codziennej sali ćwiczeń. Powtarzalność małego aktu woli buduje duchowe mięśnie męstwa, wytrwałości (Rz 5,3-4) i utrzymuje w pokorze nie narażając tak na ryzyko kontuzji-spektakularnego upadku.

„Kto gardzi małymi rzeczami, pomału upadnie.”św Franciszek Salezy

„Nigdy nie stanie gmach wspaniały, jeżeli odrzucimy drobne cegiełki.”św Faustyna (Dz 112)

„Mądrość polega na wykonywaniu najbliższego obowiązku: wykonywaniu go z całego serca i znajdowania w nim radości.”mistrz Eckhart

„Można źle wbić gwóźdź w ścianę i można to uczynić dobrze. Można posprzątać ładnie i można zamieść śmieci pod dywan. Moja duchowość wyraża się w stosunku do pracy, i w tym, jak traktuję bliźnich, zwłaszcza najbliższych, w tym jak traktuję chwilę obecną.”kard. L-J.Suenens

Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie

Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie

Łk 15,1-2: „Zbliżali się do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie.”

Łk 15,1-10

To ciekawe, że zbliżanie się grzeszników i celników do Jezusa wywołuje w elicie Izraela „szemranie”, a więc dezaprobatę, zniesmaczenie, narzekanie, bunt. Od razu zauważają, kto podchodzi bliżej, może nawet wciska się między Jego uczniów, by słyszeć lepiej. Razi ich to nagłe spragnione słuchanie Nauczyciela. Zaczynają wyrażać dezaprobatę, komentować to między sobą. Może zazdroszczą Mu, że ich przyciąga? Czują się lepsi i sądzą, że to ich należałoby tak chciwie słuchać? A może sami chcieliby być tam, gdzie siedzą celnicy, nie uronić ani jednego słowa lecz z różnych powodów nie pozwalają sobie na to (np. w towarzystwie, którym się obracają, nie wypada siedzieć z grzesznikami, a oni akurat zajęli te pożądane i uprzywilejowane miejsca). Jezus zauważa całe to kłębowisko uczuć, które wyraża się na zewnątrz w szemraniu, wychodzi im naprzeciw. Próbuje ich oderwać od skupienia na sobie samych przypowieściami o zaginionej owcy, drachmie, Ojcu syna marnotrawnego i skłonić do postawy miłosierdzia…

„Kto ma w sercu miłosierdzie, zawsze znajdzie coś do podarowania.” św. Augustyn

rozgniewany gospodarz nakazał słudze: „wprowadź tu ubogich”

rozgniewany gospodarz nakazał słudze: „wprowadź tu ubogich”

Łk 14,21: rozgniewany gospodarz nakazał słudze:”Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych!”

Łk 14,15-24

Jaka postawa gniewa Boga? Patrząc na obrazy z przypowieści Chrystusa można ją chyba określić dwoma słowami: samorealizacja i samowystarczalność. Zaabsorbowany sukcesem człowiek, któremu nie przyjdzie do głowy, że jest w jakiś sposób potrzebujący… Zasypuje on głód Boga pracą (pole samo się przecież nie zaora), rozrywkami (nowe woły trzeba przetestować, niezła zabawa, przy okazji), relacjami (żona jest absorbująca). A to wszystko to są symbole ponadczasowych ludzkich ‚ucieczek’. Skutecznie znieczulają i odwracają uwagę od własnego głodu, ubóstwa i ułomności, tworząc złudzenie niezależności od Boga. Na ucztę (Eucharystię) przychodzą głównie ci, którzy odczuwają głód, są w kontakcie ze swoim brakiem, może mają dotkliwe poczucie jakiejś niepełnosprawności, biedy albo choroby. Są szczęśliwi, bo mają szansę skosztować tego, co dla nich przygotował Pan…

„Szeroka jest droga subtelnej pychy, samowystarczalności i woli mocy. Wąska jest droga pokory i ubóstwa duchowego. Błogosławiona jest ta godzina naszej duchowej drogi, kiedy kolejno rozsypują się wszystkie nasze ludzkie podpórki.”Andre Daigneault

zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych

zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych

Łk 14,13: kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych.

