Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go

Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go

Mt 28,13: Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali.

Mt 28,8-15

Świadectwo żołnierzy nie pobudza arcykapłanów do zadumy. Nieprzejednani w zatwardziałości serc, nie umieją znieść prawdy. Wybrali kłamstwo, więc brną w nie coraz głębiej i omamiają innych. Sądzą, że Zmartwychwstanie jest tak nieprawdopodobnie, iż ludzie podchwycą to wyjaśnienie, bo na ogół przecież widzą i słyszą to, co chcą zobaczyć i usłyszeć, co wydaje się im najbardziej prawdopodobne, i co służy ich interesom. Kłamstwo jest pułapką, z której wyjść niepodobna bez pomocy łaski (bo dlaczegóż by kłamca miał sam przyznać się do kłamstwa?). Niewoli kłamcę przymusem powtarzania, wymyślania nowych kłamstw i wiedzie do kolejnych grzechów: manipulacji łapówką, nadużywania władzy dla rozgłaszania pogłosek, zwodzenia namiestnika oraz prób korumpowania każdego, kto powątpiewałby w rozsiewaną plotkę. Jezus nie próbuje udowadniać prawdy. Nie przychodzi do zakłamanych arcykapłanów ani do przekupionych strażników, czy do swych oprawców. Bóg nie jest kimś, kto upokarza lub zastrasza kogokolwiek prawdą. Prawda potrafi obronić się sama i wie, że ostatecznie zwycięży. Milczenie Boga wobec grzesznika jest łaską. Stwarza mu przestrzeń do nawrócenia, bez przymusu.

„Zbawić duszę grzesznika to tak jak uratować usychające drzewo.”św o.Pio

Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam…

Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam…

Mt 26,15: Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam. A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników.

Mt 26,14-25

Dlaczego Judasz to zrobił? Czy długo nosił się z tym zamiarem? Może zapowiedź męki i śmierci, zamiast oczekiwanego przez wszystkich triumfu, szczególnie mocno go rozczarowały? Może publiczne dyskusje Jezusa z faryzeuszami, z których czasami jego Mistrz ledwie uchodził z życiem, przestraszyły Judasza; zaś gęstniejąca atmosfera niechęci elity religijnej wobec rabbiego z Nazaretu sprawiła, że szukał już tylko pretekstu, by odejść? Może nie chciał być kojarzony z „przegraną sprawą” lecz należeć do grupy „zwycięzców”? Może ubodła go scena, której był świadkiem w Betanii, kiedy Jezus publicznie nie przyznał racji jego argumentom na rzecz ubogich? Albo uznał uczuciowość Chrystusa za przejaw słabości. A może on sam nie wiedział, po prostu miał już wszystkiego dość… Nie wiemy. Słowa jednak, które wypowiada do arcykapłanów świadczą o tym, że wzgardził Tym, który go kochał i wybrał. Nie jest uczuciowo przywiązany. Nie mówi o Jezusie jako Kimś ważnym i cennym, nawet się nie targuje. Jest w stanie Go sprzedać za cokolwiek i bierze to, co proponują: kwotę płaconą za niewolnika… Ileż pogardy wobec Jezusa – w Judaszu…

„Bo kto gardzi uniżeniem, nie może dostąpić zbawienia ani powiedzieć za prorokiem:”Oto mi Bóg dopomaga, Pan podtrzymuje me życie”.”św Beda Czcigodny

to jest wasza godzina i panowanie ciemności

to jest wasza godzina i panowanie ciemności

Łk 22,53: Gdy codziennie bywałem u was w świątyni, nie podnieśliście rąk na Mnie, lecz to jest wasza godzina i panowanie ciemności.

