żebyśmy mogli w nie wejść

żebyśmy mogli w nie wejść

Mk 5,12: „Prosiły Go więc [złe duchy]: «Poślij nas w świnie, żebyśmy mogli w nie wejść».”

Mk 5,1-20

„Świnie są ceną uzdrowienia i uwolnienia człowieka. Dla wyższych celów nawet sam Bóg poświęca coś o mniejszym znaczeniu. Jest Panem życia i śmierci. Co jest tym wyższym dobrem?Duchowe zdrowie opętanego i to, żeby mógł powrócić do świata ludzi, do relacji. Można się oczywiście pytać, dlaczego Jezus spełnia prośbę demonów. Być może dlatego, że jeszcze nie nadszedł czas ich definitywnego kresu. Ale może to jednak jest także zrobione ze względu na mieszkańców Gerazy, którzy nie widzą za bardzo różnicy między świniami a człowiekiem. Może tak chorzy i opętani nie byli, ale trudno zakładać, że nimi legion złych duchów się nie interesował. Może już za bardzo nie musiał, bo wykonał swoją robotę. Odzyskanie zdrowego współrodaka w porównaniu ze stratą dobytku, nie wydaje im się niczym szczególnym, więcej: odbierają to jako zagrożenie. To wcale nie takie rzadkie zachowanie do dzisiaj.” Dariusz Piórkowski SJ

„Po co Jezus posłał demony w trzodę? Pół kilo wieprzowiny to było wtedy ok. 1400zł., a zginęło 2tys. świń! (Mk 5,13) Dlatego często wolimy wzywać (παρακαλειν) Jezusa do odejścia. Kontakt z Nim to ryzyko – zwłaszcza, gdy w myśleniu o wartości człowieka rządzi nami świńska mentalność.” Aleksander Bańka

„Kto nie jest hojny dla Boga, nie może mieć nadziei otrzymania od Niego nadzwyczajnych łask.” św Jan Bosko

Głodnych syci dobrami

Głodnych syci dobrami

Łk 1,53: Głodnych syci dobrami, a bogaczy odprawia z niczym.

Łk 1,46-56

Maryja wysławia Boga za Jego hojność. On nikomu nie da się prześcignąć w obdarowywaniu – podczas gdy sam preferuje skromność; wybiera ubóstwo. Nie zdecydował urodzić się jako syn monarchy w pałacu, gdzie niczego by Mu nie brakowało, a słudzy śpieszyli by się spełniać wszystkie Jego zachcianki… Wyróżnił i ubogacił nic nie znaczących: niezamożną, skromną i nikomu nieznaną młodą dziewczynę i jej krewną, bezdzietną starszą kobietę… Preferuje dzielić z Maryją trudy dalekiej podróży i spartańskie warunki, którym nierzadko mógł towarzyszyć głód. Jednocześnie, Maryja może też uwielbiać Boga przychodzącego do tęskniących za Nim, a więc głodnych Go…

„Nic nie połączy ściślej duszy z Bogiem, ani nie wzbudzi szybciej pogardy dla świata, niż doświadczenie głodu i nędzy.” św. Filip Neri

„Żadna radość, żadna przyjemność, żadne piękno stworzeń nie potrafi przywiązać serca ludzkiego, nie potrafi go nasycić. Wszelkie bogactwo, nie jest Bogiem, jest dla mnie nędzą.” św Bonawentura

„Prawdziwe ubóstwo dla samego Boga podjęte, takie ma w sobie dostojeństwo, iż niczyjej łaski nie potrzebuje, dba tylko o Jego łaskę.” św. Teresa od Jezusa

„Być może myślisz, że ten, który ma kufer pełen złota, jest bogaty?… Mylisz się, ponieważ naprawdę bogaty jest ten, w którym Bóg raczy mieszkać.” św Cezary z Arles

Mój dom będzie domem modlitwy

Mój dom będzie domem modlitwy

Łk 19,46: „Mówił do nich: «Napisane jest: Mój dom będzie domem modlitwy…».”

