zamierzał oddalić Ją potajemnie…

zamierzał oddalić Ją potajemnie…

Mt 1,19: zamierzał oddalić Ją potajemnie.

Mt 1,18-24

„Wydawało się, że sytuacja jest bez wyjścia. Ale właśnie w tym momencie ujawniła się wielka świętość Józefa i miłość do żony. (Gdyby jego zamiar się powiódł), to Maryja byłaby kobietą odrzuconą, która cierpi nie ze swojej winy, lecz męża, który ją oddalił. To Józef zostałby napiętnowany jako „ten zły”, który zostawił brzemienną żonę. Pewnie musiałby także opuścić Nazaret. Zobacz, że tak szlachetną decyzję podjął ZANIM przyszedł do niego anioł i wszystko mu wyjaśnił. Jeszcze przed przybyciem Bożego posłańca Józef postawił postawić ponad swój własny interes dobro tej, którą kochał. Wszystko po ludzku mówiło, że ona go zdradziła, a mimo to on troszczył się o nią bardziej niż o siebie. Jakaż musiała być jego ulga, gdy anioł we śnie wyjawił mu całą prawdę o Dziecku. Jego wspólne życie z Miriam nie musiało się kończyć.”ks Krystian Malec

„Nie, nie niebo, ale człowiek jest na obraz Boga stworzony!”św Ambroży

„Prosimy Boga aby Jego imię było uświęcone w nas przez nasze życie. Bo jeśli dobrze żyjemy, imię Boże jest błogosławione; w jeśli źle żyjemy, jest ono znieważane (Rz 2,24, Ez 36,20-22).”św Piotr Chryzolog

jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie

jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie

Mt 11,30: Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.

Mt 11,28-30

Być w jarzmie Jezusa to pozwalać Duchowi Świętemu by coraz bardziej upodabniał mnie do Chrystusa (Rz 8,29; 2 Kor 3,18), który jest „obrazem Boga niewidzialnego” (Kol 1,15). Jest to lekkie brzemię gdyż większość pracy formacyjnej wykonuje Boża łaska (1 Kor 15,10), a mnie pozostaje zgoda na współpracę i podawanie się Jego woli. Słodkie to jarzmo, bo Duch Święty nie jest tyranem ani pyszałkiem. Nie niszczy brutalnie człowieka naginając do swojej woli czy jakiejś idei (co nazbyt często zdarza się wśród ludzi) lecz buduje, wspiera, zachęca i naucza i pociąga za Sobą. Prowadzony przez Ducha człowiek pojmuje, podobnie jak Jan, że:„trzeba, aby On wzrastał, ja natomiast abym się umniejszał”(J 3,30), gdyż dzięki tej pracy można coraz pełniej realizować zamysł Boga w stosunku do siebie, i tym samym stawać się błogosławionym – a zatem szczęśliwym.

„Jezus jest cierpliwym towarzyszem podróży, umie uszanować tempo i rytm ludzkiego serca, choć nigdy nikomu nie szczędzi zachęty na drodze do ostatecznego zbawienia.”św Jan Paweł II

„Spróbujcie tedy i zobaczcie, jak słodki jest Pan: błogosławiony ten, który w Nim
pokłada nadzieję.”św Ambroży

Jakżeż może On teraz mówić: „Z nieba zstąpiłem”

Jakżeż może On teraz mówić: „Z nieba zstąpiłem”

J 6,42: „mówili: Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy? Jakżeż może On teraz mówić: „Z nieba zstąpiłem”.”

J 6,41-51

Nie można powiedzieć, że Izraelici (a więc ludzie wierzący) nie słuchali Jezusa. Byli całkiem uważni, poważnie traktowali Go jako potencjalnego Mesjasza. Lecz zatrzymali się na tym, co zewnętrzne. Na Jego pochodzeniu, rodzinnych koligacjach, ludzkiej powierzchowności. To, co cielesne okazało się istotniejsze od przekazu duchowego. Dlaczego? Może mieli gotowe scenariusze i wyobrażenia, a On do nich nie pasował? Może Jego Słowa wymagały zbyt wielkiego wysiłku wiary? Trudno powiedzieć. Dość, że zaczęli szemrać. Szemranie w Biblii zaś wywołuje Boży gniew (Wj 16, Lb 14,27), gdyż jest wyrazem braku zaufania, niewdzięczności (narzekanie na cudowny pokarm na pustyni) i pychy. Szemrajacy jest przekonany, że wie lepiej jak ma być. Bóg ma się dostosować do jego oczekiwań. Szemranie zasiewa w drugich zwątpienie, pobudza galopujace roszczenia i rodzi owoc podejrzliwości…

„Nie ma tu tego, co ukształtowała natura, lecz co uświęciło błogosławieństwo.” św. Ambroży o Eucharystii

przyszedł do nich, krocząc po jeziorze

przyszedł do nich, krocząc po jeziorze

Mt 14,25: „Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze.”