Łk 22,14-23,56

Tymi słowami Jezus wchodzi w misterium zła. Ogołaca się ze swej charyzmy. Wydaje się, że od tego momentu jest ubezwłasnowolniony, zdany na łaskę i niełaskę triumfujących agresorów. Ich nienawiść właśnie się rozkręca. Tajemnicą nieprawości jest eskalacja przemocy, gdy widzi słabość ofiary, wykorzystywanie całej dostępnej władzy do jej upodlenia, zyskiwanie mrocznego poczucia siły z dominacji nad ciałem drugiego. A nawet znajdowanie przyjemności, gdy okrucieństwem doprowadza do ekstremum uczucia innego człowieka. Taka jedność między szatanem a człowiekiem to coś najgłębiej demonicznego. Jezus odważnie wkracza w ten najciemniejszy krąg zła. Wchodzi milczący lecz niesie światło w pełne zgiełku, wrzasku, oskarżenia, znieważania i pogardy, upokorzenia i pognębienia, a także okaleczenia inferno. Misję zbawienia tam rozpoczyna od świadczenia prawdy (Łk 22,67-70; Łk 23,3), wezwania do nawrócenia tych, do których jeszcze można dotrzeć (Łk 23,28-31), przebaczenia (Łk 23,34), przyjmowania pierwszych winowajców na wywyższonym tronie Krzyża (Łk 23,43) i wyrażenia radykalnej ufności Ojcu (Łk 23,46).

„Chwała Tobie, o, Chryste, światło prawdy i słońce sprawiedliwości. (liturgia wschodnia)”

odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni

odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni

J 11,54: Odtąd Jezus już nie występował wśród Żydów publicznie, tylko odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasteczka, zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami.

J 11,45-57

Być może od Nikodema lub Józefa z Arymatei Jezus dowiaduje się, że po naradzie Sanhedrynu, arcykapłani i faryzeusze decydują się Go zabić. Odchodzi więc z okolic Jerozolimy przypuszczalnie po to, by nie prowokować władz religijnych, dać im czas na przemyślenie i ostudzenie emocji. Słowa Kajfasza dowodzą, że uśmiercenie Jezusa nie było pomyłką Rzymian, zbrodnią w afekcie czy też impulsywnym, okrutnym osądem podburzonego tłumu, działającego pod wpływem zbiorowego poczucia siły i bezkarności. Była to przemyślana i dokonana (pozornie „na zimno”) decyzja bynajmniej nie jednej zaburzonej jednostki. Podjęło ją grono osób, uważających się za ludzi mądrych i z wszech miar wykształconych, w najwyższym stopniu moralnych i odpowiedzialnych… Wszystko mieli oprócz wrażliwego serca.

„Istota naszej duchowości polega na tym, aby mieć serce. Serce, które może współczuć, które daje się spotkać, które odczuwa, które kocha.”Anselm Grűn OSB

KKK 1791: Gdy człowiek niewiele dba o poszukiwanie prawdy i dobra, sumienie z nawyku do grzechu powoli ulega niemal zaślepieniu.

Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw przesłucha

Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw przesłucha

J 7,51: „Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw przesłucha, i zbada, co czyni?”

J 7,40-53

Nikodem, odwołując się do Prawa, bezskutecznie próbuje zatrzymać pośpiesznie wydawane osądy oraz pełne gniewu potępienia Chrystusa. Arcykapłani i faryzeusze nie chcą go słuchać. Nie szukają prawdy, więc naturalną konsekwencją tej postawy jest postawienie samych siebie w miejsce ostatecznej instancji oceniającej. Prawo interpretują według swoich preferencji. Wybierają, co chcą dostrzegać, a czego nie chcą widzieć u bliźnich, dlatego nie są w stanie być sprawiedliwi ani nawet obiektywni. Jezus jest ofiarą ich ślepoty…

„Prawo zostało przedstawione głoszącemu, aby czynił to, co głosi.” św. Grzegorz Wielki

„O, jak mylne są pozory, a sądzenia niesprawiedliwe. O, jak często cierpi cnota uciśnienie przez to tylko, że jest cicha. Obcować szczerze z tymi co stale kłują– wymaga wielkiego zaparcia. Człowiek czuje, że mu krwi ubywa, a rany nie widać. O, Jezu, jak wiele nam odsłoni dopiero dzień ostateczny. Co za radość– nic nie ginie z naszych wysiłków.” św. Faustyna (Dz 236)

„Patrz na siebie, ale wystrzegaj się sądzenia innych. Jakże często sądzimy według tego, co nam przypada do serca, i jak łatwo zatracamy poczucie sprawiedliwości przez miłość własną.”Tomasz a Kempis

myśląc: Uszanują mojego syna…

myśląc: Uszanują mojego syna…

Mt 21,37: W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna.