Łk 14,12-14

Przykładając do siebie Słowa Jezusa można łatwo sprawdzić swoje serce pod kątem bezinteresownego dobra: ile w nim starań faryzejskich licząc na własne korzyści, ile przez wzgląd na Boga, wdzięczności za to, co od Niego mam… Kogo najchętniej chciałbym pozyskać, czyje towarzystwo sprawia mi przyjemność (tu mam swą odpłatę), a od kogo stronię, nie zasiądę chętnie przy stole? Na jaką ludzką biedę nie chcę patrzeć, odrzucam, odpycham lub gardzę? Jezus wzywa człowieka religijnego by przebywał z ludźmi trudnymi: poranionymi i przez to jakoś ułomnymi, niewidomymi (którzy może od dawna nie widzą dobra, są niewdzięczni, zgorzkniali). Niepełnosprawni, może też życiowo, których towarzystwo nie opromieni mnie blaskiem tytułów, majątku czy władzy, albo tacy ludzie, z którymi „społeczny wstyd się pokazać”. Czy oni mogą liczyć na mój szacunek i pomoc? Czy przejdzie mi przez myśl, że pod wieloma względami są ode mnie lepsi? Uczta to wszystko, co mogę stracić na ich rzecz, dać bez oczekiwania czegoś w zamian. Choćby to był, jakże dziś cenny, czas…

„Dobroć to nieustanna miłość dla drugiego.”św Urszula Ledóchowska

Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca

Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca

Łk 14,8: Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca…

Łk 14,1.7-11

Konsekwencją pychy (woli „bycia jak Bóg”) jest przekonanie, że jedyne słuszne jest „moje” widzenie siebie i swego miejsca. Człowiek pyszny nie umie pogodzić się z istnieniem innych norm niż te, których źródłem nie jest on sam.

„Warto sięgnąć do tekstu oryginalnego, gdyż akurat w tym wypadku nie chodzi o jakąkolwiek dowolną ucztę. W tekście greckim pada określenie: eis gamous, co św Hieronim słusznie (i z właściwą sobie wrażliwością) przetłumaczył w Wulgacie: ad nuptias, a więc:”na ślub/na wesele”. To przecież oczywiste! Każdy wie, że na uczcie weselnej pierwsze miejsce należy się nowożeńcom! Mówiąc językiem biblijnym: Oblubieńcowi i Oblubienicy. Trzeba być kompletnym wariatem lub skrajnym pyszałkiem by pójść i usiąść na ich krzesłach. Każdy z gości przychodzi na wesele nie po to by celebrować swoją własną osobę, lecz by uczcić Młodych i ucieszyć się ich radością. Uczta weselna to obraz Kościoła. Wchodząc do Kościoła, wchodzimy na ucztę weselną (czy nie dlatego Eucharystia jest wydarzeniem centralnym?). Na tej uczcie najważniejsi są Chrystus-Oblubieniec i Kościół-Oblubienica. Pamięć o tym potrafi nas ustrzec przed śmiesznością przepychania się ku pierwszemu miejscu.”apb. Grzegorz Ryś

jesteś wolna

jesteś wolna

Łk 13,12: „Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy.”