Mt 14,22-36

Uczniowie nie wiedzą, gdzie jest Jezus. Oddalił się… Nie mają poczucia obecności i charyzmatycznego przewodnictwa Tego, który ich zgromadził. Tracą duchowy punkt odniesienia, pojawia się pustka, niepewność, zagubienie, może kryzys. Trwają w oczekiwaniu… Mijają długie godziny w ciemności, pośród trudu zmagania się z przeciwnościami: falami i wysiłkiem utrzymania na nich stabilnie łodzi. Sytuacja stresowa, konfrontacja z lękiem o własne życie zapewne nie ułatwia im wzajemnej komunikacji (w końcu nie wszyscy apostołowie są doświadczonymi rybakami). Jezus pojawia się dopiero o czwartej straży nocnej(między 3-6 rano), gdy już są zmęczeni całonocnym zmaganiem, kiedy czujność i wytrwałość maleje. Przychodzi, kiedy tracą nadzieję, gdy przez swoje wyobrażenia krzyczą ze strachu. Przychodzi z zachętą do odwagi, zapewnieniem o swej obecności, z wezwaniem do wiary i przekraczania lęku. Przynosi dar wyciszenia zewnętrznych utrapień..

„Wciąż nie wierzą, bo widzą jak wody grały pod stopami Pana, lecz wśród rozkołysanych fal kroki Pana były pewne.” św. Ambroży

W przeciwnym razie bukłaki pękają

W przeciwnym razie bukłaki pękają

Mt 9,17: „W przeciwnym razie bukłaki pękają, wino wycieka, a bukłaki się psują.”

„Na pewno Jezus miał intencję porównać do nowych bukłaków swoich uczniów, którzy mieszczą w sobie naukę duchową Ewangelii, upodobnioną do fermentującego wina. Młode wino podczas fermentacji wydziela dwutlenek węgla, który wywiera duży nacisk na ścianki bukłaka. Skóra w nowych bukłakach się nadciąga, natomiast w starych jest nieelastyczna i pęka. Podobnie ludzie ukształtowani w ascezie Mojżeszowej nie byli w stanie wytrzymać ciśnienia duchowego Ewangelii. I my w czasie przemiany duchowej tak bardzo się zmieniamy, fermentujemy, przechodzimy okresy wzburzenia i ujawnienia się grzechu, że tylko bukłak miłosiernego Serca Jezusowego jest w stanie to wytrzymać.” Augustyn Pelanowski OSPPE

„Gdy chodzi o zmianę złego stanu na dobry, niepotrzebna jest żadna rada. Ale gdy się chce przejść z dobrego stanu do lepszego, wtedy, zanim podejmie się decyzję, konieczne są czas, rada i modlitwa.” św. Filip Neri

„Również pragnę wyzbyć się mego starego życia i iść tylko za Tobą, Panie Jezu, Ty bowiem leczysz moje rany.” św. Ambroży

żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie

żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie

Łk 4,24: „Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie.”

Łk 4,24-30

Dopóki Jezus mówił miłe i przyjemne słowa mieszkańcom rodzinnego miasta, akceptowali Go i chwalili. On jednak nie waha się mówić także trudnej prawdy. I wtedy pojawia się w nich gniew, wrogość i przemoc. Odrzucają Go i próbują zabić. Pójście za głosem Boga niejednokrotnie kończyło się dla proroków śmiercią z rąk im współczesnych. Za mówienie prawdy byli nienawidzeni, odrzucani, lekceważeni i poniżani, często też niszczeni. Jezus znał swoich słuchaczy, jednak nie zaprzedał Boga po to aby schlebiać ludziom, nie wybrał kłamstwa lub milczenia po to, by być lubianym i podziwianym. Nie dbał o swoją opinię, o sukces, o to aby spełniać oczekiwania innych. Był wolny od tego… Każdy człowiek, który bardziej słucha Boga niż ludzi, naraża się na doświadczanie losu Chrystusa. Te same osoby mogą radośnie przyjąć, za chwilę gwałtownie odrzucić, gdy nie spełnia się ich oczekiwań…

„Jak ziemia nie uprawiana rodzi tylko chwasty, tak dusza zaniedbana nie rodzi nic dobrego.” św. Ambroży

On wziął go na bok, osobno od tłumu

On wziął go na bok, osobno od tłumu

Mk 7,33: „On wziął go na bok, osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka.”

Mk 7,31-37

Jezus prowadzi głuchoniemego człowieka do przestrzeni zaufania i intymności. Odciąga go od tłumu i wiedzie tam, gdzie chory może poczuć się bezpieczniej, skoncentrować na spotkaniu z Jezusem. Pośród bardzo osobistych gestów dokonuje się głębokie uzdrowienie chorego. Jezus daje Mu samego siebie: dotyk niosący błogosławieństwo, pocałunek i głębokie westchnienie pełne Ducha.

