kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem

kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem

Łk 12,21: Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.

Łk 12,13-21

Człowiek z przypowieści Jezusa zostaje przez Boga niezwykle ostro skarcony. A przecież mogłoby się wydawać, że niczego złego nie zrobił: nikogo nie zabił, nie cudzołożył, nie oszukał. Po prostu używa sobie życia… Zostaje jednak nazwany głupcem, a Jezus uważa go za bankruta przed Bogiem… Jego przykład to mocne ostrzeżenie przed chciwością, czyli wymykającą się spod kontroli potrzebą posiadania. Zawładnięty nią człowiek chce „pożreć” kolejne dobra: nie tylko te materialne, także relacje, kolejne emocje… Targany niepokojem i głodem, którego nikt i nic na tym świecie nie może zaspokoić, staje się przysłowiową „studnią bez dna” pochłaniającą wszystko i wszystkich. Jest przekonany, że „musi mieć” jakieś dobro „by być szczęśliwy”, chce dostać coś „tu i teraz” oraz „za wszelką cenę”. Używa świata i ludzi, traktując ich jak instrument dla osiągania swych celów… W ten sposób traci z oczu to, co najważniejsze – miłość…

„Być może myślisz, że ten, który ma kufer pełen złota, jest bogaty?… Mylisz się, ponieważ naprawdę bogaty jest ten, w którym Bóg raczy mieszkać.”św Cezary z Arles

„W wieczności obowiązuje tylko jedna moneta, jest nią miłość.”św Jan Chryzostom

I Pan dodał…

I Pan dodał…

Łk 18,6: I Pan dodał: Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi.

Łk 18,1-8

Do wytrwałości na modlitwie potrzebna jest świadomość tego, z Kim rozmawiam… Jeśli Bóg jest dla mnie surowym sędzią, którego wyroków i gniewu się boję, przyjdę do Niego tylko „w ostateczności”… Gdy wydaje mi się, że milczy w mojej sprawie mogę nabrać przekonania, że zbywa mnie… Kiedy nie rozumiem Go ani nie czuję z Nim związku, może traktuję Go jako Kogoś obcego i liczę na własne siły? Może nie zamierzam „upokarzać się” błagając Kogoś tak nieprzeniknionego? Albo widząc wiele nieszczęść na świecie i wiedząc o wszechmocy Boga, czuję bunt wobec Niego? Myślę nawet, że ja bym to wszystko urządził lepiej? Może obawiam się kary lub odrzucenia za natręctwo? Albo po dwóch ponowieniach próśb zniechęcam się nie widząc rezultatów? Może moja wiara jest na etapie magicznym: oczekuję natychmiastowych i najlepiej spektakularnych efektów, a gdy ich nie ma, tracę zainteresowanie Tym, który nie poddaje się łatwo mej woli? Chrystus mówi, że nawet niesprawiedliwy sędzia wysłuchuje natarczywych. O ileż bardziej ujmie się za mną kochający Bóg, który wierzących i modlących się uważa za swych wybranych…

„Modlitwa jest wodą użyźniającą życie duszy. Jest ona jak powietrze dla człowieka i jak woda dla ryby. Zapewnia życie.”św Wincenty a Paulo

a kto się Mnie wyprze wobec ludzi…

a kto się Mnie wyprze wobec ludzi…

Łk 12,9: a kto się Mnie wyprze wobec ludzi, tego wyprę się i Ja wobec aniołów Bożych.

Łk 12,8-12

Unikanie przyznawania się do Chrystusa nie pozostaje w niebie niezauważone… Nawet drobne sprawy, jak gest znaku krzyża, wyciągnięcie różańca i modlitwa w miejscu publicznym np. w pociągu są znaczące i mogą skonfrontować ludzi z wyznawanymi przez nas wartościami. Jezus bardzo honoruje odwagę przyznania się do Niego, narażenie się z powodu Jego imienia na potencjalną dezaprobatę, krytykę- a nawet agresję…

„Pewien hezychastyczny mnich mieszkał w małej pustelni, w pobliżu niewielkiego miasteczka w regionie Tours. Chodził często do tego miasteczka, a jego mieszkańcy tak o nim mówili: „Nigdy nam nie mówił o Bogu, ale zawsze nas zmuszał [swoją obecnością], aby o Nim myśleć.”Paul Evdokimov

