Czyż nie mam pić kielicha, który Mi podał Ojciec?

Czyż nie mam pić kielicha, który Mi podał Ojciec?

J 18,11: Schowaj miecz do pochwy. Czyż nie mam pić kielicha, który Mi podał Ojciec?

J 18,1-11

Gorzki jest kielich cierpienia, który Jezus wychyla aż do dna. Jest w nim zdrada i pocałunek Judasza, opuszczenie przez najbliższych uczniów, zaparcie się Piotra, zawiść arcykapłanów, osąd elit religijnych, odrzucenie i nienawiść tłumu-wybór Barabasza, wzgarda (a cóż to jest prawda?) Piłata, szyderstwa i skatowanie przez żołnierzy, męka drogi krzyżowej i umieranie w straszliwym cierpieniu, przy wtórze drwin żołnierzy oraz Wysokiej Rady. We wszystkim tym Jezus jest prawdziwym barankiem, który wypija gorycz wyciśniętą z owoców ludzkiej pychy,chciwości, zawiści, złości, nieczułości serc. Przyjmuje cały ten grzech i nie odpowiada złem na zło lecz woła:„Ojcze wybacz im, bo nie wiedzą co czynią…”(Łk 23,34)

„To jest Twoje przykazanie, o Jezu, a także przykład, jaki nam dałeś, pozwalając się ogołocić ze wszystkiego i umierając na twardym krzyżu, nie stawiając oporu, modląc się za tych, którzy Cię ogołocili i przyprawili o śmierć.”bł. Karol de Foucauld

„Kto bierze miecz, zginie od miecza, kto nie bierze miecza, zginie na krzyżu.”Simone Weil

Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał

Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał

J 13,8: Rzekł do Niego Piotr: Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał.

J 13,1-15

Jezus wprowadza Szymona w tajemnicę miłości. Pierwszy odruch Piotra to wstyd- gwałtownie odrzuca gest Jezusa, mówi:”nigdy”(gr. eis ton aiona- dosł. na wiek). Piotr chce się pokazywać Jezusowi tylko z najlepszej, promiennej strony. Pragnie by patrzył na niego z upodobaniem, z podziwem:”zasłużyłeś Piotrze na Moją miłość, jesteś godny bycia pierwszym, mężny, wspaniały”. Jednak Jezus nie pozwala przed Sobą paradować, nie pozwala mu na choćby cień wiary, że to z powodu jakichś zasług czy błyskotliwych cech charakteru został wybrany i umiłowany. Przeciwnie, Chrystus kocha go pomimo. Uniża się do słabości Piotra. Nogi w semickiej kulturze symbolizują siłę (podniesienie pięty zaś obrazuje atak; wszelkie ciosy od bioder aż do golenia stanowiły szczególnie groźną jego formę -Sdz 15,8). Jezus bierze w swe dłonie z czułością to, co Piotr rozpaczliwie próbuje ukryć, schyla się tam, gdzie Szymon wcale nie chce patrzeć, obmywa=usprawiedliwia, wybacza mu słabość, nie odrzuca jej, lecz chce wesprzeć.

„Dajcie mi człowieka, który kocha, a on zrozumie, co mówię.”św Augustyn

Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi

Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi

Mt 26,23: Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi.

Mt 26,14-25
Jezus opowiada uczniom o tym, co boli Go najgłębiej. Wie, co zrobi Judasz i bardzo to przeżywa. Nie chce sam nieść ciężaru zawiedzionego zaufania, dzieli się uczuciami z najbliższymi… Ewangelista Jan zauważa, że mówiąc o zdradzie Jezus doznał głębokiego wzruszenia(J 13,21). Jest wstrząśnięty, że można być tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Słuchać, a nie słyszeć. Dzielić trzy lata życia i uznać je za nic. Judasz rozczarował się Jezusem, wzgardził Nim. Chrystus okazał mu się nieprzydatny: nie zrobił przy Nim kariery i pieniędzy…30 srebrników, cena niewolnika, pokazuje jaką wartość miała dla niego miłość i przyjaźń. Łatwiej Jezusowi milcząco dźwigać pychę arcykapłanów i nienawiść tłumu niż zamknięcie tego, przed którym otworzył swoje serce… Psalm 55,13-15 mógłby wyrażać Jego przeżycia:

„gdybyż to lżył mnie nieprzyjaciel, z pewnością bym to znosił; gdybyż przeciw mnie powstawał ten, który mnie nienawidzi, ukryłbym się przed nim. Lecz jesteś nim ty, równy ze mną, przyjaciel, mój zaufany. Łączyła nas słodka zażyłość, zgodnie chodziliśmy do Bożego domu.”

Umoczywszy więc kawałek chleba, wziął i podał Judaszowi

Umoczywszy więc kawałek chleba, wziął i podał Judaszowi

J 13,26: Umoczywszy więc kawałek [chleba], wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskariota.

