Nie, powiadam wam, lecz rozłam

Nie, powiadam wam, lecz rozłam

Łk 12,51: „Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam.”

Łk 12,49-53

Ewangelia może spowodować rozłam i podział nawet wśród najbliższych. Postawić przed sytuacją wyboru: albo Chrystus, albo bliscy. Jezus jest bezkompromisowy, gdy mówi, że kto kocha bardziej ojca i matkę niż Jego nie jest Go wart (Mt 10,37). Oczekuje jasnej deklaracji od swojego ucznia dlatego, że dopiero moment decyzji ujawnia to, co kryje się w sercu człowieka: wychodzi cała niechęć do ofiarności i niewdzięczność, uległość, konformizm, niezdrowe przywiązania i niepokój z nimi związany. Wszystkie słowne deklaracje zostają poddane weryfikacji. Próba odsłania pozory wiary, za którymi łatwo się było schować do momentu, gdy opowiedzenie się za Chrystusem nie zaczęło mnie coś kosztować…

„Modlitwa i ofiara są z pewnością ważniejsze od wszystkiego, co możemy powiedzieć.” św. Teresa Benedykta od Krzyża

„Zacząć potrafi wielu, dojść do kresu niewielu.” św. Hieronim

„Czyż serce, które samego Boga może ogarnąć, mogłoby zadowolić się czymś, co jest od Niego mniejsze?” św. Bernard z Clairvaux

Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary

Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary

Mt 9,13: „Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary.”

Mt 9,9-13

Faryzeusze są pełni oburzenia. Razi ich biesiadowania Jezusa z grzesznikami. Nie potrafią jednak powiedzieć Mu o tym wprost, wyrazić własnych uczuć. Wybierają więc drogę okrężną przez nagabywanie Jego uczniów i wyrażanie wątpliwości podchwytliwymi pytaniami… Jezus jednak nie pozwala uczniom bronić Siebie. Sam podejmuje trud konfrontacji i przypominając faryzeuszom Słowa, które Bóg wypowiedział przez proroka Ozeasza (Oz 6,6), odpowiada krytyką na krytykę…

„Nic tak nie jest potrzebne człowiekowi, jak miłosierdzie Boże – owa miłość łaskawa, współczująca, wynosząca człowieka ponad jego słabość ku nieskończonym wyżynom świętości Boga.” św. Jan Paweł II

„Starajmy się zadośćuczynić choć trochę za nasze grzechy przez okazywanie miłości bliźniemu, przez czynienie dobra bliźniemu. Miłosierdzie wobec bliźnich, wysiłek, aby czynić dobro innym są znakomitym środkiem do odpierania pokus: to przejście od zwykłej obrony do kontrataku.” bł. Karol de Foucauld

„Miłosierna miłość samego siebie jest podstawą wszelkiej duchowości.” św. Bernard z Clairvaux

wrócili do Jerozolimy szukając Go

wrócili do Jerozolimy szukając Go

Łk 2,45: „Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go.”

Łk 2,41-52

„Ewangelista podaje, że rodzice zaczęli szukać Jezusa dopiero, gdy uszli jeden dzień drogi powrotnej. Czemu nie zauważyli Jego braku wcześniej? Ponieważ utartym zwyczajem było, że mężczyźni i kobiety wracali w osobnych grupach. Być może Maryja nie widząc Jezusa przy sobie myślała, że idzie On z Józefem: jest przecież niemal dorosły: ma „już” 12 lat. A Józef nie widząc Jezusa w grupie „męskiej” mógł myśleć, że Jezus idzie razem z kobietami: jest przecież jeszcze dzieckiem, ma „zaledwie” 12 lat. Dopiero po całym dniu drogi, gdy wszyscy zobowiązani do uczestniczenia w uroczystościach w Jerozolimie już się rozeszli i zostali tylko najpobożniejsi, można było bez problemu dostrzec, że Jezusa nie ma. Zagubił się? Nie, pozostał w świątyni, w domu swego Ojca. Gubią się tylko ci, którzy dom ten opuszczają…” ks. Wojciech Michniewicz

„Lecz właśnie to jest dziwne, że nikt nie może Cię szukać, kto Cię wpierw już nie znalazł. Ty więc pragniesz, aby Cię znaleziono, bo chcesz, aby Cię szukano i znowu znaleziono.” św. Bernard z Clairvaux

W małej rzeczy byłeś wierny, nad wieloma cię postawię

W małej rzeczy byłeś wierny, nad wieloma cię postawię

Mt 25,21: „Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! W małej rzeczy byłeś wierny, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!””