„Mój świętej pamięci tata powiedział do mnie:”Synu, każdy ponosi konsekwencje swoich decyzji.” To jest taka mądrość, o której czasem chcielibyśmy nie myśleć. Ale sprawa jest jeszcze poważniejsza, bo konsekwencje naszych decyzji obejmują nie tylko teraźniejszość, doczesność. W świetle tej dzisiejszej Ewangelii, konsekwencje naszych wyborów sięgają poza granice śmierci. I to uczy ogromnie poważnego podejścia do naszych postaw, do wyborów, których dokonujemy…”Wojciech Jędrzejewski OP

Poślę do nich proroków i apostołów

Poślę do nich proroków i apostołów

Łk 11,49: „Dlatego też powiedziała Mądrość Boża: Poślę do nich proroków i apostołów, a z nich niektórych zabiją i prześladować będą.”

Łk 11,47-54

Bóg nie chce zguby grzesznika lecz by się nawrócił i żył w prawdzie (Ez 18,23). Styl Jego działania to wysyłanie posłańców z upomnieniem/korektą. Historia wszelako uczy, że prorocy stale natykają się na deformację obłudy, która bierze się u człowieka z niechęci do przeżywania trudnych uczuć: wstydu, złości, smutku. Nie tolerując stanu frustracji związanego z własną grzesznością – człowiek postanawia odciąć się od uczuć. Gdy jednak wykręci kontrolkę sygnalizującą nieprawidłowości w działaniu silnika (serca), wprawdzie ma chwilowo tzw. święty spokój, ale silnik się od tego nie naprawia… W efekcie, do bezrefleksyjnie przeżywanych impulsów dorabia ideologię lub coraz pokrętniej wyjaśnia sobie świat tak, by nie przeżywać zakazanych uczuć… Faryzeusze, uczeni w Piśmie i arcykapłani konfrontując się z Jezusem – uosobioną Prawdą, zderzyli się nagle z unikanym i wymanewrowanym przez siebie wstydem. A ponieważ nie mieli zwyczaju badać i poddawać krytycznej refleksji czy porządkowaniu uczuć (np złości), zadecydowali o wyeliminowaniu Sprawcy dyskomfortu emocjonalnego… Tak samo ich przodkowie czynili prorokom…

„Jak można wykorzenić hipokryzję? Jest bardzo dobre lekarstwo, które pomaga nam ustrzec się obłudy: oskarżanie samych siebie i powiedzenie Panu: “Zobacz Panie, jaki jestem!”, powiedzenie tego z pokorą.” papież Franciszek

dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiego rodzaju jarzyny

dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiego rodzaju jarzyny

Łk 11,42: Lecz biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiego rodzaju jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą. Tymczasem to należało czynić, i tamtego nie opuszczać.

Łk 11,42-46

Jest takie powiedzenie, że „nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu…” Faryzeusze wkładają ogromny wysiłek w szczegółowe wypełnianie drobnych przepisów. W istocie, czynią więcej niż należało… Pobożny Żyd nie musiał dawać dziesięciny ze wszystkiego. Pedantyzm religijny sprawia, że faryzeusze oddają lewitom i kapłanom nawet dziesiątą cześć przypraw… Problem nie leży jednak w tym, że drobiazgowo się rozliczają albo dużo dają lecz dla-czego to robią? Otóż Jezus zauważa, że spełniają to wszystko by zyskać uznanie w oczach ludzi, zrobić na bliźnich wrażenie nieskazitelności, bezbłędności i przykładności. Karmią tym swoje ego. W rezultacie całe ich działanie staje się nawozem, pożywką dla pychy… Chrystus krytykuje ich surowo lecz kieruje się miłością. Jego niepokój o dusze jest zrozumiały… Gdy czas i duchową przestrzeń wypełniają zabiegi pielęgnacyjne chwastów, pszenica miłości Bożej i sprawiedliwości nie ma szansy zaistnieć, przebić się, urosnąć…

„Pycha niszczy wszelkie dobre owoce w procesie doskonalenia chrześcijanina.”św Bazyli Wielki