J 13,21-33.36-38

„W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus podaje Judaszowi kawałek chleba. Ten gest na żydowskiej uczcie oznaczał wyróżnienie najbardziej szczególnego gościa. Wskazywał na to, że gospodarz darzy obdarowanego miłością i szacunkiem. Że dla niego została zorganizowana uczta. Osoba, która otrzymywała ten kawałek chleba, siedziała bezpośrednio przy gospodarzu. A zatem można przypuszczać, że Chrystus w czasie Ostatniej Wieczerzy siedział między Janem a Judaszem. Pierwszy z nich spoczywał na jego piersi, natomiast drugi z Apostołów postanowił ustawić się po drugiej stronie barykady. Chrystus dzisiaj mówi do mnie tak samo: „przyjacielu!”. Wyciąga rękę z najbardziej honorowym kawałkiem chleba przeznaczonym dla umiłowanego gościa. Ale ja na to wyróżnienie nie zasługuję, powinienem się zastanowić i podjąć decyzję, czy swoimi wyborami zbliżę się do Jana, który wsłuchiwał się w serce Mistrza, czy Judasza, który przyjdzie do Niego z bandą uzbrojoną w kije.”Bartłomiej Sokal

„Miłość rodzi się w sercu, wyraża się słowem, ale żyje czynem.”św J.S.Pelczar

Na to rzekł Judasz Iskariota

Na to rzekł Judasz Iskariota

J 12,4: „Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z uczniów Jego, ten, który miał Go wydać.”

J 12,1-11

Judasz jest tym, który już odpadł od więzi z Jezusem. Jego reakcja na ofiarę Marii pokazuje, że niczego nie rozumie, nie jest otwarty na miłość… Na wszystko patrzy przez pryzmat celowości. Traktuje Marię szorstko, robi jej przykrość sprowadzeniem jej gestu miłości do głupiego marnotrawstwa. Czyni tak dlatego, że sam nie odczuwa miłości, przywiązania i wdzięczności. Dla Judasza Osoba Jezusa jest tylko środkiem, podnóżkiem do realizacji własnych interesów. Nie szanuje Go i dlatego też nie odczuwa skruchy z powodu kradzieży z trzosa ani nie zawaha się przed tym, co zamierza zrobić… Judasz jest bardzo biedny w swoim zamknięciu. Do końca Jezus będzie próbował do niego dotrzeć. Na Ostatniej Wieczerzy umoczy chleb w oliwie i poda mu czule, jak matka małemu dziecku. Lecz on nic nie zrozumie. Egoizm doprowadza go do totalnego upadku, czyni z niego syna zatracenia (J 17,12) zatracenia w szukaniu siebie, zamknięciu serca, wyparciu uczuć, trzeźwym racjonalizmie…

„Człowiek stworzony do miłości nie może bez niej żyć.” św. J. M. Vianney

Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie wyprę się Ciebie

Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie wyprę się Ciebie

Mk 14,31: „Lecz on tym bardziej zapewniał: Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie wyprę się Ciebie. I wszyscy tak samo mówili.”

Mk 14,1-31

Piotr jest przywiązany do obrazu siebie jako twardziela znad jeziora Galilejskiego. Ucieka od autorefleksji o swej słabości, nie chce porzucić ufności we własne siły i dlatego upada bardziej niż inni. W chwili radości śpiewania hymnów, na fali emocji deklaruje wiele. Sytuacja presji wydobywa jego stłumiony lęk i Piotr wypiera się tożsamości ucznia i przysięga oczywiste kłamstwo, że nie zna Jezusa. Gdyby przyjmował do świadomości, że jest słaby, to by się modlił… O potrzebne siły, o pomoc Boga w dotrzymaniu słowa. A gdyby się modlił, Bóg miłosierny podtrzymałby go w trudnych chwilach… Piotr jednak buńczucznie ślubuje przebrnąć przez ciemności nocy, a nie widział jeszcze nawet zmierzchu… Zresztą wszyscy uczniowie obiecywali, że staną za Jezusem murem. Wszyscy są zbyt pewni siebie… W drużynie Jezusa jednak jedynym pewniakiem jest On. Im prędzej się z tym pogodzę, tym lepiej…

„Pokora jest cnotą, dzięki której człowiek, poznawszy się dokładnie widzi swą marność.” św. Bernard z Clairvaux

Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego…

Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego…

J 11,48: Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród.

J 11,45-57

Poruszenie, które wśród liderów religijnych wywołały Słowa i czyny Jezusa (zwłaszcza wskrzeszenie Łazarza), osiąga apogeum. Chrystus wymyka się im, niepokoi, wywołuje ogromny dyskomfort. Nie potrafią zaczekać na interwencję Rzymian, jak w przypadku Teodasa czy Judasza Galilejczyka (Dz 5,35) bo w przeciwieństwie do tamtych, On czyni potężne znaki. Nie udaje się Go sprowokować, zdyskredytować, zlekceważyć. Wyprowadza ich kompletnie z równowagi. Nie ma na Niego haka. Jest wolny. Emanuje Bożą obecnością. Prowokuje pytanie: a co jeśli mówi prawdę? To przecież oznacza, że coś trzeba będzie utracić: (władzę), z czegoś zrezygnować (prestiż), coś oddać (kontrolę), komuś się podporządkować-i to komu? Temu, którym pogardzają? Którego tak się boją, bo m.in. ma zasady, które nie pieszczą? Lepiej więc nie ruszać swych obaw, przykryć je płaszczykiem odpowiedzialności za naród i świątynię i sprawić, by sprawca zamieszania raz na zawsze zniknął…

„Tak, wszystko, co poza Bogiem, to próżność.”św Teresa z Lisieux

Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo

Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo

J 10,33: „Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga.”

