wrzuciła wszystko

wrzuciła wszystko

Łk 21,4: „Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie.”

Łk 21,1-4

Jezus zauważa ofiarne serce ubogiej kobiety. Jej akt wrzucenia dwóch groszy do skarbony to nie jest gest na pokaz, ani na odczepnego, albo „bo tak wypada/nie można być gorszym od innych”… Jeśli mamy tylko tyle, ile jesteśmy w stanie dać, to hojność wdowy i jej zawierzenie Bożej Opatrzności jest ekstremalne. Zrezygnowała z ostatnich pieniędzy, które posiadała, w języku biblijnym można byłoby powiedzieć nawet, że ogołociła siebie. Wyraziła w ten sposób głęboką ufność Bogu, pełne przekonania o Jego wszechmocy zdanie się na Jego pomoc…

„Wdowa wrzuciła do skarbony jedynie dwa małe pieniążki, Pan jednak nie dał jej zapłaty wartej tylko dwa pieniążki. Dlaczego tak się stało? Dlatego że On nie zwraca uwagi na wielkość kwoty, ale na bogactwo jej serca. Jeśli bowiem policzysz jej pieniądze, to jej bieda jest doprawdy wielka, ale gdy przyjrzysz się dokładniej jej intencji, dostrzeżesz skarb hojnego serca.” św. Jan Chryzostom

„Oddać ostatni grosz to nie tylko zdać się na kogoś, ale po prostu pozbyć się złudzeń, że jesteśmy lepsi od innych.” Augustyn Pelanowski OSPPE

Bo przyjdą na ciebie dni

Bo przyjdą na ciebie dni

Łk 19,43: „Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd.”

Łk 19,41-44

Jezus płacze nad miastem, które w czas pokoju nie umiało rozpoznać ani przyjąć shalom (wewnętrznej harmonii, kompletności, spełnienia, integralności i błogosławieństwa), które On przynosił. Mieszkańcy Jerozolimy nie byli zainteresowani ani Bożym nawiedzeniem ani prowadzeniem. Zajmowali się tym, co codzienne i dopiero czas ucisku, oblężenia pokazał im, jak nikłe są ich własne siły i jak kruchy jest ład ustanowiony przez ludzi. Czas pokoju jest uprzywilejowanym okresem, który warto wykorzystać napełniając się Bożym pokojem, siłą i miłością, by móc potem wytrwać w czasie kryzysów i próby…

„Nigdy nie próżnuje diabeł przeciw człowiekowi sprawiedliwemu. Albo bowiem pomnaża mu niepokoje serca, albo wzbudza smutki ciała. Stąd jest to, co Apostoł mówi: Dany jest mi oścień dla ciała, anioł Szatan, aby mnie policzkował (2Kor 12,7)” św. Izydor z Sewilli

„Oto fale gwałtowne i groźne burze uderzają; nie obawiajmy się jednak zagłady; wszak opieramy się o skałę.” św. Jan Chryzostom

„Miłość i bojaźń Boża to dwie potężne twierdze, z których wypowiada się wojnę grzechowi i diabłu.” św. Teresa od Jezusa

Biada wam

Biada wam

Łk 11,44: „Biada wam, bo jesteście jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą.”

Łk 11,42-46

Jest coś, co wywołuje okrzyk zgrozy: „biada” Jezusa… Lekceważony grzech… Ten powszedni, nad którym człowiek przeszedł już do porządku dziennego, myśląc „taki już jestem”, „tak mam”. Nie zastanawia się już, jak np. banalizowane kłamstwo, pycha krytykanctwa/obmowy innych, nieczystość, która w jego oczach czyni z ludzi przedmioty albo niekontrolowany gniew wpływa na otaczający świat. Albo że jakaś „słabość” może innych ranić. A potem grzech, na który machnie ręką, naśladują dzieci, albo zarażają się nim inni, myśląc, „po cóż się pilnować, skoro on/ona tak robi i wcale się nie wstydzi”? Grzesznik zaniedbujący prawdę o sobie to grób pobielany… Dotyka innych, lecz sam czuje się prawie jak święty… Mydłem na bańkę jego pychy jest tzw. dobre, czyste sumienie, czyli przekonanie o sobie, że jest „dobrym człowiekiem” (gdyż nikogo nie zabił, nie kradnie, nie cudzołoży itp.). Spowiedź więc mu niepotrzebna…