Mt 21,33-43.45-46

Cierpliwość i pokora Właściciela winnicy (Boga) jest niezwykła. Choć do Niego należy cała posiadłość: On tworzy przestrzeń do pracy, wyszukuje żyzne miejsce, dba o jego bezpieczeństwo i zapewnia najróżniejszą pracę robotnikom. Do Niego należy pełna wiedza: jak z zasadzonego ziarnka doprowadzić do produkcji najprzedniejszego napoju, Jego własnością są wszystkie sprzęty. I przed Nim odpowiadają robotnicy za poczynione szkody lub błędy- to Właściciel nie nadużywa władzy… Jest niezwykle delikatny. Pozostawia sługom ogromną swobodę. Nie przypomina im raz po raz, kto tu rządzi. Raczej liczy na ich zdrowy rozsądek. Na szacunek. Ma nadzieję na ich wdzięczność…„Co masz, czego byś nie otrzymał?” (1 Kor 4,7). Mimo to, spotyka Go zawód…

„Historycy NT informują nas, że kiedy w ówczesnej Palestynie umierał dziedzic jakiejś posiadłości, przechodziła ona w ręce pierwszego, kto ją zajął. Rolnicy tak zatem rozumowali, choć w sposób wykrzywiony i bardzo niebezpieczny: jeśli syn jest jedynym dziedzicem a my go zlikwidujemy, to winnica stanie się nasza na mocy prawa. I tak przeszli od słów do czynów. Przeliczyli się.”Innocenzo Gargano OSBCam

Co wolno w szabat?

Co wolno w szabat?

Mk 3,4: A do nich powiedział: Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić?

Mk 3,1-6

„Jezus postrzega dramat chorego człowieka (a także jego potrzeby!) w zupełnie innych kategoriach niż otoczenie. Widzi nie tylko jego chorą rękę – patrzy o wiele głębiej: w jego duszę. Choroba nie dotyka przecież człowieka jedynie w wymiarze somatycznym! Jest także wyzwaniem duchowym, nierzadko generuje natrętne pytania, na które najczęściej nie ma odpowiedzi, przetrąca nadzieję, kusi do zwątpienia w miłość, dobroć i Opatrzność Boga… Zbawienie, które Jezus ofiarował choremu dotyczy wymiaru duchowego. Tylko św. Marek zanotował reakcję Jezusa na postawę otoczenia (Mk 3,5). Spojrzał z gniewem i smutkiem z powodu „ślepoty serca” (‚caecitas cordis’ u św Hieronima). Nie chodzi o to, że mają twarde serca i nie dociera do nich w żaden sposób Boże przesłanie; chodzi o to, że nie patrzą sercem! Sam Jezus – przeciwnie – patrzy sercem, dlatego widzi nie tylko rękę, lecz i duszę chorego. Duszy nie można zobaczyć inaczej, jak tylko sercem… Oni jednak mają ślepe serca, dlatego nie rozumieją ani owego postawionego na środku człowieka, ani Boga, który objawia się właśnie w Jezusie Chrystusie.” apb Grzegorz Ryś

Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź…

Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź…

J 1,22: Powiedzieli mu więc: Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali?