J 10,31-42

Czasami niektórzy dziwią się faryzeuszom, że nie uwierzyli Jezusowi. Dla nas prawda o Bogu, który z miłości do nas stał się człowiekiem jest oczywista, powszechna, pouczają o niej autorytety i nie kwestionuje jej ogół wierzących. Tymczasem dla uczonych w Piśmie i faryzeuszy to było zupełne novum, rzecz nie do pojęcia. Zwłaszcza, że widzieli przed sobą „zwykłego” człowieka, mającego swoją historię życia, wrażliwego i uczuciowego, który potrafił złościć się i przewracać stoły, przerwać rozmowę i odejść, męczył jak inni, pocił w czasie upałów, wyglądał i mówił podobnie do nich. Nam też niełatwo dostrzegać głębię, godność i niepowtarzalność spotkanej przypadkowo osoby. Zwłaszcza takiej, która mówi rzeczy kwestionujące powszechnie panujące poglądy i wyłamuje się że schematów.

Wystarczy osądzać i wydawać wyroki i karać ludzi za głoszenie przekonań innych niż własne, by niepokojąco zacząć przypominać faryzeuszy…

„Nie miej podejrzeń w stosunku do brata, abyś nie utracił czystości serca.”św Jan od Krzyża

Teraz wiemy, że jesteś opętany

Teraz wiemy, że jesteś opętany

J 8,52: „Rzekli do Niego Żydzi: Teraz wiemy, że jesteś opętany.”

J 8,51-59

Faryzeusze nie rozumieją słów Jezusa. Nie byłby to jakiś wielki kłopot (któż w końcu jest w stanie zgłębić ich mądrość?), i spór nie musiałby się zakończyć posądzeniem o opętanie i agresją porwania za kamienie, gdyby nie pycha słuchaczy. Rozdęte, samolubne ego nie może znieść dwóch rzeczy: czegoś, co je ogranicza oraz zwłaszcza tego, co je przewyższa. Tu tkwi granica, która oddziela wierzących od niewierzących. Wierzący uznaje, że jest stworzeniem, a więc przyjmuje do świadomości własne ograniczenie, dopuszcza nad własnym ‚ja’ istnienie Mądrości, która go przekracza… I ta właśnie przestrzeń, którą człowiek otwiera najpierw dla Boga – nazywa się pokora. Im jest większa – tym większe zainteresowanie sugestiami/korektami z zewnątrz, większa podatność na natchnienia Ducha Świętego oraz ciekawość słuchania innych ludzi. A co za tym idzie, coraz mniej w człowieku pewności< , że to jego punkt widzenia jest jedyny słuszny i właściwy, i ostatecznie, mniej skłonności do osądów i ogłaszania twardych wyroków.

„Bez pokory nie możemy się podobać Bogu.” św. Faustyna (Dz 270)

wówczas będziecie rzeczywiście wolni

wówczas będziecie rzeczywiście wolni

J 8,36: „Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni.”

J 8,31-42

Prawda jest Osobą. Jest Synem Bożym. Jest Osobą do zapraszania, przyjmowania, kontemplowania i naśladowania. Wszystkie te przestrzenie, gdy są otwarte na Boga, mają w sobie niezwykły potencjał wyzwalający. Początkowo w świetle Prawdy ujawnia się mój grzech, przywiązania czy zniewolenia. Przy Jezusie wydobywają się wszelkie manipulacje, pozory, udawanie. Prawda Boża pokazuje mi, jaka jestem, konfrontuje mnie z tym. Jeśli wierzę, że Światło tej Prawdy mnie nie oskarża ani nie odrzuca, jeśli nie zasłonię się przed Nim ciemną zasłoną usprawiedliwiania się czy nawet zakłamania, lękowym unikiem ucieczki lub np. udawania, że mnie to nie dotyczy, mnie tu nie ma – mam szansę na wolność. Okazuje się, w rozpaczliwym momencie gdy przyznaję się ze skruchą do tego, co Światło uwypukla, godząc się z pokorą na swą bezradność, Ten, który jest Prawdą natychmiast wyciąga do mnie wszechmocną rękę… Bo On rzeczywiście może zaradzić każdej biedzie…

„Wolność fascynuje i napawa lękiem, dlatego zmusza, by nasza postawa wobec niej nie była nieokreślona.” ks. Józef Tischner