„Nic nie rodzi pychy łatwiej niż dobre sumienie, jeżeli nie stoi się na jego straży” św. Jan Chryzostom

„To nie częste spowiedzi czynią nas dobrymi, ale owoc, który z nich wynosimy.” św. Jan Bosko

Gdy On to mówił, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała

Gdy On to mówił, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała

Łk 11,27: Gdy On to mówił, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś.

Łk 11,27-28

Kobieta błogosławi Jezusowi lecz jednocześnie swoim okrzykiem zagłusza Jego nauczanie. Wypowiada się w chwili, kiedy On jeszcze mówi o skutkach działania złych duchów. Odwraca więc uwagę słuchaczy i kieruje ją na inny tor. Nawet jeśli dostrzegła w zachowaniu Chrystusa, w Jego łagodności i uprzejmości wpływ wychowania przez Maryję, to dziwny jest moment, który wybrała na wyrażenie swojego zachwytu. Jej zawołanie zupełnie odstaje od kontekstu Jego wypowiedzi. Jest nieco ‚ni przypiął, ni przyłatał’. Być może, zainspirowana jakimś bodźcem, impulsywnie mu się poddaje i wyrywa do wypowiedzi, może przejęła się pragnieniem wyrażenia swoich uczuć, myśli i nie może się doczekać aż się nimi podzieli ze wszystkimi? Jednak najprawdopodobniej nie słuchała już końcówki głoszonego Słowa. Jezus zaś z szacunkiem, cierpliwie odpowiada jej, że szczęśliwi są raczej (gr.”menun”) ci, którzy słuchają i zachowują to, co usłyszeli.

1 Kor 1,21:”Spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących.” św Paweł

„Bóg nie żąda trudów, ale posłuszeństwa.”św Jan Chryzostom

kto wami gardzi, Mną gardzi

kto wami gardzi, Mną gardzi

Łk 10,16: kto wami gardzi, Mną gardzi.

Łk 10,13-16

Jezus uświadamia uczniom, że spotkają się nie raz z pogardą zarówno uczonych jak i różnorakich „mędrców”, którzy uważają, że mają monopol na prawdę. Ich wspólną cechą, zarówno tych wykształconych, jak i powszechniejszych „posiadaczy jedynej słusznej opinii o rzeczywistości” łączy pycha. Nie dopuszcza ona do świadomości faktu istnienia Kogoś, kto przewyższa rozbuchane „ja” i może mieć rację…

„Ci, którzy puszą się ze swej mądrości, popadają w najwyższe szaleństwo, gdyż nic tak nie ogłupia, jak szaleństwo. Szaleństwo bowiem, odstępując od umiarkowania i od rozumu (dlatego też nazywa się [dosłownie] nierozumnością), czyni ludzi głupimi i próżnymi. Jeżeli początkiem mądrości jest bojaźń Pana (por.Prz 9, 10), to początkiem głupoty–Jego nieznajomość. Jeżeli więc znajomość Jego jest mądrością i nieznajomość głupotą, a niewiedza ta powstaje z pychy (gdyż początkiem pychy jest nieznajomość Pana), to oczywiście pycha jest szczytem głupoty. Dusza, kiedy pozbawiona zostanie szlachetnej natury i pokory, znalazłszy się w stanie osłabienia, staje się tchórzliwa, zuchwała i głupia, tracąc swoją zdolność do samo-poznania”św Jan Chryzostom

wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą…

wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą…

Łk 7,3: Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę.