Łk 13,10-17

Osiemnaście lat przygniecenia. Dni, miesiące, lata trwania w poczuciu bezsilności, niemożności zmiany sytuacji, może zniewolenia przygnębiającym, dołującym patrzeniem: na swoje ograniczenia, braki, wady, słabości, niekompetencje. Może ktoś włożył ten ciężar na jej barki: traktował tak długo źle, aż uwierzyła, że nie da rady, nie nadaje się. Jezus to dostrzega… Widzi jej cierpienie.
To nie ona prosi Go o pomoc, On sam wydobywa ją z tłumu. Przywołuje do miejsca, gdzie kobieta jest niemile widziana – zarezerwowanego dla mężczyzn. Nie przejmuje się narastającym niesmakiem i oburzeniem uprzywilejowanych „synów Abrahama”. Demaskuje i potępia ich obłudę, przedmiotowe traktowanie kobiet. Gani, że swoje woły i osły traktują lepiej niż człowieka potrzebującego pomocy… Stawia im Siebie jako wzór: dla Niego zarówno syn jak i córka Abrahama mają tę samą godność. Zachęca ją by przyszła blisko, traktuje jak przyjaciela. Kładzie na nią ręce, uroczyście błogosławi, uzdrawia z postawy pochylenia i uwalnia do uwielbienia.

„Miłość doskonała przykłada rękę do każdego trudnego dzieła.” św. Tomasz z Akwinu

Biada wam

Biada wam

Łk 11,44: „Biada wam, bo jesteście jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą.”

Łk 11,42-46

Jest coś, co wywołuje okrzyk zgrozy: „biada” Jezusa… Lekceważony grzech… Ten powszedni, nad którym człowiek przeszedł już do porządku dziennego, myśląc „taki już jestem”, „tak mam”. Nie zastanawia się już, jak np. banalizowane kłamstwo, pycha krytykanctwa/obmowy innych, nieczystość, która w jego oczach czyni z ludzi przedmioty albo niekontrolowany gniew wpływa na otaczający świat. Albo że jakaś „słabość” może innych ranić. A potem grzech, na który machnie ręką, naśladują dzieci, albo zarażają się nim inni, myśląc, „po cóż się pilnować, skoro on/ona tak robi i wcale się nie wstydzi”? Grzesznik zaniedbujący prawdę o sobie to grób pobielany… Dotyka innych, lecz sam czuje się prawie jak święty… Mydłem na bańkę jego pychy jest tzw. dobre, czyste sumienie, czyli przekonanie o sobie, że jest „dobrym człowiekiem” (gdyż nikogo nie zabił, nie kradnie, nie cudzołoży itp.). Spowiedź więc mu niepotrzebna…

„Nic nie rodzi pychy łatwiej niż dobre sumienie, jeżeli nie stoi się na jego straży” św. Jan Chryzostom

„To nie częste spowiedzi czynią nas dobrymi, ale owoc, który z nich wynosimy.” św. Jan Bosko

Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza?

Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza?

Łk 11,40: Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza?

Łk 11,37-41

Faryzeusz, publicznie zwracając uwagę Jezusowi na nieokrzesane maniery pod maską uprzejmego zdziwienia ukrywa agresję. Chce wymusić pożądane przez niego zachowanie i przy okazji zademonstrować swoją wyższość nad Rabbim z Nazaretu. Jezus odbija piłeczkę ostrym napomnieniem. Przypomina religijnemu gorliwcowi co jest celem jego praktyk: prawość. A ona nie przejawia się w zewnętrznych gestach o wyszukanym dostojeństwie, które tak łatwo uczynić zwykłym aktorstwem (i które nabiera głównie innych faryzeuszy), ani nie w skrupulatnie przestrzeganych rytuałach, lecz w owocach postępowania: szlachetności, uczciwości, szczerości, miłosierdziu, wypływających z oczyszczonego serca (Mt 7,16).

„Źle mierzy się postęp duchowy wedle oblicza, gestów, łatwości natury lub zamiłowania do samotności. Miarę tę należy brać z mocy, z jaką ktoś przezwycięża samego siebie.”św Ignacy Loyola

„Bóg od niektórej duszy żąda wielkiej czystości, więc zsyła jej głębsze poznanie nędzy. Oświecona światłem z wysoka, lepiej poznaje, co się Bogu podoba, a co–nie. Grzech jest według poznania i światła duszy, to samo i niedoskonałości.”św Faustyna(Dz.16)