J 1,19-28

Na pytanie faryzeuszy Jan odpowiada pokorą świadka. Uważa się tylko za głos, którym wszelako zawiaduje Ktoś, kto jest Głową, po czym usuwa się w cień jako nieużyteczny sługa. Nie zasłania sobą Tego, Który jest najważniejszy, Który przychodzi…

„Jest to „wizytacja kanoniczna”. Ci, którzy piastują religijną władzę, przychodzą na pustynię do proroka, który przyciąga rzesze ludzi. Jan Chrzciciel jest czysty, ubogi, nie ma nic do stracenia. Nie pochodzi z pokolenia kapłanów, wywodzi się od proroków. Jeśli, w pewnym sensie, przez Zachariasza jest również potomkiem kapłanów, to przede wszystkim jest tym, który chce, by kierował nim wyłącznie Duch Święty. Dobrze rozumiemy więc niepokój Jerozolimy. Wszyscy idą na pustynię słuchać tego człowieka, który głosi pokutę, który wraca do źródła. Jan Chrzciciel nie poddaje się rzece. Arcykapłani płyną z prądem, ale nie Jan Chrzciciel. I cały lud ciągnie do niego, gdyż lud ma wiarę, lud wierzy jeszcze w Boga, jest spragniony czegoś prawdziwego i od razu wyczuwa kompromis.”M-Dominique Philippe OP

„Verba docent, exempla trahunt (słowa pouczają lecz przykłady pociągają).”

Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał…

Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał…

Łk 20,27-28: podeszło do Niego kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał…

Łk 20,27-40

Po arcykapłanach i uczonych w Piśmie kolejną grupą, chętną do zdyskredytowania Jezusa są saduceusze. Być może historyjką o żonie siedmiu mężów nie raz już udawało im się zapędzić w kozi róg uczonych w Piśmie, faryzeuszy i innych wierzących w życie po śmierci. Są więc pewni siebie. Wiedzą jak zbijać argumenty, gdyby Chrystus odwoływał się do pism proroków. Dodają sobie autorytetu powołując się na Mojżesza. Znając Pięcioksiąg, są przekonani, że nie ma w nim nawet wzmianki o zmartwychwstaniu. Jakże jednak wiedza, spryt i przemyślność ludzka nędzna jest przy mądrości Bożej. Jezus, interpretując tylko jedno zdanie z dobrze im znanej historii powołania Mojżesza druzgocze intelektualną konstrukcję ludzkiej pychy. Stoją oniemiali wobec błyskotliwej argumentacji wykazującej im błąd założeń. Nawet niektórzy z dotychczas wrogich Chrystusowi uczonych w Piśmie nie mogą się powstrzymać przed wyrażeniem Mu uznania…

Prz 9,10: Podstawą mądrości-bojaźń Pańska, rozważanie o tym, co święte-rozsądkiem.

1 Kor 3,19: Mądrość tego świata jest głupstwem u Boga.

Potem wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających

Potem wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających

Łk 19,45: Potem wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej.

Łk 19,45-48

Chrystus nie poprzestaje na łzach z powodu Jerozolimy, która nie rozpoznaje czasu swego nawiedzenia…Niedługo potem diagnozuje powód ludzkiej oziębłości w procederze świątynnego kupiectwa i decyduje się aktywnie zadziałać. Aby wyrzucać sprzedających trzeba niemało odwagi, siły i agresji. Jezus nie boi się okazywać mocnych uczuć i komunikować przyczyn swojego zachowania. Nie tłumi gniewu lecz używa go jako energii potrzebnej do zdecydowanego działania w obronie najwyższych wartości i zarazem mocny sygnał emocjonalny, czytelny dla wszystkich obserwujących Go osób. Informuje: co jest nie w porządku i należy zmienić (stan Jego domu), czego nie zamierza tolerować (świątyni jako targowiska), jakie są Jego priorytety (modlitwa). Chrystus nie szuka winnych ani nie boi się „co powiedzą przywódcy”. Jego agresja nie jest skierowana personalnie, na jakąś konkretną osobę lecz zostaje wymierzona w system korumpujący relację z Bogiem, który sprowadza ją do poziomu handlu: „coś za coś”…

„Posłuchajcie Pisma: „Bojaźń Pana nadzieją mocy” (Prz 14,26). Innymi słowy lękajmy się mądrze, abyśmy nie lękali się byle czego.”św Augustyn