Łk 19,45-48

„Nie rozumiem, czego się lękają ci, którzy boją się przystąpić do modlitwy wewnętrznej. Nie wiem, co w niej widzą strasznego. Dobrze wie diabeł, jaką szkodę nam wyrządza, gdy takie obawy w nas wzbudza. Widziadłami swymi odstrasza nas od rozmyślania, byśmy sobie nie przypomnieli, czym obraziliśmy Boga, jak wiele Jemu zawdzięczamy i o tym, że jest piekło, chwała niebieska, i jak wiele wycierpiał dla nas Zbawiciel. O tym było całe moje rozmyślanie i takim pozostało. Przez cały czas, kiedy tkwiłam w tych niebezpieczeństwach, gdy mogłam, zagłębiałam się myślą w te prawdy. Lecz bardzo często, przez kilka lat, bardziej zajęta byłam pragnieniem, by prędzej skończyła się godzina przeznaczona na rozmyślanie i nadsłuchiwaniem, kiedy zegar wybije, niż dobrymi i pobożnymi myślami. I nieraz chętniej byłabym podjęła się surowej pokuty, którą by mi naznaczono, niż to, że miałam skupić się w duchu dla odprawienia modlitwy wewnętrznej. Rzecz pewna, że taka była niepowstrzymana siła, z jaką diabeł czy też zła moja natura odciągały mnie od rozmyślania, i taka mnie niechęć ogarniała w chwili przekraczania progu kaplicy, że musiałam wzywać na pomoc całą swoją odwagę nim zdołałam przezwyciężyć siebie, aż w końcu i Pan przychodził mi z pomocą. Po tak przebytej walce i przezwyciężeniu siebie, większy potem odczuwałam pokój i pociechy niż w innych rzadkich przypadkach, kiedy mnie własna skłonność pociągała do modlitwy.” św. Teresa od Jezusa

zapłakał nad nim

zapłakał nad nim

Łk 19,41: „Gdy był już blisko, na widok miasta zapłakał nad nim.”

Łk 19,41-44

„Jezus płacze, ponieważ mimo wszystko nie powiódł mu się zamiar, jaki miał od początku, by zgromadzić Izraela w jedno królestwo, zebrać go w całości. I Jego płacz jest najbardziej ewidentnym znakiem, że Jego miłość do Jerozolimy, do Izraela, jest nadal żywa, wielka, nieskończenie wielka. Nie przyszedł, aby potępić Izraela. Nie, On przyszedł, aby jak przyjaciel z przyjacielem porozmawiać z całym Izraelem, bez żadnego wyjątku, a Jego przygnębienie bierze się z tego powodu, że nierządnice, grzesznicy przyjęli propozycję dialogu, natomiast ci, którzy jako pierwsi powinni byli na nią odpowiedzieć, przynajmniej na razie ją odrzucają Niemal jakby mówił:”Zostałaś nawiedzona podobnie jak Zacheusz, lecz on przyjął z radością moją wizytę i wykorzystał ją by zawrzeć na nowo pakt przymierza, ty zaś zamknęłaś twe serce.” Płacz Jezusa jest także wołaniem, modlitwą wstawienniczą do Ojca. Pan przybywa, Pan nawiedza, Pan powierza swym sługom dar, swoje słowo, ale nie zmusza, nie interweniuje na siłę. Choć widzi dokąd zmierzamy, szanuje naszą wolność. Choć wszystko pochodzi od Niego i do Niego powraca, to jednak pozostaje nadal w naszych rękach Człowiek nigdy nie zostanie ograbiony przez Pana ze swojej wolności. To wielka odpowiedzialność i naprawdę ogromne zadanie” Innocenzo Gargano OSBCam

Każdemu, kto ma, będzie dodane

Każdemu, kto ma, będzie dodane

Łk 19, 26: „Powiadam wam: Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma.”

Łk 19,11-28

Sługa określany jako „zły” to ten, który tylko bierze, nie chcąc nic z siebie dać. Przypowieść Jezusa pokazuje proces karłowacenia osoby, która nie potrafi się zdobyć nawet na wzajemność w relacji z ofiarodawcą. Zasady były od początku jasne: dla Pana ważne jest by dar został nie tylko przyjęty ale i oddany z nawiązką. Tymczasem sługa wprawdzie łaskawie dar przyjął lecz nie zamierzał się nijak odwdzięczać. Darczyńca po powrocie spotyka się z małostkową i obcesową odpowiedzią w stylu: „weź sobie to, co mi dałeś”. Okazuje się, że trzymał dar zawinięty w chustkę. Nie tylko nigdy zeń nie skorzystał ale owijając go materiałem o niewielkiej wartości symbolicznie wagę daru (miny o znaczącym nominale i doniosłości)- zdewaluował. W dodatku ocenia szlacheckie oczekiwania wzajemności jako nadmierne wymagania, którym nie próbował nawet sprostać, gdyż uważał je za niekorzystne dla siebie. Żyje więc w nienawistnym obrazie świata pełnym niechęci do bliźnich, którzy nie chcą spełniać jego rosnących roszczeń i zaspokajać wszystkich jego potrzeb. Utknął w egoizmie i zawiści, która wsączyła mu w uszy jad, że inni mają więcej; to zaś, co mają – należy się jemu więc nie powinni domagać się zwrotu, jeśli to sobie zawłaszczy.

„Zawiść jest szatańską trucizną życia.” Piotr Rostworowski OSB

„Przez dziękczynienie nawet za drobiazgi wzbogaca się tematyka naszej modlitwy – wtedy modlimy się wszędzie zawsze, bo jesteśmy nieustannie zanurzeni w nieskończonej hojności Bożej.” kard Stefan Wyszyński