Łk 7,1-10

Setnik to wrażliwy człowiek o dobrym sercu. Nie jest mu obojętne cierpienie osób z bliskiego otoczenia. Niezależnie od ich społecznego statusu mogą liczyć na jego pomoc. Z niezwykłą pokorą stara się dotrzeć do Jezusa. Nie nadużywa władzy, a przecież mógłby wysłać oddział żołnierzy i na prawach okupanta zażądać, by Jezusa mu sprowadzono. On jednak wybiera drogę uniżenia. Najpierw prosi o pomoc tych, którzy wiele mu zawdzięczają. Oni zaś wystawiają się za nim „usilnie”, a to pozwala się domyślać, że są z nim w dobrych, zażyłych relacjach, lubią go. O dbałości o ludzi setnika, szacunku dla ich zwyczajów i przekonań świadczy drugie wysłane poselstwo, tym razem jego przyjaciół. Nie chce „trudzić” Jezusa, sprawiać Mu kłopotu i psuć opinii rytualną nieczystością, której „nabawi” się przez odwiedziny. Z pełnej uniżenia postawy rodzi się głębokie zawierzenie. Zapewne słyszał, że Jezus słowem wypędza i rozkazuje złym duchom, uzdrawia. Wyznaje wiarę, że może to samo uczynić na odległość. I jego wiara zostaje nagrodzona…

„Nic nie jest wznioślejsze od pokory.”św Jan Chryzostom

A cały tłum starał się Go dotknąć

A cały tłum starał się Go dotknąć

Łk 6,19: „A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich.”

Łk 6,12-19

Zjednoczenie Jezusa z wolą Ojca i napełnienie mocą dokonuje się na modlitwie. Chrystus poświęca jej całą noc… Podczas wielogodzinnego, miłosnego dialogu zostaje tak obficie napełniony Bożym obdarowaniem, że dosłownie Go ono przepełnia, wylewa się z Jego Osoby i uzdrawia każdego, kto tylko się zbliża – bez względu na rodzaj dolegliwości…

„Modlitwa jest pierwszym i podstawowym warunkiem współpracy z łaską Bożą. Trzeba się modlić o łaskę Bożą — i trzeba się modlić, aby współpracować z łaską Bożą. To jest prawdziwy rytm Życia wewnętrznego chrześcijanina. Do każdego z nas Pan mówi jak do Apostoła: ‚Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali’.” św. Jan Paweł II

„Przystępujmy do Boga w porę i nie w porę, bo zawsze jest odpowiednia chwila, by prosić Tego, który pragnie dawać… Jak oddychanie nigdy nie jest nie w porę, tak i proszenie Boga. Niewłaściwą zaś rzeczą jest nie prosić o nic. Jak bowiem oddechu nam potrzeba, tak i pomocy Boga. Jeżeli tylko chcieć będziemy, to łatwo Go zjednamy.” św. Jan Chryzostom

Lecz na Twoje słowo

Lecz na Twoje słowo

Łk 5,5: „Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci.”

Łk 5,1-11

Piotr ryzykuje, że się ośmieszy. Jako zawodowy rybak wie, że południe nie jest dobrą porą do łowienia ryb, gdyż one wtedy śpią. Ryby łowi się nocą. Piotr staje przed dylematem wiary. Czy zakwestionuje swoje doświadczenie rybaka oraz zaryzykuje swoją reputację i na oczach kolegów posłucha polecenia cieśli i nauczyciela religijnego? Być może właśnie ten moment decyzji zaważył na wybraniu Piotra. Piękna jest w Szymonie umiejętność wyjścia poza granice ludzkich kalkulacji i sięgnięcie po to, co jest większe niż pewność polegania na sobie. Co jest niepewnością. Co należy do przestrzeni wiary. On naprawdę wypływa na głębię, ma odwagę wyjść ku temu, co nieznane. Ma tyle pokory, by nie być zadufanym w zgromadzoną wiedzę, i zarazem tyle zaufania, by wprowadzić swoją deklarację wobec Jezusa – w czyn…