Mt 25,14-30

Jezus pokazuje jak hojne jest serce Ojca. Okazując Mu zaufanie, ryzykując wszystko – wszystko się zdobywa. Bóg pragnie współdziałania z człowiekiem. Talent, który daje, jest częścią Jego majątku, Jego istoty… Napędzany wspaniałomyślnością miłości sługa, energię do rozwoju i pomnażania darowanego skarbu bierze z przyjęcia na siebie odpowiedzialności współpracy z Panem (nawet gdy mu się wydaje, że sam obraca dobrami J 15,5). Ojciec — jak odsłania Jezus, wynagradza sługę ponad miarę odpowiedzi na Jego dar. Wierność jest dla Niego pretekstem by powierzyć słudze jeszcze bardziej odpowiedzialne zadanie, pogłębić więź zaufania, obdarzyć go szacunkiem i obficie namaścić olejkiem radości…

„Miłujesz Ty, Panie, roztropność, miłujesz światło, lecz ponad wszystkie czynności duszy kochasz najbardziej miłość.” św. Jan od Krzyża

„Nie zostałeś jeszcze pociągnięty? — Proś Boga, aby cię pociągnął.” św. Augustyn

„Bóg policzy to na korzyść dobrej woli, co było niewykonalne w czynie.” św. Bernard z Clairvaux

Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował

Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował

J 19,26: Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł…

J 19,25-27

Jezus nie cierpi samotnie. Są obok Niego ludzie miłujący Go wzajemną miłością. Bólu nie można przeżywać samemu. Gdy jest przeżywany z kimś, kto rozumie i kocha, staje się lżejszy do zniesienia. Jezus jest mistrzem przeżywania cierpienia. Wyraża je uczuciami, słowami a jednocześnie nikogo nie oskarża ani nie obwinia za to, co Go spotkało. Zbawca nie unicestwia cierpienia, pozostawia je tajemnicą. Nie mami nikogo złudzeniami, że będzie go można uniknąć. Pokazuje piękno i głębię Bożego współ-odczuwania. Nie separuje się od cierpienia, nie jest ponad nim, przeciwnie- wchodzi w nie bardzo głęboko, bierze na siebie i pokazuje, że ma ono swoją cenę, kosztuje. Cierpiący może zjednoczyć się z Tym, który jest oswojony z cierpieniem (Iz 53,3) i ze współcierpiącymi. To daje ulgę bez złudzeń, jest także źródłem siły. Jezus, Maryja i Jan udzielają sobie nawzajem wsparcia zwykłym byciem, kochającą obecnością.

„O Emanuelu, Boże z nami… aby być z nami w cierpieniu, przysiągłeś być blisko każdego, kto ma serce pełne bólu.”św Bernard z Clairvaux

Rzekł do niej Jezus

Rzekł do niej Jezus

J 20,15: „Rzekł do niej Jezus: Niewiasto, czemu płaczesz?”

J 20,11-18

On wie, dlaczego Maria płacze. Wie, że głęboki ból Golgoty, smutek i łzy zasłaniają jej Boga. Jezus jest tuż obok, blisko, stoi za jej plecami. Wystarczy obejrzeć się i „spojrzeć na Niego by rozpromienić się radością” (Ps 34,6). Maria jednak patrzy (gr theoreo-oglądać, kontemplować) lecz nie widzi, dostrzega ale nie potrafi rozpoznać. Poczucie straty przysłania jej ostrość oglądu wiary. Rozum poddany wpływom emocji nieprzepracowanych, nie ujawnionych dochodzi do błędnych wniosków. Magdalena sądzi, że stoi przed nią ogrodnik. Jezus więc delikatnie wyrywa ją z tego stanu pytaniami. Cierpliwie pozwala wylać cały absurd straty, wypłakać tkwiący w niej żal i cierpienie rany. Wchodzi w jej ból, pozwala wypowiedzieć pragnienia. Maria sama nawet nie wie, jak są nierealne, przecież nie uniesie ciała Jezusa ani nie może Go nigdzie „zabrać”. Jezus przygarnia ją z tym. Nie ocenia jej, nie napomina. Obdarza czułością. Łagodnie, ciepło woła po imieniu. Miłość, którą jej ofiaruje pomaga jej Go rozpoznać…

„Miłość sprawia, że brzemię prawdy staje się lekkie.” św. Bernard z Clairvaux

Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie wyprę się Ciebie

Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie wyprę się Ciebie

Mk 14,31: „Lecz on tym bardziej zapewniał: Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie wyprę się Ciebie. I wszyscy tak samo mówili.”