„Znalazłem lekarza, który mieszka w niebie, lecz swoje lekarstwa rozdaje na ziemi. Tylko On może uleczyć moje rany, ponieważ i On ma własne rany. On może usunąć ból mojego serca, słabość duszy, ponieważ On zna ukryte cierpienia.” św. Ambroży

„Nie trzeba koniecznie być zawsze w kościele, żeby przebywać z Bogiem; możemy zamienić nasze serce w oratorium, do którego od czasu do czasu odejdziemy, żeby tam z Nim rozmawiać – łagodnie, pokornie i z miłością. Wszyscy są zdolni do tych poufnych rozmów z Bogiem, jedni bardziej, inni mniej. On zna nasze możliwości.” br. Wawrzyniec od Zmartwychwstania

Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata

Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata

J 6,51: Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata.

J 6,51-58
To najwyższy dar Boga. Jezus daje mi samego Siebie, karmi Sobą jak matka karmi dziecko. Chce być moim codziennym pokarmem, który pokrzepia mnie i umacnia, chce by każdy człowiek miał uczestnictwo w Jego relacji z Ojcem. Miłość popycha Go do całkowitego daru z siebie, po to, by każdy człowiek, który przyjmie darmowy dar Jego łaski, mógł czuć się umiłowanym dzieckiem Boga. Ofiara Jezusa jest też moim uświęceniem i ocaleniem od wpływu świata, od nasiąkania grzechem. Miłość Jezusa jest ogromna, zawsze chce ocalać, wspierać i prowadzić do domu Ojca.

„Męczeństwo, jest niczym w porównaniu ze Mszą Świętą, ponieważ męczeństwo jest ofiarą człowieka złożoną Bogu, natomiast Msza Święta jest ofiarą Boga dla człowieka.”św. Jan Maria Vianney

„Jeśli za każdym razem, gdy Krew zostaje wylana, jest ona wylana na odpuszczenie grzechów, to muszę ją zawsze przyjmować, aby odpuściła mi zawsze grzechy. Ja, który zawsze grzeszę, muszę zawsze dysponować lekarstwem.”św. Ambroży

Przyprowadzili Mu głuchoniemego

Przyprowadzili Mu głuchoniemego

Mk 7,32: „Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę.”

Mk 7, 31-37

Bywa, że człowiek nie ma dostępu do tego, co go ogranicza, uniemożliwia mu relację z Bogiem i z innymi. Anselm Grun OSB pisze, że głuchoniemy jest symbolem kogoś, kto:

„oniemiał ze strachu, że z powodu tego, co mówi, mógłby zostać odrzucony i wyśmiany, zamknął przeto swoje uszy w lęku, że mógłby usłyszeć coś negatywnego o sobie.”

Wielu ludzi jest ubogich w dobre słowa – błogosławieństwa. Nie otrzymali ich od swoich rodziców, a od świata usłyszeli tak wiele oceniających, zawstydzających albo wyszydzających, niszczących ich wartość komunikatów, że coś się w nich zamknęło. Nie słyszą więc już nawet dobrych słów, nie potrafią ich przyjąć. Nie wiedzą jak nazwać, wypowiedzieć głębokie rany, które noszą. Potrzebują pomocy dobrych, życzliwych ludzi, którzy przeprowadzą ich do Jezusa. Przybliżą do Miłości, która nie oskarża ani nie potępia lecz przyjmuje. Przed tą Miłością można się bezpiecznie i we własnym tempie otwierać…

„Jeśli chcesz uleczyć ranę, On jest lekarzem.” św. Ambroży

z głośnym krzykiem wyszedł z niego

z głośnym krzykiem wyszedł z niego

Mk 1,26: „Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego.”

Słowa prawdy i dobra; w ustach Jezusa pełne łagodności, pokoju i mocy, a więc Ducha Świętego- są nie do zniesienia dla demonów. Słowo Boże obnaża nieporządek tkwiący w człowieku, naświetla nieczyste intencje, źle ukierunkowane pragnienia. Złe duchy targają więc nim, by odszedł, przestał ich słuchać, zajął się czymś innym. Gdy jednak słuchacz trwa zafascynowany ich pięknem, cierpliwie poznaje je i zgłębia, mimo rozproszeń, pokus i ataków, wtedy nieprzyjaciel musi ustąpić, opuścić okupowane dotąd bastiony i człowiek na powrót staje się wolny.

„Niech wkroczy do twej duszy Chrystus, niech zamieszka w twych myślach Jezus, by zamknąć wszelką przestrzeń dla grzechu w świętym przybytku cnoty.” św. Ambroży

„Bądź mocno przekonana, że im bardziej wzmagają się ataki wroga, tym bliżej duszy jest Pan Bóg. Zastanawiaj się nad tymi słowami i pozwól, aby dogłębnie przeniknęła cię ta wielka i pocieszająca prawda.” św o. Pio (listy)

  • 1
  • 2