„Tak jak jest to oznaką zdrowia, gdy u kogoś wzrasta apetyt, tak jest to także znakiem wybrania, gdy ktoś chętnie i z zamiłowaniem słucha Słowa Bożego.” św. Jan Chryzostom

„Nie rozumiem działania Twego – jednak ufam…” św. Faustyna(Dz 73)

„Wierzyć jest aktem rozumu przyjmującego prawdę Bożą na rozkaz woli, którą porusza Bóg przez łaskę.” św. Tomasz (II-a II-ae,2,9)

Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka…

Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka…

Mt 23,26: Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka…

Mt 23,23-26

Jezus mówi, że duchowa ślepota polega na niechęci i unikaniu zaglądania w głąb własnego serca: badaniu i oczyszczaniu swoich intencji, myśli, pragnień, uczuć, postaw i zachowań. To trudna praca, wymagająca wysiłku, determinacji, wiary w Boże Miłosierdzie i ufności w siłę Jego łaski oraz miłości. O ileż prościej jest pominąć to, skupić się na zewnętrznych gestach. Obłuda jest konsekwencją pójścia na łatwiznę. Zaczyna się od unikania konfrontacji z trudną prawdą o sobie: ze słowami bólu i wyrzutu ze strony innych, zapominaniem o swych grzechach, samousprawiedliwianiem i bagatelizowaniem ich, zaprzeczaniem, że jest się grzesznikiem takim samym jak inni, wypieraniem się własnej winy, uciekaniem od autorefleksji, od modlitwy skruchy, prośby do Boga o pomoc. A wtedy nieuchronnie narasta zabrudzenie kubka własnego wnętrza. Zakłamanie i zaślepienie osiąga w końcu takie rozmiary, że ostatecznie spotkanie z Prawdą, a więc z Bogiem wydaje się bardziej bolesne niż piekło, które jest wiecznym od Niego oddaleniem…

„Łaska, która jest darmowa, zbawia tylko pragnących dostąpić zbawienia, a tych, którzy tego nie chcą, nie zbawia.”św J.Chryzostom

Kto się wywyższa, będzie poniżony

Kto się wywyższa, będzie poniżony

Mt 23,12: „Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.”

Mt 23,1-12

Jezus jednym krótkim zdaniem streszcza podstawową zasadę życia duchowego. Już Izraelici na pustyni doświadczyli, że Bóg nie toleruje wywyższania się (Lb 12 i 16). Ojcowie Kościoła, za apostołami (Jk 4,6; 1P 5,5), uczyli, że pycha skutecznie blokuje duchowy wzrost. Święci nazywali ją robakiem, który niszczy dobre owoce czynów. Owładnięty pychą, jak faryzeusz skupia swe wysiłki by przed ludźmi uchodzić za człowieka godnego czci i podziwu, pobożnego, niepokalanego, utytułowanego. Aby go ludzie zauważyli rozgłasza „swoje” dokonania: zdobyte osiągnięcia, emblematy sukcesu, duchowe dary, opowiada gdzie i jak go wywyższono. Nigdy i nigdzie nie popełnia błędów. Żyje skupiony na sobie, w iluzji, nie postrzega rzeczywistości jako dar. Wreszcie zaczyna wierzyć, że sam jest sprawcą prawych czynów. Bóg jest mu do niczego niepotrzebny…

„Podobnie jak pycha, z powodu wielkiego ciężaru swojej masy przeważa nad lekkością cnoty i udaje się jej z łatwością strącić ją w dół, tak też pokora, dzięki swojej niezwykłej sile wynoszenia w górę, triumfuje nad ciężarem grzechu i wspina się do nieba jako pierwsza.” św. J.Chryzostom