Mk 14,1-31

Piotr jest przywiązany do obrazu siebie jako twardziela znad jeziora Galilejskiego. Ucieka od autorefleksji o swej słabości, nie chce porzucić ufności we własne siły i dlatego upada bardziej niż inni. W chwili radości śpiewania hymnów, na fali emocji deklaruje wiele. Sytuacja presji wydobywa jego stłumiony lęk i Piotr wypiera się tożsamości ucznia i przysięga oczywiste kłamstwo, że nie zna Jezusa. Gdyby przyjmował do świadomości, że jest słaby, to by się modlił… O potrzebne siły, o pomoc Boga w dotrzymaniu słowa. A gdyby się modlił, Bóg miłosierny podtrzymałby go w trudnych chwilach… Piotr jednak buńczucznie ślubuje przebrnąć przez ciemności nocy, a nie widział jeszcze nawet zmierzchu… Zresztą wszyscy uczniowie obiecywali, że staną za Jezusem murem. Wszyscy są zbyt pewni siebie… W drużynie Jezusa jednak jedynym pewniakiem jest On. Im prędzej się z tym pogodzę, tym lepiej…

„Pokora jest cnotą, dzięki której człowiek, poznawszy się dokładnie widzi swą marność.” św. Bernard z Clairvaux

żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza

żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza

Łk 11,29: Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza.

Łk 11,29-32

Ostrzeżeniem od Boga, które otrzymali mieszkańcy Niniwy był prorok, który przeszedł przez miasto i głosił Słowo. Nie było innego „znaku”, spektakularnych cudów. Asyryjczycy usłyszeli tylko jedno zdanie:„Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona” (Jon 3,4). To wystarczyło, by uwierzyli i postanowili pokutować. Tymczasem zgromadzeni wokół Jezusa ludzie religijni lekceważą Jego Słowo. Chcą specjalnych potwierdzeń, które mogłyby ich zadowolić. Słowo rozbija się o kamień pychy wierzących, którzy zbudowali sobie wygodne „schrony” dla ego z braku autorefleksji, przekonania o własnej moralnej poprawności i lepszości od innych (pogan), uprzywilejowanej pozycji w dostępie do prawdy i Boga i łudzą się poczuciem bezpieczeństwa wynikającego z przestrzegania religijnych rytuałów. Nic nie może przedrzeć się przez ten beton. Uniemożliwiają Bogu głębsze dotknięcie duszy. Jezus jak Jonasz idzie i głosi Słowo. Czy to mi wystarcza?

„Pokora jest pogardą własnej wyższości.”św Bernard z Clairvaux

Bo wejrzał na uniżenie

Bo wejrzał na uniżenie

Łk 1,48: „Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy.”

Łk 1,46-56

Maryja żyje w zgodzie na siebie, w prawdzie o sobie. Wie, że z dala od Boga jest nikim; bez Niego nie wie nic i nie ma nic. Wszystko, kim jest i czym może służyć Bogu, już od Niego otrzymała i nie pragnie być nikim więcej. Maryja to osoba zorientowana na Boga, a nie na oczekiwania świata. W prostocie oddaje Bogu wszystko, co ma, co potrafi i także to, czego nie umie – licząc na Jego wsparcie i opiekę. Chce wykonać dzieło, którego On pragnie od Niej. Jest uniżona. Nie próbuje sobie przywłaszczać żadnego z darów, by zyskać podziw lub uznanie. Nie szuka siebie, samorealizacji w pracy lub celu, który jest wielki w oczach ludzi. Cieszy się powierzoną Jej misją; współpracą, do której zaprosił ją Bóg.

„Boga urzekła pokora Maryi.” Benedykt XVI

„Uniżoność jest drogą do pokory tak jak cierpliwość do spokoju, a czytanie do wiedzy. Jeżeli więc pragniesz nauczyć się pokory, nie unikaj drogi do niej prowadzącej przez uniżenie. Jeśli bowiem nie potrafisz się uniżać, nie zdobędziesz pokory.” św. Bernard z Clairvaux

Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku

Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku

Łk 19,23: „Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku? A ja po powrocie byłbym je z zyskiem odebrał.”

Łk 19,11-28

Jezus mówi, że gromadzenie skarbu niewyczerpanego w niebie to rozdawanie jałmużny (Łk 12,33). Jeśli Bożym majątkiem jest miłość, którą On pragnie pomnażać w świecie, kim są bankierzy, którym można powierzyć swój kapitał? Otóż staje się nim każdy, kto udziela wsparcia potrzebującym. I bankierami są wszyscy czyniący dzieła miłosierdzia: zakony służące ubogim, chorym, odrzuconymi czy niepełnosprawnym, stowarzyszenia organizujące akcje charytatywne, misjonarze wykonujący dzieła ewangelizacji, organizatorzy różnych inicjatyw, pomnażających chwałę Boga. Nawet jeśli osobiście nie działam na rzecz Królestwa używając swoich zdolności, mogę dostępnymi mi środkami finansowymi wesprzeć Bożych bankierów. W ten sposób przyczyniam się do pomnażania dobra, które Bóg tak pragnie zyskać.

„Przyjaciele biednych są najbardziej ukochanymi przyjaciółmi Boga.” św. Paweł od Krzyża

„Kto w szczęściu wspiera ubogiego, tego w nieszczęściu Bóg wspierać będzie.” św. Bernard z Clairvaux